środa, 18 maja 2016

Pan Gie jako naczelnik Europy. Kwestia imigrancka.

Nie tak dawno, z ust „bliskiej” znajomej mi osoby usłyszałem, że mam poglądy dyktatorskie oraz, że jestem przedstawicielem polskiego stereotypowego myślenia, „zdewociałego” myślenia. Osoba ta, która mi przedstawiła owe zarzuty, od lat nie mieszka w Polsce i nie utrzymuje ze mną stałego kontaktu. Dlaczego? Powody są różne. Jednym z nich jest to, że jeśli jestem np: przeciwko przyjmowaniu ogromnej maści muzułmańskich imigrantów, więc jej logiką to także występuje przeciwko jej samej, bo przecież od lat mieszka w innym kraju, tym samym również jest imigrantem. Trzeba bronić słabszych, ale głównie wtedy kiedy sami jesteśmy tymi słabszymi, w tym wypadku imigrantami, bo naturalnie nam to sprzyja. Jeśli nam to jednak nie sprzyja, to już nie, to już jest wtedy złe. Taka w tym wypadku prawdziwa idea pomocy. Taka to tu lewicowa ów logika - czyli nic innego jak czysty egoizm :) Co do właśnie tej lewackiej logiki i specyfiki myślenia lewaków, (przynajmniej tej oficjalnej specyfiki bo tak naprawdę kwestia imigrancka to jest element obranego planu) będzie poświęcony ten sarkastyczny tekst.

Ale na pewno też taki powód, że jak to dziś można zło nazywać złem, wierzyć w Boga po chrześcijańsku, czy zdawać sobie sprawę z istnienia szatana? Jak dziś można mieć prawicowe, konserwatywne, chrześcijańskie poglądy?! Trzeba być postępowym, trzeba, musicie, macie być ku…wa nowocześni, postępowi, wolnościowi bo jak nie to – lepiej nie pisać !! Do dziczu, do lasów jak dawniej się żyło, Wy prawaki zacofane, marginesy jedne! A Wtedy dopiero jak się usunie tych złych, zacofanych faszystów - dyktatorów, to w pięknej demokracji można żyć szczęśliwie, beztrosko i bawić się w kolorach tęczy. Skoro więc ja jestem dyktatorem, to ok nawracam się. Dobra, niech będzie  - przyjmuje posadę "demokratycznego", anty dyktatorskiego naczelnika państwa i całej Europy z obowiązującymi "zdrowymi" standardami. Będę już nie dyktatorski, będę grzeczny – czyli taki jakim każą mi być… :D

Szanowna Europo! 

Swoje anty-dyktatorskie rządy, zaczynam od pozwolenia na zalewanie mojego kraju przez wszelkiej maści muzułmanów. To, że zdarzają się nagminnie zamachy, śmierć niewinnych ludzi to, że zapowiadane są kolejne, to nie znaczy, że mamy się zamykać na tych ludzi i obawiać ich masowego napływu. A może nie będzie zamachów, może jesteśmy okłamywani przez prawaków, a zamachy to ich propaganda? :) Tak to propaganda, trzeba zamknąć więc buzie prawakom! Tych ludzi przecież łatwo edukować, oraz oddzielić radykałów od reszty. Nie wolno nazywać kultury krajów islamskich niebezpiecznej dla nas, a muzułmanów tymi którzy nie pasują do naszej kultury, narzucając nam swoje obyczaje, wrażliwość najczęściej w agresywny sposób. Zapowiadają to, jest to fakt ale tak naprawdę myślą inaczej. Oni są tacy jak My, mają przecież ręce i nogi mimo, że kobietom nie wolno ich pokazywać. Ale także je mają bez obaw, tak samo jak my! Jak już u nas, na naszych ziemiach nasi muzułmańscy bracia w znacznej ilości się osiedlą, nasze kobiety także będą miały dalej swoje piękne nóżki, choć przykryte sukniami, tak samo buzie owinięte chustami. Jedyna różnica, może być taka, że kobiety islamskie mogą nie mieć łechtaczek, ponieważ mogą im starsi muzłumańscy bracia je wyciąć. Niech Szwecja będzie tego przykładem, tam tak zrobiono małym dziewczynkom i jest spokój! Pomyślmy bardziej pozytywnie - można to uznać jako dbałość o kobiety, bo nie chcą, aby miały przesadną przyjemność z sexu. A przecież przesadna przyjemoność jest zła. Rozkosz uzależnia, ratujmy więc nasze kobiety przed uzależnieniami, oszczędźmy im tego. Chrońmy słabsze, biedne kobiety, żeby się nie uzależniały od przyjemności, tylko mogły spokojnie rodzić dzieci...


Usuńmy w naszym kraju również nasze flagi narodowe, symbole narodowe– mogą one obrażać naszych muzułmańskich braci. Wierzmy, że nawet jak muzułmanów będzie ponad 50% w naszym kraju i całej Europie to, że przyjmą z pokorą naszą kulturę i obyczaje. A jak nawet nie zrobią tego, to my świećmy przykładem i przyjmujmy, tolerujmy, nadawajmy przywileje innym, obym kulturom w naszym domach, tolerancja ponad wszystko! Kosmopolityzm to jest droga do sukcesu! W każdym kraju, każdy człowiek niech czuje się jak gospodarz i robi co chce, nie zważając na nic. Historia jest zakłamana i nie pokazuje wcale, nic a nic, że łączenie dwóch obcych kultur się zawsze źle kończy. Hitlera nie było, 2 wojny światowej także, a Stany Zjednoczone powstały w humanitarny sposób. Każde inne zdania to propaganda. Bądźmy gościnni i zapraszajmy do naszych domów islamistów niech go nam urządzą! Wyręczą nas i zrobią to za nas, chociaż jedna robota nam odejdzie. Odpoczniemy wreszcie, będzie nam łatwiej.



Europo - bądźmy jak Indianie. Oni też mieli problem z imigrantami, a dziś mają nawet swoje rezerwaty! Da się? Oczywiście, że się da. Jakieś ilości śladowe ilości Indian żyje do dziś, przetrwali i my też damy radę! Niech ich słynna „pocahontas” nas strzeże! Może nas też zostaną ilości śladowe, więc przetrwamy. Może o naszej kulturze nauczą się przyszłe pokolenia z książek, znajdą czas na czytanie o nas miedzy modlitwami do Allaha. To dla nas zaszczyt. Będą o nas czytać z książkach, e-bookach! WoW! Oczywiście nie w czasie ramadanu, jeśli dalej dana jednostka chce mieć głowę. Pomimo że, jesteśmy postępowi to jednak mały powrót do średniowiecza w słusznej sprawie nie zaszkodzi – jak coś to głowę obcina się sztyletem, bądź mieczem. Jednak zachowany jakąś tradycję dla was zacofane prawaki, a macie! Żadnego dyktatorstwa, wreszcie mamy wolność, mamy tolerancję! Damy radę postępowcy. Następnie w imię wolności oraz obrony słabszych dyskryminowanych tak bardzo kobiet, wprowadzam pozwolenie na aborcję. W imię słabszych, w imię kobiet! Ale to nie wszystko - także In Vitro, eutanazja, homoseksualizm to wszystko wreszcie będzie na porządku dziennym, w imię postępu, wolności, tolerancji. O tym jednak przeczytacie w następnym tekście:)


Naczelnik, antydykatator Europy - Pan Gie.






























___________________________________________
__________________________________
myslimlodegopolaka.pl 
Facebook - Myśli Młodego Polaka - Pan Gie Blog.

czwartek, 12 maja 2016

Nominacja do Liebster Award 2016.

Witam serdecznie! ;)

Dzisiejszy post, pozwoli Wam lepiej mnie poznać, albowiem dostałem nominację, już drugą zresztą do nagrody „Liebster Blog Award”. Tym razem nominowała mnie Klaudia Dudek, młoda autorka bloga „Mój książkowy świat” link do bloga: http://ksiazki-zycie.blogspot.com/ . Zapraszam do zajrzenia na te stronkę! ;) 

Kasi dziękuje za nominację, która uświęca mnie w przekonaniu, że to co tworzę na tej stronie jest słuszne czyli, że jest czytane i doceniane przez czytelników i to w każdej kategorii wiekowej.     
Przypomnę, że owa nominacja, to wyróżnienie, rodzaj uznania dla danego blogera za jego stronkę, nadawane przez innego blogera. Polega na zadaniu od 7 do 11 pytań wyróżnionym blogerom, którzy po odpowiedzeniu na zadane pytania nominują kolejnych (od 7 do 11) blogerów.    
Zostałem poproszony o odpowiedzi na następujące pytania:

1. Czym inspirowałaś/eś się zakładając bloga?

Na początku myślałem o wydaniu książki z moimi przemyśleniami, choć przyznaję, że nie miałem koncepcji jak się do tego zabrać. Ale generalnie, to z blogiem wyszło tak samo z siebie - zaczęło się od pisania artykułów na mój prywatny profil na Facebooku oraz do paru pisemek, z biegiem czasu dość regularnie zacząłem pisać, a do założenia bloga namówił mnie mój dobry kumpel – Kuba, którego przy okazji serdecznie pozdrawiam ;)

2. Jaki jest twój ulubiony typ literatury?

Ciężko powiedzieć jaki jest ulubiony. Lubię poezję, sam czasami coś napiszę nawet, jakiś wiersz, ale także lubię także komedię, jak i dramaty. Naprawdę ciężko mi jednak powiedzieć, jaki jest ulubiony typ literatury, nigdy się na tym głębiej nie zastanawiałem.

3. Czy masz ulubiony gatunek muzyki? Jeśli tak to jaki i za co go lubisz?

Obecnie słucham wielu gatunków muzycznych. Na co dzień najbardziej podchodzi mi Hip Hop, ale lubię także Dance, Rocka, Rac, muzykę klasyczną, muzyką religijną natomiast lubię się modlić, oddawać cześć Bogu, a do zabawy bardzo lubię nawet Disco Polo. Co najbardziej cenię w Hip-Hopie? Chyba to, że jest muzyką bardzo szczerą, rymującą o codziennym życiu, kłopotach związanych z życiem codziennym. „Życiowość” Hip Hop-u, to jest na pewno to, co najbardziej cenię w tym gatunku muzycznym. Natomiast w muzyce Dance np. cenię rozluźnienie tzn: zawsze poprawia mi humor i daje powera do życia, przypomina o radosnych chwilach mojego życia ;)

4. Masz jakiś talent? Jeśli tak to jaki?

Ciężko mi mówić o swoich talentach, nie chce być uznany za narcystę. Wiele znajomych powiedziało by, że mam talent… do spóźniania się hehe. Uważam jednakże, że jestem dobry w pracy z ludźmi, tzn: lubię pomagać ludziom, dzielić się tym czym powinienem, czyli doświadczeniem życiowym, aby wyciągnąć z tego pozytywne wnioski, bądź ku przestrodze również negatywne. Wydaje mi się, że nauki psychologiczne także są moją silną stroną. Można by ogólnie rzecz – humanizm i kwestie związane z człowiekiem są moimi silnymi stronami. Nie uważam jednak, aby był to jakiś wyjątkowy jawny talent w mojej osobowości. Mogę więc uznać, że nie posiadam talentów, albo inaczej - nie odkryłem ich jeszcze w sobie.

5. Jaką książkę ostatnio czytałeś/aś i polecasz? Opowiedz coś o niej.


Czytałem wiele książek ostatnio. Jedną z nich jest np. „Niezwyciężony” znanego mówcy motywacyjnego, ewangelizatora bez rąk i bez nóg – Nicka Vujcica. Polecam ją szczególnie tym, którzy nie widzą sensu w swoim życiu, odczuwają, że świat się na nich „uwziął”, oraz polecam ją dla wszelkiej maści ateistów. Następna pozycja to „Pamiętnik Dawida Rubinowicza” – małoletniego żyda z pod kieleckiej miejscowości Krajno. Podoba mi się w tej książce jej autentyczność, albowiem jest to autentyczny zachowany pamiętnik, oddaje uczucia przeraźliwego lęku, trudu z jakim musieli się zmierzyć Żydzi w czasie 2 wojny światowej.                                                                                                                                   Lubię także czytać książki biograficzne, stąd polecam "Jarosław – tajemnice Kaczyńskiego". Mimo iż, autor tej pozycji nie wywodzi się z normlanego środowiska bo jest redaktorem newsweeka, to postać najsłynniejszego prezesa w Polsce - Jarosława Kaczyńskiego opisał szczegółowo - subtelnie, wydawać by się mogło ze w miarę obiektywnie, oraz z pewną dozą zachwytu i fascynacji. Wydaje się, że ze szczerością pozbawioną złośliwości. Polecam także biografię znanego Fightera –Przemka Salety „Saleta Łowca Adrenaliny”, czyli ścieżki kariery Przemka, począwszy od Kickboxingu do Boksu. Z tej samej dziedziny, polecam także książkę głównego antagonisty Przemka - Marcina Najmana czyli wspomnienia „El Testosterona” o swoim trenerze, oraz przyjacielu Jerzym Kuleju -„Jerzy Kulej mój mistrz”. Czekam na premierę książki innego polskiego Fightera, mojego kumpla Kamila Bazelaka „Życie Jezusa Chrystusa”.  Lubię także czytać książki o demonologii, ostatnio pozyskałem kolejną książkę A. Posackiego „egzorcyzmy, opętanie, demony”  i muszę przyznać, iż jest napisana inaczej niż pozostałe mi znane książki autora. W ciekawy sposób opisane zagadnienia z dziedziny demonologii, a posiadając dwie inne książki tego autora, wiem, że nie zawsze piszę on w tak lekki sposób jak w tej pozycji właśnie. Tego samego autora mogę również polecić książkę „ Inwazja neopogaństwa”. Dla czytelników którzy lubią książki ideologiczne, z kręgu polskiej myśli narodowej polecam ”Polska i Polacy w myśl narodowej demokracji na przełomie XIX i XX wieku – Ludwik Popławki, Zygmunt Balicki, Roman Dmowski”. O książkach i niektórych moich ulubionych pozycjach książkowych pisałem już osobny artykuł  (https://myslimlodegopolaka-pangie.blogspot.com/2015/08/kto-czyta-ksiazki-zyje-podwojnie.html ) Zapraszam ;)

6. Jaki film polecasz? Opowiedz coś o nim.


Trylogię Rockiego Balboy, która opowiada o życiowej drodze pozbawionego perspektyw filadelfijskiego boksera –Rockiego, który dostał od Boga życiową szansę na stoczenie walki o mistrzostwo świata. Naprawdę piękna, bardzo życiowa historia która ukazuje prawdziwość przysłowia „dopóki walczysz jesteś zwycięzcą”. Dla miłośników Polskiego kina natomiast, polecam „Wesele” w reżyserii Wojciecha Smardzowskiego. Polska mentalność z tej negatywnej strony, ujęta 140 minutach komedio-dramatu. Film ten niczym dramat antyczny, cała akcja rozgrywa się na wiejskim weselu, które zamienia się w finansową katastrofę głównego bohatera, Ojca panny młodej. Pozycja ta niech będzie przestrogą dla chciwych ludzi chcących się głownie „nachapać” w życiu, oraz wszelkiej maści „narcyzów” i megalomanów. Polecam także dla ateistów film „Rytuał” którego jednak nie będę recenzował. Obejrzycie, zobaczycie sami. Powiem tylko, ze to film oparty na autentycznych faktach.

 7. Chciałbyś/chciałabyś całe życie mieszkać w Polsce czy wyjechać chociaż na krótki czas? Jeśli chcesz wyjechać to do jakiego kraju i dlaczego właśnie tam.


Tak, chciałbym wyjechać na pewien czas za granicę, jednak nie na stałe( moją ojczyzną jest tylko tylko Polska!) i myślę, że moje marzenie się prędzej czy później spełni, albowiem będę to tego dążył. Moim miastem marzeń, jest Wiedeń w którym przebywając czułem się jak bym żył jakieś 200 lat temu. W tym pięknym ogromnym mieście roi się od zabytków i pięknej architektury. Poziom życia jest najwyższy na świecie, bezrobocia prawie nie ma, przykładem poziomu życia w Wiedniu jest np. metro które dowiezie Cię w każde miejsce w mieście, kursujące w zasadzie co … dwie minuty. Mieszka tam także wielu Polaków, mentalność ludzi jest także inna niż w Polsce, bardziej otwarta i tolerancyjna,( w pozytywnym tego słowa znaczeniu oczywiście, choć w negatywnych niestety również…) nie ma takiego „wyścigu szczurów” jaki w Polsce można zaobserwować, no inny ogólnie świat, a przecież nie tak daleko od Polski ;) Po za tym lubię poznawać nowe kultury, choć oczywiście jestem dumny z bycia Polakiem i te kulturę naszą Polską będę kultywował, promował zawsze ;)

I czas moje pytania:

1) Jaką cechę najbardziej cenisz u ludzi ?
2) Kto jest dla Ciebie obecnie wzorem do naśladowania?
3) Wymień 3 najważniejsze dla Ciebie wartości w życiu i wytłumacz dlaczego właśnie te wybrałeś.
4) Jaka jest twoja największa pasja? Opisz ją i krótko zachęć.
5) Jakich ludzi nie tolerujesz ?
6) Wymień twoim zdaniem twoją największą wadę.
7) Jak odkryłeś/- łaś pasję pisania?
8) Czy wierzysz w Boga? Kim Bóg jest dla Ciebie?
9) Co jest dla Ciebie wykładnikiem zwycięskiego życia?
10) Co jest twoim zdaniem jedną z największych „zgub” świata?
11) Poleć dobrą książkę/bądź kilka książek.

12) Dodatkowe pytanie ode mnie dla zainteresowanych: Oceń, zrecenzuj moją stronę, powiedz o artykule na moim blogu który przypadł Ci szczególnie do gustu :-)

Nominację ode mnie otrzymują:

http://www.alicjadobry.pl/

Nominowanym gratuluje, wszystkich zachęcam do śledzenia i komentowania mojej stronki! ;)
Pozdro! ;) 
Pan Gie.


________________________________________________
myslimlodegopolaka.pl
Facebook - Myśli Młodego Polaka - Pan Gie Blog.

sobota, 7 maja 2016

Chcesz w życiu zmiany? Stań w wprawdzie przed samym Sobą!

Witam wszystkich po dłuższej przerwie :) Wróciłem, ożyłem... Tak wróciłem do żywych i to silniejszy, po wielu dniach absencji spowodowanej nawarstwiającymi dylematami, problemami, z którymi w ostatnim czasie przyszło mi się zmierzyć. Nie ukrywam, że wyssały one ze mnie resztki sił, pogodę ducha i jakąkolwiek ochotę do działania i w ogóle życia… Tak naprawdę, to przez ostatnie dni, nie miałem ochoty mieć z nikim kontaktu, wyjątkiem były 3 osoby, które wiedziały co się w moim życiu dzieje. Chaos, spadnie w dół i wycofywanie się ze wszystkiego co mnie otacza to jest to, co się działo u mnie. I tak oto uczelnię zawaliłem w zeszłym tygodniu (nawet raz się nie pojawiłem na zajęciach), spotkania towarzyskie również, spotkania związane z formą dodatkowej pracy tak samo, akcję, którą moja grupa organizowała na mieście również odpuściłem, baa – nie dałem im nawet znaku życia. Ogarnęli się beze mnie, świetnie sobie poradzili oczywiście, aczkolwiek prawda jest taka, że na mnie liczyć nie mogli w tych w tych dniach, a przecież powinni. Jak gdzieś działam, z czymś się utożsamiam powinno mnie to również do czegoś obligować. Proste.

Ja natomiast zamknąłem się we własnym świecie, rozmyślając o tym i o tamtym, o alkoholu i papierosach nie wspomnę, bo wypaliłem ich bardzo dużo. Kiedy mój „czarny nastrój” powoli przechodził (też nie sam z siebie – musiałem sporo rozmawiać z nielicznymi osobami), nie widziałem nawet jak tu zacząć od nowa, i wrócić do żywych, albowiem dalej trzeba się zmierzyć z wieloma kwestiami, powiem więcej, dokładając do tego, także te, które w owym czasie zawaliłem.

Mając w pamięci słowa znajomego księdza wypowiedziane na kręgu biblijnym, na który uczęszczam, wiedziałem jednak w głębi serca, że muszę stanąć w prawdzie przed samym sobą. To jest niezbędny pierwszy krok do ruszenia na przód. Ależ gdzie, gdzie moje zgorzkniałe, pełne żalu i pretensji do świata serce przecież nie było w stanie tego zrobić. Łatwiej, wygodniej było mi przecież zamykać się w swoim własnym świecie i gniewać się, że wszystko jest do dupy. I tak oto mimo, że już było trochę lepiej psychicznie, do przodu wcale nie ruszyłem i czegoś tutaj brakowało, i nie była to wcale jakaś mała cząstka. Brakowało mi tego klucza, tej iskierki aby mogła płonąć we mnie ochota do życia. Faktem jest, że los mnie ostatnio nie oszczędzał, ale czy to jest powód żebym zachowywał się jak egocentryk na wszystko „lejąc”? A to, że dzięki takiemu zachowaniu wgłębiam się jeszcze bardziej w różnorakie problemy z bliskimi mi ludźmi wydaje się być oczywistą oczywistością. Ja w tych dniach po prostu sięgnąłem dna.


Momentem przełomowym była Niedzielna Msza Święta, na którą poszedłem wprawdzie ale na siłę. Tam ponownie usłyszałem, że dopóki nie otworzę swego serca na Boże działanie, nie będę chciał podjąć z Duchem Świętym współpracy, nie stanę w prawdzie przed samym sobą, do tego momentu będę czuł ten cały marazm, który mnie otaczał. Nawet wtedy gdy sam będę sobie wmawiał, że już wszystko jest dobrze, a nie otworzę się na pewną głębie - sam sie będe oszukiwał. Doszło w tamtej chwili do mnie, uderzyło w serce siłą lewego prostego Andrzeja Gołoty, że przecież wszystko zależy ode mnie, od mojej własnej woli i działania oraz nastawienia! Nawet z psychologicznego punktu widzenia jak miało być lepiej, jak na wszystko byłem zamknięty? Ponowny rachunek sumienia, ponowne spojrzenie w głąb samego siebie powiedziało mi, że pierwszym krokiem do odnowy i ruszenia do przodu, jest sakrament spowiedzi oraz przeprosiny ode mnie dla wszystkich ludzi, których w owych dniach zaniedbałem, bądź zachowałem się nie w porządku. Tak więc Was także Czytelnicy przepraszam, bo przecież i Was również zaniedbałem.

Powierzając te sprawy Bogu, przyznając się przed nim do błędów i oczyszczając się z nich, tylko wtedy ruszę do przodu i pokonam przeciwności losu. Jak chciałem poradzić sobie sam z problemami bez Boga? Nadało by się tutaj przysłowie "Jeśli Bóg będzie na pierwszym miejscu, wszystko inne będzie na właściwym miejscu". Ja jednak miałem to pretensje do niego, że niby mało reaguje na moje kłopoty, ale czy w pełni korzystałem z mocy sakramentów świętych, które Bóg mi ofiarował, otworzyłem się na jego pomoc? Ależ nie, dla mnie w tych dniach szczęście powinno spłynąć samo, bez mojej ingerencji, a w sumie to i bez Pana Boga. I to jest właśnie odpowiedź na to, czemu byłem taki bezsilny i zgorzkniały. Nie stanąłem w prawdzie przed samym sobą i nie powierzyłem Bogu tego co we mnie siedziało, nie poddałem się uzdrawiającej mocy sakramentalnej. Już teraz wypełnia mnie spokój i siła do działania, a dopiero za chwilę czeka mnie sakrament spowiedzi. Albowiem jak Bóg ze mną, to któż przeciwko mnie?

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.