poniedziałek, 9 stycznia 2017

Marcin Najman - "Jerzy Kulej - Mój mistrz". Recenzja książki.


Jako, że jestem fanem boksu, w tym i Jerzego Kuleja a w zasadzie to swego czasu również i Marcina Najmana, to książka "Jerzy Kulej Mój mistrz" była dla mnie lekturą długo wyczekiwaną i iście obowiązkową, więc w mojej biblioteczce znalazła się już kilka dni po premierze. Ale po kolei.

W recenzowanej przeze mnie książce, znany i kontrowersyjny bokser - Marcin Najman opowiada o swojej wieloletniej przyjaźni z mistrzem olimpijskim w boksie - Jerzy Kulejem. Co takiego spowodowało, że dwukrotny mistrz olimpijski tak mocno wierzył w swojego podopiecznego, który wcale nie wykazywał się jakimś wielkim talentem i stawał za kontrowersyjnym bokserem niemal w ogień? Na te pytania odpowiada w swoim dziele sam autor książki Marcin Najman. Czytając te pozycję dowiemy się także o wielu osobistych, ciekawych sytuacjach związanych z Jerzym Kulejem, albowiem Marcin zabiera nas na dość osobistą zresztą - podróż w czasie, przyglądając się rozwojowi swojej kariery pod okiem swojego wielkiego mistrza - Ś. P Jerzego Kuleja.


Co ciekawe, w omawianej książce zawartych jest wiele technicznych wskazówek odnośnie boksu, szkoły pięściarstwa - mistrza olimpijskiego Ś.P Jerzego Kuleja. I tak oto, z wątków technicznych aspektów występujących w książce, mi najbardziej zapadła w pamieć "lewy sierp zawsze z doskokiem, prawy prosty z krokiem w przód"... Jak wynika z książki, to podstawowe prawa boksu, którymi kierował się Jerzy Kulej. Dla mnie jest o tyle inspirujące, że sam wypróbowałem wiele wskazówek technicznych Jerzego Kuleja podczas swoich sparingów, z zawartej w książce Marcina Najmana instrukcji i rzeczywiście miały one genialny efekt. ;)


Recenzując tę lekturę, muszę także dodać, że sam Marcin Najman przez wiele lat bardzo, ale to bardzo mnie inspirował, ze względu na swoją sztukę "samoobrony" medialnej, stąd interesowałem się jego osobą. W związku z tym bardzo byłem ciekawy wielu perypetii związanych z jego karierą, a tych w jego książce o Jerzym Kuleju jest całe mnóstwo! Warto więc sięgnąć po nią nie tylko, aby poznać Ś.P Jerzego Kuleja, ale także i samego Marcina Najmana, z trochę innej perspektywy jak ta znana z mass mediów.

Osobiście, z wielką ciekawością np. czytałem rozdział "moja walka w Stanach", gdzie Jerzy Kulej, idealnie rozpracował dla swojego podopiecznego taktykę na każdego rywala, na tyle, iż nawet mańkut nie był w stanie niczym zaskoczyć Marcina. Walka ta jest dostępna w sieci więc mimo, (powiedzmy sobie jasno) że przeciwnik nie był najwyższych lotów (czarnoskóry zawodnik grubo po 40stce - Daug Philips) to uczciwie trzeba przyznać, że Marcin rzeczywiście taktyczny plan na walkę wykonał niemal perfekcyjnie. Z tego co możemy przeczytać w omawianej książce, wszystko ułożyło się dokładnie tak, jak Jerzy Kulej zaplanował. Podczas tamtej walki, z narożniku Marcina stał Fiodor Łapin - oglądając to starcie już wiele wcześniej nigdy nie wiedziałem z jakiej racji, skoro nie był trenerem Najmana. W książce tej, Marcin i tę kwestię wyjaśnił, jak i opisał np. klimat amerykańskich, słynnych gymów w których miał okazje trenować. Jak wynika z publikacji, po tamtym starciu do "El Testosterona" w Stanach, do Marcina zadzwonił nawet Przemek Saleta z gratulacjami, co musiało świadczyć o dobrze wykonanej pracy jako, że podobno Saleta dzwonił do Marcina głównie wtedy, kiedy sam czegoś potrzebował, jak wyjaśnił nam autor książki.


Zatrzymując się przy Przemku Salecie to właśnie to, na co bym jeszcze chciał zwrócić uwagę w tej książce, to relacja Marcina, że swoim dzisiejszym największym oponentem. Przyjaźń Marcina i Przemka tamtego okresu, dla fanów boksu stała się iście legendarna powiedział bym, ze względu na to, jaką obecnie Panowie darzą się sympatią... W książce najlepiej opisuje ją rozdział "obóz w maiami", gdzie nie brakuje prywatnych scen Marcina Najmana z Przemysławem Saletą, podczas przygotowań Salety do walki najpierw - z Andrzejem Gołotą, potem zaś z Oliverem McCalem. Sceny takie jak, konferencja w Chicago i rzekomy strach Przemysława przed nadchodzącym Andrzejem Gołotą, czy zajście publicznego spoliczkowania Przemka przez jego ówczesną partnerkę - Kasię, dodaje kuluarów w książce, pomimo że Marcin w dobie "kosy" z Przemkiem, mówił o tym publicznie już dużo wcześniej. Przedstawioną w książce relację Marcina z popularnym "chemkiem", odbieram jednak jako bardzo subiektywną i... nie do końca sprawiedliwą. Mam wrażenie, że Marcin chciał się Przemkowowi odegrać tymi rozdziałami, coś udowodnić, jako, że tyle miejsca w książce o Jerzym Kuleju, poświęcił swojemu ówczesnemu sparingpartnerowi. 
Zarówno Przemek, jak i Marcin w swoich książkach, opisują swoją relację ze swojego punktu widzenia, nie pozbawionym złośliwości i pewnego wręcz jadu. Marcin udowodnił to, np. pisząc iż miał satysfakcję, jak Kasia spoliczkowała publicznie Przemka, ówcześnie swojego co by nie powiedzieć ale przyjaciela... Te zdania, nie odbieram pozytywnie jeśli chodzi o osobę Marcina, a prawda odnośnie ich relacji i konfliktu leży zapewne gdzieś pośrodku. Nie mniej jednak warto poznać, zdanie Marcina na tę kwestię, tym bardziej, że mediach przedstawiona była ona bardzo jednostronnie, a walka późniejszych znanych oponentów, przedstawiane było jako jako starcie dobra ze złem, gdzie złem zawsze oczywiście był Marcin Najman...


Co warto dodać, to jest to, że moim zdaniem największym kuluarem książki jest jednak opis relacji żony Przemysława Salety - Ewy Byzdry i samego Marcina. I tę kwestię autor książki wyjaśnia czytelnikowi, oczywiście ze swojego punktu widzenia. Można rzecz, że książka ta jest swoistym spojrzeniem Marcina Najmana, na to co działo się wokół tego medialnego konfliktu.  

Owa lektura, odpowiada na wiele zagadek samego jej autora. I tak oto np. sam Najman przyznaję w niej, że sport traktował jedynie jako przygodę, a zrobiła się z niego jego droga życia jako, że tak daleko zaszedł dzięki swojemu mistrzowi, Ś.P Jerzemu Kulejowi. Może więc to nawiązanie do tego, co mówiło się w mediach, że Marcin Najman nie jest sportowcem? Czyżby tym stwierdzeniem autor książki, sam nie odpowiedział na to pytanie? Kto przeczytał książkę, niech odpowie z osobna na to pytanie. Nie brakuje w omawianym czytadle także wątków psychologicznych, osobistych wydarzeń które Marcinowi opowiedział Jerzy Kulej, czy wręcz przytaczanych w opowieściach słabościach legendy polskiego pięściarstwa Ś.P Jerzego Kuleja.
Książka ta, bardzo wyraźnie mówi, że Jerzy Kulej to niesamowicie serdeczny człowiek, o iście gołębim sercu który budził gigantyczny szacunek wśród ludzi i to nie tylko tych związanych ze światem boksu.


O pozycji "Jerzy Kulej - mój mistrz" mógłbym długo pisać, ale przecież to nie oto chodzi bym napisał streszczenie tego dzieła. W podsumowaniu napiszę, że książka "El Testosterona" to bardzo ciekawie napisana - nie tylko podróż w świat boksu widziany oczami Marcina Najmana, ale przede wszystkim opis wielkiej, męskiej przyjaźni legendy polskiego pięściarstwa z kontrowersyjnym bokserem, oraz poznanie życia i osobowości z ostatnich lat Jerzego Kuleja. Czytadło to, jak każde inne, ma lepsze i gorsze momenty i jak przystało na jej autora - kontrowersji w nim również nie brakuje, co tylko tym bardziej powinno każdego zachęcić do sięgnięcia po tę lekturę, chowając w tym aspekcie niechęć czy obraz medialny jej autora. Przeczytajcie, bo naprawdę warto, a wnioski z lektury wyciągnijcie sami. ;)



Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza