piątek, 17 maja 2019

Recenzja Filmu Sakielskiego, a problemy Polskiego Kościoła Katolickiego

Ostatnimi czasy szum w przestrzeni publicznej wywołał film dokumentalny braci Sakielskich dotyczący problemu pedofilii w Kościele Katolickim, tej przerażającej choroby, która istnieje także wśród duchownych.
To już drugi, tak bardzo głośny, medialny pocisk w kierunku księży Kościoła Katolickiego, pierwszym był paszkwil „Kler”.
Dlaczego tak się dzieje ? Na pewno też dlatego, iż Kościół sobie z tym problemem nie radził tak jak powinien, owszem, to nie ulega wątpliwości. Jednakże czy rozemocjonowani ludzie nie wylali dzbanuszek emocji nieco za bardzo, wyłączając przy okazji swoje rozumy?

W każdym "zawodzie" znajdują się odszczepieńcy, czarne owce, ale odsetek księży mających takowe zarzuty, nie jest wcale większy od innych zawodów, a jest nawet sporo mniejszy, choć żyją w celibacie, czyli napięcia seksualnego wyładować nie mogą, a przynajmniej nie powinni. Pominę już nawet fakt, jacy „księża” mają owe grzechy za plecami w tym filmie, czy w ogóle są kapłanami mocą święceń.

Od lat jestem człowiekiem związanym z Kościołem jednocześnie nie patrzącym bezkrytycznie na środowisko księży. Przez lata np. formowałem się w Ruchu Światło Życie i prawie za każdym razem kiedy mówiłem, że w kręgach kościelnych, w tym oazowych, króluje grzech oderwania od rzeczywistości oraz pychy, byłem spychany na margines przez uczestników rekolekcji, bo przecież ksiądz mówił inaczej, a kapłan przecież ma zawsze rację… 


Jestem zdania, że pontyfikat Świętego Jana Pawła 2 bardzo umocnił Polski i światowy Kościół, lecz efektem ubocznym spowodował niestety pewną demoralizację wśród wiernych oraz kleru.
Objawiła się ona tym, że wielu wyznawców Jezusa bardziej skupia się na wychwalaniu wspaniałych księży, Papieża Polaka, licznych bohaterach wśród duchowieństwa jak np. Bł. Ks. Popiełuszko, ale nie zaś na wierze w mesjasza Jezusa Chrystusa.
Jednak to z wszystkich księży, generalizując, próbuje się zrobić powszechny symbol zboczeńców.
A jaka jest prawda? Ano taka, iż tak naprawdę film ten ma osłabić ludziom wiarę w Boga, obrzydzić chrześcijaństwo i Kościół Katolicki jak tylko się da, tym bardziej przed zbliżającymi się wyborami.

Dla mnie najbardziej absurdalne jest jednak to, iż najgłośniej o pedofilii w Kościele oraz o tym filmie krzyczą Ci, którzy na codzień promują inne dewiacje, w tym seksualizację dzieci, tworząc im kąciki do masturbacji, ucząc współżycia seksualnego już od najmłodszych lat. To wszystko chcą nam wprowadzić i to na tyle desperacko, że wręcz siłą chcą przeforsować swoje projekty za pomocą polityki.

Nie zmienia to jednak faktu, że zwykli ludzie, a nawet hierarchowie Kościoła tak samo twierdzą, że film ten nie jest atakiem na Kościół, ale czyż ukazanie przestępstw seksualnych, w tle z figurką Jezusa Chrystusa, Krzyża czy Matki Boskiej jest przypadkowe i etyczne? ...

W wielu Polskich domach widziałem obrazy świętych, papieża Polaka, zaś Jezusa Chrystusa tam brakowało. Jaki z tego morał? Banalnie prosty, iż wielu wiernych wierzy w człowieka - księdza, a nie koniecznie w Boga żywego Jezusa Chrystusa w Trójcy Świętej.
Od lat odnoszę niedoparte wrażenie, że dla licznych wiernych katolicyzm, chrześcijaństwo stało się swoistym stylem życia u boku księży, wspólnot, pewnym rodzajem tradycji, nie rzadko pozerstwem i powodem do pychy, ale nie zaś realną siłą uduchowienia mocą ducha świętego, którą myli się często z wybujałymi emocjami i to właśnie dlatego film Sakielskich sieje tak ogromny zamęt wśród wiernych, gdy wizerunek księży jako pasterzy Kościoła jest systematycznie i celowo niszczony.

Moim zdaniem również z owego powodu wiary w człowieka - księdza, wierni nie reagowali przez lata na wypaczenia hierarchów, demoralizując tym samym księży i umacniając model kapłana typu BMW (bierny, mierny ale wierny) Zapewne i niektórzy biskupi ulegli tej pokusie wiodąc wygodne życie, ale nie znaczy to, że wszyscy oraz nie dowodzi tego, że problem pedofilii w Kościele jest tak powszechny, jak wielu ludzi sądzi, oglądając dokument Sakielskiego.

Czyż to dlatego, iż ksiądz zastąpił wielu ludziom Jezusa, wielu rodziców nie dowierza swoim dzieciom i bagatelizuje sygnały od swoich przerażonych pociech które zostały dotknięte piętnem molestowania? Pamiętajmy, że nie możemy kapłana uznawać jako Boga czy choćby świętego, nie wolno także żyć w świecie jakoby zła na nim nie było, także w wymiarze osób duchownych czy tych blisko Kościoła, albowiem zrodzi to przyzwolenie na panoszenie się zła oraz wypaczeń, w efekcie demoralizację duchownych i ich bezkarność. „Ksiądz proboszcz by to zrobił? Nie wierzę!. ”Ksiądz Jacek by to zrobił? Nie możliwe, przecież on jest taki kochany i mówi piękne kazania”.

Słuchajcie swoich dzieci, nie spychajcie ich skarg na drugi plan, jednocześnie bądźcie aktywni w życiu waszego Kościoła, wspólnoty czy klubu. Pozwolenie na panoszenie się zła, jest jego częścią bez której zło nie mogło by istnieć. 
Pamiętajmy także, że sama wiara nie czyni jeszcze wyznawcy Jezusa, nawet demony wierzą w Boga Jezusa Chrystusa, choć nie praktykują, a zwalczają go tu na ziemi.

Przyznam szczerze, że mnie jednak nie dziwią kolejne afery w Kościele z wielu względów oraz wypaczenia niektórych kapłanów bo widziałem je namacalnie (choć nie pedofilię) wiele razy i często starałem się reagować, jednakże coraz to kolejne skandale nie spowodują u mnie osłabienia wiary, choć to przecież ludzie którzy tak bardzo krzyczą o Jezusie, mnie także tak mocno chcieli skrzywdzić, obrazić czy oszukać.
Mało tego - często tacy którzy tak głośno wyznają swoją wiarę, robiąc z siebie bardziej świętych niż sami święci są takowi wielkimi grzesznikami i mają odwagę głosić publicznie herezje niczym fałszywi prorocy, nawet wbrew całemu chrześcijaństwu, np., że „sama wiara wystarczy do zbawienia”, otwierając sobie furtkę na kolejne postępowanie wbrew Bogu i moralności chrześcijańskiej, zachowując się dokładnie tak jak faryzeusze w czasach Chrystusa, wycierając sobie Bogiem buzię przy każdej nadarzającej się okazji. Przecież jeśli sama wiara wystarczy do zbawienia, więc mogę postępować tak jak mi jest na rękę, tak jak mi daje korzyść, a „dobre uczynki” bez wiary nie mają mocy zbawienia…
Poważnie wam mówię, słyszałem w życiu i takie bujdy, to tacy ludzie podpinają się pod Kościół chrześcijański, przedstawiając się jako „wierzący” głosząc swoje fałszywe świadectwa wiary w dobie internetu, a tak naprawdę mając dusze nieczyste, przesiąknięte złem, pychą i egoizmem oraz zakłamaniem.  

Jednak prawdziwa droga wiary w Jezusa Chrystusa, to ścieżka życia wraz z krzyżem na ramieniu.
Krzyżem czyli cierpieniem, bólem, obelgami i drwinami, a również nie rzadko nędzą i skromnością. Powiem więcej – często znakiem że przynależysz do Boga jest właśnie to, że w życiu tutaj masz nieustannie pod górkę, jesteś wyszydzany, czy nie zbyt bogaty.

Tymczasem wielu chrześcijan, także księży, pozuje na pobożnych, jednocześnie nie mając charakteru pójścia za Jezusem, Jezusem który wcale nie jest królem w pozłacanej koronie, lecz w koronie cierniowej
.To Jezus Chrystus jako pierwszy pokazał życie chrześcijanina, które usłane różami nie jest i nigdy nie będzie, podobnie jak życie naszego Boga na ziemi. Dlatego, nie traćcie wiary drodzy chrześcijanie, pomimo kolejnych afer, jeszcze następne wyjdą na światło dzienne, a nasz Kościół będzie zwalczany coraz mocniej. 
To musi się stać, o tym mówił Jezus, jak i m.in. o fałszywym Kościele, fałszywym ekumenizmie, niszczeniu rodziny, wreszcie hipokryzji swoich wyznawców, ale nasze zadanie jest takie, iż jakkolwiek jesteśmy atakowani przez siły ciemności - to tym bardziej musimy się zbliżać do światłości, żeby nie być sparaliżowanymi przez zło i wypaczenia. Tylko w tym jest zbawienie, lecz nie możemy stracić wiary. Bóg jest sędzia idealnie perfekcyjnym, a usłane różami życie chrześcijanina, zastaną tylko niektórzy, choć nie w tej rzeczywistości, a podczas życia wiecznego w niebie.   

Pozdrawiam Pan Gie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz