czwartek, 25 sierpnia 2016

Z Tym się jebałam, z tym się jebałam, a temu ciągnęłam"

Długo nie wiedziałem, jak zacząć ten felieton. Na jego tytuł nadawało by się polskie porzekadło „świat jest chory, a ludzie to dekle!”. Rzeczywiście, każdy kto po przeczytaniu tego tekstu będzie miał inne wrażenie jest być może jest podobnie zdemoralizowany jak bohaterowie mojej „powieści”, ale wszystko po kolei.

Jakiś czas temu ukazał się wywiad z „celebrytką” Martą. Jak większość z Was pewnie wie, ta ów nasza "celebrytka" zasłynęła jakiś czas temu tylko tym, że oddała się (razem z koleżanką Zuzią) w autokarze z czarnoskórymi raperami których pierwszy raz na oczy widziała, po czym natychmiast swoim wyczynem z dumą pochwaliła na popularnym „Snap Czacie”. Nakręciła w dodatku film na Facebooku, w którym dumna z tego co zrobiła, pokazując palcem oznajmia „z tym się jebałam, z tym się jebałam, a temu ciągnęłam – fejm dojebany co?!”- dodaje Zuzia koleżanka Marty…

                                                           (obejrzyj film)
                          https://www.youtube.com/watch?v=KMQewkkqbsY




News szybko obszedł całą Polskę. Jakby tego było mało, niedługo później w sieci ukazało się nagranie jak ta sama Marta, półnaga przymierza się do wciągnięcia nosem pewnej białej substancji z…. męskiego członka. Owy materiał, również obszedł cały kraj, a zadowolona z siebie bohaterka w gruncie rzeczy cieszyła się jeszcze bardziej, albowiem jaka sama wielokrotnie podkreślała, napędza to jej tzw: „fejm”…

                                                                             
„Fejm dojebany co?!”

Już na samym początku pragnę wyjaśnić, że piszę o tym, bo niestety bądź stety Martę i tak już zna duża cześć Polski, więc "fejmu" napędzał jej bardzo nie będę. To już jest zrobione. W chwili obecnej już za późno, za dużo ludzi zna naszą bohaterkę, więc skomentuję to zjawisko społeczne, bo nie dotyczy ono tak naprawdę tylko Marty, ale bardzo wielu nastolatek i zresztą nie tylko nich. Z jedna małą różnicą...

Nie owijając wełnę w bawełnę, to Marta dla ludzi stała się symbolem młodego kurewstwa, było o niej z tegoż powodu bardzo głośno w całym kraju. No bo kolokwialnie mówiąc, dała d.... obcym raperom, chwaląc się tym wszem i wobec, natychmiast oznajmiając to z radością i dumą całemu światu. Swoją „sławę” Marta przepłaciła wyrzuceniem ze szkoły, a właściwie „szkoły nie zmieniłam, ale profil już tak – na zaoczny” jak sama oznajmiła. Wszakże w zamian za to, portal „Pudelek” wyczyn delikwentki wybrał jako "żenada roku" i z powodu tej ów nominacji… Przeprowadził z nową celebrytką pierwszy profesjonalny wywiad. Następny był Wuwuniu, teraz kilka tygodni temu i tym razem już ponad 40 minutowa rozmowa z nową "sławą" z Warszawy. Rozchwytywana Marta, uchyliła rąbka tajemnicy jak to dokładnie było w słynnym autokarze oraz czym się zajmuje na co dzień, jako "sławna gwiazda". Odpowiedź była do przewidzenia – melanżuje, śpi- i to jest jedyne hobby ;) 



(Link do wywiadu poniżej:)


Po obejrzeniu wywiadu nie stwierdzam niczego nowego: Sposób wypowiedzi głównej bohaterki to zwykły rynsztok i rzucające się na pierwszy rzut oka zdemoralizowanie, rozwydrzenie, totalne pustactwo, ćwierć inteligencja, impretynetyzm. Dno Dna i 100 metrów pod mułem…

Słynną Martę wielu ludzi określa wedle najgorszych epitetów, kręci gigantyczną bekę, kolokwialnie pluje w twarz, czy robi społeczną „ścierkę”, symbol kurewstwa itp. Jednocześnie często ci sami także pstrykają zdjęcia z Martusią, jak wielu młodych warszawiaków, przecież na Facebooku pochwalić się trzeba... ;). 


Jednego jednak słynnej delikwentce odmówić nie można, mianowicie – charakteru… Tak, dobrze czytacie charakteru. Dopuściła się niemoralnego społecznie czynu, chwaląc się nim, do tego mówiąc jasno i wprost dlaczego to zrobiła, ba - będąc z niego dumna. Wszyscy ci, którzy na facebooku rozsyłali jej „materiały” z beki z niej, robili tak naprawdę przyszłej "gwieździe" przysługę. Czynili dokładnie to, czego Marta oczekuje. Pragnęła rozgłosu, nie ważne jakiego ale rozgłosu w myśl przysłowia „nie ważne jak o Tobie Piszą ważne, że piszą”… Osiągnęła swój cel, jest gdzie nie gdzie znana, rozpoznawalna. Podobnie jak Frytka z Big Brothera parę lat temu, choć w jeszcze gorszym wydaniu.




Hipokryzja społeczna?

Przez lata obracając się w różnych gronach, często będąc na mieście, w różnego rodzaju klubach, widzę prawie identyczne "sztuki" jak nasza sławna celebrytka. Takie same materiały, dające ciała obcym mężczyznom, tak samo rozwydrzone, puste, prymitywne, alkoholiczki, nie rzadko tępę narkomanki (choć moim zdaniem nasza bohaterka wbrew pozorom tępa nie jest – dobrze wie co robi!). Napisałem prawie, bo różnica miedzy Martą a nimi tkwi jednak w szczególe - wielu takim samym dziewczynom jak Marta brak charakteru i odwagi, aby ogłosić publicznie albo nawet zdać sobie samemu sprawę kim tak naprawdę się jest. Boją się tego, czego Marta pragnie - czyli rozgłosu tzw: fejmu oraz krytyki. Po za tym nie różnią się jednak niczym i założę się, że gdyby zapewnione miały bezpieczeństwo opiniotwórcze, dawałyby ciała każdemu facetowi, który się im podoba. Zresztą, nie rzadko tak się właśnie dzieje. Choć nie mam na myśli tylko spraw łóżkowych, ale całościowo poziom demoralizacji, który w omawianej "słynnej" postaci widać na pierwszy rzut oka. Gdy kobieta zachowuje się w taki a nie inny sposób, prezentuje sobą określoną negatywną postawę, wtedy na łóżko nie trzeba długo czekać. Zawsze wszystko idzie w parze. Każdy w miarę inteligentny mężczyzna pozna tzw: "szlaufa" po zachowaniu. Za to "szlauf" nigdy się publicznie nie ujawni. Opowiem Wam o tym Drodzy Czytelnicy na przykładach z życia wziętych.

Kiedyś, "dawno dawno temu" przyjaźniłem się z pewną dziewczyną. Szczerze przyznaję, że miała dość duży urok osobisty i pozornie wydawało się, że spory potencjał. Kontakt jednakowoż się dawno urwał, ale to jak mi zryła banię, ślad pozostawiło;) Chwała mojemu umysłowi, że ostatecznie ślad pozytywny. Owa przyjaciółka, była osobą która za grosz nie posiadała swojego wyrobionego zdania na żaden temat, w psychologi nazywane jest to "osobowością lustrzaną". Zawsze dostosowywała się towarzystwa i otoczenia, przejmowała zdania grupy, nawet gdy dzień wcześniej ją krytykowała. Jednego dnia potrafiła być melanżowniczką, "imprezowiczka xD", natomiast już następnego, kiedy danego stylu życia miała dość, gdy ogarniał ją przesyt i znużenie, zmieniała się w kogoś zupełnie innego. Każda kobieta jest ze swojej natury zmienna, ale w tym wypadku podpaleniom emocjonalnym nie było końca. Powodowało to między nami częste spięcia, albowiem nigdy nie było wiadomo kim jest tym razem moja rozmówczyni i jakie ma nastawienie do tego co mówię. Z tego co twierdziła, przez większą cześć życia nie miała wolnego zajęcia i pasji, ale gdy w końcu znalazła jakieś pojedyncze hobby, zainteresowanie, momentami myślałem, że z radości „zamastrurbuje się” niemal na śmierć, tak była z tego powodu zadowolona, opowiadała różne rzeczy. Ogólnie to, cieszyłem się razem z nią, ale zdarzało się, że przesadzała, mówiąc o tym jakby złapała Pana Boga za nogi. No cóż, wynika z tego że nawet ona potrafi się czymś zainteresować, więc radości było co nie miara…

Po wielu naszych rozmowach (miałem fuchę jej osobistego mentora) często mówiła, że się zmieniła i nawet było w tym trochę prawdy. Niestety tylko wtedy, gdy wokół niej ubywało ludzi, bądź Ci którzy byli nią do reszty znudzili. Jednocześnie, jak nieco mniej inteligentnych adoratorów nie brakowało, morale jej wzrastały do absurdalnie śmiesznego poziomu i tak w nieskończoność. Rzekłbym, że to był margines moralno - intelektualny. Z biegiem czasu doszło do mnie, o różnych alkoholowych, seksualnych akcjach z kolegami, z tym zrobiła tamto, natomiast z tamtym co innego. (Temu ciągnęłam, a z tym się jebałam?! :D ) Gdy ta była pijana i była takowa okazja, to nie było chyba chłopaka, który by się z ową koleżanką, nie przelizał się i nie miał innej sexulanej"roboty".Wtedy, jako jej kolega, tłumaczyłem sobie to inaczej, ale teraz po czasie, uważam iż poziom intelektualny oraz moralno – charakterny tej postaci był zatrważająco niski. Trzeba także dodać, że gdy widziała nieodwzajemnioną, ogromną toksyczną słabość mężczyzny( który także w końcu wyznał uczucie do niej!), będąc 100% świadomą nie zerwała bliskiego kontaktu aby tamten się bardziej nie wkręcał, a kontakt i bliskie relacje dalej podtrzymywałą aby korzystać z jego towarzystwa i pieniędzy owego mężczyzny, bo przecież tak jest wygodnie i na rękę. Mężczyzna za to, "stawał na głowie" dla niej, oraz niejednokrotnie poziomem zdesperowania i wyczerpania psychicznego sięgnął już zenitu. No cóż ta kobieta to zwykły szlauf - sięgnęła poprostu dna. Nieuzasadnione wewnętrzne morale jednak, nie pozwoliły jej uświadomić kim naprawdę jest i jak się zachowuje. Zawsze lepiej oszukiwać siebie samą i otoczenie bądź iść na łatwiznę, są tez przecież ludzie, którzy zawsze powiedzą, że jest wszystko w porządku, a zły jest ten kto mówi to co jest nie wygodne ;). Takim sposobem koleżanka ukrywała wewnętrznie i zewnętrznie swą tożsamość, nie chcąc dopuścić do samej siebie niewygodnej prawdy o swojej postawie. Jak się czuła sama ze sobą to jest pytanie, które wiele osób sobie zadaje, tylko nie ona. Pytanie zasadnicze:  czym się ona różni od naszej celebrytki? Prawie niczym, oprócz tego, że maskuje kim naprawdę jest, a Marta powiedziała wprost o swoich wybrykach. Brakuje jedynie charakteru i auto świadomości prawdziwej tożsamości...

Innych przykładów jest mnóstwo. Daleko nie szukając, bo z tego samego podwórka. Znałem dziewczynę - wiek około 20 lat, która potrafiła wypić sama do komputera i rozmowy na facebooku 8 piw. Wcale nie z powodu jakieś załamki, czy doła. Tylko tak po prostu, bez większej okazji/przyczyny. W końcu całą młodość nic innego nie robiła, tylko piła na umór. Co drugie słowo jakie z jej ust pada to „kurwa” ogólnie wulgaryzmów od niej słychać w brud, a o poziomie intelektualnym świadczyć może fakt, jak bardzo zdziwiła się i nie mogła pojąć, że na uczelni mogę się uczyć o psychice dziecka. Przecież jej zdaniem dziecko nie ma psychiki … :D Cały wolny czas, wypełnia tylko "imprezka xD" czyli kluby, melanże i "sweet rozmówki" na portalach społecznościowych, z których nic konkretnego nie wynika, albowiem na większość tematów nie ma zdania, odpowiadając popularnym przez młodzież sloganem "mam wyjebane". Co gorsza, nie umie się domyślić, że rozmówca tak naprawdę kręci z niej gigantyczną bekę. (dokładnie, tak jak nasza celebrytka w rozmowie z Wuwu-niem). Warto dodać nie sprawia jej problemu, kogoś skrzywdzić słowami, przecież ona "się nie pier.... w tańcu".

Czym taka dziewczyna różni się od naszej celebrytki? Odpowiedzi mogą być tylko dwie – tym, że się nie ujawniła publicznie oraz tym, że Marta ma szanse zarobić na takiej postawie pieniądze, nawet już w chwili obecnej. Wystarczy wydarzenie klubowe, z oficjalną obecnością słynnej Marty, a dany lokal będzie wypełniony po brzegi. Marta, jako akcja promocyjna może dostać już teraz niezłą gażę od klubu. O skarpetkach, które wysyła zbokom za jedyne 200 zł nie wspominam. Generalnie porównując dwie dziewczyny widać, że różnice są minimalne i nie mówię tylko, o samych sprawach łóżkowych, za prześcieradło przecież nie robię. Zwracam uwagę na ogólny fakt - pewnego zdemoralizowania, rozwydrzonego pustactwa, tej płytkości. Takich wynalazków jest niestety całe mnóstwo. Co gorsza, najczęściej takie delikwentki mają o sobie bardzo wysokie mniemanie, nie wiedząc na skąd i na jakiej podstawie. Same sprawy łóżkowe to nieco inna bajka, bo wiele „szlaufów” nigdy nie ujawni publicznie swoich podbojów w tym temacie a i potrzeby, popęd suksualny również posiada każdy. Ale czym się różnią mentalnie, osobowościowo od omawianej wyżej słynnej Marty? Niczym! Po za brakiem charakteru - ujawnieniem się rzecz jasna.


Marta o sobie powiedziała w wywiadzie - „Tak, może jestem i tą szmatą” pokazała taką postawę w innych filmikach publicznie, bez ogródek i dlatego tak zszokowała Polskę, tym właśnie zasłynęła. Natomiast tysiące innych takich samych tzw: "szlaufów" nigdy tak o sobie nie powie, choć tak samo się zachowują. Będą udawały kogoś zupełnie innego. Wiele osób, mężczyzn to namacalnie widzi te zachowania, ale pomimo tego, nie każdy zdaje sobie sprawę, że właśnie takich "Mart" jest tysiące w każdym mieście! Mijamy je codziennie na ulicach, żyją normalnie w społeczeństwie, wielu z Was spotyka je na co dzień, ale mało kto reaguje w jakikolwiek sposób na ich zachowanie. Większość tylko pomyśli co ma pomyśleć, czy opowie z uśmiechem na twarzy do kumpla.

Inną parą kaloszy jest fakt, że często mężczyźni adorują takie wynalazki, mając nadzieję, że wylądują ze swoimi obiektami seksualnymi w łóżku, bo do niczego innego się chyba przecież nie nadają. Wielu facetów też jest typowo uległych dla takich. Dlaczego więc, ludzie nagle publicznie dziwią się, kręcą bekę, wyzywają akurat z Martę, podczas gdy na co dzień tolerują to chore zjawisko? Tylko dlatego, że Marta akurat się ujawniła kim jest, a inne tego nie zrobiły, choć są niemal, że takie same?

Świat jest chory, a ludzie do dekle!

To dokładnie nasze współczesne społeczeństwo, wysnute z wszelkich konstruktywnych wartości toleruje i zarazem "produkuje" takie postawy jak domniemanej rozpustnicy z Warszawy. Prawda jest taka, że bardziej niż rozpusty nasza delikwentka powinna być symbolem współczesnego społeczeństwa, a w szczególności jego najmłodszej części, generacji młodego pokolenia Polaków. I to właśnie oni, dadzą Marcie należną wypłatę, za reprezentowanie ich wszystkich...Pasowało by stwierdzenie "Jaka Marta znana celebrytka, taka młodzież tępa".

Ja jednak nieskromnie powiem, że na szczęście nigdy nie tolerowałem takich postaw i zawsze głośno mówiłem o tym, co dana kobieta (którą znam oczywiście) z Siebie robi, swoim określonym zachowaniem. To dlatego, w pewnych gronach kojarzono mnie za hejtera hehe, choć wcale mnie to nie ujmowało, bo przy takich postawach ciężko nim nie zostać, o ile samemu reprezentuję się coś więcej ;)  

Obrany plan? Celebrytka czy reżyserka?

Powiem Wam, że nie zdziwiłbym się, jak minie parę lat i Martusia się "nawróci". Oj głośno będzie o tym, jak wyda książkę, czy zostanie twarzą kampanii typu "Stop cyber przemocy" albo "stop sexualizacji w internecie" bo kto jak to, ale ona to ma w tym temacie ogromne doświadczenie. Nastąpi wielka i piękna odnowa moralno - intelektualna Marty... Świadectwo jakie wygłosi będzie wzruszające niemal do łez, piękne, dla jeszcze innych pewnie nieautentyczne, a dla mnie np. a przede wszystkim dla samej niej - emocjonalne i ... niesamowicie śmieszne. Bo zrobić tak społeczeństwo w balona, świadomie oszukać, omamić, wykorzystać tylko tym, że niby się dało d.... (niby - bo tak naprawdę są na to dowody co się działo w tym słynnym autokarze?) robić z siebie świadomie sz.... by za parę lat będąc już znaną zmienić się i odnieść poważny sukces jako już rozpoznawalna w kraju osoba? Pewności oczywiście nie mamy, ale jeśli tak właśnie się stanie, to zadajcie sobie pytanie - Kto tu kogo zrobił w bambuko? Martę - społeczeństwo, czy może odwrotnie?

Czas pokaże, ale moim zdaniem to Marta owinęła sobie ludzi wokół paluszka, którzy zrobili dokładnie to, czego Marta oczekuje. Zrobili z niej osobę rozpoznawalną, czarny pijar TAK, to jest to! Natomiast, ten czarny pijar, "fejm dojebany" jutro może się diametralnie o 180 stopni zmienić na pijar "biały". 

Przykład który przedstawię, to inna skala oczywiście hejtingu i krytyki, ale choćby... Marcin Najman - na czarnym pijarze, który mu stworzono zarobił kupę szmalu. Wszyscy oglądali, interesowali się jego walkami, płacili spore kwoty na bilety czekając aby dostał łomot w klatce, mieć okazję go powyzywać, pośmiać się z niego. To dokładnie ci sami dali mu zarobić ogromne pieniądze. Ten straszny Najman, dziś buja się obok Andrzeja Gołoty, a jego stary image powoli odchodzi w zapomnienie, jest organizatorem walk, promotorem, a nawet organizuje samemu sobie walkę o mistrzostwo Europy w Kickboxingu...


Wracając do naszej Marty, to mi osobiście trochę daje do myślenia fakt, iż Martusia dalej egzystuje tak jak do tej pory, poza tym rzecz jasna, że stała się rozpoznawalna w kraju. Matula jakoś nie wyrzuciła ją z domu, zresztą obeszło się bez wielkiej "lipy" w rodzinnym ognisku jak sama nasza bohaterka oznajmiła. Rzucił bym okiem również na przypadki, takie jak: skąd niby Martusia ma pieniądze na melanże, jak nie pracuje? Warto zwrócić uwagę, że w  wywiadzie dla Wuwunia momentami mówiła mocno nie jasno. Rozmiar "pyty" jaki pokazała, czy zmiana wersji wydarzeń, odpowiedzi typu "nie pamiętam, byłam najebana", a nawet tak bezpośrednio i na każdym kroku prowokacyjnie okazywana duma ze swojego występku. To wszystko, daje mi podstawę do stwierdzenia, że postać celebrytki Marty to pełna reżyserka i obrany plan na wypłynięcie i kasę. Tym samym na zrobienie sobie jaj ze społeczeństwa. Identycznie, jak postać Joli Rutowicz - która została wymyślona, wyreżyserowana w 100%! Czy w tym wypadku będzie tak samo? Przekonamy się wkrótce, ale wszystko to powoduje, że ten świat wydaje się być naprawdę chory, a ludzie przerażający...

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz