wtorek, 18 lutego 2020

Znaki końca świata z Biblii

Czytam te wszystkie spływające refleksje oraz przede wszystkim histerie, swoisty wysyp spamu dotyczący klęski żywiołowej w Australii i sam sobie zadaje pytanie: co te wszystkie klęski żywiołowe nam ludziom mówią ? Czy wyciągamy z nich lekcję, refleksje nad sobą?

Cóż, dla chrześcijan te wszystkie epidemie, klęski żywiołowe mogą być wedle Pisma Świętego jakąś zapowiedzią rychłego końca naszej cywilizacji; owszem.
Lecz wydaje mi się, że przede wszystkim, jakimś fatalnym znakiem naszych czasów nawet nie są te klęski żywiołowe po których wielu ludzi tak bardzo ubolewa nad losem zwierząt, lecz ...
Upadek rodziny, albowiem podczas gdy zabija się dzieci nienarodzone w imię "wolności", to coraz częściej, niemalże ubóstwia się już zwierzęta.
Na naszych oczach odwraca się porządek światowy zbudowany na kulturze łacińskiej, przewraca się go do góry nogami totalnie i choć sam uważam się za obrońcę praw zwierząt, to zjawisko ubóstwiania naszych braci mniejszych, czy zrównywania z ludźmi, odbieram jako bardzo niebezpieczne zjawisko.

Jednakże właśnie to Rodzina jest naczyniem uświęcenia, kolebką wartości, swoisty pożar Rodziny współczesny świat wywołuje codziennie ale jakoś histerii z tego powodu nie ma - wręcz przeciwnie w wielu środowiskach, odbywają łuki triumfalne zwanymi "marszami równości".
Pismo Święte mówi nam słowami Jezusa: "Wydawać Was będą nawet rodzice i bracia". 
Owszem, wydawać Was będą, bo będą wrogami waszej wiary, ale tez w szerszym sensie, mówi to o tym, że to właśnie rodzina zostanie zniszczona, jako nośnik miłości i wartości, rodzina jako naczynie uświęcenia. W takich samych Stanach Zjednoczonych 1/3 dzieci dorasta bez Ojca. 
Ciekaw jestem w jaki sposób mogą wyobrazić sobie Boga Ojca, jak mogą się modlić modlitwą Ojcze nasz, w jaki sposób nawiążą intymną relację z Bogiem Ojcem...?
I tak oto ponad 70% mężczyzn w więzieniach na świecie to faceci bez Ojca. To rodzina jest podstawą, albowiem wspólnota rodzina to naczynie uświęcenia, wszystko zaczyna się właśnie w rodzinie.

A Prześladowania? Te również realizują się na naszych oczach, także zapowiada je Pismo, jako kolejny ze znaków końca. Czytałem z dobrego naukowego źródła, iż obliczono, że od początku chrześcijaństwa, aż do tej pory zginęło 70 milionów chrześcijan za wiarę, z czego w samym 21 wieku ponad 45 milionów, a liczba ta dalej rośnie !

"Miejscami będą głód i trzęsienia ziemi" - oznajmia nam Pismo, lecz wyraźnie jest napisane - nie na całym świecie, a miejscami. I tak oto gdy w Afryce ludzie nie mają co jeść, klęska głodu jest faktem, to w Europie ludzie "żyją by mieć", a tony jedzenia się masowo wyrzuca. Mamy tu "wspaniały" kontrast epidemii głodu w jednej części globu, z wirusem konsumpcjonizmu w drugiej części. Żyje po to, by mieć, żreć i pozować.
Duchowość w takim świecie, to już zacofanie, wyparta przez materializmy, konsumpcjonizm, pozerstwo czyli nic innego samoubóstwienie, czasy couchów i mocy która Cię wyzwoli i zrobi z Ciebie Boga, na tyle, że nie potrzebujemy już Boga jedynego w Trójcy Świętej.

Znaki na niebie? Upadek katedry Notre Dame, jednego z symbolów Europy zbudowanej na kulturze łacińskiej, opartej na wartościach chrześcijańskich, czyż nie był symboliczny?

Oczywiście, nie zrozumcie mnie źle, nie bagatelizuje klęski w Australii w żadnym wypadku, ale moim zdaniem wpisuje się ona w wielką całość którą widzimy na codzień i nie reagujemy na ten znak, lecz odnoszę wrażenie, że dajemy się nią jedynie mamić i wprowadzać chaos oraz skrajność i histerię jeszcze bardziej. Nie tędy jest ta droga, droga jest tylko w nawróceniu. Tym bardziej jesteśmy atakowani przez siły ciemności; epidemie, choroby, klęski, tym bardziej musimy się zbliżać do światłości by nie być nimi sparaliżowanymi przez strach, zło i wypaczenia, dla chrześcijan tylko w Jezusie Chrystusie jest wybawienie, który jest światłością świata.
___________________




Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza