poniedziałek, 23 listopada 2015

Czy skuteczna pedagogika resocjalizacyjna w Polsce istnieje? Współczesne problemy resocjalizacji w Polsce oraz metody na ich eliminację.



Resocjalizacja  - "proces modyfikacji osobowości jednostki społecznej w celu przystosowania jej do życia w danej zbiorowości, a w węższym rozumieniu w społeczeństwie". No właśnie, proces modyfikacji... Mówiąc prosto moim zdaniem resocjalizacja jest formą pomocy osobom, które zbłądziły w życiu. Jednak ja sam dorastając w dość burzliwych warunkach (nigdy nie byłem grzecznym chłopcem…) i obecnie studiując resocjalizację spotkałem się z różnym podejściem do tego tematu. Przytoczę wam przykład - podczas ćwiczeń na studiach nauczyciel akademicki zapytał się studentów: „Czy uważacie, że przestępcy powinny być utrzymywani w zakładach karnych z naszych podatków? Czy działania socjalne w pedagogice postpenitencjarnej powinny być opłacane z budżetu państwa? Odpowiedzi były różne. Jedna zapadła mi w pamięć szczególnie, bo przysłowiowo zbiła mnie z nóg! Jedna ze studentek odpowiedziała, że za sam fakt że dana osoba odbywa karę w zakładzie karnym, samo to powoduje, że nie powinniśmy ją utrzymywać z naszych podatków i pomagać, bo dlaczego mamy płacić za przestępców? Osoba osadzona powinna sobie radzić sama z resocjalizacją, jest przestępcą, który zrobił źle i wymagania potępieni! Szczęka mi opadła...  Jeśli zdaniem przyszłego pedagoga resocjalizacyjnego resocjalizacja jest zbędna, a osoba dajmy na to osadzona w zakładzie karnym sama powinna sobie radzić, to co dana osoba robi na takim kierunku?!! Czy naprawdę wie czym ma się zajmować za parę lat, po ukończeniu studiów? Będzie właśnie pomagać osobom które zbłądziły… W ogóle w takim wypadku po co bawimy się w jakąkolwiek resocjalizację?!! Sytuację ratuje fakt, że jest to osoba młoda, nieukształtowana, która ma jeszcze czas na podejście to tematu swojego kierunku z rozsądkiem, były to jedne z pierwszych zajęć na tym kierunku. Zresztą to uczelnia powinna przygotować każdego studenta do wykonywanego zawodu… No właśnie powinna, ale czy naprawdę przygotuje?...

ELEMENT EMPATI - PODSTAWOWA CECHA W PRACY PEDAGOGA RESOCJALIZACYJNEGO.
Narzuca się, więc pytanie: jacy ludzie powinni się zajmować tematem resocjalizacji? Moim zdaniem, przede wszystkim tacy, którzy posiadają dużą zdolność do empatii, wrażliwości, są otwarci na nowych innych od siebie ludzi i nowe doświadczenia, bądź sami dużo przeżyli i to nie koniecznie te „miłe” przeżycia, w nie koniecznie w „przyjemnych” czy atrakcyjnych wychowawczo grupach. Ludzie, którzy starają się nie generalizować, oraz potrafią znaleźć wspólny język z każdym człowiekiem, nikogo nie skreślając. Sądzę także, że dany pedagog resocjalizacyjny nie może nigdy podejść do tego tematu, patrząc na pewne działania i życie osoby poddawanej procesowi resocjalizacji jedynie ze swojego punktu widzenia, przez pryzmat własnego życia, własnych przeżyć i własnej osobowości. Dana osoba jest niedostosowana społecznie, ulega patologiom społecznym, ale może zadajmy sobie pytanie dlaczego? Co ją skłoniło do takich, a nie innych zachowań? Pragnę uświadomić, że każdy ma inną, swoją osobną drogę życia, a to kim jesteśmy, jak się zachowujemy w ogromnej mierze „zawdzięczamy” ludziom, z którymi przebywamy od najmłodszych lat oraz warunkom jakie stworzyła nam rodzina. Gdybyśmy żyli w rodzinie, gdzie przykładowo kradzież jest na porządku dziennym, kradlibyśmy i my, nie mając przynajmniej na początku zbyt dużego wyboru… Społeczeństwo oczywiście dalej przykleiłoby nam łatę wiecznych przestępców, a nawet i zwyrodnialców, których stale trzeba potępiać, co w konsekwencji jeszcze bardziej pogłębia proces izolacji oraz niedostosowania społecznego, łańcuch patologii się zazębia! Odpowiedzcie sobie i Wy Drodzy Czytelnicy na pytanie, czy można, więc taką sytuację porównać z sytuacją jednostki, której rodzina regularnie zapewnia troskę, opiekę oraz dba o np. o edukację często wykładając na to nie małe sumy pieniędzy? Oczywiście, że nie! Albowiem sprawiedliwości nie na tym świecie ciężko się doszukiwać, to fakt oczywisty i niezaprzeczalny. W żadnym wypadku nie oznacza to jednak, że walkę o sprawiedliwość mamy całkowicie zaniechać, oceniając ludzi „po okładce”, czy dając się nabierać choremu systemowi jeszcze bardziej pogłębiającemu bariery, systemowi, który stygmatyzuje ludzi (dość powszechne przekonanie, że przestępca pozostanie zawsze przestępcą i do końca życia będzie tym złym itp.), systemowi, który powoduje, że ludzie, którzy w życiu pobłądzili, mogą nigdy nie dostać szansy na odnalezienie się w społeczeństwie i w pełni powrócenie na „prostą”.

Uważam także, że „resocjalizator” (tak w skrócie będę nazywał pedagoga resocjalizacyjnego)  powinien się wykazywać żelazną konsekwencją w swojej pracy z osobami „trudnymi”, co w żadnym wypadku nie oznacza braku empatii, wrażliwości czy braku oddzielenia popełnionego przestępstwa od danego człowieka. Człowiek taki, który mimo, że dopuścił się czynów niezgodnych z prawem często o dużej szkodliwości, sprawia trudności socjalizacyjne różnego rodzaju, cały czas jednak jest kimś, kto potrzebuje pomocy (jednostka potrzebuje pomocy i przy odpowiednim, umiejętnym podejściu prędzej czy później poddaje się procesowi resocjalizacji, czyli chce sobie pomóc, to jednak zawsze nie występuje, wiele osób przynajmniej przez jakiś czas zwyczajnie dać pomóc sobie nie chce...) Dodam także od siebie, że czytałem ostatnio ciekawy artykuł, w którym wyczytałem, że naukowcy stwierdzili, że osoby, które posiadają małą zdolność do empatii, często są osobami o małym ilorazie inteligencji. Naukowcem nie jestem, więc  tej teorii nie oceniam, jednak sam jestem zdania, że osoby, które cechuje podejście do życia tylko spod pryzmatu swojego własnego życia i własnych przeżyć, czyli właśnie o małej zdolności do empatii są często osobami prosto myślącymi, ma to duży związek z inteligencją emocjonalną. Ja osobiście, nie widzę takich osób z sukcesami w resocjalizacji.

BŁĘDNA DIAGNOZA - PROPAGANDA,  STYGAMATYZACJA, ULEGANIE STEREOTYPOM- NA PODSTAWIE PRZYKŁADU ZORGANIZOWANEGO RUCHU KIBICOWSKIEGO.

Kolejnym problemem dotyczącym resocjalizacji, na który chcę zwrócić uwagę, to zła diagnoza danych jednostek, które poddawane są procesowi resocjalizacji i ich problemów. Przestępstwo przestępstwu nie jest równe, choć często wiele przestępstw ma dużo wspólnych cech, które zmylają „resocjalizatorów” pracujących z daną jednostką i są często przyczyną złej diagnozy. Przyczyn tego problemu, tego bardzo powszechnego zjawiska w temacie resocjalizacji jest wiele. Sądzę, że jedną z głównych przyczyn jest m.in zamknięcie się w swoim własnym świecie oraz własnym systemie wartości przez danego pedagoga resocjalizacyjnego, słabe albo wręcz znikome wychodzenie do ludzi, do nowych kultur i zjawisk w nich panujących co w konsekwencji powoduje brak analizy wielu środowisk, subkultur, a uleganie stereotypom panującym w społeczeństwie na ich temat, stygmatyzacji, propagandy medialnej, oraz pseudonaukowych teorii książkowych całkowicie oderwanych od rzeczywistości. Powszechne jest także ocenianie wielu ludzi, subkultur, nie tyle co konstruktywnie krytykując czy negując pewne postawy, a zupełnie ich nie rozumiejąc, generalizując, nie znając, bądź nawet nie wyrażając chęci na poznanie i zrozumienie danej kultury, aby postawić właściwą diagnozę w ocenie danej jednostki, szczególnie młodej osoby, choć nie tylko.

Za przykład przedstawię powszechną ocenę subkultury kibiców, czy jak inni zwią „kiboli”, czyli zorganizowany ruch kibicowski. Słysząc przeróżne w mediach opinie na temat tej kultury, a nawet pseudonaukowe „wykłady”, czy książki różnych profesorów mieniących się socjologami, pedagogami, czy psychologami społecznymi , myślę, że stojąc twarzą w twarz z nimi, przysłowiowo "zabił" bym ich wybuchem ironicznego śmiechu, albowiem teorie te są często zbyt mało poważne, aby nie powiedzieć, że choćby są przykre... Generalnie w powszechnej opinii panuje absurdalne przekonanie, że subkultura zorganizowanych kibiców to nic innego jak chuligani stadionowi szukający zadymy. Ludzie nie mają  pojęcia co to jest np. tzw. ultras, nie umieją odróżnić go od chuligana, a i o samych chuliganach mają błędne, oderwane od rzeczywistości pojęcie. Pamiętam jak przed Euro 2012 ruszył program profilaktyczny Policji "potrafię kibicować" - jest on żelaznym dowodem na potwierdzenie wyżej przedstawionych tez. Na potrzeby tego programu profilaktycznego został nagrany, wyreżyserowany specjalny film ukazujący dwie postacie: „prawdziwego kibica” oraz "pseudokibica". To w jaki sposób policja wraz ze wsparciem "naukowców" przedstawili w nim kibiców i ich kulturę, długi czas robiło za kabaret w środowisku kibicowskim ;)Tak „fachowym” podejściem do tematu policja i sztab ludzi opracowujący wspomniany wyżej program profilaktyczny sami strzelają sobie w głowę, kompromitując się po całości znajomością tematu. Nie jest to felieton, który opisuję subkulturę ruchu kibicowskiego, ale zapytam Was: byliście kiedyś na meczu piłkarskim w Polsce? Jak byliście to cudem uszliście z życiem w powodu wszechobecnych zadym prawda?  Tak na poważnie, to być może widzieliście prezentowaną oprawę przez zorganizowanych kibiców oraz głośny żywiołowy, zorganizowany doping? Czy ktokolwiek ma prawo tych ludzi nazwać pseudokibicami? W Polsce pod szyldem walki z bandytyzmem walczy się ze wszystkimi kibicami. Ultrasi odpalający race, środki pirotechniczne na stadionach dostają zakazy stadionowe, wysokie grzywny, a często nawet inne surowe wyroki. Były minister sprawiedliwości - Pan Schetyna proponował nawet wydawanie zakazów stadionowych za zasłanie twarzy, poprzez samo założenie bluzy z kapturem podczas imprezy masowej, bo przecież osoby z bluzami z kapturem to bandyci… Większość mediów podchwyca temat, szukając taniej sensacji i łączą piękne prezentacje ultras z nielicznymi już teraz obecnie zadymami na stadionach, które jak już sporadycznie występują to i tak w 90% są sprowokowane przez policję, bo przecież trzeba się w mediach pochwalić, jak Polska policja, państwo walczy z bandytyzmem ( śledztwami w prawdziwych sprawach pochwalić się jednak nie mogą, sprawy trwające po 20 lat, tak np. sprawa zabójstwa gen. Papały)!! Temat kiboli w mediach to często także temat zastępczy dla władz. Nierzadko możemy przeczytać, jak ileś tam kibiców dostało zakazy stadionowe, co ma dać poczucie bezpieczeństwa, szkoda jedynie, że zakazy są także "wręczane" za zmianę miejsca na stadionie podczas meczu… Ah ci straszni pseudokibice, na bilecie mieli napisane że mają miejsce numer 63, a usiedli na miejscu numer 74! "Oj będzie zakazik..."! Inne przykłady mogę mnożyć; teraz podam np. fakt jak jeden z policjantów uchwycił drugiego, przebranego za kibica, który wywoływał awanturę na stadionie, aby policja mogła brutalnie "interweniować" (tak samo było na marszu niepodległości w2013r, okazało się, że budkę ambasady rosyjskiej podpalili sami policjanci w ramach prowokacji)! Dodam jeszcze np. słynne zatrzymanie kibiców Legii podczas zbiórki przed meczem z Warszawska Polonią w 2009r. Policjanci mający polecenie od ówczesnego ministra sprawiedliwości umieszczenia na tzw. "dołkach" kibiców Legii (oficjalnym powodem było uszkodzeni przez jednego kibica lusterka w policyjnym radiowozie), zatrzymali nawet przypadkową kobietę wracającą z zakupów akurat przez zbiórkę kibiców Legii. Wypuścili ją z policyjnego aresztu prawie po 2 dniach (tak jak wszystkich zatrzymanych kibiców) totalnie wycieńczoną, nie pozwalając nawet na załatwienie potrzeb fizjologicznych! Oczywiście, media opisały tę sprawę całkowicie jednostronnie, przedstawiając jako wielki sukces państwa i policji w walce ze stadionowymi kibolami...  I teraz pytam się: ile ludzi łyknęło ten fałszywy, zmanipulowany obraz? Niestety bardzo, bardzo wielu. Warto przypomnieć także, wojnę premiera Donalda Tuska z kibicami, gdy Ci wywieszali transparenty anty rządowe na stadionach. Ale podobne przykłady, jak pisałem wcześniej, można mnożyć.

Wszystkim, którzy jeszcze nie wiedzą, pragnę uświadomić, że kibicowanie w Polsce to coś więcej niż zabawa raz na tydzień, przyjście i odbębnienie. To styl życia wielu ludzi. Pasja połączona z realizacją siebie. Tak, kibice to swego rodzaju subkultura. To część społeczeństwa skupiająca z ludzi z różnych środowisk, przyjaźnie, znajomości, wspólne spędzanie czasu. Zadaje Wam drodzy czytelnicy kolejne pytanie: czy wiecie, że ci sami kibice, których przedstawia się jako bandytów, ci sami  tzw. "bandyci" organizują bardzo wiele akcji charytatywnych w domach dziecka, szpitalach, przedszkolach, pomagają niepełnosprawnym, są czynnymi patriotami, którzy utożsamiają się z narodową symboliką, biorąc czynny udział w obchodach świąt narodowych, czy dbając o pamięć bohaterów narodowych np. zajmując się ich grobami, organizując pomoc dla kombatantów?!


    (Oprawa kibiców Kieleckiej Korony -grupy "ultrasi04" idealnie obrazująca opisane przezemnie zjawisko)


WYKORZYSTANIE ODPOWIEDNICH WZORCÓW- SZANSA NA SKUTECZNĄ RESOCJALIZACJĘ.

Ja osobiście uważam, że ośrodki wychowawcze, zakłady karne powinny być mocno nastawione na przyjmowanie "gości" z zewnątrz, czyli zapraszanie osób, którym udało się skutecznie wyjść z problemów życiowych, socjalizacyjnych, wyszli na prostą i świetnie się realizują w życiu. To właśnie oni zrozumieją osadzonych jak nikt inny i mogą osiągać ogromne sukcesy w procesie resocjalizacji, mając ogromny wpływ na wychowanków. Odpowiednie placówki powinny to wykorzystywać, albowiem w resocjalizacji jedną z najważniejszych kwestii jest autentyczność, wypracowana pozycja i autorytet, a także znajomość "klimatu". Przykładem takim jest np. znany bokser Artur Szpilka który sam spędził pewien czas w zakładzie karnym już jako czynny sportowiec, a po wyjściu z więzienia gdy przebywał w ojczystym kraju pomagał, podpowiadał młodych chłopakom osadzonym w ośrodkach wychowawczych jak wyjść na prostą:  "Wiem, że w tych chłopakach jest siła i charakter, tylko trzeba ich ukierunkować. Chciałbym, żeby dzięki treningom poczuli, że poprzez sport można odnaleźć drogę w życiu. Na pierwszych zajęciach powiedziałem, że jeśli choć jeden chciałby trenować, to będę przyjeżdżał w każdą niedzielę i poświęcał swój czas"- powiedział Artur Szpilka.

Popularny "Szpila" nie jest jedynym przykładem na skuteczną resocjalizację, inny sportowiec -Kamil Bazelak (czynny fighter MMA, były strongman także z dość burzliwą przeszłością) jeździ po całym kraju opowiadając swoje świadectwo nawrócenia i kroczenia drogą konstruktywnych wartości, bierze udział w wielu programach profilaktycznych, kampaniach antynarkotykowych, pokazuje ludziom światełko w tunelu, nie tylko poprzez sport, ale także wartości duchowe i patriotyczne.

Inny przykład - były bardzo groźny, wysoko postawiony gangster (12 lat spędzonych w więzieniu, 4 wyroku m.in. za zabójstwo) - Artur Ceroński jeździ po całej Polsce głosząc swoje niezwykłe nawrócenie poprzez moc Jezusa Chrystusa i objawienie się Jego samego (de facto w więziennej celi!). Ale jak jest obecnie na codzień z tematem resocjalizacji np. w zakładach karnych tego nie będę już pisał. Wszyscy zainteresowani - porozmawiajcie z osobami osadzonymi i opowiedzcie sobie na to pytanie sami...


Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów. 


                   
  
( Film wyprodukowany dla programu profilaktycznego "Potrafie Kibicować". Taką wiedzę mają "fachowcy" o zorganizowanych kibicach piłkarskich ! Zapraszam wszystkich do obejrzenia filmiku- dobry kabaret ! )


        


Zawodowy fighter MMA, były strongman Kamil Bazelak na pokazach karate oraz wykładach o agresji i narkotykach.



Artur Szpilka w procesie resocjalizacji..

http://wpolityce.pl/sport/191501-bokser-artur-szpilka-zajal-sie-resocjalizacja-wychowankow-
poprawczaka-te-zajecia-daja-mi-duzo-satysfakcji

1 komentarz:

  1. No tak jako kibice jesteśmy albo wyklęci albo mieszani z chuliganami. Zreszta od grillowania są ludzie ;) Smutni panowie szukaja tylko powodu by taka osobę zatrzymać. C**j z zakazami. Jakoś ponad 70% ultrasow odpowiedzialnych za piro zakazow nie dostaje. ;)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń