czwartek, 20 sierpnia 2015

Cierpienie wymaga większej odwagi niż śmierć.

"Ambicje - pozwalają się nam wzbić ponad ludzkie słabości… Poznając Ciebie uświadomiłeś mi wiele rzeczy… Rosnę i rozkwitam jak pąk róży. Kiedyś dojdę do sukcesu dzięki Tobie…Uświadomiłeś mi, że życie może być piękne...Przy Tobie zaczęłam się śmiać, uśmiechać, cieszyć z życia… Jesteśmy już razem 6 miesięcy i wytrzymałeś ze mną pomimo moich humorków...Życzę Ci Grzesiu w tym dzisiejszym dnia - abyś wytrzymał ze mną mój Kotku... Ja już nie wyobrażam sobie już innych dłoni, które mogłabym dotykać…Innych oczu, do których mogła bym wzdychać...Innych ust, które mogła bym całować... Innych ramion, do których mogła bym się wtulać i płakać...Nie wyobrażam już sobie kogoś innego w moim życiu niż właśnie Ty... Miałam farta, los sprowadził nas na siebie przypadkiem. I mimo, że Ty myślisz inaczej, nie dowierzasz, niezależnie od tego co myślisz ale prawda jest jedyna, że CIĘ KOCHAM i chcę być tylko z Tobą, bo przy Tobie jestem szczęśliwa..." 

Nietypowo zacząłem początek tego felietonu prawda? Pozwolę sobie na trochę „prywaty” i powiem wam, że taki oto wiersz dostałem od swojej byłej dziewczyny. Przyznam się szczerze, że chwycił mnie za serce nie tylko emocjonalnie, ponieważ niedługo potem faktycznie w moim sercu coś pękło i rzeczywiście - zakochałem się w niej, po już powiedzmy, że dłuższym okresie tworzenia z nią związku. Była to moja pierwsza miłość, dziś wiem jak bardzo toksyczna. Szkoda jedynie, że po bardzo krótkim okresie od jego napisania spotykała się i po kryjomu pisała smsy z innym mężczyzną. Gdy się rozstawaliśmy, moja „ex” powiedziała mi, że oszukiwała mnie już od dłuższego czasu, oszukiwała mnie po bardzo niedługim czasie po napisaniu tego wiersza…Pamiętam także jej zdanie wypowiedziane podczas rozmowy telefonicznej „pokazałeś mi życie z innej perspektywy - poznałam je, przyjęłam i zachwyciłam się, a teraz, gdy już je znam, odchodzę do P. …” Nie da się ukryć, że przeżyłem wtedy coś strasznego, tym bardziej, że się bardzo zaangażowałem w końcu w ten związek, szukałem wręcz uczucia do tej kobiety, które po tym wierszu przedstawionym powyżej przyszło jak grom z jasnego nieba, zaryzykowałem i pomagałem M. jak i w czym tylko mogłem… Po prostu ja tej dziewczynie uwierzyłem. Gdy nastąpił rozpad związku, depresja wersja full, załamka totalna, przez którą także straciłem ówczesną pracę, a sytuacja jaka się zrodziła miedzy nami była dość skomplikowana i trudna- tzn. tak mi się wydawało wtedy. Dziś patrzę już na to inaczej, wręcz z lekkim uśmiechem na twarzy i wydaje mi się to proste jak konstrukcja cepa, czyli - „kijok, bijok i gozda” :p Ale wtedy tak łatwo nie było…Słuchajcie, ja wtedy przeżyłem traumę życiową! Jednak zadziwiająco bardzo szybko się z niej ogarnąłem. (w tym momencie pozdrawiam całą BŚ, a przede wszystkim Wiktora, oraz Michała i Karolinę…!!!) 

Więc jak się podnieść po traumie życiowej? Jak zostawić przeszłość za sobą i iść dalej do przodu? Moi drodzy metod jest wiele i nie każda dla danej osoby musi być skuteczna. Najlepiej dobrać je indywidualnie, dopasować odpowiednią metodę do danej osobowości. Opis metod jednak, zostawię na później. Na swoim przykładzie tego związku napiszę, że każdy koniec jest początkiem czegoś nowego. Gdyby nie koniec tego związku, przez który na początku przyznaję - byłem w stanie niemal agonalnym, nie poznał bym ludzi, na których dziś mogę stawiać w ciemno, moje życie nie potoczyło by się w taki właśnie sposób, to dzięki temu doświadczeniu nabrałem na tyle mądrości aby mógł rozeznać właściwą kobietę mojego życia. Dziś jestem już innym człowiekiem, a moje życie toczy się inaczej. Otworzyło mi to oczy i rozpoczęło nowy etap w moim życiu. Inny etap, o wiele lepszy i „wyższy” poziomowo. Obecnie z tego związku i jego rozpadu widzę ogromne pozytywy, a do "ex" nie czuje negatywnych emocji i nie życzę jej źle, a wręcz przeciwnie. Obecnie… 

A pamiętam jak modliłem się krótko po rozejściu, w bazylice katedralnej w Kielcach płacząc jak pies, pojechałem także niemal „w ciemno” do Częstochowy na Jasną Górę na całą noc modlić się w tej intencji… Miałem szczęście, że akurat była otwarta tej nocy... Odpowiedź i to błyskawiczną otrzymałem już podczas powrotu z Jasnej góry. Moja „ex” napisała mi wtedy, że chce ułożyć sobie życie z innym mężczyzną, a o mnie jak najszybciej zapomnieć… Oj... Jak mi było bardzo ciężko! Mógłbym rzec –Bóg nie wysłuchał moich modlitw, próśb. Ależ to bzdura! Bóg właśnie przez tak bardzo bolesne doświadczenie chciał mnie czegoś nauczyć i doświadczyć, abym stał się w pełni szczęśliwym i dojrzałym człowiekiem. Dziś to wiem, wiem, że wysłuchał mnie i rozumiem w pełni jego odpowiedź. Dziękuje Ci Panie za opiekę i troskę nade mną, mimo że wtedy jej nie widziałem…

Moi Czytelnicy - każda wygrana trauma bogaci nas o tak cenne doświadczenie, uszlachetnia nas, powoduje, że jesteśmy mądrzejsi i bardziej dojrzali. Każde Cierpienie i przykre doświadczenie może być także próbą dla nas, działaniem złego ducha i wystawieniem. W Biblii jest napisane, że diabeł najbardziej kusi i nęka ludzi, którzy są blisko Boga, bądź generalnie osoby o dobrym, wrażliwym sercu. Chce w ten sposób ich złamać… Tutaj odeślę was do historii biblijnego Hioba… Wynika z tego, że cierpienie mimo bólu może być pozytywnym choć bolesnym znakiem. Jednak z każdego przykrego doświadczenia, cierpienia, traumy można wyjść silniejszym i bogatszym jako człowiek, w tym wszystkim może być ukryty sens…Tak cierpienie ma sens…Stwarza możliwość odbudowania dobra w cierpiącym człowieku. W tym rozumieniu cierpienie może stać się przyczyną nawrócenia, odnowy moralnej i duchowej człowieka. 

Powiem wam, że gdyby nie ta właśnie bolesna dla mnie przygoda np. dziś mógłbym być zwykłym „bananowcem”, który nie rozumie innego człowieka i nie spogląda tak na jego wnętrze, nie mówiąc już o cennym doświadczeniu w relacjach damsko - męskich, nie pozwoliło by mi to także odkryć swojego powołania jakim jest życie i pomoc dla drugiego człowieka… Miłość i Altruizm. O Tak! Dzięki temu doświadczeniu dziś umiem współczuć i kochać, wysłuchiwać i rozumieć, nabyłem tak silną zdolność do empatii, aby tak skutecznie pomagać innym ludziom...Ci, którzy są blisko mnie wiedzą, że potrafię wysłuchać i podnieść na duchu, że umiem wspierać i pomagać. Daje mi to poczucie dumy i spełnienia, poczucie, że muszę się zawsze starać w życiu o samego siebie, motywację, że nie mogę spaść nisko, bo jestem wielu ludziom potrzebny, że wiele ludzi na mnie liczy i potrzebuje mojej pomocy. To jest dla mnie bezcenna motywacja, i traktuję to jak powołanie bądź misję. A wiecie dlaczego? Bo nikt lepiej nie zrozumie drugiego człowieka jak tylko ten, który sam coś przeżył i zna coś z autopsji. Wygrywając z cierpieniem mamy szanse wygrać podwójnie swoje życie- poprzez pokonanie swoich osobistych słabości po pierwsze, i a po drugie mamy szanse stać się prawdziwymi ludźmi pomagając i rozumiejąc tych, co przeżyli to samo, nabywając w dodatku inteligencję emocjonalną. Gdybyśmy nie przeżyli niczego trudnego, byli byśmy zwykłymi prymitywami, którzy myślą tylko swojej wygodzie. W takim wypadku w gruncie rzeczy nie byli byśmy szczęśliwymi ludźmi, którzy potrafią współczuć i kochać, i na pewno odbiłoby się to na naszych kontaktach z innymi. A wygrana z cierpieniem może być wygraną swojego człowieczeństwa, a wręcz błogosławieństwem. 

Musicie pamiętać - zawsze w cierpienie można się albo… pochłonąć totalnie i nabrać np. kompleksów, agresji, i generalnie problemów z samym sobą… Albo się odbić w drugą stronę - czyli przykrą przeszłość zostawić za sobą, odciąć się i zacząć wszystko od nowa, by w odpowiednim czasie spojrzeć na nie jak zawodnik - zwycięzca… Zwycięzca własnego życia, poprzez pomoc drugiemu człowiekowi, poprzez nabranie wrażliwości, empatii, człowieczeństwa, altruizmu, dokonanie wewnętrznej przemiany duchowo-moralnej. Pokonanie cierpienia oznacza także nie negowanie go, ale przeżywanie go, przechodzenie przez nie, wyjście przez nie odmienionym. Dlatego gdy wam ciężko, nigdy się nie poddawajcie, zawsze walczcie jak wojownicy, a wtedy zwycięstwo przyjdzie zawsze prędzej czy później. W innym to felietonie napiszę wam kilka metod walki z cierpieniem wszelkiego rodzaju, a ten felieton zakończę cytatem z mojej filmowej trylogii życia- trylogii filmowego Rockiego Balboy...."W ŻYCIU NIE JEST WAŻNE JAK MOCNO UDERZASZ, ALE JAK MOCNO MOŻESZ DOSTAĆ I IŚĆ DALEJ DO PRZODU, ILE MOŻESZ ZNIEŚĆ I IŚĆ DALEJ DO PRZODU... TAK SIĘ WYGRYWA!!" 

Pozdrawiam wszystkich patriotów i chrześcijan.

3 komentarze:

  1. Łał !!! <3 Piękne świadectwo, gratuluje autorowi ! Masz chyba talent Panie Gie, ponieważ twój wpis z jednej strony rozśmiesza w pewnych momentach co w takim tekście jest bardzo potrzebne, a generalnie pokazuje taką życiowość i sens cierpienia, a nawet i życia...Bardzo do mnie trafiłeś i pomogłeś mi tym tekstem, dzięki. Wszytsko wydaje się takie ciężkie i straszne, zeby potem jak napisałeś "patrze na to z lekkim uśmiechem na twarzy"...
    W ogóle to bardzo ciekawy ten blog, autor musi być bardzo kreatywną osobą, o ogromnej wiedzy o świecie oraz inteligencji, skoro ma odwagę pisać na tak wiele dziedzin, oraz w róznych stylach- Np tekst o Diable- jest na naprawdę wysokim poziomie, takim powiedzmy, że gazetowo- redakcyjnym, inne są napisane radykalnie i zrozumiale, ale tak prosto, czasami smiesznie i wręcz ostro tak aby trafiały do każdego czytenika w serce. Panie Gie gratuluje, masz głowę do tego, będe śledzić twoje wpisy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuje bardzo za tak bardzo pozytywną, miłą opinie ! ;) Aż człowiek nabrał powera do życia, a dziś ten był mi tak bardzo potrzebny ! :-)

    Pozdrawiam serdecznie ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za każdym razem, gdy patrzę wstecz na to, co mi się przydarzyło, zawsze doceniam wspaniałego dr Akhere (Akheretemple@yahoo.com) za to, co dla mnie zrobił. Ten rzucający czar sprowadził moje finanse, które opuściły mnie bez żadnego powodu. Spotkałem wielkiego rzucającego czar i powiedział mi wszystko, co muszę zrobić! Teraz cieszę się, że doktor Akhere przywiózł go z powrotem i kocha mnie bardziej niż kiedyś! możesz również skontaktować się z nim na jego aktywnym adresie e-mail (Akheretemple@yahoo.com) lub dodać go na Whats-app: +2348129175848.

    OdpowiedzUsuń