niedziela, 27 marca 2016

Święta Wielkiej Nocy ;)

Drodzy Czytelnicy, oraz Znajomi, Bliscy... Odkąd Jezus pokonał śmierć i zmartchwystał żaden optymizm w Kościele nie jest przesadą... :)

Życzę Wam moi Czytelnicy, aby tegoroczne Święta Zmartchwystania Pańskiego, rozpromieniły wasze serca radością, pokojem, mocą Ducha Świętego, Bożym błogosławieństwem. Pamiętajmy, że Święta Wielkanocne, to nie jest popularny z mass mediów zając, kurczak, to nie jest pijaństwo i obżarstwo! Święta Zmartchwystania pańskiego, to najwspanialszy czas dla wszystkich chrześcijan, największe, bezprecedensowe wydarzenie dla świata, ludzkości, które nadało nasze życiu nowy sens. Niech świąteczny czas będzie dla nas czasem refleksji, nad życiem, męką i Zmartchwystaniem Jezusa Chrystusa, przyjmijmy orędzie które zmartchwystały Jezus przesyła nam każdego dnia. Niech Zmartchwystały Jezus rodzi się w waszych sercach, w postaci duchowej przemiany, np. zakopanie wojennych toporów z ludźmi, wyciągniecie ręki ku odnowie – moralno-duchowej. Tak, to jest prawdziwa magia świąt! Alleluja! „Zmartchwystał Pan i żyje dziś blaskiem jaśnieje moc. Nie umrę nie, lecz będę żył, blaskiem jaśnieje moc!”
Pan Gie. ;)

sobota, 19 marca 2016

Relacja ze zwiedzania miasta królewskiego Chęciny - cześć 1.

Czołem Czytelnicy ;)

Dzisiejszy wpis, będzie o tym o czym jeszcze na tym blogu nie było. Ruszamy z serią artykułów historyczno – turystycznych że tak nazwę, czyli coś dla czytelników lubiących podróżować i zwiedzać, kochających świętokrzyską ziemię, oraz przede wszystkim dla tych ludzi, którzy posiadają wyobrażenie historyczne ;) 

W sobotę dn. 27.02.2015 wybrałem się wraz moim kolegą Adamem Tutajem– regionalistą ziemi Świętokrzyskiej, administratorem oraz redaktorem strony https://www.facebook.com/piewca/?fref=ts oraz https://www.facebook.com/piewca/?fref=ts do pobliskich Chęcin czyli dawnego królewskiego miasta znanego przede wszystkim z potężnego Zamku Królewskiego z przełomu 14 i 15 wieku. Celem naszej wyprawy miało być doszczętne zwiedzenie tego historycznego miasteczka, tak bardzo bogatego w różnorakie zabytki choć nie widziałem, że także miasteczka które cały czas skrywa w sobie aż tyle tajemnic. W tym wpisie zrelacjonuję tym samym naszą wyprawę, choć najpierw przybliże wam nieco informacji o mieście Chęciny, pójdę może nieco na łatwiznę i tak oto w popularnej "Wikipedii" można wyczytać: 

Miasto Chęciny, to miasto historyczne w Małopolsce. Były miastem królewskim Korony Królestwa Polskiego. Od końca XIV w. do upadku I Rzeczypospolitej, miasto było siedzibą szlacheckich sądów ziemskich i grodzkich. Pierwsze wzmianki o Chęcinach pochodzą z 1275. Miasto otrzymało prawa miejskie w I połowie XIV wieku. W 1306 r. właścicielem Chęcin oraz 11 wsi został biskup Jan Muskata, który jednak po zdradzie króla Władysława Łokietka prawo własności utracił. W 1331 szykujący się do wojny z Krzyżakami Władysław Łokietek zwołał na zamku w Chęcinach zjazd ziem małopolskich i wielkopolskich. Na sejmie tym wielkorządcą w Wielkopolsce ogłoszono królewicza Kazimierza. W 1387 na zamku więziony był brat króla Jagiełły kniaź Andrzej Garbaty. W 1465 miasto zostało doszczętnie zniszczone przez pożar. W tym samym roku król Kazimierz Jagiellończyk na sejmie w Kaliszu ponowił przywilej miejski Chęcin. Pierwotny dokument lokacyjny spłonął. Miasto rządziło się na prawie niemieckim. Aby podźwignąć podupadłe Chęciny w 1487 król nadał mieszkańcom prawo do miejscowych kopalń. W 1494 przywileje powiększył Jan Olbracht urządzając prawa górnicze na sposób olkuskich. W 1507 Chęciny spaliły się ponownie. Prawa miejskie odnowił Chęcinom król Zygmunt I Stary. Miasto było ośrodkiem górnictwa i przemysłu sukienniczego. W Chęcinach wydobywano marmury, srebro, miedź i ołów. W II połowie XVI wieku istniał tu zbór kalwiński oraz w latach 1570-1597 także zbór ariański braci polskich.
W XVII wieku miasto zostało zniszczone podczas rokoszu Zebrzydowskiego. Jeszcze więcej zniszczeń przyniosły wojny szwedzkie i najazd Jerzego II Rakoczego. Miasto zostało przez wojska Rakoczego splądrowane i spalone 1 kwietnia 1657. Przez kolejne 4 lata szerzyła się tu zaraza, która do reszty spustoszyła Chęciny. Lustracja z 1660 wykazała zaledwie 48 domów, z 341 znajdujących się tu przedtem. Aby podnieść miasto z upadku król Jan Kazimierz ustanowił w 1666 przywilej na pięć jarmarków.
W 1764 Chęciny przeznaczono na drugie miejsce sądów ziemskich radomskich, dla powiatów: radomskiego, opoczyńskiego i chęcińskiego. W 1795 miasto znalazło się w zaborze austriackim. W 1796 zlikwidowano powiat chęciński, a w jego miejsce utworzono powiat kielecki. W 1809 Chęciny znalazły się w Księstwie Warszawskim, a w 1815 w Królestwie Polskim. W odrodzonym w 1918 państwie polskim Chęciny były ośrodkiem przemysłu wapienniczego i drzewnego. W latach 1939-1945 znalazły się pod okupacją hitlerowską. Miały tu miejsce masowe egzekucje. Ludność Chęcin prowadziła działalność partyzancką.

Zródło- Wikipedia.                                            
Chęciny - zamek królewski.




My natomiast, zwiedzanie naszej historycznej perełki zaczęliśmy już od godziny 9 rano. Najpierw "zwiedziliśmy" chęciński cmentarz rzymsko – katolicki, na którym jest pochowanych bardzo wiele historycznych osobowości, a najstarszy nagrobek jest z roku 1832!(przeniesiony z cmentarza przykościelnego). Adam, któremu naturalnie przypadła rola przewodnika, miał w głowie setki wiadomości, informacji, zebranych dzięki rozmowom z ludźmi, którzy co nieco wiedzieli o swoich przodkach, o ludziach, którzy wyzionęli ducha wiele, wiele lat temu. I tak właśnie mój przewodnik, opowiadał mi historie ludzkie z przed blisko stu lat, niektóre wręcz nie prawdopodobne. Moją uwagę zwrócił także dość mroczny symbol na bramie cmentarza w Chęcinach - czaszka z  pod Krzyżem- symbol śmierci. Mroki średniowiecza? :D Hehe, akurat nie, sama brama cmentarna, jest z1878r. co widnieje na napisie bramnym.

          
          Klimatycznie prawda ?








Trochę informacji o cmentarzu.

Podczas likwidacji cmentarzy przykościelnych (ze względów sanitarnych) szukano placu pod nowy cmentarz. W pobliżu Chęcin mieszkało dwóch starych kawalerów kłócących się o odziedziczone pole na Zboczu góry Rzepka. Zaproponowano im sprawiedliwy podział i odsprzedaż pola pod cmentarz. Zgodzili się na to i pole podzielono na dwie różne części, każdemu z właścicieli odpowiednio zapłacono i utworzono cmentarz parafialny Św. Bartłomieja. Początkowo całość otoczono fosą i wałem ziemnym tak jak inne cmentarze. W 1878 r zbudowano ogrodzenie z kamienia, a jako wejście bramę z dwiema furtkami. Bramę ozdobiono kamiennymi zniczami z "wiecznym ogniem" a nad samą bramą krzyż z trupią czaszką i piszczelami jako symbol przemijania życia. Na narożnikach ogrodzenia postawiono podobne znicze jak na bramie ale w większych rozmiarach. Z czasem ozdoby ulegały zniszczeniu, przez wandali, a w górnej części cmentarza znicze zniszczyły strzały górnicze i wstrząsy przez nie spowodowane. W styczniu 1945 w pobliżu toczyła się potyczką uciekających Niemców i nadchodzących Rosjan. W czasie walki trafiony pociskiem niemiecki czołg rozpędzony wbił się w mur lewej dolnej części cmentarza i tam zatrzymał się na dłużej, niszcząc wiele grobów. Po wojnie czołg zabrano a mur naprawiono. Brama ma dwie furtki z czego jedna zamurowana. Podczas budowy ogrodzenia brakło pieniędzy na wykucie żelaznej furty i by budowa nie wyglądała na wybrakowaną zamurowano jedno przejście. W górnej części cmentarza była druga brama ale o wiele skromniejsza w postaci przerwy w murze z wysokimi słupami po bokach. Na nich były płaskie płyty z piaskowca.



____________________________________________________________________________________

Krzyż powstańczy na cmentarzu w Chęcinach.




Jeszcze przed Powstaniem 1863 ktoś wpadł na pomysł by upamiętnić miejsca związane z manifestacjami patriotycznymi. W takich miejscach stawiane miały być kapliczki lub krzyże. Oficjalnie upamiętnienie było zakazane przez władze carskie ale zwykłą kapliczkę postawić wolno było. Wykorzystano do tego krzyże z nietypową figurą Pana Jezusa, którego głowa przechylona jest nie na prawą, a na lewą stronę. Zwykły oglądający brał taki krzyż za normalną figurę religijna, a tylko wtajemniczeni znali znaczenie takich miejsc. Tymi krzyżami znaczono później miejsca bitew i potyczek w czasie powstania. W naszym regionie powstało wiele takich krzyży między innymi w Kielcach na ul Czarnowskiej, ul Sandomierskiej, na cmentarzu Starym, w Chęcinach na cmentarzu grzebalnym. W Chęcinach ktoś jednak doniósł carskim władzom o takim nietypowym krzyżu i groziło to likwidacją całego cmentarza jak to już się zdarzyło w Wąchocku czy Brzezinach, ale że Chęciny uchodziły za miasto przyjazne carowi (mieszkańcy własnymi siłami stłumili bunt w więzieniu chęcińskim) nakazano tylko usunięcie krzyża. Wysłani ludzie nie chcąc ponosić ręki na krzyż i wizerunek Pana Jezusa krzyż zakopali w ziemi. Tak sprawa o krzyżu ucichła. Po II wojnie światowej,  gdy budowano kaplicę cmentarną, podczas kopania fundamentów natrafiono na figurę z krzyża. I na pamiątkę umieszczono ją na ścianie kaplicy.

 



__________________________________________________________________________________


Wstawiam zdjęcia zabytkowych ciekawych nagrobków, wraz z ciekawymi wzmiankami o zmarłych. 


Zbiorowa mogiła Powstańców Styczniowych.


W górnej części cmentarza mogiła ziemna. Kiedyś bardzo zarośnięta drzewami krzakami, wysoką trawą. Przez lata prowadziła tam tylko dzika wydeptana ścieżka. Chyba tylko wtajemniczeni wiedzieli gdzie leżą Powstańcy. Na mogile stał krzyż ze stalowych rur, na nim wisiała tabliczka profilowana na zwijany pergamin. Malowana na czarno. Na niej białe napisy zastąpione potem złotymi. Do końca uchowała się tabliczka z resztkami napisów, zawieszona na tym samym krzyżu. Po wybuchu powstania wziętych do niewoli Powstańców osadzono w więzieniach w tym i więzieniu "Chęcińskim Domu Poprawy" w budynkach po klasztorze franciszkanów. Warunki więzienne były trudne, a ranni, którzy dostali się do więzienia nie dostatecznie leczeni. Śmiertelność była coraz wyższa. Z czasem cały wolny plac klasztoru był zajęty grobami, tak gęsto, że nie sposób było nie chodzić po grobach. Ciała leżały płytko, a przy chodzeniu po grobach zdarzało się ze nogi zapadały się w mogiły. Groziło to epidemią i zdecydowano się ekshumować wszystkich na cmentarz grzebalny. Wiosną 1863 r w więzieniu wybuchł bunt. Osadzeni zniszczyli kilka klatek, w których ich trzymano i usiłowali opanować więzienie. Straż więzienna wysłała po pomoc do Kielc i do magistratu Chęcin. Z Kielc wyruszył oddział kozaków, ale ci się spóźnili i nie wzięli udziału w tłumieniu buntu. Z magistratu kilku urzędników skrzyknęło grupę mieszkańców. Uzbrojeni w kołki, pałki, deski poszli bić buntowników. Podczas tłumienia buntu zabito 25 osób. Wszystkich pogrzebano już na cmentarzu grzebalnym. Pod koniec powstania w pozostałościach kopalń ołowiu na górze Belnia Rzepka schronił się powstaniec z bardzo dobrym, nowoczesnym jak na tamte czasy karabinem z magazynkiem bębnowym. Ktoś powstańca zauważył i doniósł carskim żandarmom w Chęcinach. Ci otoczyli teren i chcieli wziąć go żywego ale ten na tyle skutecznie się ostrzeliwał, że nie dał się podejść. Gdy brakło mu naboi zakłuto go bagnetami, a martwego pogrzebano na cmentarzu.



                                                             Mogiła w latach 90...

_________________________________________________________________

Chęciny kwatera - cmentarz wojenny 1914- 15



Dwie mogiły w dolnym lewym rogu cmentarza. Kiedyś dwie zbiorowe mogiły potem obłożone granitem i niemal razem połączone. Pochowano 26 żołnierzy poległych w I wojnie światowej 20 z armii rosyjskiej i 6 z niemieckiej z 47 pułku piechoty landehry. W Chęcinach po przejściu frontu w 1915 r pozostało wiele małych cmentarzy i pojedynczych, porozrzucanych mogił w przypadkowych miejscach. Jeszcze w czasie okupacji austro-węgiersko-niemieckiej takie mogiły i cmentarze zaczęto likwidować i tworzyć nowe cmentarze bezpieczne sanitarnie. Tak powstała kwatera w Chęcinach. Pochowano tu żołnierzy przeniesionych z góry Zamkowej, z samego zamku i z góry Belni, powstały dwie mogiły pomiędzy, którymi postawiono duży drewniany krzyż z wykazem poległych. Z czasem krzyż został zniszczony, a wykaz poległych zaginął lub ktoś zabrał na przechowanie.


__________________________________________________________________________________

GRÓB WETERANA POWSTANIA LISTOPADOWEGO.

Pomnik w kształcie kolumby z żeliwnym krzyzem. Na kolumnie dwie zeliwne tablice. Po lewej stronie:
Tu spoczywa
ŚP
Stanisław                                                                 
Giżycki
B. MAJOR GWARDYJI
B. WOJSK POLSKICH
KAWALER
LEGI HONOROWEJ
UR. 1793
ZM. 1839 R                                                 
Na prawej tablicy:
NAJDROŻSZEMU
OJCU
JEDYNY
sYN
1870 R

Pomnik jest niestety zagrożony zniszczeniem.








GRÓB ŻOŁNIERZA ARMII GEN. HALLERA.

St. Sierżant Michał Jedynak. Żołnierz Armii gen Hallera odznaczony między innymi krzyzem walecznych. Umarł po długich zmaganiach z rakiem.




















Grób rodziny Lisowiczów

Mieczysłąw żołnierz AK
Edward i Wacław zamordowani w Gross Rosen.






GRÓB SOBCZAKÓW I JAWORSKICH.

Od południowej strony: TU SPOCZYWA SP
JÓZEFA SOBCZAK. Przeżywszy lat 23 zmarła d 28 sier 1873 ROKU STROSKANY MĄŻ I SYN PROSZĄ PRZECHODNIA O WESTCHNIENIE DO BOGA.
Od północnej strony strony:
STEFANIA JAWOROWSKA PRZEŻYL... LAT 21 ZMARŁA WRAZ Z CÓRKĄ HELENĄ
MAJĄCĄ ROK MIESIĘCY OŚM d 29 SIERP 1873 r STROSKANI RODZICE I MĄŻ PROSZĄ O WESTCHNIENIE DO BOGA.
Na dolnej częsci pomnika:
GDY ŚMIERC SERCE RODZIELA CIOSEM
A MOGIŁA ICH SZCZĘŚCIE ZAWARŁA ~
CAŁĄ NASZĄ POCIECHĄ TO SŁOWA O PANIE NIE NASZA ALE TWOJA WOLA NIECH SIĘ STANIE.


Tutaj historia mrążąca krew w żyłach. Przeczytajcie.


Pochowano tu matkę z dzieckiem. Jak się okazało matka była w śpiączce, śmierci klinicznej. Obudziła się w trumnie. Po pogrzebie grabarz jako ostatni opuszczający cmentarz przypomniał sobie ze coś zapomniał z miejsca pogrzebu. Wrócił się i usłyszał przytłumione krzyki i stukania dochodzące spod ziemi. Bojąc się oskarżenia o profanację grobu, szybko pobiegł po księdza by mu zezwolono grób na nowo otworzyć. Obaj z księdzem i pomocnikiem wrócili na cmentarz i starając się szybko kobietę ratować kopali w grobie. Jednak było już za późno i kobieta udusiła się. Miała podrapaną twarz, porwane ubranie, obgryzione palce, a dziecko, które położono przy niej (martwe już wcześniej) leżało bezładnie w jej nogach.























 ______________________________________________________________________________



GRÓB CARSKIEGO ŻANDARMA I JEGO CÓRKI NATALI.



W Chęcinach przy ul. Radkowskiej w pobliżu skrzyżowania z szosą Kielce - Kraków kapliczkę postawiono w XIX w. jako graniczną dla miasta. Kilka razy była uszkadzana i naprawiana. Przetrwała nie jedną zawieruchę.

W Chęcinach przed I wojną światową był posterunek carskiej żandarmerii. Dowodził nimi kapitan Georgij Durakow. Szczerze nienawidził Polaków i wszytko co polskie. Starał się wykorzystać każdą okazję by komuś dokuczyć, wielu ludzi osadził w więzieniu, nie jedną osobę wysłał na Syberię. W czasie rewolucji 1905 r brał udział w pacyfikacji Chęcin. Rok później urodziła mu się córka. Wydarzenie było dość dziwne, bo kapitan nie był już młody, miał 70 lat i po cichu kpiono z tego. Postanowiono też zemścić się na oficerze, przygotowano zamach. Dwóch zamachowców prawdopodobnie z PPS wiedziało, że kapitan wyjechał do Radkowic bryczką i będzie wracać tą samą drogą. Zaczaili się za ta kapliczką. Uzbrojeni byli w kosę i stary pistolet skałkowy. Gdy bryczka nadjechała, wyskoczyli na drogę, ale ich pistolet nie wypalił, a Durakow spostrzegł zasadzkę i przyspieszył konie. Drugi z zamachowców pobiegł za bryczką z kosą, ale nie mogąc już dłużej biec zamachnął się na nią swą kosą, ale tak, że Durakowa nie dosięgnął, a trafił w dwumiesięczną córkę kapitana zabijając ją na miejscu. Córkę uroczyście pogrzebano w Chęcinach, a za zamach aresztowano kilka osób. Rok później umarł sam kapitan i pochowano go w katakumbie obok córki. Katakumba się nie zachowała. Zniszczona została przez wandali po II wojnie, zachowały się ich pomniki, które stały na katakumbie. Oprócz tego zdarzenia, kapliczka miała tez swoją legendę. W czasie Powstania 1863 mieli w niej schować pieniądze powstańcy. Kilka razy kapliczkę przeszukiwali poszukiwacze skarbów, przeorano nie raz ziemię wokół kapliczki i nikt niczego nie znalazł aż do 1914 r. Wybuchła I wojna światowa i tereny zajęły wojska Austriackie. Któregoś dnia do kapliczki podjechał wóz z dwoma ludźmi. Jeden był chłopem, drugi legionistą. Odprzęgli konia od wozu i za pomocą konia odsunięto w kapliczce kamień spod którego coś wyjęli i załadowali na wóz. Potem kamień zasunęli na swoje miejsce, konie zaprzęgli do wozu i odjechali. Legenda wygasła. Dwa lata temu w kapliczkę trafił piorun. Ta okazała się dość solidna i wytrzymała. Wewnątrz pojawiła się tylko nie wielka rysa. Na zdjęciach kapliczka przy ul. Radkowskiej i pomniki nagrobne Durakowa i jego córki.

    (wspominana wyżej  kapliczka)
                                                             (Grób córki Durakowa-Natali)


















__________________________________________________________________________________

Grób Polskich saperów poległych przy rozminowywaniu terenu.



Po wojnie zostało wiele pamiątek wojennych często niebezpiecznych. Ktoś musiał je unieszkodliwić. Dochodziło do wielu tragicznych wypadków. Na cmentarzu w Chęcinach nie daleko dolnej poprzecznej alejki pochowano saperów. Jak na razie nie udało mi się ustalić gdzie i jak zginęli.


_________________________________________________________________________________

Chęciny grób Lewickiego Faliksa

Zwykły prosty grób tak jak jego właściciel prosty chłop. Weteran wojny Japońskiej 1904-1905. Służąc w armii rosyjskiej walczył na Dalekim Wschodzie, przydzielony do obsługi karabinów maszynowych tkwił w okopach. Któregoś ranka wraz ze swym kolegą (nie znanym z nazwiska i imienia, nie zapamiętany) z nudów zaczęli strzelać z karabinu maszynowego. Bez większego sensu i celu, aby tylko trochę huku było, a samemu się rozgrzać. Na przedpolu okopów była tylko mgła. Nie wiedzieli, że w tej mgle Japońscy żołnierze podchodzą szykując się do niespodziewanego ataku. Oni we dwóch ten atak powstrzymali. Oficerzy rosyjscy zdjęli obu ze stanowiska i początkowo mieli ich ukarać za marnowanie amunicji, której i tak brakowało, ale że uratowali ten odcinek frontu od pewnej zagłady zostali odznaczeni medalami. Feliks do końca życia nosił medal carskiej armii mimo, że przeżył zabory, obie wojny światowe. Podczas dalszej służby poznał miejscowych Koreańczyków, od których dość nie źle nauczył się języka na tyle, że po latach gdy dostał list w języku koreańskim potrafił go odczytać, przetłumaczyć ale nie umiał na niego odpisać. W późniejszym czasie swej służby dostał się do Japońskiej niewoli. Idąc w kolumnie jeńców gdzieś w górach doszło do trzęsienia ziemi. było dość silne. Powywracało japońskie wozy taborowe, a pilnujący jeńców szukali bezpiecznego schronienia. Feliksowi udało się wykorzystać sytuację i uciekł z niewoli. Dotarł do swoich wojsk, tam go odesłano na tyły a potem na odpoczynek. trafił do Odessy. Tam poznał miejscowych Polaków i jakiś czas mieszkał w śród nich. Potem znów wrócił na front i w czasie walki drugi raz trafił do niewoli. Tym razem wywieziono go do Japonii i tam też uczył się Japońskiego. Tym razem już nie zdążył się tak dobrze go nauczyć. Pod koniec wojny między Rosją, a Japonią doszło do wymiany jeńców i tym sposobem Feliks szczęśliwie wrócił do domu. Był jednym z nie licznych, którzy z jego rodzinnej wsi wyruszyli na front Japoński, a ocaleli.


_______________________________________________________________________________

 Grób rodziny Zarzyckich. Franciszek Zarzycki zamordowany w Katyniu


 

_________________________________________________________________

Grób Walentego Balasińskiego. Twórca chęcińskiej straży pożarnej.



Zapomniany zasłużony człowiek dla Chęcin umarł schorowany w 1944 r. Jego pomnik był zbudowany tak jak wygląda dziś tyle, że wszytko z takiego samego kamienia. Miejscowi wandale zniszczyli pomnik i długo nie miał kto go naprawić. Dopiero gdy minęła rocznica założenia straży pożarnej, ktoś po jakimś czasie sobie o nim przypomniał. Pomnik odbudowano.

  ________________________________________________________________

MICHALINA Z KOTTE. 


Bardzo prawdpodobne, że z uwagi na nietypowe nazwisko S.P Michalina była potomkiem szkotów, bedących w służbie Polskiego króla na zamku w Chęcinach.

Wysoki pomnik z figurą Matki Bozej Niepokalanego poczęcia.
na pomniku napisy:
D.O.M.
S. + P.
MICHALINA Z KOTTE
LANGNER
URODZONA D 10 MAJA 1857
ZAKONCZYŁA ŻYCIE D 4 LIPCA 1902
PROSI O WESTCHNIENIE
DO BOGA
Z tyłu napis
PRZECHODNIU ZIEMSKI PROCHU
TU ZA TEM TU ZA PROGIEM
TU WSPOMNIJ NA SWÓJ KONIEC
J JKORZ SIĘ PRZED BOGIEM
NIE ŻYJ BEZ WESTCHNIENIA
WSPOMÓŻ NAS MODŁAMI
A INNY ZA TOBĄ BĘDZIEM GDY SIĘ ZŁĄCZYSZ Z NAMI
AMEN

_________________________________________________________________


Grób Dr Aleksander Kotlewicza.



Pochodził podobno z Rosji lub Białorusi. Niezbyt dobrze po Polsku mówił, ale był jednym z najlepszych lekarzy jacy byli w Chęcinach. Powołany do armii Carskiej przydzielony został do polowego szpitala jako pomocnik. Asystował w wielu operacjach. A front I wojny nie wybierał miejsca ani ludzi i tak stopniowo Kotlewicz poznawał medycynę. Nauczył się na tyle, że zdobył tytuł doktora i pomagał ludziom w różnych sprawach od zwichnięć, złamań po odbieranie trudnych porodów. Po wojnie zamieszkał w Chęcinach, gdzie przyjmował pacjentów nie tylko z okolicy ale i z odległych stron.

Bywały i dziwne przypadki. Zdarzyło się że w Polichnie jakiś chłop się czymś zatruł, a miejscowa znachorka poleciła żonie chorego postawić bańki. Baniek nie miała to postawiły słoik. prosto na brzuchu na pępku. Słoik zasysał ciało i chciał wnętrzności wyciągnąć. Chory wrzeszczał i wołał pomocy. Obie "opiekunki" nie wiedząc co zrobić załadowały go na wóz i zawiozły do Kotlewicza. Ten, gdy zobaczył co się dzieje, rozzłościł się tylko, że w tak głupi sposób chorego potraktowano, młotkiem stłukł słoik i chory nagle wyzdrowiał. 



________________________________________________________________

Chęciny cmentarz przykościelny. 



Podczas likwidacji cmentarza przykościelnego, szczątki osób pogrzebanych rodziny przenosiły na nowy cmentarz. Sporo zostało pochówków zapomnianych, o których nikt się nie upominał. W rogu cmentarza wykopano duży dół i wszystkie szczątki jakie znaleziono na cmentarzu pogrzebano w tym miejscu. Szczątki mieszkańców Chęcin, okolicznych wsi i obrońców zamku chęcińskiego poległych podczas oblężeń. W śród nich Szkotów będących na służbie Polskiego Króla.

 

 

 

 

 

 

 

______________________________________________________________

 Grób Mieczysława...

( Nazwiska oraz jego zdjecia grobu z wiadomych przyczyn ukazywać jednak nie będę). 

Historia tego człowieka i jego śmierci jednak ciekawa. Przeczytajcie.



Mieczysław mieszkał w Chęcinach i był pospolitym pijakiem. Gdy władze likwidowały klasztor franciszkanów, kościół miał być zamieniony na luksusową restauracje, potrzebowali kogoś by zrzucił z kościoła krzyż. Nikt się tego nie chciał podjąć, ale Mietek zgodził się to zrobić za wino. Wszedł na dach kościoła i brzeszczotem uciął krzyż i zrzucił go na ziemię. Potem zszedł i jako nagrodę dostał butelkę najtańszego wina. Poszedł z nim do domu, wypił i chciał jeszcze po coś wyjść z domu, ale daleko nie zaszedł. Przewrócił się na schodkach swego domu i nagle umarł. Krzyż leżał na ziemi, a prace przy likwidowanym kościele oglądało wiele osób. Byli turyści, urzędnicy zakonnice z klasztoru Bernardynek. Jednej z sióstr turysta powiedział by ścięty krzyż schowała bo nie godzi się by tak się poniewierał, a przyjdzie jeszcze czas, że wróci na swoje miejsce. Zakonnica przeniosła krzyż do swego klasztoru i tam go ukryła. Przeleżał wiele lat i gdy franciszkanie klasztor odzyskali, ten sam ścięty krzyż przymocowano na to samo miejsce, gdzie był wcześniej. Jest tam do dziś. A Mietka pochowano, a na grobie postawiono krzyż, podobny do tego z którym mocował się na dachu. Na krzyżu była kiedyś tabliczka imienna, ale gdy kiedyś o Mieczysławie już w necie napisano (być może rodzina) tabliczkę usunęli.

_______________________________________________________________________________

Górna cześć cmentarza.



Górna najwyższa część cmentarza. Przeklęta przez grabarzy ze względu na płytko położoną litą skałę, przez którą ciężko wykopać jakikolwiek dół pod nowy grób. W tej części grobów prawie nie było, poza kilkoma, gdzie pochowano cywilne ofiary I wojny światowej samobójców, innowierców, sekciarzy, ale i kilkoro zwykłych osób. W lewym górnym rogu jest jeden grób. Pochowany przeciętny człowiek, ale grób grabarz kopał w wielkim wysiłku i przekleństwami. Zapowiedział, że więcej tam grobów nie będzie. Przez wiele lat teren zarósł drzewkami, krzakami, a miedzy krzaki rzucano śmieci cmentarne nawet ludzkie szczątki z likwidowanych grobów. Kilka lat temu teren wykarczowano, wyrównano i nawożona jest ziemia z nowo wykopanych dołów, przemieszana z ludzkimi szczątkami. Tworzy się warstwa ziemi, w której w przyszłości powstaną kolejne groby




_______________________________________________________________________________

POZOSTAŁOŚCI STAREJ KOPALNI OŁOWIU NAD CMENTARZEM.



Nad cmentarzem na stoku góry Rzepka pozostałości kopalń ołowiu i marmuru różanki. Większość kopalń zlikwidowano w 1864 r. część z nich zlała potem woda. Dla bezpieczeństwa szyby zasypano. Zdarzyło się w nich kilka nieszczęśliwych wypadków.



__________________________________________________________________________

Widok z cmentarza na Górę Sosnówkę.



Kiedyś na niej stała świątynia pogańska, gdzie oddawano cześć nie znanemu bóstwu. Przed II wojna światową na górze odnaleziono blat stołu ofiarnego, na którym była odciśnięta albo raczej wyrzeźbiona ludzka stopa a wokół blatu (blat prostokątny) był nie znany napis. Po II wojnie ktoś przeniósł go za stare zamczysko i tam nim zainteresowali się archeolodzy. Zabrali znalezisko do Warszawy i słuch o nim zaginął. W średniowieczu na Sosnówce wydobywano ołów. Od północnej strony zachowały się dawne wyrobiska i w jednym miejscu mocno zamulona nanosami sztolnia. W pobliżu góry jedna z mieszkanek Chęcin znalazła kostkę, w której wyrzeźbione były ludzkie ręce i piersi. Kostka zakończona była szyją i kiedyś z pewnością głową, ale ta była już oderwana. Drugi koniec był zatopiony w żużlu miedzi.


_________________________________________________________________________________

No to chyba tyle drodzy Czytelnicy jak na pierwszą część relacji ze zwiedzania dawnego miasta królewskiego Chęciny. W dalszej Części relacji, poczytacie o zabytkowych kamienicach tego historycznego miasta, dowiecie się o naszym cennym znalezisku podczas chęcińskiej wyprawy, poczytacie co nieco o Chęcińskich murach obronnych , starych Kościołach, klasztorach, więzieniach, zabytkowych przydrożnych pomnikach, a na końcu w trzeciej części relacji o chęcińskim zamku królewskim z przełomu XIV i XV w. Zapowiada się więc bardzo ciekawie, na mojej stronce także dla fanów historii i turystyki co nieco się znajdzie, jak piszę w opisie stronki "Każdy znajdzie coś dla siebie"  ;)


Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.  
______________________________________                                                               
Myśli młodego Polaka - Pan Gie Blog 
http://myslimlodegopolaka-pangie.blogspot.com/