czwartek, 1 września 2016

Fenomen Marcina Najmana.

Na początku sprostuję, iż nie piszę tego jako przeciwnik, hejter Marcina Najmana, a dotychczasowy jego kibic. No to jedziemy.

30 sierpnia znany i kontrowersyjny bokser Marcin Najman zdobył w Częstochowskiej hali zawodowe mistrzostwo Europy w K1 federacji WKU. Nie chcę się czepiać „El Testosterona” ale jeśli walka ta była, że tak powiem ...Fair play, to szczerze Marcinowi gratuluję. Jednakże Drodzy Czytelnicy - nie sądzicie, że to wszystko to wygląda kontrowersyjnie delikatnie mówiąc? Marcin Najman sam sobie zorganizował tę walkę od podstaw, zakontraktował sobie rywala albowiem pojedynek odbył się na jego gali, dodatkowo w formule w której w ogóle praktycznie w się nie bił, prócz kompromitacji z Przemysławem Saletą, gdzie na MMA Attack kopał jak na wiejskim weselu na tyle, że sam Siebie uszkodził. Czy to naprawdę wiarygodny mistrz europy w K1 z dwoma walkami w tej formule - w tym jedną kompromitującą z Przemkiem Saletą?

                                         walka do obejrzenia - tutaj:
                          https://www.youtube.com/watch?v=o_VPSoFPJKg&t=175s



Co do samej walki o tytuł mistrza Europy w K1 federacji WKU to ta, budzi moje ogromne kontrowersje. Zacznę od tego, że przeciwnik Najmana (były mistrz Europy?!) w ogóle się nie bronił, nie zadał nawet jednego ciosu, nawet ruchu ręką do ciosu nie wykonał, generalnie dziwnie to wyglądało, dla mnie zdecydowanie nie naturalnie. Następnie Satisch (rywal Najmana) podobno zemdlał, jednak na nie na tyle, by zaplątać się w linach ringowych i nie paść bezwładnie na mate. Czyli rywal Najmana zemdlał, ale mięśnie byłego mistrza Europy w K1 trzymały go same na linach, tak...? Warto także dodać, że parę dni przed walką Marcin Najman mówił, że jego najsilniejszą bronią były zawsze tzw: "bójki", że tak się wyrażę, powtarzał to podobno również Ś.P Jerzy Kulej. Po tych wszystkich słowach, walka właśnie kończy się taką właśnie "bójką" – czyli młynkiem na oślep, młynkiem którego przeciwnik zupełnie się nie spodziewał, stąd nie wiedział jak się przed nim bronić ?! I to mistrz były Europy, wygrywający swoją walkę na KSW ?! Zresztą i taktyka Marcina także była bardzo skomplikowana, godna mistrza Europy. Bić niemal na oślep, to wymaga przemyślenia... Dla mnie to jakiś absurd, a nie walka godna mistrzostwa Europy. Odpowiedzcie sobie na pytanie sami: Czy ta walka bez żadnego kopnięcia zresztą, zasługuje na rangę walki o tytuł mistrza Europy w K1 ?! I ostatnie ale nie najmniej ważne – interesujący jest również fakt o pewnym agencie, menadzerze ze Słowacji z którym Marcin Najman tak owocnie współpracuje… To on „załatwiał” mu walki z ostatnimi przeciwnikami z którymi Marcin wygrywał czy to w MMA czy w boksie. Piszę o tym, bo w Internecie już spory kawałek temu można znaleźć na ten temat informacje, więc uznaję, że to nie jest żadna tajemnica.


Marcinie Najmanie zadaje Ci kolejne pytanie: czy dzięki tej walce jesteś, stałeś się lepszym, wartościowszym człowiekiem?! Szanowałem Cię, bo wydawałeś się prawdziwy w tym co robisz, jakby nie było ale jesteś inteligentnym człowiekiem. W twojej książce (naprawdę świetnej - przyznaję!) „Jerzy Kulej – mój mistrz” pisałeś, że Jerzy w Ciebie wierzył, że zawsze Cię wspierał nawet jak się nie zgadzał z decyzjami które podejmowałeś, ale chłopie odpowiedz sobie tak szczerze w głębi serca na pytanie - czy Ś.P Jerzy Kulej który spogląda z góry na Ciebie jest rzeczywiście dumny z twojej postawy? Przecież jego nie oszukasz, on z góry spogląda i widzi wszystko...

Marcinie Najmanie - czy wreszcie czujesz się dowartościowany tym pasem? W boksie bym jeszcze mógł Cię prędzej zrozumieć, ale w K1? Ile Ty masz chłopie wspólnego z K1? W MMA przegrałeś z kulturystą, pół kaleką tak naprawdę – Hardcorowym Koksem i Ty zasługujesz na pas w formule K1? Jeśli naprawdę wiele masz wspólnego z K1, to stań do walki, np: Marcinem Różalskim który w Polsce wiedzie prym w tej formule. Były mistrz świata z aktualnym mistrzem Europy? To by było coś i na pewno byś sporo na takiej walce zarobił. W tej walce, mimo że bym Ci kibicował, ale dał bym Ci jednak tyle samo czasu ringowego, ile Satisch „pomęczył” się ( a może bardziej nadało by się słowo „przyaktorzył”?) z Tobą…

W tym momencie automatycznie nasuwa się pytanie: Po co to Najman robi? Odpowiedź zdaje się być banalnie prosta - dla podniesienia własnego ego, oraz aby za wszelką cenę komuś coś udowodnić, pewnej grupie ludzi którzy go hejtowali, że to on miał rację, co zresztą podkreślał w wywiadach. Myślę jednak, że dla inteligentnych ludzi oraz dla tych związanych ze środowiskiem sztuk walki, to wszystko wydaje się być tak naprawdę dziecinnie proste - to co naprawdę wydarzyło się w Częstochowskiej hali  przy ulicy Żużlowej, w walce o mistrzostwo Europy w K1 federacji WKU…


Z przykrością stwierdzam, że wychodzi na to, że Marcin Najman to maksymalnie zakłamany człowiek. Zdaje się, że Przemek Saleta miał jednak racje co do jego osoby. Pamiętam jak Saleta np. mówił, że zawsze Marcin lubił się z nim fotografować i przede wszystkim zależało mu aby dbać o swoją promocję w mediach. Okej - mają kosę, wzajemnie się błotem obrzucają. Ale co Najman robi obecnie przy boku Andrzeja Gołoty? Odpowiedź jest tylko jedna - dokładnie to samo co u boku Salety, a kolokwialnie mówiąc to wchodzi Gołocie palcami do tyłka... Sami widzicie Drodzy Czytelnicy, życie weryfikuje jak to jest naprawdę, co jest prawdziwe i autentyczne. 

Tak samo Marcinie np. mówiłeś w programie AS Wywiadu, że Ty rewanżu z Saletą nie chcesz, bo go nie potrzebujesz - zbiłeś Przemka w ringu na KSW najbardziej w karierze, a walka została podniesiona nie słusznie. Rzeczywiście miałeś rację, ale w takim razie czemu przez następne dwa lata tak usilnie próbowałeś doprowadzić do rewanżu z Przemkiem, będąc gotów wypłacić mu nawet 100 tys złotych za walkę z Tobą, jak mówiłeś w jednym z wywiadów? Ośmielasz się mówić, że Włodarczyk czy Sosnowski to żadni mistrzowie - więc jeśli oni są twoim zdaniem marnymi mistrzami, to jakim Ty jesteś mistrzem Europy w K1? Ty sam wierzysz w to jeszcze co mówisz? Twoich wersji, opinii na różne tematy było mniej więcej tyle, ile gwiazd na niebie w pogodną noc.


Dla mnie szkoda o tyle, bo swego czasu Marcinowi Najmanowi bardzo kibicowałem w dobie tego całego hejtingu na jego osobę, a jego postawa "samoobrony" że tak nazwę mnie wręcz inspirowała. Zresztą, miałem okazję osobiście Marcinowi o tym powiedzieć. Wtedy, kiedy mu to powiedziałem myślałem jednak, że jest innym człowiekiem. Minął jakiś czas, a życie zweryfikowało jak jest naprawdę. Wszystko to jest strasznie żenujące, przykre i smutne, najbardziej w kontekście ludzi którzy uczciwie walczą w swoich formułach sztuk walki, uporczywie z wysiłkiem biją się o każde zwycięstwo, są prawdziwi w tym co robią. Przy czym Marcin mając „gadane” podpina się pod wielu znanych sportowców (wielu z nich jak już nie potrzebuje – po prostu haniebnie wystawia!) by za ich pomocą robić sobie „fejm”, następnie organizować samemu sobie walki, opłacając sobie przeciwników i cieszyć się ze „zwycięstw”. Jak Cię to chłopie może satysfakcjonować?...

Albert Sosnowski w programie Fun Raport o powiedział o Najmanie takie oto słowa: „Rób dalej festyny, bo jesteś w tym dobry”. Słowa te da się wpisać do wielu kategorii odnośnie osoby Marcina, ale czym tak naprawdę była ostatnia walka Andrzeja Gołoty z jego przyjacielem - Dannelem Nicholsonem którą właśnie organizował Marcin Najman? Czyż właśnie nie festynem?



Okazuje się Drodzy Czytelnicy, że Marcin Najman znowu sam siebie pokonał, zdemaskował samego Siebie, albowiem to on sam ukazał prawdziwość słów które pod jego adresem kierowali oponenci. Na koniec dodam, że nie piszę tego jako jakiś hejter, a twój kibic! „El Testosteronie” coś Ty z Siebie sam zrobił?! Z drugiej strony, jak testosteron uderza do głowy to człowiek nie myśli, ale marną jest to dla Ciebie wymówką…  

Zaznaczam jednak Marcinie, że jeśli moje wątpliwości co do twojej walki o mistrzostwo Europy w K1 są błędne (w co rzecz jasna wątpię) o czym Ty sam najlepiej wiesz, zwracam Ci słowa uznania i gratuluję zwycięstwa, jakie by ono nie było.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.