wtorek, 20 lutego 2018

Ludzie żyją tym... no właśnie, czym?


Czasami się zastanawiam, czy niektórzy ludzie wiedzą gdzie żyją, albowiem system zmanipulował ich mózgi do tak zatrważającego stopnia, że nie potrafią wyjść z odmiennego niż realny stanu świadomości - takie odnoszę wrażenie. Bujają w obłokach, w swoich wirtualnych światach i co gorsza - każą mi "pływać" razem z nimi bo w przeciwnym wypadku zostanę posądzony o "olewczość" i inne bzdety.

Do czego zmierzam? Ano do tego, że ostatnio, liczba pretensji skierowanej do mojej osoby o nieodpisanie w porę messengerze była spora (tak, wiem samo to już śmieszne brzmi) choć na szczęście ostatecznie tylko jedna osoba niezrozumiała tego problemu, ale pytanie do nich brzmi następująco: co z Wami, ogólnie z rodzajem ludzkim zrobiła era internetu i komunikatorów? Ludziska - komunikatory służą do tego, żeby się porozumiewać wtedy, kiedy niemożliwa jest rozmowa telefoniczna, a przede wszystkim rozmowa na żywo, nie zaś po to, żeby za nich pomocą leczyć pustkę która wypełnia mózgi niektórych. Czy zamiast porozmawiać normalnie przez dowolny okres czasu, muszę tracić czas na rozpisywanie się na tym gównie? Rozumiem wymienić się informacją, opinią, beką, recenzją, kumam, że czasami niemożliwa jest gadka realna i wtedy komunikator jest świetnym narzędziem, natomiast nie zamierzam spędzać całych dni, żeby z kimś rozmawiać, wymieniać się jakimiś fotkami, snapami i innymi gównami, ba - nawet kurwa nie chce mi się odpisywać na prywatne kwestie, które mogę powiedzieć np. telefonicznie w przeciągu 10 minut. Rozmawiać owszem, lubię i mogę w nieskończoność, tak samo zresztą jak wyrażać swe myśli za pomocą pisma - to przecież jedna z moich pasji, choćby bloga prowadzę już od ponad 3 lat. Nie oznacza to jednak, iż cały dzień będę ćwiczył manualne zdolności na swoim smartfonie.

Ludzie internetu - dajcie sobie kurwa trochę na wstrzymanie; zajmijcie czymś wasze puste łby i zejdzie na ziemie realną, bo świat wirtualny tak naprawdę nie istnieje, choć zrobił z Was prymitywnych niewolników własnych rządz, onanistów internetowych. Korzystajcie z internetu normalnie, niech to służy normalnym, dobrym celom, z pożytkiem dla korzystającego, a nie zabijaniu życia społecznego czy hejtowaniu. Odnoszę wrażenie, że idzie to wszystko w taką stronę, iż niedługo katolicy spowiadać się będą na komunikatorach, bo nie będzie się chciało wyjść z domu. No tak, Wy w ogóle się nie spowiadacie, przepraszam - nie ma macie przed kim i z czego.
Zresztą co tu daleko wybiegać - nagminnie spotykam się z sytuacją, na imprezach, pubach, czy spotkaniach, że młodzi ludzie zamiast rozmawiać i cieszyć się swoją obecnością, to siedzą wpatrzeni w ekrany swoich prawdziwych kompanów - smartfonów, zamykając swe buzie, przeglądając durne heheszki i bezrefleksyjnie upijając się alkoholem.
Ci którzy tak robią - zastanówcie się co Wy sobą reprezentujcie i kim jesteście. Świadczy to tylko o Was, że pasuje Wam taka forma rozmowy, podczas gdy macie możliwość realnej. A mi ciężko nie patrzeć na takich z góry bo dla mnie są zwykłymi przegrywami, choć na pychę zwracam szczególnie uwagę...
Autentycznie przykre i żałosne jest, jak zrobiono z niektórych wygodnych, płytkich niewolników usług internetowych, oraz konsumpcjonizmu ku uciesze i zysku korporacji, które trzymają w ryzach nasz świat, a ludzie - pustacy niczym ławica ryb na przynętę chłoną to, co im podsuwa się im na tacy, zamieniając się w jakieś zahipnotyzowane internetem dziwne istoty.

Powszechne teorie spiskowe (czy naprawdę spiskowe?) mówią, że ponoć grupy nacisku które trzymają nasz świat, mają narzucić ludziom zachipowanie, które jest interpretowane jako biblijne znamię bestii, a era smartfonizacji ma podobno przygotować ludzkość na ten proces. No i tak obserwując współczesne młode pokolenia, widzę, że wcale nie będzie potrzeby nic narzucać, bo w dobie współczesności młodzi ludzie dla pozornej wygody sprzedadzą i to dobrowolnie nawet swoją najgłębszą prywatność, zresztą dzieje się tak i obecnie, ponadto poddając się zbiorowej hipnotycznej wręcz manipulacji i kontroli umysłu. Niestety, przerażające ale prawdziwe.

Netf@nie - Chcesz z kimś koniecznie popisać - wejdź sobie na czata bo on od tego jest, a nie męcz bliskich ludzi, którzy to samo mogą powiedzieć Ci normalnie. Chcesz porozmawiać - spotkaj się na kawę, odwiedź w domu, zaproponuj aktywne spędzanie czasu, a nie trać go na wieczne gapienie się w ekran urządzenia telefonicznego. Znalazłeś sposób na życie przez wieczne pisanie z kimś, bo potrzebujesz odskoczni od szarej codzienności i pracy, a twój mózg z oporności nie ma czym się wypełnić, prócz alkoholem? Został Ci przyznany tytuł onanisty internetowego? Gratuluję, ale mnie w to nie mieszaj, bo jak każdy normalny człowiek, mam swoje problemy, bardzo poważne problemy, a niekończące się dyskusje na messengerze rozwiązać mi ich nie pomogą i Tobie również.
Czy komuś to się podoba czy nie, ale ja mam czym zająć swoją głowę w wolnym czasie, mam bliskich, pasje, hobby i zajęcia, nie po to żeby tracił czas na wieczne pisanie na jakiś komunikatorach, które ze swojej natury są pozytywną rzeczą i które mają mi ułatwić życie - a nie je całkowicie zastąpić, przy okazji zamieniając mózg w orzeszka.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.
Pan Gie.