poniedziałek, 24 czerwca 2019

Debata w Muzeum dialogu i kultur w Kielcach. Festiwal Wach Docs.

W Piątek tj 24 maja, na zaproszenie kieleckiego muzeum dialogu i kultur, z okazji festiwalu wach Docs brałem udział w debacie dotyczącej aktywności obywatelskiej, wraz z lewicowymi działaczkami, Małgorzatą Marenin oraz Aliną Bunzel.
Dyskusja była merytoryczna, choć nie rzadko mieliśmy różne zdania to myślę, że była owocna pomimo różnicy poglądów wyznawanych na codzień. W tym dniu nie było polityki, a tylko merytoryczna dyskusja!

Pozdrawiam
Pan Gie



sobota, 22 czerwca 2019

Otwartość Kościoła Katolickiego - LGBT i ekumenizm.

Pewna sytuacja życiowa skłoniła moją głowę do refleksji, więc publikuję tekst dotyczący: EKUMENIZMU I OTWARTOŚCI, KOŚCIOŁA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO NA WSPÓŁCZESNY ŚWIAT". Zapraszam chętnych do przeczytania.

Mamy dwie strony medalu: Po jednej stronie konkretna ideologia, aktywiści LGBT, domagający się ponoć tolerancji, postępu, nowoczesności, manifestujący głośno swe nie tylko poglądy ale i działania, jednocześnie drwiąc z liturgii chrześcijan, przebierając się za księży na swoich wiecach, robiąc karykatury duchownych.



Z jednak drugiej strony, paraliż naszego Kościoła i jawny kryzys nie tylko duchowieństwa ale i wiernych, zniszczenie bądź obnażenie wizerunku księży, afery pedofilskie, deprawacja duchowieństwa. Wierzchołek góry lodowej? Już papież Benedykt mówił, że do Kościoła wdarł się szatan i rozsadza go od środka.

Zapewne dla niektórych łatwo się w tym wszystkim pogubić, wiedzieć co jest dobre a co złe, kto ma rację a kto nie, ale mnie skłania to do zaryzykowania stwierdzenia, że żyjemy w czasach wielkiego chaosu bądź zamętu. Bierze się on z napływu informacji, wojny ideologiczno - medialnej, albowiem dawniej poglądy zdobywało się u społeczeństw siłą - drogą rewolucji, a nie rzadko wręcz zabiciem przeciwników. W taki sposób właśnie zwyciężył komunizm czy nazizm, natomiast współcześnie poglądy można ludziom wmówić, zaprogramować - przekonać środkami masowego przekazu, bądź autorytetami wylansowanymi w mass mediach. Dzięki temu, współcześnie trudniej zdefiniować jest zło, prawdziwe oblicze nacierających na świat ideologi.
Inaczej zwąc technologia moi drodzy i konsumpcjonizm i to taki, że od "dobrobytu" wielu osobnikom przewraca się w głowach. Posiadanie dla samego posiadania i rozprzestrzenienie tej mody za pomocą mediów społecznościowych oraz granie w nich człowieka sukcesu - w efekcie narcyzm, pozerstwo ludzi i zaburzenia osobowościowe tych, którzy nie mogą zapewnić sobie życia, jakie obserwują u znajomych oraz swoich idoli.

Doba współczesności wiążę się z proponowaniem ludziom łatwych rozwiązań, z ewidentnym pominięciem ducha i kręgosłupa ewangelii, tego co stanowi istotę spotkania z Jezusem zmartchwystałym. To czasy w których ludziom wydaje się, że mogą być własnymi bogami sami dla siebie - w co wierzysz? - "W siebie wierze" (rzadko to słyszycie?) niczym pisał Alister Crowley czy Szandor La Vey - "Rób co chcesz". ( Polecam zapoznać się kim były te postacie, jeśli nie wiecie)
Czasy couchów, uwalnianie własnej mocy która jest w Tobie i Cię ponoć uwolni, samodoskonalenie się i coraz to nowsze, skrajnie libertyńskie filozofie na życie, okultyzm, o powszechnym wyzysku, czyli chorej, zaborczej miłości do pieniądza nie wspominając.
Pytam Was czytelnicy: Jak dziecko wychowywane w rodzinie przez np. parę dwóch kobiet będzie umiało się modlić modlitwą "ojcze nasz"? W takich samych Stanach Zjednoczonych (wzór zjednoczonej Europy do której dążymy) 1/3 dzieci żyje i dorasta bez ojca. Ciekawe co sobie oni myślą o Bogu Ojcu, w jaki sposób stworzą z nim intymną relację... Tak naprawdę, to właśnie oto chodzi, aby stworzyć taką generację aby nie móc wyobrazić sobie, że jest Bóg, po za nami. 
Jak myślicie: upadek katedry Notredame czyż był on symboliczny?


Obecnie, już tylko Kościół chrześcijański stoi na straży moralności chrześcijańskiej, choć daje drogę wyboru (w przeciwieństwie do islamu) jednocześnie będąc przez to atakowanym o zacofanie, chory fanatyzm, wiele środowisk oraz wiernych nawołuje do otwartości Kościoła na współczesny świat.
I tak w związku z tematem otwartości drodzy czytelnicy, nawiąże iż kilka tygodni temu byłem na spotkaniu z jednym z autorytetów świeckich w Polskim Kościele Katolickim. Dla konserwatywnych chrześcijan (w tym dla mnie) postać trochę kontrowersyjna, ale to, co dla mnie kluczowe, to jest fakt, że podczas dyskusji ze mną ów autorytet sam przyznał - że jego marzeniem, dążeniem czy celem (już nie pamiętam jakiego słowa użył) jest otwartość Kościoła, a dokładnie „taki Kościół i taka forma para liturgii, w której zmieszczą się wszyscy” – cytując cześć mojego pytania do niego, po którym odpowiedział twierdząco.

W związku z tym odnoszę wrażenie i nie ukrywam, że boje się, że te błędne poglądy wkradną się do Kościoła na dobre z biegiem czasu. Kościół się otworzy, zliberalizuje? Super! Ale zaraz, zaraz - wszyscy to znaczy kto? LGBT, feministki, protestanci? Warto w tym momencie wspomnieć o np. propozycji episkopatu niemieckiego, którzy chciał przeforsować, aby Luteranie mogli przyjmować komunię świętą katolicką, bez konieczności przejścia na katolicyzm, więc powoli to się już dzieje - fałszywy ekumenizm, który nadciąga i głęboko skrywa swe szkodliwe, zwodnicze oblicze.
Kościół Katolicki otwarty na wiele innych odłamów, w zasadzie to nie tylko chrześcijaństwa, ale w konsekwencji właściwie i innych religii? Bo jeśli zaakceptujemy np. odłam Kościoła protestanckiego w której biskupem jest transseksualna kobieta, to czemu nie możemy otworzyć się na inne nurty, nie koniecznie mające w nazwie "chrześcijańskie" ?
Jedna światowa religia pokoju, tolerancji i zgody? Unikniemy wtedy podziałów, także religijnych i wojen?

Osobiście wygląda mi to na otwartą rebelię przeciwko prawu, które Bóg zapisał na kartach ewangelii, ludzkich sercach oraz samej naturze. W owej otwartości, konsekwencją będzie jednak sytuacja, w której nie trzeba być już chrześcijaninem na dobrą sprawę - czyli wierzyć w dogmaty wiary chrześcijańskiej, ale można ułożyć je pod siebie i swoje egoistyczne wierzenia, jednocześnie z czystym sumieniem przyjmując komunię świętą, mając na to przyzwolenie. W takim przypadku, jeśli Kościół zacznie się otwierać na środowiska mu wrogie bądź przeciwne moralnie, liberalizować, to w praktyce zakwestionuje się realną obecność Jezusa w Eucharystii, a Msza Święta będzie już tylko pamiątką wydarzenia, które odbyło 2 tysiące lat temu, bardzo ważnego wydarzenia dla chrześcijan – owszem, lecz tylko pamiątką. Pamiątką, w której nie potrzeba łaski uświęcającej, żeby przyjąć symbol chleba i wina, ciało Jezusa, nie potrzeba rachunku sumienia, nie potrzeba pokory przed Bogiem, posłuszeństwa, nie potrzeba sakramentów dzisiaj rozumianych, bo ten fałszywy Kościół przyjmie każdego do uczty paschalnej - fanatycznego geja, chciwego gangstera, lesbijkę i feministkę, która np. zabije swoje nienarodzone dziecko i nie widzi w tym nic przeciwko Bogu i jego prawu które Bóg ustanowił.
Według mnie to jest nic innego drodzy czytelnicy jak własnie ta biblijna ohyda spustoszenia o której mówi Pismo Święte oraz mistycy i święci. Świadomy swej wiary chrześcijanin nigdy nie powinien się na to godzić i ma obowiązek reagować choć nie nienawiścią, ale trwaniem na straży ewangelii. 
Kończąc powoli me "wypociny" wyrażam jednak nadzieję, iż Kościół będzie czujny i stał zawsze na straży moralności, nie otwierał się na osoby, środowiska które są mu jawnie wrogie, chcąc go rozsadzić od środka, gdzie miejsce naszego Boga, Jezusa Chrystusa zajmie pyszny i uwielbiający sam siebie - rodzaj ludzki. Pozostaje jednak optymistą, albowiem odkąd Jezus zmartchwystał żaden optymizm w Kościele nie jest przesadą.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.
Pan Gie.