czwartek, 28 maja 2020

Marcin Najman czyli sztuka samoobrony!

W początku tego tekstu, zaryzykuję stwierdzenie, iż moja osoba zawsze była poniekąd... wywrotowa.
To znaczy, np. że gdy wszyscy oscylowali za Legią w Warszawie, to ja obstawiałem za Polonią.
Tak, właśnie na przekór.
"Legionistą może zostać każdy - takich jest wielu bycie Polonistą wymaga charakteru!"
Cóż, generalnie zawsze wspierałem tych, których masy atakują - jeśli uznałem, że bezzasadnie, moje wsparcie zyskiwało na sile.
W związku nachodzi osoba Marcin Najmana i jego wejście na KSW 14 przy Scyzoryku, albowiem obrazuje starcie pojedynczego człowieka, z przeciwnikami, wrogami, hejterami.
Skradło mi wówczas serce, przyznaję, bo wchodzić przy owym legendarnym kieleckim utworze, do tego w akompaniamencie tych ogłuszających gwizdów, to wizja godna każdego Scyzoryka, kielczanina, wychowanego na "Scyzoryku" jak ja. Tamto wejście zrobiło na mnie, jeszcze nieukształtowanym chłopaku, ogromne wrażenie.

"Trzeba niebywałą odporność psychiczną, by zmierzyć się z tak wielkim odium niechęci jakie Marcina Najmana spotkało przy wchodzeniu do ringu" - brzmiały słowa komentatora stacji Polsat.  Drugi komentator, to już typowo krytykował Marcina w walce komentując pojedynek w taki sposób, jak gdyby Marcin był wrogiem publicznym numer jeden. Był on zarazem trenerem przeciwnika ringowego Marcina i ówcześnie największego oponenta medialnego - nikogo innego Przemysława Salety. Konflikt między oba Panami urósł wówczas do rangi "pudelkowej", a Przemek mówił, że nad Marcinem będzie się pastwił w ringu. Cóż, chyba coś jednak mu nie wyszło, bo Najman we frontalnym, agresywnym ataku przewrócił Saletę i obijał niemiłosiernie w parterze.
Przed tamtą walką, także część środowiska bokserskiego napisało list do mediów pt: "nie nazywajcie Najmana sportowcem", a na konferencji prasowej przed tą galą Krzysztof Kułak nie omieszkał publicznie wyśmiewać się z Marcina.
"Zabłysnął dzięki reality show" albo "Saleta wychodzi do ringu, by odwodnić Najmanowi, że nie jest sportowcem" - brzmiała oficjalna zapowiedź KSW 14 i walki Najman - Saleta.

Wtedy odnosiło się wrażenie, że wszyscy byli przeciwko Najmanowi, wszyscy chcieli jego porażki i to na tyle, że w tym całym swoistym "kotle", spirali niechęci nakręcanej medialnie, nawet sędzia popełnił moim zdaniem - ewidentny błąd, podnosząc walkę do stójki gdy Najman miał w pełnym dosiadzie Saletę, arbiter podniósł starcie po prostu nie mając do tego podstaw, finalnie wypaczając wynik pojedynku.
Cóż, Marcin znowu przegrał, kibice zgromadzeni w Atlas Arenie w Łodzi szaleli z radości, hucznie wiwatując Przemysława Saletę.

Oczywiście po walce Najmanowi dołożył jeszcze Przemek, bo w rozmowie z Mateuszem Borkiem w ringu, znowu drwił i ośmieszał swoimi wypowiedziami Najmana. Publiczność szalała ze szczęścia, wszyscy byli szczęśliwi, stało się tak jak miało się stać. Uradowani wszyscy - oprócz Marcina i jego bliskich.
Tak - Najman wówczas był swoistym uosobieniem wszelkiego zła, niczym jakiś diabeł, wszelkie zło jakie jest w sportach walki i śmiech to Marcin Najman. Marcin jednak, pomimo, że zawodnikiem wybitnym nie był nigdy, to się nie poddał, oponentom nie przyznał racji, nikomu nie odpuszczał, a logicznie, merytorycznie broniąc swoich racji, robił dalej swoje niczym jednoosobowa sztuka samoobrony medialnej, jakby te gwizdy, hejterstwo i niechęć części środowiska sportowego dalej pchały go do samorealizacji, pozostawiając głuchym na wszechobecny hejting jego osoby.
Warto także wspomnieć, że po tamtej walce Marcin Najman przekazał CAŁĄ SWOJĄ GAŻĘ na konto chorego chłopca, Ś.P Mateusza Ociepy który później niestety zmarł.

Nikogo nawet to nie obchodziło, zachowania tłumne wzięły górę na wszystkim i zahiponotyzowani niechęcią pospolici ludzie w najlepsze gwizdali Najmana na każdej gali, internet pękał od obraźliwych komentarzy "internetowych ekspertów" pod adresem jego osoby. Powiem szczerze, że wówczas podziwiałem Najmana za siłę odporności psychicznej, za sytuację w której nie jeden by się poddał, a na pewno zdecydowana większość, ale nie Marcin - wręcz przeciwnie - on niesiony tę napędzaną poprzez różne grupy niechęcią - dalej robił swoje, odpierając ataki i jadąc słowami przeciwników. Każdy kto zaatakował Marcina musiał się liczyć z ciętą ripostą z jego strony, zresztą tak zostało do dnia dzisiejszego.

To wszystko o czym piszę i mnie ukształtowało - albowiem wiem o tym, że nie ugnę się choć np. moje poglądy krytykują niektórzy, tak samo jak cele, czytelność zdania, bardzo jawne postawienie się w pewnej części, po pewnej stronie - automatycznie do drugiej stawiając się w opozycji.
Cóż, nie jestem zupą pomidorową, żeby wszyscy mnie koniecznie lubili, mnie możesz lubić i szanować za to kim jestem, nie zaś za to, że każdemu staram się przypasować. Empatia tak, ale "wiatractwo" zdecydowanie nie.

To właśnie efekt m.in obserwacji postawy charakterologicznej Marcina Najmana, przez całe lata.
Ta cała otoczka, o której piszę nie przeszkadzała jednakże Najmanowi, np. w nawiązaniu przyjaźni z wieloma legendami sportów walki, którzy znając kulisy rynku medialnego, nie dali się wciągnąć, mając swoje rozumy, lecz pytaniem retorycznym pozostaje gdzie mózgownice mieli kibice?

Przesuwając się w czasie kilka lat później, niektórzy - dokładnie Ci sami ludzie którzy go kiedyś jechali, podpisywali listy "Najman nie jest sportowcem" oni "spuścili głowy" przed Marcinem, gdy ten produkował narodową galę boksu.
Najman zakontraktował wtedy, powiem szczerze - moim zdaniem najlepszych zawodników w Polsce - zarówno w boksie jak i K1. Na tamtą galę do wyczynowego sportu wrócił nawet Łukasz Jarosz - legenda Polskiego K1. Wówczas także wielu kopało przed Najmanem "dołki" co prawda, ale gdy płacił dobre pieniądze - wtedy Marcin już taki zły nie był.
Dziwne, prawda?... Przede wszystkim życiowe i prawdziwe...
Czyż Marcin jest przebierańcem kiedy produkował zawodowe gale boksu, zresztą nie jedną -  czyż wtedy Najman tez był "przebierańcem" Panie Stanowski?

Dziś natomiast Marcin Najman ma mnóstwo młodych fanów, albowiem w Fame MMA przywróciło mu drugą młodość - przynajmniej medialną, zyskał kibiców którzy nie odwracali się od niego nawet w kolejnych, zaskakujących porażkach jak ta z Piechowiakiem. Sytuacja nie tyle co się odwróciła, co podzieliła, bo Najman ma współcześnie mnóstwo kibiców jak i hejterów, oraz po prostu oponentów.
Narzuca się tutaj książkowa definicja postaci kontrowersyjnej - czyli nie idącej w schematach masowych, tak realnie patrząc.

Odchodząc już od samej postaci Najmana którą jak każdego człowieka - można lubić jak i nie przepadać, ale Wy także czytelnicy nigdy się nie poddawajcie w dążeniu do swoich marzeń i celów, pomimo bandy hejterów, oponentów i kłód rzucanych pod nogi. Wszystko zależy od Was, nie pozwólcie nigdy by nic nie znaczące jakieś wrony w stadzie, mogły Was swoim krakaniem odsunąć od realizacji marzeń, celów czy zmiany zdania pod jakąkolwiek presją. Macie przemyślane swoją opinię? Brońcie swojego zdania, choć dalej się dokształcając, a jak zmieniając opinię, to tylko w wyniku własnych przemyśleń, dojrzewania, a nie tego, że ktoś Was do tego przymusi - "bo tak wszyscy". Nie chodzi tu oto by być jak reszta, a zamiast naśladować masy, lepiej ich streszczać.
______________

myslimlodegopolaka.pl (y)


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza