poniedziałek, 2 listopada 2015

Polski system edukacyjny - bolączka dla obywateli.


To, że współczesne szkolnictwo nie rozwija intelektualnie, mentalnie uczniów, a jedynie uczy cwaniactwa, krętactwa bądź bezwarunkowego poddaństwa już pisałem na mojej stronce. Współczesny model edukacyjny w Polsce: szkoła podstawowa- gimnazjum- szkoła średnia- uczelnia wyższa jest ze sobą ściśle związany i zależny od siebie, więc patologie edukacyjne choćby z jednego etapu przeskakują dalej na etap kolejny, czego konsekwencją jest m.in zły wybór dalszej szkoły młodego człowieka za co nie tylko będzie potem pokutować uczeń/student, ale także społeczeństwo, które w przyszłości będzie korzystać z „z usług” danego fachowca z wybranej przez niego dziedziny. Obarczam za to właśnie obecnie obowiązujący system edukacyjny, który powinien, a wręcz ma obowiązek pomagać uczniom poznawać swoje predyspozycje i możliwości.
Do czego zmierzam?
Ano, do tego, że kandydaci ubiegający się na przyjęcie do uczelnie wyższe obecnie nie są poddawani żadnemu „badaniu” albo nawet pomocy ze strony szkoły średniej czy dana osoba się nadaje do wybranego kierunku czy też nie, albowiem sami nie poznali w pełni jeszcze siebie i zdarza się, że nie mają pojęcia na jaki kierunek pójść, co gorsza, nie mają pojęcia nawet co mogło by ich zaciekawić. Do tej pory tylko „kuli”, bawili się, myśleli o pogodzie i swojej wygodzie.
Dla wielu z nich najważniejsze jest jednak aby iść na studia, mniej istotne na jakie: teraz studiowanie jest przecież modne ;„życie studenckie, łał sweet dupery <3, studiujemy”;  „trzeba studiować”; „zdałam maturę, więc mi się należy”; „bez studiów wyższych to przecież plebs…”; „nie chce mi się pracować - postudiuje, a mamusia po utrzymuje”…
Rodzajów myślenia współczesnej młodzieży jest multum, podałem tylko niektóre przykłady, nie będę załamywał starszych czytelników pisząc kolejne. Konsekwencją tego chorego, patologicznego zjawiska jest to, że absolwenci szkół średnich bardzo często dany kierunek wybierają przypadkowo: bo koleżanka na niego poszła, bo jest prosty, wydaje się ciekawy choć nie wiem nic o nim, bo są tam ładnie dziewczyny itp., tzw. „powody” są przeróżne.
Nie można zapominać również o fakcie, że poprzez niż demograficzny progi rekrutacyjne na studia są coraz niższe albo nie ma ich wcale, uczelnie walczą o studenta chcąc się za wszelką cenę się utrzymać na rynku, oczywiście z powodów czysto ekonomicznych. Obserwujemy, więc naocznie jak poziom uczelni wyższych spada z roku na rok, studiowanie traci na wartości, a osoby mające predyspozycje do swojego kierunku giną gdzieś w gąszczu „studenciaków”, a o przyjęciu do danej pracy nie decydują już predyspozycje i umiejętności absolwenta, a układy, nie rzadko czyste kolesiostwo.
Warto dodać, iż magistrów także mamy w brud przez, jednak brakuje nam prawdziwych fachowców.

Współczesnej młodzieży ciężko się uczyć czegoś ze zrozumieniem, współczesny program edukacyjny bardziej stawia na wkuwanie materiału na pamięć, wiele uczniów systematycznie się uczy - fakt, jednak do końca nie wiedząc czego, umieją ładnie wyrecytować przy odpowiedzi twierdzenie, regułkę pani nauczycielce (która rzecz jasna uważa, że jej przedmiot jest najważniejszy!) czy przelać je na papier na klasówce… ? A zastosować w praktyce? Myślenie jest jednak operacją często niedostępną! Zaprogramowane komputery? Tak -właśnie ten chory system tak „programuje” najmłodsze pokolenia. Próbuje zrobić z nas wiernych poddańców, przecież ludzie myślący są niewygodni dla władzy i grup nacisku… Oczywiście na pewno należy także obwinić program nauczania (np. usuwanie historii ze szkół ale i nie tylko) i obowiązujące wzorce wychowawcze bo to, że kultura masowa, mass media robią gówno z mózgu wielu nie tylko młodym ludziom także już pisałem. Dziwimy się więc, że poziom różnych usług w naszym kraju jest jaki jest, czy generalnie poziom życia, poziom, mentalność, które prezentują najmłodsi obywatele?
Oczywiście również uczniowie, studenci myślą o polskiej edukacji - zło konieczne… Stagnacja - emigracja…?

I Wy drodzy czytelnicy odpowiedzcie sobie na pytanie czy jeden, często durnie skonstruowany egzamin, czy to gimnazjalny, czy maturalny jest prawdziwym wykładnikiem wiedzy, inteligencji, umiejętności, czy predyspozycji?!  Odpowiedź może być tylko jedna. Ja powiem wprost, że system polegający na ciągłym egzaminowaniu uczniów się nie sprawdził i to on również jest sprawcą patologii w systemie edukacji w Polsce. Uczniowie uczą się bowiem zdać egzamin, a nie uczą się dla wiedzy samej w sobie czy osobistego rozwoju, nie wzbudza się w nich ciekawości do otaczającego nas świata. Warto o tym pomyśleć, w kontekście zapowiadanych zmian w systemie oświaty przez nowy obóz rządzący. Zresztą wyniki sondaży mówią jasno, że Polacy są świadomi patologii i co za tym idzie są za wróceniem do poprzedniego systemu: likwidację gimnazjów, odbudowania szkolnictwa zawodowego, liceum 4 letnie (także przywrócenie liceum zawodowych), technikum 5 letnie.  Za tymi zmianami opowiedziało się ponad 60 % respondentów! Tak Polacy - czas na zmiany!


Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.




7 komentarzy:

  1. Trafna opinia, Grzesiu Ty to masz zdanie na kazdy temat wyrobione...jestes czlowiekiem renesansu... :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z wieloma Pana poglądami dotyczącymi szkolnictwa. Niestety w odbiorze przeszkadza mi stylistyka wypowiedzi. Może uda się Panu niebawem dopracować formę, a wtedy obiecuje wrócić jako wierny czytelnik. Pozdrawiam serdecznie i życzę wytrwałości w blogowaniu

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za wam za opinię, no cóż...- nie da się dopasować stylu kreacyjnego, stylistycznego aby wszystkim czytelnikom odpowiadał w 100%. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. http://stc.obolog.net/photos/4f89/4f890f119627fs83524.jpg

    OdpowiedzUsuń
  5. Przede wszystkim to bym chciał chodzić do szkoły, w której cenią mnie jako człowieka, a nie jako robota, który gorzej bądź lepiej stosuje się do szkolnych schematów. I też te oceny dla mnie to bzdury bo nie odzwierciedlają tego, co człowiek potrafi naprawdę.

    I nie jestem zwolennikiem gimnazjum, bo wsadzenie tak rozbuchanych nastolatków, w których hormony buzują, to jest jak wsadzenie dzikich zwierząt różnego gatunku do jednej klatki.

    PS: Na swoim blogu Cię nominowałem do Liebster Blog Award 2015. Zerknij sobie, a co z tym zrobisz, wedle uznania ;)

    http://podrozwodmetachzycia.blogspot.com/

    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuje za opinię - dodam od siebie, że w 100% sie z nią zgadzam ;)
    Co do twojej nominacji to dzięki wielkie za takie wyróżnienie, oczywiście odpowiem na wszystkie pytania ;)

    Prosił bym Cię także, abyś sie do mnie odezwal na Facebooku, na profil mojego Fan Pejdza ;)

    Pozdrawiam ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń