sobota, 28 stycznia 2017

Plany dotyczące strony.

Szanowni Czytelnicy - parę słów odnośnie planów dotyczących strony od jej autora ;)
Jak widzicie strona myslimlodegopolaka.pl cały czas się rozwija. Napewno dało by radę wycisnąć jeszcze więcej, ale sądzę, że zbytnio narzekać też nie możemy. Wiadomą kwestią jest, że blog ten nie jest jedynym moim zajęciem i publicystką zajmuję się nim jedynie w czasie wolnym, w związku z tym sądzę, że całkiem fajnie to wygląda ;).

Wydaje mi się, że portal ten jest wyjątkowy o tyle, że nie zamyka się w jednej dziedzinie, a znajdziecie w nim moje autorskie felietony dające wiele do myślenia na różne tematy, tak aby każdy znalazł coś dla Siebie, oraz kilka wywiadów. Chyba, jest w czym wybierać, albowiem jest aż 12 działów tematycznych - od polityki po psychologię, sprawy społeczne, historię, religię, czy nawet regionalna, a także artykuły którymi dzielę się z Wami moim życiem prywatnym, osobistymi przemyśleniami, czy kategoria inne- czyli teksty które nie pasują do żadnych kategorii. Istnieje również galeria, abyście mogli poznać mnie bliżej, w różnych sytuacjach życiowych ;) Ostatnio ruszył też dział recenzja, wkrótce ruszy - inspiracje, czyli ludzie z których warto brać przykład, no oraz moje autorskie opowiadania z życia wzięte, tak do poduszki przed snem ;). Myślę więc, że zapowiada się różnorodnie i ciekawie.

Przekroczyliśmy już tysiąc czytelników, a to obliguje mnie do podjęcia coraz to ambitniejszych działań.

Tak więc... wkrótce ruszy autorski VLOG autora. Będzie się on ukazywał się cyklicznie, ale też nie za często - będą w nim poruszane tematy związane z moją publicystką - moje odniesienia do komentarzy pod felietonami, oraz odpowiedzi na niektóre listy które od Was otrzymuje. Będzie także video wywiad na temat tejże strony, materiałów które są na niej zamieszczane.

Ukaże się ponadto forma papierowa tej strony. Tak - planuje wydawać zina "Myśli Młodego Polaka". Pierwszy numer jest w trakcie tworzenia. Dla każdego czytelnika będzie będzie możliwość bezpłatnego nabycia gazetki. Co trzeba zrobić - napisać mi jedynie na priva adres i wysyłka pocztą polską stanie się faktem. Co powiecie o projekcie okładki? Podoba Wam się?


Kolejnym krokiem jaki podejmę będzie produkcja okazjonalnych gadżetów, które dostaniecie ode mnie w liście wraz z zinem. Planowane są długopisy z nazwą i logiem strony, oraz w dalszej przyszłości smyczki, a od dziś dostępne są już takie oto kubki z logiem strony ;)



Wszystko w swoim czasie, ale jestem zdania, że tylko konkretne, odważne działania dadzą mi dalszy rozwój zarówno strony którą stworzyłem jak i mój osobisty rozwój jako publicysty. Choć oczywiście strona - myslimłodegopolaka.pl stworzona jest dla Was, a nie tylko dla mnie samego, pragnę aby każdemu z Was moi drodzy czytelnicy pożytecznie służyła.

Pozdrawiam - Pan Gie.



sobota, 21 stycznia 2017

Apokalipsa, znak bestii, czyli New Word Order - cześć 2.

STOSUNKI SPOŁECZNE W NWO.

Tym razem bez żadnego wstępu, od razu przechodzimy do rzeczy. Tak więc; 

Kolejnym wątkiem jaki poruszę, to stosunki społeczne w domniemanym nowym porządku świata. Człowiek ma być w nim egoistą totalnym, który robi to na co ma ochotę wzgledem drugiej istoty i tutaj typowa wizja libertarjańska się kłania (Czyż to przypadek iż to właśnie na libertarjaniźmie opiera się filozofia satanistyczna, w tym "czarna księga" LaVeya?) oraz jednostka, która bezustannie na przemian zyskuje i konsumuje, tudzież daje się wzbogacać innym. Człowiek według planu New Word Order musi przydatny dla społeczeństwa, które ma czerpać z niego zysk i korzyść, oraz powinien sam coś zostawiać dla społeczeństwa w imię postępu i ewolucji, w związku z tym np. niepełnosprawni są nieporządanymi elementami i systematycznie mają być eliminowani, gdyż słabsi muszą zginać w imię postępu, takie jest bowiem prawo natury, proces ewolucyjny. Niezbędna więc jest selekcja ludzkości, a w zasadzie to eugenika. I w tym momencie warto wspomnieć o aborcji eugenicznej, którą tak mocno forsują środowiska lewicowo- liberalne. Każdy człowiek zaś kroczy w pojedynkę, w celu poddawania go nieustannej manipulacji dostosowanej do jego indywidualnej osobowości oraz zniszczenia w jednostce solidarności ludzkiej, prawdziwego zjednoczenia z drugim osobnikiem. Wtedy to ludzkość nigdy nie będzie potrafiła się wspólnie zjednoczyć i zagrozić obowiązującemu systemowi, skupiona na własnym egoizmie niezbędnym do przetrwania, rywalizacji, pracy, jak i również konsumpcji.

No i w tym momencie, zastanówcie się moi Czytelnicy jakie wartości są dziś na topie, co jest promowane przez mainstream medialny, wszechobecne lobby? Pisałem, podkreślałem to w swoich publikacjach wielokrotnie, powtórzę to i teraz niczym mantrę. Otóż moi Czytelnicy na topie są wszystkie wartości materialne takie jak: hedonizm, sexualizacja, konsumpcjonizm, pozerstwo, kult cielesności i siły fizycznej, umiejętność "produkowania" pieniędzy najlepiej bez żadnego wysiłku, nazywamy zaś zaradnością życiową, natomiast te nie materialne wartości takie jak: miłość, przyjaźń, dobre serce, bezinteresowność, prawdziwy patriotyzm, altruizm, empatia, skromność są sukcesywnie niszczone i wymierają, ludzi o takich cechach spotyka się coraz rzadziej. Zgodzicie się chyba wszyscy ze mną, prawda?

Nie wszyscy jednak zdajemy sobie sprawę, że to my - ludzie stajemy się ofiarami własnych wynalazków, przez co zamieniamy się w bezdusznych prymitywów, myślącymi tylko o Sobie i swojej wygodzie. Ma to miejsce także dlatego, gdyż niszczone są wszystkie przejawy społeczeństwa opartego na zasadach solidarności narodowo społecznej, zdrowych więziach międzyludzkich opartych na wzajemnej pomocy i bliskości, więc aby to dalej niszczyć w imię nowej wizji człowieka, lobbowany jest indywidualizm, interesowność, wolność niczym nie skrępowanych jednostek, gdy jest to wygodne zarówno w ujęciu ekonomicznym (np. poprzez skrajny liberalizm gospodarczy - brak poszanowania jakichkolwiek praw pracownika, oraz również socjalizm) jak i niemal zawsze w wymiarze mentalnym, obyczajowym.

Bo czym innym można nazwać np. lobbowaną przez Unię Europejską ideę tolerancji (a może prędzej pseudotolerancji) ? Odrzucenie prawa Bożego - "Róbta co chceta" ?!
Aborcja, homoseksualizm, eutanazja, czy choćby In Vitro - czyż to wszystko nie jest początkiem, sztucznego zapłodnienia nad którym kiedyś utracimy kontrolę pod różnymi względami, zabawą życiem ludzkim i zakamuflowaną wersją eugeniki, kontrolą narodzin? Zresztą transhumanizm jak wspominałem ma być jednym z narzędzi NWO.
Ja jako chrześcijanin śmiem napisać, że według mnie to co środowiska liberalno-lewicowe promują to nic innego jak powiew ducha antychrysta we współczesnym świecie, choć to temat na inny felieton.




       Marksizm kulturowy - zamach na rodzinę.



Różnego rodzaju potężne grupy nacisku wmawiają nam pozorną ideę równości, tyle tylko, że jesteśmy nieustannie oszukiwani w imię poprawności politycznej, albowiem równość to nie znaczy zrównanie. Bo czy np: równość płci polega na tym, że kobieta jest tym samym co mężczyzna? Oczywiście że nie! Równouprawnienie to jest takie samo poszanowanie praw kobiety jak i mężczyzny, poszanowanie dwóch płci które się różnią, przez co naturalnie są dla siebie wypełnieniem w sferze psychicznej, mentalnej jak i biologicznej, poprzez swoje naturalne męstwo i naturalną kobiecość.
Krótko mówiąc mężczyzna i kobieta pasują do siebie niczym dziurka od klucza.
Tymczasem współczesne nurty liberalno- lewicowe które wiodą prym w Unii Europejskiej takie jak np. ideologia gender, feministki, czy wszelkie dewiacje seksualne próbują rzekł bym, że zrewolucjonizować to znaczenie, co najbardziej absurdalne pod szatami walki o tolerancję i równość, wedle ideologi libertarjańskiej "Róbta co chceta" nie zważając na nic. W efekcie, również pod wpływem propagandy medialno-filmowej kobiety stają... bardziej męskie, a mężczyźni kobiecy, zacierają się różnice między obiema płciami. ( a i płci zdaniem tych nurtów może być więcej...) Wygląda to, iż to kolejny etap rewolucji marksistowskiej, tyle że w wymiarze kulturowym. Powoduje to za to totalną samowolkę w postępowaniu ludzkim, skutkującymi również w postaci singlizacji społeczeństwa, albowiem każdy człowiek patrzy tylko na swoje korzyści, oraz swój egoizm (wymieranie wartości bezinteresownych) oraz ma tragiczne skutki społeczne przekładające się w zmianie naturalnego obrazu rodziny i co za tym idzie - w zmianie modelu człowieka, a nazywając ostrzej - w zamachu na dotychczasowy model rodziny. Rodziny która jest podstawową komórką społeczną, to przecież rodzina jest pierwszą i najsilniejszą, najważniejszą i decydującą na osobowość wspólnotą w życiu ludzi. W związku z tym chcąc zmienić, dostosować odpowiednio model człowieka, schemat jego wartości, postępowań i poglądów należy uderzyć w pierwszy fundament kształtujący osobowość ludzką czyli w rodzinę. Jeśli uda się zmienić model rodziny, zmieni się jednocześnie model człowieka. I w tym momencie narzuca się kolejne pytanie: co nam promują, wmawiają główne światowe nurty polityczne odnośnie modelu rodziny na każdym kroku? No niestety znowu by się zgadzało, układała się niczym domek z kart naszej otaczającej rzeczywistości.



GMO czyli modyfikowana żywność - raper Tau rymował "szczur ma dość", może to i prawda, ale my ludzie, jaki mamy wybór tak naprawdę? Jak już teraz większość żywności która spożywamy, jest sztucznie modyfikowana, co powoduje, że przez to, mutowane może być i ciało człowieka. Rozpowszechnienie upraw GMO prowadzi także do bezpłodności w czwartym pokoleniu. Czyż nie wydawało by się to wręcz idealne rozwiązanie, jak populacja ludzi ma znacząco zmniejszyć? Kolejny watek - mamy już uchwalony przymus szczepień. Czyli wstrzepić będą nam mogli niemal wszystko. Np. jakiś preparat który ma wpływać na działanie mózgu, czy układu nerwowego? Wszystkie te ustawy dziwnym trafem swoje korzenie mają rodem w Brukseli...


Inne znaki działalności NWO na świecie.

Warto wspomnieć także o faktach takich jak np: lotnisko w Denver, które powstało w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach, naszpikowane jest rysunkami na ścianach z wizjami apokaliptycznymi, obrazami ludobójstwa, oraz właśnie tymi nawiązującymi do nowego porządku świata. Na korytarzach lotniska znajdują figury przedstawiające 4 jeźdźców apokalipsy. Znajduję się tam też tablica na której znajduję się oficjalny symbol masonerii oraz inskrypcja wspominająca o komisji... NEW WORD AIRPORT która nigdy oficjalnie nie istniała. W podziemiach lotniska natomiast, znajdują się korytarze w których na sklepieniach istnieją instalacje tryskaczowe, tyle tylko że niewiadomo w jakim celu...













Otwarcie 2 czerwca 2016r największego tunelu na świecie w szwajcarskim Gotthard także budzi ogromne kontrowersje. Owy tunel budowano 17 lat w alpejskich zboczach za cenę 11 miliardów euro. Dzięki temu podróż z Zurychu do Mediolanu na ponoć trwać godzinę. Na otwarcie obiektu zaproszono najbardziej wpływowych polityków Europejskich z kanclerzem Niemiec Angelą Merkel i prezydentem Francji Francisem Hollandem czy Jean claude Junkerem. Ilość materiału budulcowego oraz inne fakty sugerują, iż pod tunelem znajduję się także podziemna instalacja, a może nawet i całe podziemne miasto, krąży wiele opinii na ten temat, poszukajcie - przeczytajcie. Najwięcej kontrowersji budzi jednak bardzo duża ceremonia otwarcia tunelu, w której ewidentnie, bez dwóch zdań przedstawione były satanistyczne rytuały, oraz symbole, przekaz nawiązujący jawnie i wprost do znanego NEW WORD ORDER. Jak je wszyscy interpretujecie Drodzy Czytelnicy?



http://wolna-polska.pl/wiadomosci/satanistyczny-rytual-elity-nwo-na-otwarciu-najdluzszego-tunelu-swiata-wideo-2016-07

http://strefa44.pl/rytual-otwarciu-najdluzszego-tunelu-swiata-szwajcarii/

W takich okolicznościach to opublikowany niedawno list pewnego niemieckiego inżyniera, o budowanych tajnych podziemiach w Niemczech, z podziemnymi meczetami, schronami, wydaje się, że ma podstawy w rzeczywistości...

Filmem, który ukazuje NEW WORD ORDER ma podobno być animacja pt: "I, pet goat 2" w której to roi się od wszelkiej maści symboli. Film ten wypuścili iluminaci, czy może zwykły człowiek znający rzekomy plan nowego porządku świata, albo może to jakaś beka?
Faktem jest, iż rzeczywiście przedstawia on apokaliptyczną wizję, przepełnioną symbolami na maxa, prawie nic w nim nie jest przypadkowe, i on ma zabarwienie mocno psychodeliczne. Interpretacji na jego temat jest bardzo wiele w internecie, ja sam mam swoja, zachęcam Was do obejrzenia i ruszenia głowami odnośnie interpretacji. Być może, że sami odgadniecie, np. to samo co ja napisałem w tych dwóch jak narazie tekstach dotyczących NWO ;).


Pominę szczegółowo fakt, występowania symboliki NWO w przeróżnych maściach kreskówek, agencjach światowych, czy najsłynniejszym amerykańskim banknocie jednodolarowym. Za bardzo bym się musiał rozpisać, ale napewno i takie opracowanie znajdziecie na tejże stronie.



Zakładając, że omawiane teorie spiskowe są prawdziwe - to czyż nie wygląda jakby świat szykował się do wojny Drodzy Czytelnicy?? 

Już nawet odchodząc od spiskowych teorii to nasuwa się pytanie podstawowe - czemu o tych kontrowersjach nie informują meinstremowe media? Czyż media nie lubią kontrowersji? Otwarcie tunelu w Gotthard - było to przecież unikalne, międzynarodowe wydarzenie z głowami państw, oraz wysokimi urzędnikami Unijnymi, do tego jeszcze opatrzone skandalem. Pytam się czemu prawie żadne z większych mediów (Telewizja Polska jedynie poinformowała o kontrowersjach) nawet nie wspomniało o tym skandalicznym wydarzeniu? Co ze sprawą chipów RFiD? Powszechność ich się zwiększa z minuty na minutę, ale media nie podejmują niestety tego tematu.  

Celowo na końcu zostawiłem religię. Jest to bowiem najbardziej najważniejsza i najbardziej rozległa kwestia, o której pisząc w miarę dogłębnie, musiał bym się mocno rozpisać, a tekst ten jest już bardzo długi. Zapraszam więc Was wszystkich do przeczytania, kolejnej części mojego artykułu dotyczącego NEW WORD ORDER, który analizował będzie wdrożenie tego planu pod kątem religijnym.


Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.

_______________________________________________________________________

  Podobał Ci się mój artykuł? Wesprzyj mnie i kliknij

                                                          https://www.facebook.com/PanGieBlog/


czwartek, 19 stycznia 2017

Koniec świata, Apokalipsa, New Word Order - zaplanowany nowy porządek świata?

Na początku zacznijmy, od samego pojęcia "Teoria Spiskowa", moi drodzy Czytelnicy.

Teoria spiskowa to pojęcie socjotechniczne, które powstało do ośmieszania tych, którzy ową "prawdę" próbowali wydostać na światło dzienne. Wydaje mi się, iż ze swojej roli pojęcie to wywiązuje się w miarę skutecznie. Jak wszyscy pewnie wiemy, współczesny świat zalany jest teoriami spiskowymi z których jakaś spora cześć jest napewno totalnie oderwana od rzeczywistości, albowiem ludzie lubią sensację, oraz poczucie grozy. Powoduje to jednak, iż mamy tendencję do generalizowania, więc wszystko co widnieje pod pojęciem "spiskowa teoria" z góry narażone jest na wyśmianie, a ludziom którzy w nią publicznie wierzą dobiera się łatę oszołomów, nawiedzonych itp. Jednocześnie, duża część ludzi lubi jednak słuchać i czytać o różnorakich teoriach spiskowych, gdyż dla większości budzą one ciekawość, wywołują skrajne emocje, nie tak mała grupa ludzi się nimi wprost fascynuje. Nie mniej jednak wydaje mi się, że nie wiele ludzi odbiera je na poważnie tak na codzień, to chyba bardziej gra na emocjach, choć w wielu teoriach spiskowych istnieje ziarnko prawdy, a niektóre okazują się całkowicie prawdziwe, więc wtedy to pojęcie "teoria spiskowa" zostaje zmienione na "fakt opinii publicznej".  Nagle wielki "zonk", zaskoczenie, a ludzie forsujący daną teorię mogą z dumą powiedzieć - " a nie mówiłem ?! ". Przemieniają się ze spiskowców, na tych mądrych, oświeconych.  

Wiecie, że w latach 60 XX wieku samo istnienie mafii było uważane za niedorzeczne, było teorią spiskową, a z ludzi którzy publicznie mówili o jej istnieniu się naśmiewano? Dziś jednak wiemy, że mafie to bardzo potężne organizacje, których najdłuższe ręce sięgają wprost do rządu, mając realny wpływ na politykę. Tajemnicą poliszynela jest to, że praktycznie zawsze matulą wszystkich prawdziwych mafii są służby specjalne danego kraju. W Polsce jest to WSI, w USA - CIA, a np. w Rosji KGB. Wiele osób twierdzi, że najgroźniejsza mafia to ta legalna - polityka. Cóż, każdy ma swoje zdanie na ten temat, wszakże jest to także - "teoria spiskowa"...
Ja natomiast, zajmę się dziś chyba największą teorią spiskową dziejów, znaną pod nazwą "New Word Order" czyli nowy porządek świata, który potężne, tajne organizacje rzekomo stopniowo wprowadzają w życie. 

Pragnę podkreślić jednak, że to iż piszę o danej teorii spiskowej, to nie znaczy, że w nią wierzę, omawiam, analizuję jedynie ją pod względem logicznym, przyczynowo-skutkowym. To, że jakaś teoria jest logiczna jednakże to wcale nie znaczy, że musi być ona prawdziwa, albowiem zasady logiki mogą jedynie coś wykluczyć. Ja swojego zdania tutaj nie przedstawiam, więc czy ta omawiana spiskowa teoria dziejów jest prawdziwa, czy też nie  - każdy ma swój rozum, więc osąd zostawiam dla Was drodzy Czytelnicy. Dobra, jedziemy.



________________________________________________________________________________

Co to jest New Word Order?

NWO - New Word Order jest to totalitarny system ekonomiczno - gospodarczy którego celem jest zniewolenie człowieka i jego całkowite podporządkowanie czyli powszechnie nazywany - Nowy Porządek Świata. Pojęcie to od wielu lat wpisało się w spiskowe teorie dziejów, teorie które brzmią spiskowo fakt, ale za to prezentują się... no dość logicznie, układają się w wielką przyczynowo - skutkową układankę dziejów, niezależnie od tego czy jest to faktycznie spiskowa teoria, czy prawdziwa wizja przyszłości.
Termin New Word Order zna większość topowych polityków świata, mówili o tym głośno i wprost J.Bush, B.Obama, F.Castro, czy nawet ostatni przywódca ZSRR M.Gorbaczow, a w Polsce publicznie i głośno mówił o tym np. J.Palikot. Tak więc jak widzicie drodzy czytelnicy nie jest to skrót tylko dla miłośników teorii spiskowych, albowiem jest dobrze znany na świecie, idea ta jest szeroko wiadoma w kręgach politycznych. Pójdę dalej pisząc, że rzekomo John Kennedy były prezydent Stanów Zjednoczonych, został zamordowany, ponieważ chciał walczyć z grupami nacisku które owy tajemniczy porządek usiłują wdrożyć i wkrótce przed śmiercią publicznie powiedział:

 ”Istnieje w tym kraju spisek mający na celu zniewolenie wszystkich mężczyzn, kobiet i dzieci. Zanim ustąpię z tego zaszczytnego stanowiska zamierzam go ujawnić”.

7 dni później John Kennedy został zamordowany w tajemniczych okolicznościach...

Sięgając do korzeni tego spisku, ujrzał on światło dzienne na świecie w 1874.r listem (wpadł w niepowołane ręce i został opublikowany) bardzo wpływowego masona oraz satanisty, można rzec, że szefa ówczesnej amerykańskiej masonerii - Alberta Pike z najwyższego, 33 stopnia wtajemniczenia do innego wpływowego masona Mazziniego. W liście tym (znajdował się on przez pewien czas w angielskim muzeum w Londynie) Pike przedstawił plany dotyczące nowego porządku świata, w tym wywołanie 3 wojen światowych. Z omawianej korespondencji wynikało, że...

- 1 wojna światowa ma zostać wywołana w celu obalenia caratu w Rosji, protektorów prawosławia i stworzenie ateistycznego państwa komunistycznego.
(Zatrzymując się przy komunizmie to od siebie napiszę iż system ten, Karol Marks stworzył podobno na potrzeby NWO właśnie, miłośnicy teorii spiskowych mają ku temu ponoć niezbite dowody, o których jednak pisał nie będę)

- 2 wojna światowa, ma powstać w celu umocnienia komunizmu, osłabienia ruchów faszystowskich, i wedle planów główna walka ma dotyczyć ruchów faszystowskich z ruchami syjonistycznymi, co w konsekwencji doprowadzi do powstania suwerennego państwa Izrael na terenach Palestyny.
(Proroctwo o ponownym powstaniu państwa żydowskiego jest także w Biblii - w księdze Apokalipsy i wedle niej ma to oznaczać nadejście czasów ostatecznych, czyli względnie krótkiego czasu przed nadejściem antychrysta, bądź czas w którym on już panuje na ziemi)

- 3 wojna światowa planowana jest jako wojna religijna, między islamem, chrześcijaństwem i judaizmem. Ma ona bardzo znacznie osłabić siłę duchową narodów, całe chrześcijaństwo, osłabić również ducha narodowego państw europejskich wyniszczeniem poprzez wojnę etniczno - kulturową. Ma to na celu wywyższenie nowej religii oświeceniowej czyli lucyferjanizmu choć w zakumuflowanej formie, odrzucenie demokracji, oraz powołanie światowego rządu na czele z jednym, wielkim przywódcą światowym w nowym porządku świata, dzięki któremu na jakiś czas na świecie zapanuje pokój.

Tajemnice owych spisków, wyjawił w swojej książce "Sekrety masonerii ujawnione" przedstawiając całość listu już w 1925 roku kardynał Chile - Carlo Rodriugez, oraz w książce W. Guy Carr'a "szatan, książę tego świata" wydaną w 1959 roku, gdzie również opublikowano cały list. Nowy porządek świata został także podobno opisany w książce Doc Marquisa - „sekrety iluminatów",

Drodzy Czytelnicy - ja tego nie wymyśliłem, a to co piszę o listach to potwierdzone fakty historyczne.
Wszyscy możemy zobaczyć ile z planów NWO sprawdziło się po dzień dzisiejszy oraz widzimy sytuację społeczno - polityczną w Europie. Kto ma rozum, niech wnioski wyciągnie sam. Niezależnie jednak czy wierzycie w tę spiskową teorię dziejów, czy też nie, to wszystko leży w naszych rękach i zalecał bym, podejście do tego tematu z odpowiednim dystansem ;).


    Kto ma odpowiadać za tworzenie, wdrażanie  NEW WORD ORDER?

    New Order Word ma tworzyć najbardziej tajna organizacja światowa czyli iluminaci w których szeregach są najbogatsi i tym samym najbardziej wpływowi ludzie na świecie - zatem światowa finansjera (wymienia się przedewszystkim słynną rodzinę Rotschildów i Rockfellerów, obecnie także mówi się o tzw: grupie Bilderberga) cześć polityków, oraz światowa masoneria. Wszystkie te organizacje, poza swoją tajemniczą legendą mają mieć ze sobą sporo wspólnego i mocą porozumień ściśle wzajemnie współpracować, w tym przedewszystkim mają ponoć oddawać... cześć lucyferowi i to wprost od niego czerpać inteligencję, aby przejmować władzę nad światem, wysnuwać intrygi i działania, przygotować ludzkość na nadejście antychrysta - fałszywego uosobienia bóstwa, diabelskiego potomka na ziemi.

    Do dziś udokumentowaną, jawną działalność mają tylko loże masońskie, czyli dobrze znane zgromadzenie wolnomularskie, szeroko działające także w Polsce. Szeroko, choć od czasów PRL już bez rozgłosu politycznego, co różni Polską masonerię od działalności w latach poprzednich gdzie np. masoni trąbili o wkładzie w rozwój państwa polskiego, np: masońskim projektem godła narodowego, który obowiązuje po dzień dzisiejszy, czy ich dużym wpływem na kształt narodowej konstytucji 3 maja.

    Iluminaci (iluminati), w zasadzie zakon iluminatów, albo inaczej zwiąc - lucyferianie, oficjalnie zostali oficjalnie "zalegalizowani" 1 maja 1776 roku. Założeni zostali w niemieckim Ingolstadt przez Adama Weishaupta, choć najbardziej głębokie korzenie tej organizacji sięgają podobno czasów zakonu templariuszy. 1784 organizację zdelegalizowano, gdy bawarska policja przy zwłokach kuriera Weishaupta o imieniu Lanze, podróżującego z Frankfurtu do Paryża znalazła list z rozkazem i ścisłym planem na wywołanie rewolucji francuskiej. Los chciał, aby kurier został trafiony przez piorun w drodze, stąd wpadł on w ręce bawarskiej policji, która po przestudiowaniu go, zdecydowała o urządzeniu przeszukiwań w domach czołowych iluminatów, wraz z Weishauptem. Wszystko co wykryto, ewidentnie wskazywało na ogromne zagrożenie państwa ze strony iluminatów, znaleziono wtedy plany dotyczące prowadzenia wojen i opanowania świata. Spiskowcy zostali wykryci, a członkostwo we wszystkich tajnych stowarzyszeniach w kraju narażone zostało karą śmierci. Weishaupt w takiej sytuacji musiał uciekać z Bawarii, jednakże jego związki z najbardziej wpływowymi ludźmi Europy dalej trwały, w tym z największym ze wszystkich bogaczy świata - międzynarodową "bankierską" rodziną Rotschildów (to tę rodzinę najczęściej wymienia się jako "władców świata"). Mocą rozkazu wydrukowano w Monachium w latach 1786, 1787, 1794 znalezione pisma i dokumenty odnoszące się do Iluminatów, dzięki czemu pierwszy raz ujawniły się publicznie prawdziwe cele i metody działania Iluminatti. Organizacja ta natomiast dla uniknięcia prześladowań oficjalnie zrezygnowana z nazwy "Iluminaci" przedstawiając się jako "zreformowana masoneria", nadal prowadząc działalność, a sam Weishaupt wydał nawet książkę o swojej tajnej organizacji w celu propagandowym - złagodzenia obrazu i wizerunku Illuminati. Na nie wiele jednak to się zdało, iluminaci działają więc od tego czasu w konspiracji, zostawiając jednak swoje symbole w przeróżnych miejscach. Najsłynniejszy jest oczywiście banknot dolarowy, na którym ma roić się od symboli iluminackich (i jak wytłumaczyć mikroskopijną sowę na amerykańskim banknocie dolarowym?) ale także np. na niemieckim dowodzie osobistym, czy przeróżnej maści kreskówkach i filmach, oraz najpotężniejszych agencjach światowych.



    Na czym ma polegać NEW WORD ORDER.

    New Order Word ma być nowym porządkiem świata, globalnym totalitaryzmem pod pozorem dobrego, bezstresowego i wygodnego życia w którym przedewszystkim znikną państwa narodowe, a zastąpić je ma jedno globalne państwo, oraz globalny naród wraz ze światowym rządem, zcentralizowaną ekonomią oraz jedną, światową religią. Populacja ludzi na świecie ma się zmniejszyć się początkowo do miliona, a w efekcie docelowym - do pół miliona. Większość jednostek ma żyć w wielkich miastach - molochach, tereny wiejskie ograniczą się zaś na wielkie, produkcyjne gospodarstwa rodzinne, takie po mniej więcej 200 hektarów. Ma to na celu ochronę środowiska naturalnego, na co w NEW WORD ORDER ma być mocny nacisk. Według tego porządku świata powszechna ma być pełna inwigilacja, infiltracja i całkowita kontrola ludzi poprzez zastosowanie najnowszych technologii, transhumanizmu (najczęściej wymienia się chipy pod skórą), całkowicie bezgotówkowy obrót pieniądza, oraz naturalna selekcja ludzi albowiem prawo do życia mają mieć tylko te jednostki które wnoszą coś do społeczeństwa. Ci "słabsi" natomiast nie mają prawa do życia w imię postępowego, czyli coraz to lepszego, "wyższego poziomowo" społeczeństwa. Człowiek ma być całkowicie posłuszny i poddańczy, skupiony tylko na swoim egoizmie, konsumpcji i pracy, aby był nietrudny w manipulacji, podporządkowany określonemu modelowi postępowania, system oświaty ma w tym zagrać także ogromną rolę, oraz propaganda medialno - filmowa.
    Światowy rząd ma składać się z globalnej oligarchii, głównie światowej finansjery o której niektórzy mówią, że już teraz to ona za kulisowo próbuje, bądź wprost rządzi światem, albowiem rządy większości krajów na świecie są od nich zależne finansowo. Na czele zaś rządu, ma być światowy przywódca, a w zasadzie to dyktator, czy wręcz mesjasz światowy, który ma ponoć być uznany również przez naród żydowski.

    Ja natomiast, postaram się Wam przeanalizować czy plany, idea NWO jest w ogóle możliwa biorąc pod uwagę logikę, oraz czy ma podstawy w realnej rzeczywistości, bo jak się powszechnie przyjęło, dla miłośników teorii spiskowych wszystko ma podstawy, nawet tam gdzie ich nie ma... No cóż, zobaczymy jak się sprawa przedstawia.


    Zacznę od tego, co jest najbardziej zdumiewające - niepodważalny fakt, że większość powszechnych, poważnych przepowiedni przyszłości np. biblijna apokalipsa Św. Jana, przepowiednie nostradamusa, Św. Malachiasza, zapowiadające przyjście antychrysta - diabelskiego potomka na ziemi, wszystkie one mówią o tym, że nastąpi to w obliczu całkowitej globalizacji świata, gdy znikną albo będą coraz bardziej znikać podziały narodowe w imię globalnej pseudo solidarności i zjednoczenia, jak i zarówno to, że przed owym czasem świat będzie podziwiał i oddawał cześć światowemu wodzowi, który zapewni pokój światu po 3 wojnie światowej, oraz zjedna sobie narody jako wielki przywódca polityczny i religijny. Ma być on ogromnie popularny, uwielbiany wręcz przez ludzi, wspaniały dyktator światowy którego ponoć Żydzi pierwsi mają uznać za mesjasza, a okaże się on.... synem szatana, jego pomiotem czyli wcieleniem antychrysta na ziemi, wielkim niesamowicie inteligentnym zwodzicielem ludzkości...

    Aby przeanalizować teorię NWO jak się ma ona do realnej rzeczywistości, spójrzmy na nasze lokalne, europejskie podwórko. Co czynią i jaką ideę forsują takie organizacje jak Unia Europejska, czy ONZ? Otóż, te organizacje międzynarodowe wedle spiskowych teorii mają rzekomo zakulisowo służyć iluminatom w celu zcentralizowania władzy w Europie, oraz wykonywać plan światowej masonerii na nowy model człowieka, jego schemat postępowania i poglądów. Analizując to wszystko co się obecnie dzieje, to szczerze mówiąc układa mi się to w czarnych barwach, albowiem najzwyczajniej mówiąc - trzyma się kupy. Ale po kolei.

    Spoglądając na politykę Unii Europejskiej, ONZ, czy nawet NATO zadajmy sobie wszyscy pytanie - jaka ta polityka jest? Do czego się tak usilnie dąży i jaki jest główny, przewodzący nurt tych organizacji? Oczywistą oczywistością jest, że zarówno Unia Europejska i ONZ prowadzą politykę na rzecz jednej, wspólnej zjednoczonej Europy, wzorem mniej więcej Stanów Zjednoczonych.
    Tak - ewidentnie, to jasno obrany cel i plan na przyszłość Europy. Padały już niejednokrotnie pomysły na wspólne europejskie wojsko, trwa (także w Polsce np: kilkakrotnie w sejmie) otwarta debata na rzecz jednego kraju federacyjnego "Europa" ze wspólną, jedna europejską kulturą, a także w odpowiednim czasie ogromna propaganda, całkowity lobbing medialny i nie tylko medialny, na rzecz jednego państwa Europejskiego, podzielonego na regiony, federacje bądź stany.
    W chwili obecnej w większości krajów Unii Europejskiej jest wspólna waluta, wspólny handel i otwarte granice państw członkowskich. Państwa Unijne, muszą uznać wyższość nadawanego z Brukseli prawa unijnego nad swoim własnym narodowym, czyli w gruncie rzeczy sprzedaje się suwerenność na rzecz ekonomii, dopłat unijnych, oraz możliwością swobodnego poruszania się i migracji. Wolność poglądów zaś, w Unii istnieje jednak tylko wtedy, gdy dany rząd jest posłuszny polityce Unii Europejskiej niczym wierny pies, płynie z głównym, forsowanym nurtem i w zasadzie powtarza dokładnie to, co Unia lobbuje. Jak się dzieje jednak inaczej i dany narodowy rząd ma inną wizję polityki niż zrównywanie wszystkich narodów, społeczeństw i państw, wizji która jest nie po myśli głównemu, wiodącemu prym (lewicowo-liberalnemu) nurtowi unijnemu, to nakładane są sankcje na dany kraj, liczne groźby czy kary finansowe (np. propozycja karania za nieprzyjmowanie imigrantów, wbrew woli narodów!). Nawet równorzędna debata na forum unijnym jest ciężka do zrealizowania, albowiem większość frakcji w Unii to liberalna lewica, lobbująca za bezwarunkowym posłuszeństwem państw członkowskich w stosunki do Brukseli, oraz za wszelką cenę realizującym obrany plan. Tak donośnie głosi się ideę tolerancji, a jednocześnie poprawność polityczna Unii Europejskiej nie toleruje i usiłuje zamknąć usta wszystkim, którzy mają inną wizję przyszłości Europy, niż jedno europejskie państwo. W związku z tym odpowiedzcie sobie na pytanie Czytelnicy: Jak się przedstawia sytuacja naszej Polski w obliczu niewygodnych rządów PiS dla unijnego nurtu? Jak Unia Europejska reagowała na politykę V. Orbana na Węgrzech?

    I na końcu - co z sytuacją Grecji? Bo prawda jest taka, że Unia może w każdej chwili zająć greckie konta gdy ta nie będzie chciała się podporządkować, no albo anarchia czyli rozpad kraju, a gdy powstała by Unijna armia o czym od lat się mówi, przygotowuje do wprowadzenia, to myślę, że jej wojska okupowały by wręcz Grecję w obliczu gdy Grecki premier nie chciałby się ugiąć i twardo negocjował warunki dla swojego kraju. Grecja w obliczu swojej sytuacji praktycznie musi się podporządkować Unii Europejskiej i to dowodzi iż nie jest tak naprawdę suwerennym państwem, to główny nurt Unii Europejskiej jest realną polityką Grecji, przejmując nad nią całkowitą kontrolę. Warto przypomnieć iż Unia Europejska powstała, z "Europejskiej wspólnoty węgla i stali" - która przynajmniej oficjalnie nie miała idei zcentralizowania Europy, a solidarną wzajemną pomoc krajów Europejskich, związek współpracy suwerennych państw. Unia Europejska zaś prowadzi zupełnie inną, o wiele bardziej daleko idącą politykę, na rzecz "zjednoczonej Europy"

    Czyż to wszystko o czym Wam piszę to nie jest zalążek tego, do czego ma doprowadzić nowy porządek świata moi drodzy Czytelnicy, nie odnosicie wrażenia iż jesteśmy do tego cały czas przygotowywani, poprzez systematyczne wynarodowianie państw Unii Europejskiej i dyktat wyższości prawa Unijnego nad własnym prawem narodowym? Instytucja ta, działa niczym narzędzie które ma przynieść łatwe przejęcie władzy wąskiej oligarchii - u samej góry piramidy władzy, potężnym grupom nacisku nad prawie wszystkimi krajami Europy i to akurat nie jest żadna teoria spiskowa, a iście niezaprzeczalny fakt. W całej Unii Europejskiej od dawna toczy się debata na temat jednego kraju federacyjnego - super państwa zjednoczona Europa, bądź jak proponował premier Anglii i znany mason W. Churchil - "Stanów Zjednoczonych Europy". Wydaje się to być banalnie proste niczym konstrukcja cepa, że nawet już w chwili obecnej wystarczy przejąć panowanie nad Unią (ale czy konieczne jest przejmowanie? - nie sądził bym) i potężne grupy nacisku mają w swoich rękach całą Europę na pstryknięcie palcem. No niestety, ale brzmi to bardzo logicznie.


    Inwigilacja jednostek

    Kolejnym kwestią która ma charakteryzować New Word Order, jest totalna inwigilacja, infiltracja, absolutna kontrola jednostek, w tym bezgotówkowy handel, a każda forma niezależności ma być niedostępna. Przeanalizujmy więc, jak realia wyglądają obecnie. Chyba każdy z Was widzi jak i co robi era internetu, facebooka, i innych portali społecznościowych, prawda? Między innymi zbiera informacje o nas wszystkich, które zresztą sami dobrowolnie podajemy, a wiele ludzi gdy nie ma konta na facebooku, czuję się niemal odizolowani od świata. Google zapisuje nasze numery IP i kontroluje na jakie strony wchodzimy co o nas bardzo dużo mówi, a bardziej przyziemny przykład jest taki, że większość jak nie wszystkie prokuratury mogą w każdej chwili sprawdzić bilingi telefoniczne, oraz pobierać dane z facebooka, by udowodnić daną winę czy wejść na odpowiednią poszlakę. Za pomocą telefonicznej karty SIM można pobrać dokładną lokalizację gdzie się znajdujemy, a większość rozmów telefonicznych jest nagrywana i podsłuchiwana. Zresztą słyszałem, że już sam włączony telefon komórkowy, może służyć jako dyktafon dla tajnych służb. O polityce w internecie Unii Europejskiej, wspomnę tylko pojęciem cookies czyli tzw: ciasteczek. Ci którzy nie wiedzą co one znaczą, niech na poczytają na ten temat, informacji jest całkiem sporo, ja nie chce się zbytnio rozpisywać. Zadaje kolejne pytanie: jaką politykę prowadzi Facebook, kolejny z internetowych gigantów, "meinstreamów" internetowych, że tak nazwę? Bez jasnego powodu usuwane są z niego konta narodowe, patriotyczne i chrześcijańskie (czemu akurat takie?) przy czym te, szkalujące papieża Jana Pawła 2, pomimo zgłoszeń - zostają.
    Dawno to miał miejsce strajk polskich narodowców pod siedzibą Facebooka w Polsce? Nie wiele lepiej, bądź wcale nie lepiej jest z Googlami, odpowiedzcie sobie np. jakie filmy są blokowane bez przyczyny na portalu You Tube należącego do Google? Zresztą to co ja piszę, to tylko igła w tysiącach stogach siana. Poczytajcie na ten temat nieco więcej, jak naprawdę działa moc internetu i jaka jest polityka światowych koncernów internetowych, portali z których korzystamy wszyscy... Piszę dla Was teraz ten tekst, ale przecież google do którego należy blog spot, może w każdej chwili usunąć mi stronę i co w tym momencie? Myślicie Czytelnicy, że to wszystko dzieje się to przypadkowo? Według mnie to nic nie dzieje się przypadkowo.



    Chip RDIF, transhumanizm, infiltracja, kontrola...Znak bestii.       

    Odnośnie stopniowego wycofania banknotów, to faktem jest jak zjawisko to przybiera na formie bardzo intensywnie. Obecnie na całym świecie, w naszym kraju również coraz częściej banknoty zastępują karty płatnicze, i system sam odlicza nam daną kwotę za towar. Niesie to za sobą szereg niebezpieczeństw np. zagrożenie wglądu w nasze zasoby pieniężne, takiego bardziej powszechnego wglądu, oraz wiele, wiele innych, no ale czego nie zrobimy na dla wygody i... pozoru bezpieczeństwa. Przecież tylko karty płatnicze są w stanie wyeliminować szarą strefę, czy handel narkotykami.

    Na forum unijnym natomiast odbyła się już debata na temat wycofania banknotów i zastąpienia ich nowocześniejszymi metodami. W Polsce zaś poprzednia władza czyli Platforma obywatelska realnie rozważała ten pomysł. Najbardziej w kontekście jednak NWO mówi się o wbudowanych pod skórą kartach chipowych, mikroprocesorach RDIF, które mają służyć, jako wbudowane w nasze ciała urządzenia wielofunkcyjne, którymi będziemy mogli nie tylko dokonywać zakupów, ale i leczyć się w szpitalu, zastąpione nimi mają być nawet dowody osobiste. Wszystko to mamy przyjąć w imię pozornej wygody i bezpieczeństwa, a że będziemy na smyczy jak psy to efekt uboczny...
    W chwili obecnej są one stosowane na zwierzętach - przecież jak baran ucieknie ze stada, to za pomocą takiego chipa da się bezproblemowo namierzyć zwierzynę, a w niektórych krajach są używane w szpitalach, gdzie za ich pomocą lekarz ma dostępną niemal na tacy całą historię choroby danego pacjenta. Zresztą i w tej chwili w Polsce pacjenci posiadają opaski, na których mamy podany kod, więc czy nie jest kwestią czasu, kiedy takie chipy, będziemy mieli wbudowane w ciało?
    Wszystko to wszakże, posiada pozory ogromnego pozytywu, bezpieczeństwa, wygody i postępu. Ale czy nie wiążą się z tym śmiertelne niebezpieczeństwa, szczególnie dla ludzkiej wolności?
    Czy hakerzy nie rozpracują tego systemu chipowego? Podobno nie ma systemu którego by hakerzy nie rozpracowali, zresztą... Ja tu piszę o hakerach, ale przedewszystkim czy rządy nie będą z tego korzystały w antydemokratycznych, totalitarnych celach? Pojawia się jawne niebezpieczeństwo w sytuacji gdy dana jednostka będzie miała krytyczne zdanie o rządzie, będzie działać w realnej opozycji, wtedy to chip może zostać natychmiast wyłączony. Wówczas dana jednostka jest w zasadzie eliminowana z życia społecznego, wygląda to na całkowitą kontrolę nad obywatelem. W księdze Biblii jest napisane, egzorcyści także potwierdzają, że diabeł zawsze kryję się pod pozorem dobra, że jest ze swojej upadłej, diabelskiej natury najinteligentniejszym kłamcą i zwodzicielem ludzkości. I tak właśnie chipy RDIF czym mogą przekonać ludzkość, jak myślicie? Pozwólcie że odpowiem za Was - pozornym dobrem, tym pozytywem wynikającym z jego wygody i rzekomym zapewnieniem bezpieczeństwa oraz koniecznością ich używania w sytuacji kryzysu, a prawda jest przecież taka, że to niewątpliwie nic innego jak totalna utrata prywatności, pełna inwigilacja, infiltracja człowieka, jego całkowite "prześwietlenie", nieustanna kontrola.

    O chipach RFID mówił tym także nieżyjący już reżyser filmowy Aron Ruso, który przyjaźnił się z wielmożną rodziną Rockefellerów. Ostrzegał on, że planowane jest wdrożenie tego planu w życie, usłyszawszy to od samego Rockefellera! Czy Ruso ryzykował by karierę, gdyby nie uznał, że to bardzo prawdopodobna i niebezpieczna informacja? Był człowiekiem przecież bardzo bogatym, miał dużo do stracenia.

    Aby dalej przeanalizować problem oznakowania ludzkości, weźmy na przykład taką sytuację, zresztą... Bardzo prawdopodobną i "czasową"
    W Syrii państwo islamskie, przejęło drukarnię papierów wartościowych. Czyli na dobrą sprawę nie wiadomo skąd pochodzą dowody osobiste części uchodźców, istnieje konieczność ponownego oznakowania w Europie, szczególnie ze względu bezpieczeństwa - przecież każdy potencjalny uchodźca może okazać się terrorystą. Chipy zaś, spowodują raz ze oznakowanie, dwa że pełną infiltrację, przez co zapobiegną zamachom, no nie prawdaż? Jak widać, pierwszy proces ich wdrożenia, pomimo świadomości wielu ludzi, ale tak czy siak może okazać się bardzo konieczny... Tylko do czego w dalekiej mierze to doprowadzi?

    Według mnie człowiek żyjący w takim systemie prędzej czy później zmieni się w zaprogramowany komputer, poddany pełnej pod swoją unikalną osobowość zresztą - infiltracji, manipulacji, inwigilacji, w taki sposób aby stał się wygodny dla tych co sprawują nad nami kontrolę.
    Wracając jednak do Biblii, to co jest najciekawsze, że wielu teoretyków proroctw apokalipsy, wizji przyszłości i końca świata interpretuje chipy RDIF jako biblijne znamię - znak bestii.

    16 I sprawia, że wszyscy: 
    mali i wielcy, 
    bogaci i biedni, 
    wolni i niewolnicy 
    otrzymują znamię na prawą rękę lub na czoło 
    17 i że nikt nie może kupić ni sprzedać, 
    kto nie ma znamienia - 
    imienia Bestii 
    lub liczby jej imienia. 
    18 Tu jest [potrzebna] mądrość. 
    Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: 
    liczba to bowiem człowieka. 
    A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć.  

    Czyż nie wydaje się znowu układać w logiczną całość, czytając ten werset księgi objawienia? Wynika z niego, że każdy kto służy, jest pod władaniem bestii czyli antychrysta, będzie nosił znamię (na czole bądź ręce - dokładnie tam, gdzie chipy są możliwe do "zainstalowania" w ludzkim ciele!)   a jakaś mała resztka ludzkości która nie ma znamienia, pozostanie wykluczona ze społeczeństwa.
    No bo właśnie czy już same wykluczenie z handlu, nie jest wykluczeniem ze społeczeństwa? Oczywiście że jest, kupować bowiem musimy, bez tego nie da się żyć we współczesnym społeczeństwie. Wymiana towarów czeka "buntowników"? Sądzicie Czytelnicy, że jak chip RFID w formie podskórnej wraz z tatuażykiem, będzie służył jako środek płatniczy na świecie, to nie zastąpi on z biegiem czasu także i dowodów osobistych oraz innych rzeczy, jako nowoczesne, postępowe urządzenie wielofunkcyjne jak pisałem powyżej? Słyszałem nawet, że jest możliwe iż taki mikroprocesor potrafi nawet rejestrować obraz ze spojówek, oraz odczytywać myśli ludzkie...
    Tak wiem, to wszystko brzmi nieco przeraźliwie. W każdym razie wynika z tego, że w pewnym czasie wszyscy Ci, którzy nie dali by się się w ten sposób oznakować, mają być wykluczeni ze społeczeństwa, nie tylko w sumie poprzez brak możliwości handlowych, tylko w zasadzie po całości... I to również, niestety by się zgadzało z proroctwem biblijnym, jak i także z polityką Unii Europejskiej, czy Stanów Zjednoczonych - na terenie których niektóre rodziny już mają dobrowolne wbudowane w ciała chipy RDIF.

                                       (znak bestii, apokalipsa, oznakowanie, koniec świata, nadejście antychrysta)

    (pierwsza telewizyjna reklama chipu RFID)
                                                                                                 

    W tej części artykułu na tym poprzestanę, albowiem nie chce aby był za długi. W kolejnych moich publikacjach, przeczytacie o wdrożeniu systemu Nowego porządku świata pod względem stosunków społecznych między ludźmi, w ujęciu kulturowym, oraz tajemniczych choć oficjalnych wydarzeniach światowych, o swojego rodzaju znakach które rzekomo mają świadczyć o tym, że plan New Word Order jest stopniowo realizowany i wprowadzany w życie, no i nie zabraknie także najważniejszego - wdrożenia planu NWO pod kątem religijnym, oraz wątku 3 wojny światowej.
    Zapowiada się wiec bardzo ciekawie, więc jeśli chcecie oderwać się od szarej rzeczywistości i poczytać o czymś naprawdę ciekawym z każdej dziedziny, to zachęcam do lajkowania mojej strony i regularnego czytania moich felietonów, albowiem na stronie "Myśli Młodego Polaka - Pan Gie blog" każdy znajdzie coś dla Siebie.

    Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów. 


    _________________________________________________________________________________

    środa, 11 stycznia 2017

    "Przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku." Jr 5-10

    Odnosząc się do poprzedniego tekstu o byciu Sobą, zacznę od tego właśnie zagadnienia, związanego z drugim człowiekiem. W prawdzie, nigdy nie narzekałem na samotność, ale przyznaję, że parę osób odeszło z mojego życia z tegoż to właśnie powodu - mojego bycia Sobą, albowiem sprawy tak się potoczyły, że w końcu usłyszeli bolesną, subiektywną rzecz jasna prawdę z moich ust o swoich postawach, jak nie udało mi się dalej tolerować pewnych moim zdaniem absurdów. Tak, wiem, że dla odmiany są i ludzie którzy żyją tylko pozycjami w danych gronach, onanizując się wyższością swojej pozycji nad innymi i tym samym nieustannie myśląc co o nich pomyślą, powiedzą inni ludzie, jak wypadną w oczach drugich. Tacy pozerzy (bo jak ich inaczej nazwać?) egzystują myśląc o tej kwestii całym swym sercem, i choćby oni sami mieli o sobie złe zdanie - ważne jest jakie zdanie mają inni, a szczególnie Ci którzy w danym środowisku coś znaczą, bądź są u góry. Jakże takie pajacyki muszą być nieszczęśliwi nie znając poczucia własnej wartości, pokładając nadzieje w drugim człowieku? Zabił bym takich ironicznym śmiechem, albowiem są oni w stanie się totalnie spłaszczyć, niemal wyrzec Siebie, aby tylko zyskać akceptację drugich. Przyznacie, że jest to tak żałosne, że aż śmieszne, prawda? 

    Aby mieć dobre serce, trzeba mieć twardą dupę!

    Ostatnimi czasy, jeśli ktokolwiek byłby mi w stanie zadeklarować, że ma prawdziwie dobre serce i tu zaznaczę - prawdziwie dobre tzn: wrażliwe, empatyczne, czy zdolne do poświęceń to bez wątpienia pomyślę o nim, a nawet niemal postawię w ciemno, że musi być człowiekiem autentycznie nieszczęśliwym. Gdy usłyszał bym jednak odpowiedź przeczącą, zmienił bym jedynie przymiotnik na: skrzywdzony, wykorzystany, zdradzony czy wręcz przynajmniej w przeszłości - opuszczony. Jeśli w dalszym ciągu zmiana stanowiska nie nastąpi odnośnie choćby jednego podanego przymiotnika, poprostu tę autoocenę o dobrym sercu włożę miedzy bajki, dodając iż dana osoba nie wie co mówi, bądź nie poznała jeszcze samej Siebie, zbyt wysokie mniemanie także tu wchodzi w rachubę. I koniec kropka. W dalszej części felietonu wyjaśnię Wam dlaczego drodzy Czytelnicy...


    Ośmielam się stwierdzić, że mieć dobre serce w obecnych czasach to niemal istne przekleństwo dla człowieka, który jest regularnie przez to temu opluwany, zwodzony i generalnie niszczony na wszelkie sposoby. Znajduje to naturalnie odbicie, potwierdzenie nie tylko z punku psychologicznego punktu widzenia, religijno - duchowego (diabeł w celu złamania człowieka, najbardziej kusi tych którzy mają dobre serce - odsyłam do historii Hioba) ale także w systemie który jest promowany, czyli machinie konsumpcjonizmu, libertarjaniźmie, materializmie, singlizacji społeczeństwa i tym wszystkim co ja nazywam "prymitywizmem społecznym". Bez cienia wątpliwości średnio inteligentny człowiek widzi, że te wymienione nawet nie wiem jak je nazwać... no właśnie wartości? Przyjmę umownie - "demony" mają swoje 5 minut w obecnych czasach i mieć je będą dalej. Niestety, taka smutna prawda.

    Zauważyłeś Czytelniku, że dziś nie trzeba już szukać drugiego człowieka do zaspokojenia swojej egzystencji, albowiem wystarczy - praca zawodowa (pieniądze trzeba mieć), laptop z internetem - w sieci znajdzie się przecież wszystko (bądź dobry smartfon), nasz ulubiony kawałek muzyczny - to on posłuży nam za osobistego psychologa, czy przykładowo pieniądze na pizze z która "przyfrunie" nam pod nasze drzwi, nie musimy już nawet sami gotować. Wszystko mamy podane na tacy, nie musimy już niemal nic robić, wiec czy to przypadek, że tak wielu młodym ludziom nawet nie chce się przeczytać 5 zdań? No tak, przecież dziś tylko memy...:) ...
    Ale jakie są tego rzeczywiste skutki społeczne? Czy jeśli współczesny człowiek jest aż tak wygodny, to będzie się umiał np. poświęcić się dla drugiej istoty? Niestety nie i to zdaję być to oczywiste, będzie on wygodnym, egoistycznym, często nawet chamskim, pseudo tolerancyjnym prymitywem myślącym o modzie, pogodzie, zysku i swojej wygodzie. Wszystkie te "demony" o których pisałem, mają ogromny wpływ na człowieka, na relacje społeczne, na to co prezentujemy swoją osobą, to one stały się wychowawcą wielu ludzi. Zatem nasuwa nam się automatycznie pytanie: czy do czegoś jeszcze potrzebny jest nam drugi człowiek? Odpowiem krótko - Tak. Otóż, potrzebny jest do zaspokojenia swoich egoistycznych rządz - takich jak np. potrzeby seksualne (i tutaj zadajcie sobie kolejne pytanie - co z hedonistyczną seksualizacją społeczeństwa - czyż nie postępuje?? ) potrzeby połączenia majątków współmałżonków, wygody, potrzeby pokazania się - czyli pozerstwa, a potrzeba bliskości nie rzadko zastała zastąpiona uzależnieniem od Siebie. Uzależnieniem, które już ze swojej natury nie jest kwestią pozytywną.

    Tak, ja to znam z autopsji a nie z kina!


    Kiedyś jedna z najbliższych mi osób powiedziała mi takie oto zdanie:

    "Grzesiu masz chęć pomagać ludziom, kochasz ich miłością Agape bym rzekła, układasz im życie - a oni rujnują twoje! Gówno z tego wychodzi, coś chyba jest nie tak..."

    ZRÓB SOBIE TEST, A WTEDY SKUMASZ KTO PRZYJACIELEM, A KTO KURWĄ TYLKO JEST !


    Miała bez wątpienia rację. Kiedy wierzyłem w człowieka, w jego lojalność, miłość i bezinteresowność, w czystą prawdziwość relacji zawsze na tym wychodziłem źle. W tym momencie opowiem Wam pewną historie, ona dobrze ilustruję istotę omawianego problemu. Otóż swego czasu zapoznałem grono ludzi ze sobą, dwie "frakcje" moich przyjaciół, bo chciałem aby zawiązały się nowe przyjaźnie i związki, w sumie to chciałem pomóc wielu bliskim wtedy dla mnie ludziom i tym samym sobie. Ze swojej natury bowiem jestem/byłem altruistą. Zgrana grupa, wielkie plany, jakieś wycieczki i wielka przyjaźń, żyć nie umierać, baja bongo i do przodu! Niestety na krótko i tylko na pozór. Za jakiś czas, w sumie bardzo niedługi czas w naszej grupie nastąpiła (w zasadzie wywołaną przez jedna osobę) gigantyczna awantura o pierdołę totalną, przy czym dwojga bliskich ludzi, opuściło mnie już na stałe, gdy tylko potrzebę bliskości mogli zastąpić kimś innym - tymi właśnie, z którymi ja ich poznałem. No cóż... przyprawili mi rogi?
    Zależało mi szczególnie na jednym osobniku, albowiem przy jego boku spędziłem ostatnie lata. Przyznaję już tak po czasie, że ja naprawdę pragnąłem jego szczęścia szczerze i autentycznie. Mężczyzna ten narzekał na brak partnerki życiowej - zamierzenie więc zapoznałem go z moimi ówczesnymi przyjaciółkami. Znaliśmy się od wczesnych lat dzieciństwa, powierzałem mu moje problemy a on mi swoje, do dziś mam duży sentyment do niego, pomimo jego wad, także tych "intelektualnych" które dosłownie każdy na pierwszy rzut oka potrafił zauważyć. Dla mnie to jednak nie miało znaczenia, albowiem bardzo go ceniłem takim zwyczajnym jakim był, choć nie zawsze było łatwo. Podobnie z drugą bohaterką tej historii. Pełniłem funkcję jej mentora, podkreślam że bezinteresownie (od pewnego momentu nie miałem celu jej zdobyć), wiele poświęceń dla niej "wykonałem" przez kilka lat. Jak na mentora przystało, setki godzin na różnorakie rozmowy, porady i wiele, wiele innych wspólnych kilku letnich przeżyć, a nawet i cięższy konflikt nie zabił jeszcze relacji.
    "Grzesiu to taki wujo dobra rada..."- mawiała. Nie podobało mi się to, bo śmierdziało mi nie do końca zdrowym podejściem, ale cóż...

    W związku z tym, jak wyglądała nasza relacja oraz przez wgląd na historię, boleśnie przeżyłem to, jak mnie potraktowano w tej obliczu tamtego sporu, oraz że to już koniec naszej przyjaźni, szczególnie strata jednego osobnika mnie bardzo bolała. Nerwy, krótka depresja, a zdarzyło się wtedy, że poranioną duszę musiałem leczyć alkoholem w samotności. Niemal pół litra whisky pękło w samotności, w obliczu bólu, straty, swoistej zdrady w zasadzie, oraz nerwów. Byłem naiwny jak dziecko niestety bo co mi zostało, ile dobrego z tego, że komuś zaufałem, pokochałem niemal jak brata i siostrę, i w związku z tym pragnąłem pomóc?

    Niestety okrągłe zero czyli nic, ponieważ byłem raz, że głupio naiwny jak już wspomniałem, a dwa zapomniałem w tym o samym sobie, dlatego sam jestem sobie winny tak naprawdę. Nie powinienem ufać tak człowiekowi, należyte było wyciągnąć wnioski z wcześniejszych "lekcji" i co gorsza nie zapoznawać ludzi w takich okolicznościach jakich ja to zrobiłem, osobników którzy mają takie, a nie inne predyspozycję związane z czynników osobowościowo-psychologicznych (jedna osoba, od samego początku straciła rozum dla drugiej,  cechowała ją desperacja ma maxa)

    Ja, jako człowiek myślący powinienem wiedzieć jak to się dla mnie samego skończy, przecież nie było to wcale trudne aby to przewidzieć. A skończyło się na tym, że przez jakiś czas, na szczęście nie długi, ale jednak zrujnowało mnie to dokładnie tak, jak w powyższym cytacie. Straciłem ważną ówcześnie dla mnie osobę, a oni pewnie by się z tego śmiali, długo po tym napewno się śmiali. Byli z tego dumni? Pozostawiam to pytanie dla sumienia bohaterów tej historii, a w sumie to dla jednej z bohaterek. Warto dodać, że o o ile prawdziwe dochodzą mnie słuchy, to wynikło, że padłem pierwszy jej ofiarą...
    Kto będzie następny? Szkoda natomiast, że ja tak długo byłem poprostu niemądry, łatwowierny, nieostrożny, pokładając aż taką nadzieję w człowieku, żeby nie wywnioskować, że z tej mąki chleba nie będzie - przynajmniej dla mnie. Kochać drugiego człowieka, to nie znaczy zapominać o Sobie, oraz nie wyciągać wniosków z przeszłości, pozwolić by ludzie nie doceniali tego, co dla nich robimy.

    Ostatnio nawet odezwali się do mojej osoby, chcieli się spotkać, wyjaśnić, być może do kogoś coś dotarło, podobno tak nawet jest. Wiadomo cieszy mnie to i doceniam, tak samo jak fakt iż, pewne relacje w tamtej frakcji weszły na zdrowy tor (przynajmniej teoretycznie...) ale z mojej strony przyjaciółmi jak kiedyś już nigdy nie będziemy. Spotykać się także nie będziemy, bowiem dla mnie jest to etap zamknięty na zawsze, a jak nie na zawsze, to przynajmniej przez najbliższe 10 lat. Nie wyobrażam sobie, szczególnie z jednym z bohaterów tej historii, abym mógł mieć jakąkolwiek relację w przyszłości, choć wiadomo - człowiek niby wrócił by do lepszych czasów.
    Mimo wszystko, trzeba się szanować i wyciągać wnioski z przeszłości, nie pozwalać sobie na to, żeby ludzie traktowali nas jak im pasuje ("spadaj, a gdy będziesz potrzebny, wskazany - to wrócisz do mojego życia") godność i honor jest bardzo ważny w takim sprawach. Skoro, ja siebie samego nie poszanuję, to ma to zrobić inna osoba? Jeśli ta próba kontaktu do mnie z ich strony była autentyczna, napewno zrozumieją to ale i nie zapomną by docenić moją osobę w ich życiu, jej wpływ. Mimo jak mnie potraktowano wtedy, życzę im powodzenia, a przede wszystkim - nawrócenia, szczególnie jednego człowieka....

    Słabość do straconej osoby jest zbrodnią!  


    Pomimo sentymentu który występuje w nas do dawnej bliskiej nam osoby, ale nie powinniśmy się przejmować ludźmi którzy dobrowolnie od nas odeszli, w tym wypadku nasza słabość może być zbrodnią. Choć są to rzeczy przykre, ale prawda jest taka moi czytelnicy, że w życiu żadnemu człowiekowi nie możemy ufać i kochać tak bezgranicznie, podkreślam - ŻADNEMU. Mimo, że nie narzekam na brak przyjaciół, wokół mnie od bardzo dawna jest wielu ludzi, bliskich również, ale stoję przy stanowisku, iż nie wolno się przywiązywać do nikogo i to bez wyjątku, oprócz Boga. Od niedawna co prawda, są to moje świeże przemyślenia, ale stoję twardo przy stanowisku, że ufać w życiu należy tylko sobie (jeżeli siebie na tyle znamy) i Bogu. Nie oznacza to oczywiście, że mamy się zamykać na innych ludzi, czy do każdego osobnika być podejrzliwym, ale współczesny człowiek, ze swojej natury jest egoistą i nim niestety zawsze będzie, tym bardziej w obecnych czasach tak mocno nastawionych na libertarjanizm, konsumpcję czy hedonizm.

    I tak właśnie biblijny Judasz zdradził Jezusa za 30 srebrników, minęły ponad dwa tysiące lat od tamtego wydarzenia, a społeczeństwa Polaków mają dokładnie takich samych Judaszów po uszy do dnia dzisiejszego, albowiem cechy ludzkie są ponadczasowe. Nawet odchodząc już od Judasza - czy inni apostołowie Jezusa to nie zdradzali go, wypierając się swojego nauczyciela, jak mówili niejednokrotnie swojego największego przyjaciela, za którym skoczyli by w ogień? Odpowiedź może być tylko jedna czytelnicy.


    Ludzie się przyjaźnią ze sobą, kochają, zakładają związki z miłości, owszem - ale coraz częściej tak naprawdę dlatego bo potrzebują siebie nawzajem do egzystencji, a nie z takiego czystego, bezinteresownego uczucia. Ostatnimi czasy doszedłem do wniosku, że bardzo mało jest ludzi, którzy naprawdę są wierni drugiemu człowiekowi tak w 100%, ludzi którzy kochają drugą osobę bezinteresownie czyli są prawdziwymi altruistami, zdolnymi do poświęceń bez profitów dla siebie, pomagając drugiemu, samemu sporo ryzykując.

    Narzuca się więc pytanie: Jaki mają ludzie interes w nas, kiedy przykładowo nic drugiemu człowiekowi nie dajemy? Otóż, ten interes bywa niewidoczny, bo on tkwi w samym naszym towarzystwie, w naszej obecności, jakże cennej dla człowieka, tymbardziej tego człowieka wewnętrznie samotnego czy też pogubionego. Dla osobnika potrzebującego do życia swojego kompana, aby móc mu się zwierzać i z nim wspólnie żyć, czy kochać go, my ludzie przecież naturalnie potrzebujemy miłości. Gdy jednak kompanów przyjdzie więcej i wcale nie mam na myśli tylko człowieka, bo kochać można także zwierzę, często nawet w wyższym wymiarze niż człowieka bo typowo tylko za samą obecność, ale gdy kompanów takich czy innych przybędzie to niczym w wolnym rynku - naturalna konkurencja zawsze wybierze tego lepszego, odrzucając drugiego, często tego dotychczasowego. Taka jest według mnie niestety brutalna prawda Czytelnicy. Nowo poznane jest często atrakcyjniejsze, tak już to bywa w psychologi ludzkiej. Stąd nie wolno szukać w drugim człowieku szczęścia, gwarantuje, że na tym się zawsze przejdziecie i to bardzo boleśnie, szczęścia należy szukać tylko w Bogu, bo tylko Bóg jest w stanie kochać bezinteresownie albowiem tylko on jest on nieustanną prawdziwą miłością. Tylko Bóg, nasz stwórca jest pozbawiony pociągu do takich kwestii jak: materializm, pozycja, władza, uznanie, poczucie bezpieczeństwa dlatego, że Bóg nie jest człowiekiem, Bóg jest Bogiem... My ludzie jednak takie cechy mamy we krwi i one uniemożliwiają nam bezinteresowną - czyli prawdziwą miłość.


    Zadaję Wam pytanie: Ile razy przejechaliście się na tzw: "cudownej" miłości? Ufaliśmy bezgranicznie, dziewczynie, chłopakowi, przyjacielowi i co było potem? Wtedy gdy uwierzymy w "cudowną" miłość do człowieka, wejdziemy jedynie w przekleństwo, nie zaś w błogosławieństwo. Jednak mimo tego wszystkiego, naszych ludzkich tak strasznych cech, Bóg nas ludzi dalej kocha i chce nam pomagać. Rodzaj ludzki nienawidzi za to diabeł, nie rozumiejąc Boga jak nas ludzi mógł stwórca pokochać? Nas ludzi, którzy jesteśmy tacy a nie inni, jak Bóg mógł dać człowiekowi nieśmiertelną duszę? I taka jest różnica miedzy Bogiem i szatanem w podejściu do człowieka. Dlatego, nie nienawidźmy siebie nawzajem pomimo zawodu na drugim człowieku, nie dajmy się ponieść ponieść zemście - charakteryzuje ona ludzi słabych, na przekór sprawianej przykrości i bólu przez innych osobników, nie możemy dać się pochłonąć nienawiści - wychodzą z tego wojny i różnego rodzaju ofiary, służymy wtedy złu i wzajemnemu wyniszczaniu się. Czy tego naprawdę chcemy? Przecież nie... Nie zamykajmy również się na siebie wzajemnie, ale kochajmy się wzajemnie jak tylko możemy, ufajmy po całości przedewszystkim Bogu, ufajmy również samemu sobie - a żeby tak się naprawdę się stało, to musimy siebie poznać i nie bać się być sobą. Gdy to się stanie, nie będziecie się bali odważnie, choć oczywiście z klasą głosić swoich poglądów takich czy innych, czyli być poprostu być prawdziwym sobą, niezależnym od różnego rodzaju grup nacisku, wszechobecnego lobby. Nie przejedziecie się także na rodzaju ludzkim, który nie będzie w stanie już Was tak boleśnie zranić, uodpornicie się na tego rodzaju krzywdy, Krzywdy rodzaju ludzkiego który według mnie - coraz bardziej schodzi na "psy".


    Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.














    Podobał Ci się mój artykuł? Wesprzyj mnie i polajkuj.
    ________________________________________________________________
    myslimlodegopolaka.pl 

    poniedziałek, 9 stycznia 2017

    Marcin Najman - "Jerzy Kulej - Mój mistrz". Recenzja książki.


    Jako, że jestem fanem boksu, w tym i Jerzego Kuleja a w zasadzie to swego czasu również i Marcina Najmana, to książka "Jerzy Kulej Mój mistrz" była dla mnie lekturą długo wyczekiwaną i iście obowiązkową, więc w mojej biblioteczce znalazła się już kilka dni po premierze. Ale po kolei.

    W recenzowanej przeze mnie książce, znany i kontrowersyjny bokser - Marcin Najman opowiada o swojej wieloletniej przyjaźni z mistrzem olimpijskim w boksie - Jerzy Kulejem. Co takiego spowodowało, że dwukrotny mistrz olimpijski tak mocno wierzył w swojego podopiecznego, który wcale nie wykazywał się jakimś wielkim talentem i stawał za kontrowersyjnym bokserem niemal w ogień? Na te pytania odpowiada w swoim dziele sam autor książki Marcin Najman. Czytając te pozycję dowiemy się także o wielu osobistych, ciekawych sytuacjach związanych z Jerzym Kulejem, albowiem Marcin zabiera nas na dość osobistą zresztą - podróż w czasie, przyglądając się rozwojowi swojej kariery pod okiem swojego wielkiego mistrza - Ś. P Jerzego Kuleja.


    Co ciekawe, w omawianej książce zawartych jest wiele technicznych wskazówek odnośnie boksu, szkoły pięściarstwa - mistrza olimpijskiego Ś.P Jerzego Kuleja. I tak oto, z wątków technicznych aspektów występujących w książce, mi najbardziej zapadła w pamieć "lewy sierp zawsze z doskokiem, prawy prosty z krokiem w przód"... Jak wynika z książki, to podstawowe prawa boksu, którymi kierował się Jerzy Kulej. Dla mnie jest o tyle inspirujące, że sam wypróbowałem wiele wskazówek technicznych Jerzego Kuleja podczas swoich sparingów, z zawartej w książce Marcina Najmana instrukcji i rzeczywiście miały one genialny efekt. ;)


    Recenzując tę lekturę, muszę także dodać, że sam Marcin Najman przez wiele lat bardzo, ale to bardzo mnie inspirował, ze względu na swoją sztukę "samoobrony" medialnej, stąd interesowałem się jego osobą. W związku z tym bardzo byłem ciekawy wielu perypetii związanych z jego karierą, a tych w jego książce o Jerzym Kuleju jest całe mnóstwo! Warto więc sięgnąć po nią nie tylko, aby poznać Ś.P Jerzego Kuleja, ale także i samego Marcina Najmana, z trochę innej perspektywy jak ta znana z mass mediów.

    Osobiście, z wielką ciekawością np. czytałem rozdział "moja walka w Stanach", gdzie Jerzy Kulej, idealnie rozpracował dla swojego podopiecznego taktykę na każdego rywala, na tyle, iż nawet mańkut nie był w stanie niczym zaskoczyć Marcina. Walka ta jest dostępna w sieci więc mimo, (powiedzmy sobie jasno) że przeciwnik nie był najwyższych lotów (czarnoskóry zawodnik grubo po 40stce - Daug Philips) to uczciwie trzeba przyznać, że Marcin rzeczywiście taktyczny plan na walkę wykonał niemal perfekcyjnie. Z tego co możemy przeczytać w omawianej książce, wszystko ułożyło się dokładnie tak, jak Jerzy Kulej zaplanował. Podczas tamtej walki, z narożniku Marcina stał Fiodor Łapin - oglądając to starcie już wiele wcześniej nigdy nie wiedziałem z jakiej racji, skoro nie był trenerem Najmana. W książce tej, Marcin i tę kwestię wyjaśnił, jak i opisał np. klimat amerykańskich, słynnych gymów w których miał okazje trenować. Jak wynika z publikacji, po tamtym starciu do "El Testosterona" w Stanach, do Marcina zadzwonił nawet Przemek Saleta z gratulacjami, co musiało świadczyć o dobrze wykonanej pracy jako, że podobno Saleta dzwonił do Marcina głównie wtedy, kiedy sam czegoś potrzebował, jak wyjaśnił nam autor książki.


    Zatrzymując się przy Przemku Salecie to właśnie to, na co bym jeszcze chciał zwrócić uwagę w tej książce, to relacja Marcina, że swoim dzisiejszym największym oponentem. Przyjaźń Marcina i Przemka tamtego okresu, dla fanów boksu stała się iście legendarna powiedział bym, ze względu na to, jaką obecnie Panowie darzą się sympatią... W książce najlepiej opisuje ją rozdział "obóz w maiami", gdzie nie brakuje prywatnych scen Marcina Najmana z Przemysławem Saletą, podczas przygotowań Salety do walki najpierw - z Andrzejem Gołotą, potem zaś z Oliverem McCalem. Sceny takie jak, konferencja w Chicago i rzekomy strach Przemysława przed nadchodzącym Andrzejem Gołotą, czy zajście publicznego spoliczkowania Przemka przez jego ówczesną partnerkę - Kasię, dodaje kuluarów w książce, pomimo że Marcin w dobie "kosy" z Przemkiem, mówił o tym publicznie już dużo wcześniej. Przedstawioną w książce relację Marcina z popularnym "chemkiem", odbieram jednak jako bardzo subiektywną i... nie do końca sprawiedliwą. Mam wrażenie, że Marcin chciał się Przemkowowi odegrać tymi rozdziałami, coś udowodnić, jako, że tyle miejsca w książce o Jerzym Kuleju, poświęcił swojemu ówczesnemu sparingpartnerowi. 
    Zarówno Przemek, jak i Marcin w swoich książkach, opisują swoją relację ze swojego punktu widzenia, nie pozbawionym złośliwości i pewnego wręcz jadu. Marcin udowodnił to, np. pisząc iż miał satysfakcję, jak Kasia spoliczkowała publicznie Przemka, ówcześnie swojego co by nie powiedzieć ale przyjaciela... Te zdania, nie odbieram pozytywnie jeśli chodzi o osobę Marcina, a prawda odnośnie ich relacji i konfliktu leży zapewne gdzieś pośrodku. Nie mniej jednak warto poznać, zdanie Marcina na tę kwestię, tym bardziej, że mediach przedstawiona była ona bardzo jednostronnie, a walka późniejszych znanych oponentów, przedstawiane było jako jako starcie dobra ze złem, gdzie złem zawsze oczywiście był Marcin Najman...


    Co warto dodać, to jest to, że moim zdaniem największym kuluarem książki jest jednak opis relacji żony Przemysława Salety - Ewy Byzdry i samego Marcina. I tę kwestię autor książki wyjaśnia czytelnikowi, oczywiście ze swojego punktu widzenia. Można rzecz, że książka ta jest swoistym spojrzeniem Marcina Najmana, na to co działo się wokół tego medialnego konfliktu.  

    Owa lektura, odpowiada na wiele zagadek samego jej autora. I tak oto np. sam Najman przyznaję w niej, że sport traktował jedynie jako przygodę, a zrobiła się z niego jego droga życia jako, że tak daleko zaszedł dzięki swojemu mistrzowi, Ś.P Jerzemu Kulejowi. Może więc to nawiązanie do tego, co mówiło się w mediach, że Marcin Najman nie jest sportowcem? Czyżby tym stwierdzeniem autor książki, sam nie odpowiedział na to pytanie? Kto przeczytał książkę, niech odpowie z osobna na to pytanie. Nie brakuje w omawianym czytadle także wątków psychologicznych, osobistych wydarzeń które Marcinowi opowiedział Jerzy Kulej, czy wręcz przytaczanych w opowieściach słabościach legendy polskiego pięściarstwa Ś.P Jerzego Kuleja.
    Książka ta, bardzo wyraźnie mówi, że Jerzy Kulej to niesamowicie serdeczny człowiek, o iście gołębim sercu który budził gigantyczny szacunek wśród ludzi i to nie tylko tych związanych ze światem boksu.


    O pozycji "Jerzy Kulej - mój mistrz" mógłbym długo pisać, ale przecież to nie oto chodzi bym napisał streszczenie tego dzieła. W podsumowaniu napiszę, że książka "El Testosterona" to bardzo ciekawie napisana - nie tylko podróż w świat boksu widziany oczami Marcina Najmana, ale przede wszystkim opis wielkiej, męskiej przyjaźni legendy polskiego pięściarstwa z kontrowersyjnym bokserem, oraz poznanie życia i osobowości z ostatnich lat Jerzego Kuleja. Czytadło to, jak każde inne, ma lepsze i gorsze momenty i jak przystało na jej autora - kontrowersji w nim również nie brakuje, co tylko tym bardziej powinno każdego zachęcić do sięgnięcia po tę lekturę, chowając w tym aspekcie niechęć czy obraz medialny jej autora. Przeczytajcie, bo naprawdę warto, a wnioski z lektury wyciągnijcie sami. ;)



    sobota, 7 stycznia 2017

    Nowy rok - dobry moment na zmiany.

    Moi Drodzy, kończy się właśnie 2016 rok, dla mnie osobiście zły rok, choć pamiętam jak dobrze się zaczął... Cóż, dobre złego początki?

    Zaczynając od podziękowań - dziękuję wszystkim tym, którzy byli ze mną w najcięższych chwilach mijającego roku, to Wy byliście dla mnie tą iskierką, która dawała mi przetrwać w gorszych momentach. Jednocześnie pomimo, że ostatnich 12 miesięcy nie mogę zaliczyć do udanych, widzę też jednak i zalety z mijającego roku i dziękuję za nie Bogu. Poznałem bardzo wielu ludzi, z którymi przeżyłem wiele fajnych, pięknych chwil, kilka osób poznanych właśnie w tym roku spokojnie mogę nazywać – bliskimi, na których mogę liczyć na co dzień, a one mogą zawsze liczyć na mnie. Wszedłem także w nowe pasje, zainteresowania, zajęcia, zacząłem robić rzeczy które wcześniej były dla mnie tylko oglądane z boku, sądzę że się zmieniłem w wielu aspektach.

    I w tym momencie znowu odwrotna analogia - bo mam również nadzieję, że wraz z odejściem tego roku, z mojego życia znikną te k..... które nigdy nie powinny się przy mnie znaleźć, tymbardziej jak kiedyś darzyłem je jakimś uczuciem i bliskością. To jest bardzo ważne, aby nie dopuszczać do siebie ludzi którzy nie są nas warci, są nieprawdziwi, bo wyssają z nas wszystko to, co daje nam siłę.

    Nie mogę zapomnieć także, o tym co spieprzyłem i tym samym przeprosinach, dla ludzi którym jestem je winny. Kończący się rok, to dobry czas nowe postanowienia i plany. Ja za to w nadchodzącym 2017 roku, postanawiam dla samego siebie, w imię pracy nad sobą, swoim charakterem, ograniczyć spożywanie alkoholu do sytuacji naprawdę szczególnych. Umiem się bawić bez alkoholu, jestem człowiekiem wolnym i nie potrzebuje pseudo wspomagaczy, żeby z bliskimi spędzać miło czas. Myślę, że dobrze mi to zrobi, poprawi zdrowie i udoskonali siłę mej duszy, jeśli postawię stanowczo na fundamentalne i prawdziwe wartości, które w odróżnieniu od wielu innych rzeczy – nie są chwilą i nigdy nie przeminą.

    I Wy wszyscy również, rozważcie co chcecie zmienić w waszym życiu na lepsze, ponieważ nadchodzący nowy rok jest do tego najlepszym momentem, by postawić na pewne zmiany i ruszać z jeszcze większym impetem do przodu, nie patrząc się zbytnio za siebie, albowiem jak to mówi polskie porzekadło „co było a nie jest nie pisze się w rejestr”. Przed nami data 2017 oby była dla nas lepsza niż ta mijająca. Kończąc wywód, życzę szczęśliwego nowego roku Wam wszystkim, niech Boże błogosławieństwo będzie z Wami w nadchodzącym 2017 roku.


    Pan Gie.