środa, 25 listopada 2015

Ciekawa historia o śmierci i przyjaźni... ;)

 Kto nie zna, ten niech czyta ...

Pewnego dnia, dawno temu żył sobie pan i jego pies. Zmarli w tym samym czasie w nieszczęśliwym wypadku. Będąc w „zaświatach” błąkali się razem, szli przed siebie podziwiając piękno napotykanych krajobrazów. Ciekawe dokąd doprowadzi ich ta droga…
Niedługo potem doszli do wysokiej kamiennej ściany otaczającej posesję przylegającą do drogi. Wyglądała, jakby była wykonana z najznakomitszego marmuru. Na szczycie wzniesienia znajdował się wysoki łuk rozświetlony słonecznymi promieniami.
Jeśli się dobrze przypatrzeć, można było dojrzeć wrota z masy perłowej zamykające przejście przez łuk, a wiodła tam droga, której blask przypominał czyste złoto. Pan z psem zbliżył się do bramy i zauważył sympatycznego człowieka siedzącego przy biurku. Podszedł wiec jeszcze bliżej i zapytał: "Przepraszam, gdzie ja jestem?". "To jest Niebo, proszę pana." – odpowiedział urzędnik. "O, to świetnie. Czy znalazłoby się może trochę wody?" – spytał człowiek z psem." Oczywiście, proszę pana. Proszę wejść, a ja niezwłocznie poczęstuję pana wodą z lodem. Do jedzenia też coś przyniesiemy". Człowiek zza biurka skinął ręką i wrota zaczęły się otwierać. "Czy mój przyjaciel może także wejść?" – spytał podróżnik wskazując na psa. "Przykro mi, ale nie przyjmujemy gości ze zwierzętami." Zamyśliwszy się na chwilę człowiek popatrzył na swojego towarzysza, po czym odwrócił się i ruszył razem z psem w dalszą drogę.
Po pewnym czasie, na szczycie kolejnego wzgórza człowiek z psem dotarł do gospodarstwa z bramą, która sprawiała wrażenie nigdy niezamykanej. Nie było nawet porządnego płotu. Gdy podszedł bliżej, ujrzał człowieka opartego o drzewo i czytającego jakąś książkę.
"Przepraszam!" – zagadnął. – "Czy jest tu woda?"
"Tak, oczywiście. Tam jest pompa, wejdź proszę!"
"A co z moim przyjacielem?" – podróżnik wskazał na psa.
"Koło pompy powinna stać miska."
Weszli przez bramę i rzeczywiście, na podwórku stała staromodna pompa, a obok niej miska. Podróżnik napełnił miskę wodą, najpierw napił się z niej sam, a potem postawił ją psu. Kiedy już zaspokoili pragnienie, podeszli z powrotem do człowiek stojącego pod drzewem. "Jak nazywacie to miejsce?' – spytał podróżnik.
"To jest Niebo." – usłyszał odpowiedź gospodarza.
"Trochę to mylące" – stwierdził właściciel psa. – "Człowiek, którego spotkałem przy bramie poprzedniej posesji twierdził, że tam też jest Niebo."
"Masz na myśli to miejsce ze złotą drogą i perłowymi wrotami? Nieee. To jest piekło."
"Czy nie denerwuje cię, że oni tak bezczelnie podszywają się pod was?"
"Nie, jesteśmy szczęśliwi, że biorą do siebie tych z podróżników, którzy zostawiliby swoich przyjaciół w potrzebie."


Pozdrawiam serdecznie czytelników :)



poniedziałek, 23 listopada 2015

Czy skuteczna pedagogika resocjalizacyjna w Polsce istnieje? Współczesne problemy resocjalizacji w Polsce oraz metody na ich eliminację.



Resocjalizacja  - "proces modyfikacji osobowości jednostki społecznej w celu przystosowania jej do życia w danej zbiorowości, a w węższym rozumieniu w społeczeństwie". No właśnie, proces modyfikacji... Mówiąc prosto moim zdaniem resocjalizacja jest formą pomocy osobom, które zbłądziły w życiu. Jednak ja sam dorastając w dość burzliwych warunkach (nigdy nie byłem grzecznym chłopcem…) i obecnie studiując resocjalizację spotkałem się z różnym podejściem do tego tematu. Przytoczę wam przykład - podczas ćwiczeń na studiach nauczyciel akademicki zapytał się studentów: „Czy uważacie, że przestępcy powinny być utrzymywani w zakładach karnych z naszych podatków? Czy działania socjalne w pedagogice postpenitencjarnej powinny być opłacane z budżetu państwa? Odpowiedzi były różne. Jedna zapadła mi w pamięć szczególnie, bo przysłowiowo zbiła mnie z nóg! Jedna ze studentek odpowiedziała, że za sam fakt że dana osoba odbywa karę w zakładzie karnym, samo to powoduje, że nie powinniśmy ją utrzymywać z naszych podatków i pomagać, bo dlaczego mamy płacić za przestępców? Osoba osadzona powinna sobie radzić sama z resocjalizacją, jest przestępcą, który zrobił źle i wymagania potępieni! Szczęka mi opadła...  Jeśli zdaniem przyszłego pedagoga resocjalizacyjnego resocjalizacja jest zbędna, a osoba dajmy na to osadzona w zakładzie karnym sama powinna sobie radzić, to co dana osoba robi na takim kierunku?!! Czy naprawdę wie czym ma się zajmować za parę lat, po ukończeniu studiów? Będzie właśnie pomagać osobom które zbłądziły… W ogóle w takim wypadku po co bawimy się w jakąkolwiek resocjalizację?!! Sytuację ratuje fakt, że jest to osoba młoda, nieukształtowana, która ma jeszcze czas na podejście to tematu swojego kierunku z rozsądkiem, były to jedne z pierwszych zajęć na tym kierunku. Zresztą to uczelnia powinna przygotować każdego studenta do wykonywanego zawodu… No właśnie powinna, ale czy naprawdę przygotuje?...

ELEMENT EMPATI - PODSTAWOWA CECHA W PRACY PEDAGOGA RESOCJALIZACYJNEGO.
Narzuca się, więc pytanie: jacy ludzie powinni się zajmować tematem resocjalizacji? Moim zdaniem, przede wszystkim tacy, którzy posiadają dużą zdolność do empatii, wrażliwości, są otwarci na nowych innych od siebie ludzi i nowe doświadczenia, bądź sami dużo przeżyli i to nie koniecznie te „miłe” przeżycia, w nie koniecznie w „przyjemnych” czy atrakcyjnych wychowawczo grupach. Ludzie, którzy starają się nie generalizować, oraz potrafią znaleźć wspólny język z każdym człowiekiem, nikogo nie skreślając. Sądzę także, że dany pedagog resocjalizacyjny nie może nigdy podejść do tego tematu, patrząc na pewne działania i życie osoby poddawanej procesowi resocjalizacji jedynie ze swojego punktu widzenia, przez pryzmat własnego życia, własnych przeżyć i własnej osobowości. Dana osoba jest niedostosowana społecznie, ulega patologiom społecznym, ale może zadajmy sobie pytanie dlaczego? Co ją skłoniło do takich, a nie innych zachowań? Pragnę uświadomić, że każdy ma inną, swoją osobną drogę życia, a to kim jesteśmy, jak się zachowujemy w ogromnej mierze „zawdzięczamy” ludziom, z którymi przebywamy od najmłodszych lat oraz warunkom jakie stworzyła nam rodzina. Gdybyśmy żyli w rodzinie, gdzie przykładowo kradzież jest na porządku dziennym, kradlibyśmy i my, nie mając przynajmniej na początku zbyt dużego wyboru… Społeczeństwo oczywiście dalej przykleiłoby nam łatę wiecznych przestępców, a nawet i zwyrodnialców, których stale trzeba potępiać, co w konsekwencji jeszcze bardziej pogłębia proces izolacji oraz niedostosowania społecznego, łańcuch patologii się zazębia! Odpowiedzcie sobie i Wy Drodzy Czytelnicy na pytanie, czy można, więc taką sytuację porównać z sytuacją jednostki, której rodzina regularnie zapewnia troskę, opiekę oraz dba o np. o edukację często wykładając na to nie małe sumy pieniędzy? Oczywiście, że nie! Albowiem sprawiedliwości nie na tym świecie ciężko się doszukiwać, to fakt oczywisty i niezaprzeczalny. W żadnym wypadku nie oznacza to jednak, że walkę o sprawiedliwość mamy całkowicie zaniechać, oceniając ludzi „po okładce”, czy dając się nabierać choremu systemowi jeszcze bardziej pogłębiającemu bariery, systemowi, który stygmatyzuje ludzi (dość powszechne przekonanie, że przestępca pozostanie zawsze przestępcą i do końca życia będzie tym złym itp.), systemowi, który powoduje, że ludzie, którzy w życiu pobłądzili, mogą nigdy nie dostać szansy na odnalezienie się w społeczeństwie i w pełni powrócenie na „prostą”.

Uważam także, że „resocjalizator” (tak w skrócie będę nazywał pedagoga resocjalizacyjnego)  powinien się wykazywać żelazną konsekwencją w swojej pracy z osobami „trudnymi”, co w żadnym wypadku nie oznacza braku empatii, wrażliwości czy braku oddzielenia popełnionego przestępstwa od danego człowieka. Człowiek taki, który mimo, że dopuścił się czynów niezgodnych z prawem często o dużej szkodliwości, sprawia trudności socjalizacyjne różnego rodzaju, cały czas jednak jest kimś, kto potrzebuje pomocy (jednostka potrzebuje pomocy i przy odpowiednim, umiejętnym podejściu prędzej czy później poddaje się procesowi resocjalizacji, czyli chce sobie pomóc, to jednak zawsze nie występuje, wiele osób przynajmniej przez jakiś czas zwyczajnie dać pomóc sobie nie chce...) Dodam także od siebie, że czytałem ostatnio ciekawy artykuł, w którym wyczytałem, że naukowcy stwierdzili, że osoby, które posiadają małą zdolność do empatii, często są osobami o małym ilorazie inteligencji. Naukowcem nie jestem, więc  tej teorii nie oceniam, jednak sam jestem zdania, że osoby, które cechuje podejście do życia tylko spod pryzmatu swojego własnego życia i własnych przeżyć, czyli właśnie o małej zdolności do empatii są często osobami prosto myślącymi, ma to duży związek z inteligencją emocjonalną. Ja osobiście, nie widzę takich osób z sukcesami w resocjalizacji.

BŁĘDNA DIAGNOZA - PROPAGANDA,  STYGAMATYZACJA, ULEGANIE STEREOTYPOM- NA PODSTAWIE PRZYKŁADU ZORGANIZOWANEGO RUCHU KIBICOWSKIEGO.

Kolejnym problemem dotyczącym resocjalizacji, na który chcę zwrócić uwagę, to zła diagnoza danych jednostek, które poddawane są procesowi resocjalizacji i ich problemów. Przestępstwo przestępstwu nie jest równe, choć często wiele przestępstw ma dużo wspólnych cech, które zmylają „resocjalizatorów” pracujących z daną jednostką i są często przyczyną złej diagnozy. Przyczyn tego problemu, tego bardzo powszechnego zjawiska w temacie resocjalizacji jest wiele. Sądzę, że jedną z głównych przyczyn jest m.in zamknięcie się w swoim własnym świecie oraz własnym systemie wartości przez danego pedagoga resocjalizacyjnego, słabe albo wręcz znikome wychodzenie do ludzi, do nowych kultur i zjawisk w nich panujących co w konsekwencji powoduje brak analizy wielu środowisk, subkultur, a uleganie stereotypom panującym w społeczeństwie na ich temat, stygmatyzacji, propagandy medialnej, oraz pseudonaukowych teorii książkowych całkowicie oderwanych od rzeczywistości. Powszechne jest także ocenianie wielu ludzi, subkultur, nie tyle co konstruktywnie krytykując czy negując pewne postawy, a zupełnie ich nie rozumiejąc, generalizując, nie znając, bądź nawet nie wyrażając chęci na poznanie i zrozumienie danej kultury, aby postawić właściwą diagnozę w ocenie danej jednostki, szczególnie młodej osoby, choć nie tylko.

Za przykład przedstawię powszechną ocenę subkultury kibiców, czy jak inni zwią „kiboli”, czyli zorganizowany ruch kibicowski. Słysząc przeróżne w mediach opinie na temat tej kultury, a nawet pseudonaukowe „wykłady”, czy książki różnych profesorów mieniących się socjologami, pedagogami, czy psychologami społecznymi , myślę, że stojąc twarzą w twarz z nimi, przysłowiowo "zabił" bym ich wybuchem ironicznego śmiechu, albowiem teorie te są często zbyt mało poważne, aby nie powiedzieć, że choćby są przykre... Generalnie w powszechnej opinii panuje absurdalne przekonanie, że subkultura zorganizowanych kibiców to nic innego jak chuligani stadionowi szukający zadymy. Ludzie nie mają  pojęcia co to jest np. tzw. ultras, nie umieją odróżnić go od chuligana, a i o samych chuliganach mają błędne, oderwane od rzeczywistości pojęcie. Pamiętam jak przed Euro 2012 ruszył program profilaktyczny Policji "potrafię kibicować" - jest on żelaznym dowodem na potwierdzenie wyżej przedstawionych tez. Na potrzeby tego programu profilaktycznego został nagrany, wyreżyserowany specjalny film ukazujący dwie postacie: „prawdziwego kibica” oraz "pseudokibica". To w jaki sposób policja wraz ze wsparciem "naukowców" przedstawili w nim kibiców i ich kulturę, długi czas robiło za kabaret w środowisku kibicowskim ;)Tak „fachowym” podejściem do tematu policja i sztab ludzi opracowujący wspomniany wyżej program profilaktyczny sami strzelają sobie w głowę, kompromitując się po całości znajomością tematu. Nie jest to felieton, który opisuję subkulturę ruchu kibicowskiego, ale zapytam Was: byliście kiedyś na meczu piłkarskim w Polsce? Jak byliście to cudem uszliście z życiem w powodu wszechobecnych zadym prawda?  Tak na poważnie, to być może widzieliście prezentowaną oprawę przez zorganizowanych kibiców oraz głośny żywiołowy, zorganizowany doping? Czy ktokolwiek ma prawo tych ludzi nazwać pseudokibicami? W Polsce pod szyldem walki z bandytyzmem walczy się ze wszystkimi kibicami. Ultrasi odpalający race, środki pirotechniczne na stadionach dostają zakazy stadionowe, wysokie grzywny, a często nawet inne surowe wyroki. Były minister sprawiedliwości - Pan Schetyna proponował nawet wydawanie zakazów stadionowych za zasłanie twarzy, poprzez samo założenie bluzy z kapturem podczas imprezy masowej, bo przecież osoby z bluzami z kapturem to bandyci… Większość mediów podchwyca temat, szukając taniej sensacji i łączą piękne prezentacje ultras z nielicznymi już teraz obecnie zadymami na stadionach, które jak już sporadycznie występują to i tak w 90% są sprowokowane przez policję, bo przecież trzeba się w mediach pochwalić, jak Polska policja, państwo walczy z bandytyzmem ( śledztwami w prawdziwych sprawach pochwalić się jednak nie mogą, sprawy trwające po 20 lat, tak np. sprawa zabójstwa gen. Papały)!! Temat kiboli w mediach to często także temat zastępczy dla władz. Nierzadko możemy przeczytać, jak ileś tam kibiców dostało zakazy stadionowe, co ma dać poczucie bezpieczeństwa, szkoda jedynie, że zakazy są także "wręczane" za zmianę miejsca na stadionie podczas meczu… Ah ci straszni pseudokibice, na bilecie mieli napisane że mają miejsce numer 63, a usiedli na miejscu numer 74! "Oj będzie zakazik..."! Inne przykłady mogę mnożyć; teraz podam np. fakt jak jeden z policjantów uchwycił drugiego, przebranego za kibica, który wywoływał awanturę na stadionie, aby policja mogła brutalnie "interweniować" (tak samo było na marszu niepodległości w2013r, okazało się, że budkę ambasady rosyjskiej podpalili sami policjanci w ramach prowokacji)! Dodam jeszcze np. słynne zatrzymanie kibiców Legii podczas zbiórki przed meczem z Warszawska Polonią w 2009r. Policjanci mający polecenie od ówczesnego ministra sprawiedliwości umieszczenia na tzw. "dołkach" kibiców Legii (oficjalnym powodem było uszkodzeni przez jednego kibica lusterka w policyjnym radiowozie), zatrzymali nawet przypadkową kobietę wracającą z zakupów akurat przez zbiórkę kibiców Legii. Wypuścili ją z policyjnego aresztu prawie po 2 dniach (tak jak wszystkich zatrzymanych kibiców) totalnie wycieńczoną, nie pozwalając nawet na załatwienie potrzeb fizjologicznych! Oczywiście, media opisały tę sprawę całkowicie jednostronnie, przedstawiając jako wielki sukces państwa i policji w walce ze stadionowymi kibolami...  I teraz pytam się: ile ludzi łyknęło ten fałszywy, zmanipulowany obraz? Niestety bardzo, bardzo wielu. Warto przypomnieć także, wojnę premiera Donalda Tuska z kibicami, gdy Ci wywieszali transparenty anty rządowe na stadionach. Ale podobne przykłady, jak pisałem wcześniej, można mnożyć.

Wszystkim, którzy jeszcze nie wiedzą, pragnę uświadomić, że kibicowanie w Polsce to coś więcej niż zabawa raz na tydzień, przyjście i odbębnienie. To styl życia wielu ludzi. Pasja połączona z realizacją siebie. Tak, kibice to swego rodzaju subkultura. To część społeczeństwa skupiająca z ludzi z różnych środowisk, przyjaźnie, znajomości, wspólne spędzanie czasu. Zadaje Wam drodzy czytelnicy kolejne pytanie: czy wiecie, że ci sami kibice, których przedstawia się jako bandytów, ci sami  tzw. "bandyci" organizują bardzo wiele akcji charytatywnych w domach dziecka, szpitalach, przedszkolach, pomagają niepełnosprawnym, są czynnymi patriotami, którzy utożsamiają się z narodową symboliką, biorąc czynny udział w obchodach świąt narodowych, czy dbając o pamięć bohaterów narodowych np. zajmując się ich grobami, organizując pomoc dla kombatantów?!


    (Oprawa kibiców Kieleckiej Korony -grupy "ultrasi04" idealnie obrazująca opisane przezemnie zjawisko)


WYKORZYSTANIE ODPOWIEDNICH WZORCÓW- SZANSA NA SKUTECZNĄ RESOCJALIZACJĘ.

Ja osobiście uważam, że ośrodki wychowawcze, zakłady karne powinny być mocno nastawione na przyjmowanie "gości" z zewnątrz, czyli zapraszanie osób, którym udało się skutecznie wyjść z problemów życiowych, socjalizacyjnych, wyszli na prostą i świetnie się realizują w życiu. To właśnie oni zrozumieją osadzonych jak nikt inny i mogą osiągać ogromne sukcesy w procesie resocjalizacji, mając ogromny wpływ na wychowanków. Odpowiednie placówki powinny to wykorzystywać, albowiem w resocjalizacji jedną z najważniejszych kwestii jest autentyczność, wypracowana pozycja i autorytet, a także znajomość "klimatu". Przykładem takim jest np. znany bokser Artur Szpilka który sam spędził pewien czas w zakładzie karnym już jako czynny sportowiec, a po wyjściu z więzienia gdy przebywał w ojczystym kraju pomagał, podpowiadał młodych chłopakom osadzonym w ośrodkach wychowawczych jak wyjść na prostą:  "Wiem, że w tych chłopakach jest siła i charakter, tylko trzeba ich ukierunkować. Chciałbym, żeby dzięki treningom poczuli, że poprzez sport można odnaleźć drogę w życiu. Na pierwszych zajęciach powiedziałem, że jeśli choć jeden chciałby trenować, to będę przyjeżdżał w każdą niedzielę i poświęcał swój czas"- powiedział Artur Szpilka.

Popularny "Szpila" nie jest jedynym przykładem na skuteczną resocjalizację, inny sportowiec -Kamil Bazelak (czynny fighter MMA, były strongman także z dość burzliwą przeszłością) jeździ po całym kraju opowiadając swoje świadectwo nawrócenia i kroczenia drogą konstruktywnych wartości, bierze udział w wielu programach profilaktycznych, kampaniach antynarkotykowych, pokazuje ludziom światełko w tunelu, nie tylko poprzez sport, ale także wartości duchowe i patriotyczne.

Inny przykład - były bardzo groźny, wysoko postawiony gangster (12 lat spędzonych w więzieniu, 4 wyroku m.in. za zabójstwo) - Artur Ceroński jeździ po całej Polsce głosząc swoje niezwykłe nawrócenie poprzez moc Jezusa Chrystusa i objawienie się Jego samego (de facto w więziennej celi!). Ale jak jest obecnie na codzień z tematem resocjalizacji np. w zakładach karnych tego nie będę już pisał. Wszyscy zainteresowani - porozmawiajcie z osobami osadzonymi i opowiedzcie sobie na to pytanie sami...


Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów. 


                   
  
( Film wyprodukowany dla programu profilaktycznego "Potrafie Kibicować". Taką wiedzę mają "fachowcy" o zorganizowanych kibicach piłkarskich ! Zapraszam wszystkich do obejrzenia filmiku- dobry kabaret ! )


        


Zawodowy fighter MMA, były strongman Kamil Bazelak na pokazach karate oraz wykładach o agresji i narkotykach.



Artur Szpilka w procesie resocjalizacji..

http://wpolityce.pl/sport/191501-bokser-artur-szpilka-zajal-sie-resocjalizacja-wychowankow-
poprawczaka-te-zajecia-daja-mi-duzo-satysfakcji

poniedziałek, 16 listopada 2015

Trochę prywaty- turniej warcabowy organizowany przez Stowarzyszenie "Dobry Przekaz" i inne ;)

Witam Wszystkich. Dzisiejszy wpis nieco inny niż wszystkie, albowiem będzie w nim trochę prywaty :-) Przede wszystkim to posypało mi się zdrowie tak już totalnie- prócz niedoborów żelaza w organizmie które niestety stale mi towarzyszy, dopadła mnie grypa… Długi czas przeleżałem w łóżku z gorączką, fatalnie się czując. Obecnie jednak sytuacja uległa znacznej poprawie na tyle, że jestem w stanie Wam drodzy czytelnicy napisać parę zdań :-)
Jednak artykuł o Resocjalizacji który obiecałem, będę musiał przełożyć na nieco późniejszy termin – choróbsko uniemożliwiło mi pracę nad nim…

Pragnę także serdecznie powitać wszystkich nowych czytelników- ostatnio sporo was przybyło- Dziękuje, że dołączyliście do grona obserwatorów mojej strony, postaram się spełnić wasze wszystkie oczekiwania. Dobrze, że jesteście- Piona ! :-)

Muszę także napisać o turnieju warcabowym dla uczniów szkół w gminie Daleszyce który współorganizowało Stowarzyszenie „Dobry Przekaz” – Stowarzyszenie którego jestem głównym przedstawicielem. Turniej, a w zasadzie jego finał odbył się w Sobotę 14 listopada w SP. Słopiec (niestety z powodu choroby nie mogłem być obecny podczas rozgrywki finałowej turnieju i wręczania nagród). Wielkie uznanie dla głównego organizatora, również przedstawieciela Stowarzyszenia Dobry Przekaz - Wiktora Kruka. Wykonał on gigantyczną, bardzo trudną pracę, naznaczoną wieloma ogromnymi przeciwnościami. Należą mu się wielkie brawa. Co najbardziej absurdalne jednak i wręcz przykre, że pod organizację turnieju podpięli się politycy PSL (władza tamtejszej gminy ) którzy nie mieli z turniejem totalnie nic wspólnego, pomysł- realizacja, pozyskanie sponsorów, organizacja- to wszystko wziął na siebie wspominany wcześniej Wiktor wraz ze Stowarzyszeniem "Dobry Przekaz" oraz klub Warcabowo- Szachowy. Niestety ludzie z pod szyldu PSL nie wiedzą co to znaczy honor, nie tylko podpinając się pod turniej, ale także nie dopuszczając Wiktora do przemówienia który to wszystko zorganizował dla dobra dzieci, nie dopuszczając go do wręczania nagród, do tego szyderczo się uśmiechając !! Politycy PSL nie znają granic wyrafinowanego chamstwa, bezczelności !
Kolejna akcja współorganizowana przez Stowarzyszenie „Dobry Przekaz” będzie miała miejsce 22 listopada- wkrótce napiszę o niej dłuższy tekst.
 
Co do sytuacji we Francji, to odniosę się do tego faktu nieco więcej, ale później- teraz skwituję tę tragedię jednym zdaniem – Za zamachy w Paryżu, odpowiadają europejscy politycy którzy od lat forsują politykę „multi-kulti”… Europo obudź się !!!

Poniżej przedstawiam jedną z fotek z wspomnianego powyżej turnieju, oraz słowa Premiera Węgier Wiktora Orbana dotyczące islamizacji Europy.


poniedziałek, 2 listopada 2015

Polski system edukacyjny - bolączka dla obywateli.


Cześć wszystkim ;) Zapraszam do przeczytania nowych artykułów o Polskim systemie edukacji i następny o resocjalizacji w naszym kraju ;)

To, że współczesne szkolnictwo nie rozwija intelektualnie, mentalnie uczniów, a jedynie uczy cwaniactwa, krętactwa bądź bezwarunkowego poddaństwa już pisałem na mojej stronce. Współczesny model edukacyjny w Polsce: szkoła podstawowa- gimnazjum- szkoła średnia- uczelnia wyższa jest ze sobą ściśle związany i zależny od siebie, więc patologie edukacyjne choćby z jednego etapu przeskakują dalej na etap kolejny, czego konsekwencją jest m.in zły wybór dalszej szkoły młodego człowieka za co nie tylko będzie potem pokutować uczeń/student, ale także społeczeństwo, które w przyszłości będzie korzystać z „z usług” danego fachowca z wybranej przez niego dziedziny. Obarczam za to właśnie obecnie obowiązujący system edukacyjny, który powinien, a wręcz ma obowiązek pomagać uczniom poznawać swoje predyspozycje i możliwości! Do czego zmierzam? Ano, do tego, że kandydaci ubiegający się na przyjęcie do uczelnie wyższe obecnie nie są poddawani żadnemu „badaniu” albo nawet pomocy ze strony szkoły średniej czy dana osoba się nadaje do wybranego kierunku czy też nie, albowiem sami nie poznali w pełni jeszcze siebie i zdarza się, że nie mają pojęcia na jaki kierunek pójść, co gorsza, nie mają pojęcia nawet co mogło by ich zaciekawić !!! Do tej pory tylko „kuli”, bawili się, myśleli o pogodzie i swojej wygodzie… Dla wielu z nich najważniejsze jest jednak aby iść na studia, mniej istotne na jakie: teraz studiowanie jest przecież modne ;„życie studenckie, łał sweet dupery <3, studiujemy”;  „trzeba studiować”; „zdałam maturę, więc mi się należy”; „bez studiów wyższych to przecież plebs…”; „nie chce mi się pracować - postudiuje, a mamusia poutrzymuje”… Rodzajów myślenia współczesnej młodzieży jest multum, podałem tylko niektóre przykłady, nie będę załamywał starszych czytelników pisząc kolejne. Konsekwencją tego chorego, patologicznego zjawiska jest to, że absolwenci szkół średnich bardzo często dany kierunek wybierają przypadkowo: bo koleżanka na niego poszła, bo jest prosty, wydaje się ciekawy choć nie wiem nic o nim, bo są tam ładnie dziewczyny itp., tzw. „powody” są przeróżne. Nie można zapominać również o fakcie, że poprzez niż demograficzny progi rekrutacyjne na studia są coraz niższe albo nie ma ich wcale, uczelnie walczą o studenta chcąc się za wszelką cenę się utrzymać na rynku, oczywiście z powodów czysto ekonomicznych. Obserwujemy, więc naocznie jak poziom uczelni wyższych spada z roku na rok, studiowanie traci na wartości, a osoby mające predyspozycje do swojego kierunku giną gdzieś w gąszczu „studenciaków”, a o przyjęciu do danej pracy nie decydują już predyspozycje i umiejętności absolwenta, a układy, znajomości, kolesiostwo. Warto dodać, iż magistrów także mamy w brud, jednak brakuje nam prawdziwych fachowców. Współczesnej młodzieży ciężko się uczyć czegoś ze zrozumieniem, współczesny program edukacyjny bardziej stawia na wkuwanie materiału na pamięć, wiele uczniów systematycznie się uczy - fakt, jednak do końca nie wiedząc czego, umieją ładnie wyrecytować przy odpowiedzi twierdzenie, regułkę pani nauczycielce (która rzecz jasna uważa, że jej przedmiot jest najważniejszy!) , czy przelać je na papier na klasówce… ? A zastosować w praktyce? Myślenie jest jednak operacją często niedostępną! Zaprogramowane komputery? Tak -właśnie ten chory system tak „programuje” najmłodsze pokolenia. Próbuje zrobić z nas wiernych poddańców, przecież ludzie myślący są niewygodni dla władzy i grup nacisku… Oczywiście na pewno należy także obwinić program nauczania (np. usuwanie historii ze szkół ale i nie tylko) i obowiązujące wzorce wychowawcze bo to, że kultura masowa, mass media robią gówno z mózgu wielu nie tylko młodym ludziom także już pisałem. Dziwimy się więc, że poziom różnych usług w naszym kraju jest jaki jest, czy generalnie poziom życia, poziom, mentalność, które prezentują najmłodsi obywatele?Oczywiście również uczniowie, studenci myślą o polskiej edukacji - zło konieczne… Stagnacja - emigracja…?

I Wy drodzy czytelnicy odpowiedzcie sobie na pytanie czy jeden, często durnie skonstruowany egzamin, czy to gimnazjalny, czy maturalny jest prawdziwym wykładnikiem wiedzy, inteligencji, umiejętności, czy predyspozycji?!  Odpowiedź może być tylko jedna. Ja powiem wprost, że system polegający na ciągłym egzaminowaniu uczniów się nie sprawdził i to on jest sprawcą patologii w systemie edukacji w Polsce. Uczniowie uczą się bowiem zdać egzamin, a nie uczą się dla wiedzy samej w sobie czy osobistego rozwoju, nie wzbudza się w nich ciekawości do otaczającego nas świata. Warto o tym pomyśleć, w kontekście zapowiadanych zmian w systemie oświaty przez nowy obóz rządzący. Zresztą wyniki sondaży mówią jasno, że Polacy są świadomi patologii i co za tym idzie są za wróceniem do poprzedniego systemu:  likwidację gimnazjów, odbudowania szkolnictwa zawodowego, liceum 4 letnie (także przywrócenie liceum zawodowych), technikum 5 letnie.  Za tymi zmianami opowiedziało się ponad 60 % respondentów! Tak Polacy - czas na zmiany!

Wielu z was się zastanawia co to ma wspólnego z resocjalizacją o której będę pisał w następnym felietonie? Czyż to, że najpierw należało by zresocjalizować naszych kochanych polityków i panią minister edukacji, której sukcesem jak sama powiedziała było wynegocjowanie drożdżówek w szkolnych sklepikach…?J hehe to także ale nie tylko. Co jeszcze, to dowiecie się w następnym felietonie na który już teraz was zapraszam ;)

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.