wtorek, 6 sierpnia 2019

Dawid Kostecki - przykład zmarnowanego czasu i talentu.


Półtora roku temu, może dwa wstecz, napisałem taki oto artykuł (widzicie poniżej) o Dawidzie Kosteckim...

Jak wiemy Dawid już teraz nie żyje i pomimo, że nie siedział za niewinność to szkoda mi tego chłopaka. Przyznam również iż nie rozumiem uzasadnienia służby więziennej odnośnie śmierci Dawida tzn: ponoć POWIESIŁ SIĘ NA PĘTLI Z PRZEŚCIERADŁA NA ŁÓŻKU LEŻĄC POD KOCEM....
Z punktu widzenia technicznego jak to możliwe, do tego biorąc pod uwagę warunki życia w celi, obecność w niej innych osadzonych? Cóż, moim zdaniem brzmi to dziwnie, ponadto Dawid miał żonę i dzieci które go wspierały.
Nie nam jednak teraz spekulować, ale osobiście żal mi go, bardzo szkoda nawet, bo do początku swego dość krótkiego życia miał pod górkę, nie posiadał żadnych wzorców moralnych, ale ostatecznie zgubiła Dawida zabawa w bycie gangsterem, sztywnym chłopakiem z ulicy.
Taki to niespełniony talent polskiego boksu który pół życia przesiedział w więzieniu, oczywiście z biegiem czasu i ludzie od niego się zaczynali się w końcu odwracać, kolegów "braci" już nie było jak kiedyś, a on sam stawał się powoli zapomniany, kisząc się na pryczy.
Niech ziemska podróż Dawida, stale kontrastująca między ringiem bokserskim i małą, szarą więzienną celą będzie przestrogą dla tych wszystkich pajaców, tak bardzo przeżywających swoją groźność, sztywność niczym rozwydrzona nastolatka swoje nowe pryszcze na dupie.
Historia zmarnowanego czasu na ziemi Kosteckiego, niech posłuży za przykład tym, którzy mają w głowie podobne kwestie jakimi Dawid się zajmował, mam na myśli te kwestie po za bokserskie rzecz jasna.
Będąc w branży sportów walki różne rzeczy o nim słyszałem, takie i inne.
Oczywiście cenię lojalność każdego człowieka, jej brak stanowczo potępiam, natomiast zasadą najprawdziwszą tak naprawdę jest to, co w jego przypadku widać najdobitniej, mianowicie: Zło Cię najpierw wykorzysta, a gdy już to zrobi, nie mając z Ciebie pożytku - to zawsze obróci się przeciwko Tobie...