sobota, 15 grudnia 2018

Damian Laszuk - kolejna ofiara feministycznej agresji


Czytając codziennie meinstremowe media ogólnopolskie od dawna miałem wrażenie, iż sięgnęły one  swoiste głębiny studni. Nie mniej jednak, to co sobą prezentują tzw: profesjonalni dziennikarze piszący dla topowych mediów w Polsce, zakrawa już o kabaret, ale to dopiero początek.

Do czego nawiązuje? Ano do tego, jak kilkanaście dni temu w artykule Wirtualnej Polski autorstwa Aleksandry Kisiel, znany w Polsce vloger i zawodnik MMA Damian Laszuk stał się bohaterem artykułu, gdzie zostało mu zasugerowane iż jest – „Obrońcą gwałcicieli” a w komentarzu pojawiła się nawet sugestia blogerki, a zarazem drugiej bohaterki artykułu - Korneli Sobczyk iż, on Damian Laszuk sam gwałci swoje dzieci, a koniec końców żeby "wypier....lał"...:)  
Zresztą kto wie, jakich jeszcze użyto epitetów w kierunku do zawodnika, ja zaś nie będę ich tutaj przytaczał, bo to jest zadanie, zresztą obowiązkowe ale dla sędziego na sali rozpraw. 


Pytanie zasadnicze jednak pozostaje: jaki był tego powód, takich imperatyw? I tutaj najlepsze - słuchajcie: komentarz Damiana na Instagramie odnośnie gwałtów! Cytuję:

Kornelia Sobczak pod swoim pół nagim zdjęciem:

"Kocham seksowną bieliznę, i zakładam ją codziennie i to nie jest zgoda na seks. Bielizna nie jest zaproszeniem do gwałtu. Sądząc po tym jaki wyrok wydał sąd w sprawie 17letniej dziewczyny mogę być gwałcona codziennie....Nie! Gwałt to przestępstwo i nasza bielizna nie jest usprawiedliwieniem przestępstwa."
Komentarz Damiana Laszuka pod zdjęciem i komentarzem Korneli Sobczak:

"Nie jest usprawiedliwieniem, owszem. Natomiast jest jednym z ważnych czynników. Uważajcie kiedy i gdzie i z kim sie ponętnie ubieracie. Najbezpieczniej jeśli wszystkie te trzy elementy są dla Was znajome, a i tak niczego to nie gwarantuje bo większość gwałtów jest dokonywana przez osoby znajome..."
                        https://www.instagram.com/p/BqRzIMIAGcD/?utm_source=ig_embed


Taki oto komentarz Laszuka wywołał burzę pod profilem Korneli, wkrótce też ukazał się artykuł Aleksandry Kisiel na meinstremowym medium jakim jest Wirtualna Polska. Ja zaś, nie będę się rozpisywał szczegółowo na temat tego „paszkwila”, albowiem nie skończył bym do jutra, natomiast kieruję pytanie do autorki felietonu, a mianowicie: czy prawo do wyrażania swoich poglądów, nie gwarantuje nam konstytucja, o którą prawdopodobnie Pani „walczy?” :) 
Po za tym, z komentarza Damiana wynika jasno, iż ten nie usprawiedliwia gwałcicieli, a jedyne co, to zwraca uwagę, na czynniki zwiększające ryzyko popełnienia gwałtu, który – ze swojej natury jest przestępstwem, zwyrodnieniem i nic przestępstwa, dodatkowo - tak szkodliwego oraz obrzydliwego, absolutnie nic go nie usprawiedliwia. Czy jednak, istnieją czynniki które zwiększają ryzyko potencjalnego ataku gwałciciela? Oczywiście, że tak!

Lubię pytania, kto pyta nie błądzi więc kilka ich zadam: Gdy położymy na stole pieniądze i wyjdziemy do innego pomieszczenia, czyż wtedy nie zwiększamy ryzyka kradzieży? Odpowiedź wydaje się być jednoznaczna, natomiast czy zwiększone ryzyko, usprawiedliwia sprawcę kradzieży? Oczywiście, że nie ! O co więc oskarżono Damiana Laszuka, w zmanipulowanym artykule na jego temat? Czyżby niektórzy ludzie mieli problemy z czytaniem ze zrozumieniem? 


                                                         (logika feministek)


Drugie primo, jest jednak bardziej skomplikowane, albowiem mi osobiście sytuacja zakrawa o znamiona autorytaryzmu, albo najbardziej obrzydliwych systemów, które pochłonęły miliony ofiar. Znaczy się, wygląda na to, jakby niektórzy chcieli demokracji, ale tylko wtedy kiedy nasze zdanie jest takie jak powinno tzn: takie jakie zostanie nam narzucone z góry, inaczej czeka nas zepchnięcie do człowieka drugiej kategorii czyt: a. mohera, b. zacofańca, c. ksenofoba, d. homofoba, e. rasisty, d. islamofoba (zaznacz poprawną – nie mniej niż 8 odpowiedzi).



Współcześnie jesteś demokratą, ale tylko wtedy gdy jesteś posłuszny liberalizmowi w wydaniu marksistowskim czyli zrównaniu wszystkiego co istnieje, totalnym relatywizmie społecznym, nawet wtedy, gdy normy przyzwoitości zostały przekroczone. Bo czym są np. marsze feministek? Cóż, moim zdaniem, dokładnie tym samym co „Marszem Szmat”, odbywającym się kilka lat temu ulicami Warszawy. Jednakże, gdy nazwę te Panie tak samo, jak one SAME SIEBIE nazwały kilka lat temu w swoim własnym marszu, czyż wtedy też zostanę obrzucony błotem, niczym Damian Laszuk? 
Kabaret choć przerażający w swej wymowie przez wzgląd na historię, którą akurat znam - w związku z tym wiem, że tolerancja dla tego typu zachowań tylko napędza w działaniu owe chore zjawiska, tak samo jak np. w latach 30 w Niemczech napędziło inne, nie mniej chore zjawisko, znane jako brunatna ideologia. Chcemy następnej, tym razem nie brunatnej, a tęczowej, bądź czarnej? 


Pomówiony przez Aleksandrę Kisiel oraz modelkę Kornelię Sobczak - Damian Laszuk to znany vloger, zawodnik sztuk walki Karate (dwukrotny pretendent do tytułu zawodowego mistrza świata) zawodowiec w MMA i K1, działacz społeczny. Organizator corocznego Festiwalu sztuk i sportów walki w Lewinie Brzeskim, kandydat Kukiz 15 w wyborach samorządowych, zaangażowany w wiele akcji charytatywnych, w tym m.in w pomoc dla 7 Alana Misiewicza, który uległ ciężkiemu wypadkowi i przebywał w Warszawskiej Klinice Budzik w śpiączce. Laszuk, co warto podkreślić także udzielał kursów samoobrony dla kobiet, mało tego - całkowicie bezpłatnie! 
Damian Laszuk to istny człowiek orkiestra, zaangażowany wielopłaszczyznowo w promowanie zdrowego stylu życia - dietetyk w 4 specjalizacjach, trener fitness, jeden z największych w Polsce propagatorów bezpiecznego stylu życia, instruktor samoobrony, technik interwencji, członek kadry narodowej na mistrzostwa świata ochrony osobistej!  

(wywiad z Damianem Laszukiem)

Na zawodowej gali MMA „WLC 5”, zawodnik odmówił przyjęcia diety za swój pojedynek, tak samo  – jego podopieczni walczący na owej gali, co ewidentnie świadczy nie tylko o sztywnym kręgosłupie moralnym zawodnika, ale także niewątpliwie dużym potencjalne pedagogicznym trenera Damiana Laszuka.

Na zawodowej gali MMA „WLC 5” zaś, zawodnik odmówił przyjęcia diety za swój pojedynek, tak samo  – jego podopieczni walczący na owej gali, co przecież ewidentnie świadczy nie tylko o sztywnym kręgosłupie moralnym zawodnika, ale także niewątpliwie dużym potencjalne pedagogicznym trenera Damiana Laszuka. 
Innego zdania jest jednak Aleksandra Kisiel szefowa działu "kobieta" na Wirtualnej Polsce oraz modelka Kornelia Sobczak...


Tak sobie myślę – dziś, w dobie Internetu, co pomyślą, jak się poczują potomkowie Damiana Laszuka, gdy zobaczą owy artykuł w Internecie o swoim Tacie? Kolejne pytanie jakie kieruje do autorki tekstu, oraz modelki  – proszę wymienić swoje charytatywne przedsięwzięcia w których Pani brała udział, inicjowała, oraz wkład w propagowanie bezpiecznego stylu życia, albowiem spodziewam się, że Pani niestety nie dorównuje do pięt osobie, której Panie ewidentnie ubliżyły i zmanipulowały komentarz.



Wracając jednak do społecznej wymowy sprawy, odnoszę wrażenie, iż to co mówią nam najbardziej przerażające - a co za tym idzie, teoretycznie dość niedorzeczne teorie spiskowe spełnia właśnie się na naszych oczach. Mamy (musimy!) być tolerancyjni, jednocześnie głosząc zero tolerancji dla tych którzy tylko ośmieli by się mieć inne zdanie niż wielcy współcześni mędrcy tego świata. Dziś musimy nie tylko znosić, ale także chwalić, czyjejś nieprzyzwoite postawy moralne, nastawione na konsumpcję, egoizm, kult ciała, jednostki, zysku, nawet wtedy gdy nie pokrywa się to z naszymi wartości wyznawanymi na co dzień, to właśnie w dobie współczesności używa się religii - do zniszczenia religii i wszelkiego uduchowienia, uduchowienia które nie jest nastawione na filozoficzne : „sam jesteś Bogiem”.

Czemu tak się dzieje? Odsyłam Was np. do kart Biblii, wizji różnych mistyków (nie tylko chrześcijańskich), ale najgorsze, a zarazem najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że autorzy takich tekstów jak owego "paszkwila" o Damianie Laszuku, nie zdają sobie sprawy z tego co się wokół nich dzieje. Odnoszę nieodparte wrażenie, że są na tyle zahipnotyzowani swymi pustymi rządzami, iż są tylko pionkami w tej całej potężnej machinie degrengolady społecznej. 
Jednocześnie, wiele kobiet wygląda przynajmniej mi na to - jakby błagało o wzrok mężczyzn, ubierając się na tyle skąpo, co wręcz czasami ohydnie, w pół nagich negliżach – a każdy ruch ze strony faceta, odbiorą jako potencjalny atak. Czy to drodzy czytelnicy ich marzenia o byciu zgwałconej? Niska samoocena? A może to zwyczajnie prowokacja, tak bardzo wypełniająca, uatrakcyjniająca życie niektórych członków społeczeństwa? Cóż, ciężko stwierdzić co tym podobnym „agentkom” siedzi w głowach, jednakże moje odczucie jest takie, iż mózgu prawdopodobnie nie ma tam za dużo, albowiem gdyby był, to takowe delikwentki by wiedziały, że bycie kobietą to przede wszystkim: osobowość, serce, głowa, kobieca mentalność i wnętrze, a nie tylko to co mają między nogami bądź pod na wysokości płuc. Czego się jednak spodziewać, jeśli – w głowie pustka, w sercu także i ogień w majtkach? :D Samoistnie może nasuwać się odpowiedź, iż takowym delikwentkom nie pozostało nic innego, jak właśnie marzenia o byciu zgwałconej, bo przecież nie wielu mężczyzn zainteresuje się takim „obrazem” kobiecości, tym bardziej na dłuższą metę. Kończąc felieton, wysuwa się nam obraz smutny, trochę desperacki, nie mniej przerażający ale co najgorsze - realnie prawdziwy obraz głupoty części społeczeństwa. Żeby jednak nie kończyć tego felietonu zbyt pesymistycznie, napiszę iż na szczęście cały czas jest mnóstwo prawdziwych kobiet, wbrew temu co wmawiają nam niektóre media, takie np. jak TVN czy Gazeta Wyborcza, kobiet które wiedzą co to jest kobiecość i wiedzą jak godnie ją reprezentować i za to m.in, mężczyźni je tak bardzo kochają. Chwała wszystkim prawdziwym kobietom. 

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.
Pan Gie.


        (Vlog Damiana Laszuka na owy temat, zarazem jego odpowiedź na zarzuty - przesłuchajcie)









poniedziałek, 5 listopada 2018

Recenzja filmu "Kler" Wojciecha Smarzowskiego


Postanowiłem i ja wyrazić swoją recenzję filmu "Kler". Długo nie wypowiadałem się w owym temacie, wstrzymywałem się od krytyki, bo jako, że do tej pory powstało mnóstwo filmów które ukazywały Kościół Katolicki w pozytywnym świetle, to sądziłem, że w negatywnym także jest potrzebne, albowiem i w Kościele wypaczenia się zdarzają, a nie przesadzona nagonka na Kościół dobrze mu zrobi, oczyści i zdyscyplinuje w swych działaniach księży, jak i świeckich "działaczy". Owszem, Kościół jest święty, ale jako wspólnota modlących się wiernych, nie zaś duchownych jako środowiska.

Jednakże, to co widziałem w kinie, przerosło moje oczekiwania. Film nie posiada praktycznie fabuły, a jest to jedynie zlepek scen, mających ukazać Kościół, (którym jesteśmy my wszyscy, zarówno kapłani jak i wierni) księży tylko w złym, do tego mocno przerysowanym świetle. Wśród księży nie ma nawet jednej postaci pozytywnej, w ogóle w filmie nie ma chyba żadnej postaci dodatniej, owszem - są sytuacje pozytywne, natomiast owe "dzieło" to nic innego jak połączenie scen, wszystkich wypaczeń z jakimi jest kojarzony Kościół, przez liberalne społeczeństwo. W jednym wątku, alkoholizm, w drugim rozpusta, w trzecim pedofilia, zaś w czwartym hoszchtaplerstwo, piątym "romans" Państwa z Kościołem, a nawet scena, jak nazi narodowcy urządzają swoje wiece, pod przewodnictwem kapłana. Zero przerywników, zero obiektywizmu nic, tylko i wyłącznie wszelkie zło, które jawi się na świecie przypisywane do Kościoła, do tego ubrane w marną fabułę, oraz znane z filmu "Wesele" plenery, jak świątynia i okolice, wieś Bajdy, oraz nawet skopiowane cytaty. 
Zastanawiam się, czy Pan Smarzowski ma jakiś kompleks, iż w każdym filmie przedstawia to samo, zmieniając jedynie grupę swoich ataków. Warto również dodać żenujące sceny, jak lekcja religii na tablicy w szkole o In Vitro, pokazujące prawdziwe intencje autora - populizm w krytyce Kościoła połączony z tanimi tekstami, marnymi scenami. Nie tego nie spodziewałem.

Jestem od lat osobą związaną z Kościołem, jednocześnie nie będąc zapatrzonym w to środowisko bez krytycznie. Przez wiele lat formowałem się w Ruchu - Światło - Życie, w służbie liturgicznej, także innych wspólnotach się udzielałem, miałem, mam do tej pory kontakt nie tylko z księżmi, ale także z otoczeniem stricte kościelnym i widziałem naocznie, nie jednokrotnie wypaczenia Kościoła jak np. model księży typu BMW (bierny, mierny ale wierny), błędy oraz mentalność ludzi związanych z Kościołem Katolickim, którą ja nie do końca i nie zawsze pochwalam.

W "Klerze" jednak z kapłanów zrobiono jednocześnie - alkoholików, pedofilów, oszustów, hipokrytów, degeneratów i hochsztaplerów w jednym, każdy ksiądz ukazujący się w tym filmie, posiada wszystkie te przywary. Nie spotkałem się nawet z ułamkiem procenta, takiego obrazu Kościoła, księży i choć napewno tego typu wypaczenia się zdarzają, to poprostu nie wierzę, że wszystkie naraz jak to jest ukazane w "Klerze", oraz to, że każdy ksiądz jest degeneratem, jak w owym przekazie Smarzowskiego. Szkoda, bo oglądając inne filmy owego reżysera, sądziłem, że uderzy prawdziwością i obiektywizmem, czego tu ewidentnie zabrakło moim zdaniem, a mogło uzdrowić by to Kościół z zachowań patologicznych.

Film zapewne spustoszy myślenie, oraz serca prostych, nie potrafiących samodzielnie myśleć ludzi, zarazem rozraduje serca tych przeciwnych Kościołowi, ale to, że Kościół jest i będzie dalej atakowany, mnie wcale nie dziwi. Przewidziane jest to w Pismach, tak samo jak upadek moralny, masowe odchodzenie od wiary, niesprawiedliwość czy fałszywą moralność napędzaną przez faryzeuszy, fałszywych proroków. Film "Kler" doskonale wpisuje się tą rzeczywistość, będąc kolejnym już dowodem na to, w jakich czasach żyjemy. W jakich? Przeczytajcie Pismo Święte i odpowiedzcie sobie sami na to pytanie.

Pozdrawiam Pan Gie.




czwartek, 1 listopada 2018

Dusza, ciało czyli... refleksja o życiu po śmierci.

Jutro odwiedzamy na grobach naszych bliskich, ludzi którzy wyzionęli już ducha na tym ziemskim padole. Wierzymy, przynajmniej większość z nas wierzy, że życie na ziemi się nie kończy i nasi bliscy dalej żyją gdzieś w zaświatach. Wszystkie liczące się religie zgodnie mówią, że życie po śmierci dalej trwa, a świat duchowy jest bardziej realny niż nasz obecny - ziemski, materialny. Jak mówiłem, wszystkie religie zgodnie uczą, że każdy z nas składa się z ciała i ducha. Duch czyli dusza, to jest to kim naprawdę jesteśmy, co nas wypełnia, jakie mamy wartości, pragnienia, poglądy, uczynki - dokładnie wszystko to, co nie materialne, nie fizyczne, a określa kim jesteśmy. To nasza pełnia osobowości, choć bez pierwiastka materialnego.

Dokładnie tak, jak zaczęliśmy nasze życie, tak je skończymy - nic na ten świat nie przynieśliśmy i odchodząc stąd, niczego też wynieść nie możemy. Niczego oprócz tego co mamy w naszych sercach - czyli nieśmiertelną duszę i tylko to prawdziwe, bezcenne i stanowi prawdziwy wykładnik wartości człowieka. W obliczu śmierci każdy jest równy, bogacz z biednym, kapitalista z niewolnikiem, a kasy do grobu nie zabierzemy, dyplomów, wyników, zaszczytów, więc w czasach gdzie ilość lajków decyduje czy jesteś fajny, konsumpcjonizm, interesowność jest na piede stale, pamiętajmy również o tym, że tylko to, co nas wypełnia, w co wierzymy i o co walczymy jest ważne, prawdziwe, bezcenne bo ponad czasowe. Tak nas nas zapamiętają ludzie, jak pokażemy im to "sercowo".

Nasze ciała też kiedyś będą leżały w grobach, nas też bliscy którzy tu pozostali będą odwiedzać na cmentarzach, zapalać znicze, ale póki żyjemy, pamiętajmy o ludziach - nie tylko co ich zdobiło, co zdobyli, ale poprostu to, jakimi byli ludźmi, jak nam pomogli i co tu po sobie zostawili, głownie w naszych sercach. Zapalmy znicze, znak pamięci lecz przede wszystkim zmówmy za nich modlitwę, wtedy tak naprawdę, realnie pomagamy naszym zmarłym. Oddajmy się chociaż raz w roku zadumie, o naszym życiu, oraz o życiu tych, których już materialnie z nami nie ma, choć oni dalej żyją w innej rzeczywistości i potrzebują naszej modlitwy.

Pozdrawiam - Pan Gie.



niedziela, 13 maja 2018

Kiedy Lucyfer stał się Diabłem czyli...bunt 1/3 aniołów w niebie.

Pewnie wielu z Was zadawało sobie kiedyś pytanie; Skąd powstało wszelkie zło na świecie? Zdaniem Chrześcijaństwa jak i Islamu wszelkim sprawcą grzechu a co za tym idzie zła, jest na świecie szatan który przebywa w swoim królestwie - piekle, strąconym tam przez Boga. Każdy grzech ma początek właśnie u niego, jako wynalazcy pychy - czyli największym grzechem i korzeniem wszystkich innych grzechów. Kim zatem on jest i jaka jest geneza jego działalności na świecie w ujęciu teologi chrześcijańskiej? 

Pierwszą wzmiankę o szatanie chrześcijanie mają w Księdze Rodzaju, choć wtedy jeszcze nie nazywano go szatanem. Był to wąż - przebiegły, inteligentny i umiejący kusić, najbardziej przebiegły ze wszystkich istot jakie Pan Bóg stworzył, ale mowy o szatanie, a co dopiero o diable jeszcze nie ma. Wówczas wąż skutecznie skusił Ewę by ta zerwała jabłko z drzewa poznania dobra i zła i aby w ten sposób pierwsi ludzie upodobnili się do swego stwórcy. Jak wszyscy dobrze wiemy, udało się.

Następnie mamy Księgę Liczb, gdzie szatan jest posłannikiem Boga (Anioł Jahwe) który grozi człowiekowi, iż jeżeli nie będzie słuchał się Boga to czeka go kara. Jest element oskarżenia i sądu, grożenie śmiercią za pomocą miecza, ale wtedy szatan jest cały czas wysłannikiem Boga wykonującym jego wolę, gdzie celem jego nie jest ukaranie człowieka, a objawienie Bożego przekazu w stosunku do człowieka.

Dalej mamy Księgę Hioba, w której Szatan przybiera już coraz bardziej wyraźne kształty buntownika Boga - i choć nie posiada jeszcze imienia, to już jest przedstawiony jest pierwszy raz jako przeciwnik - z hebrajskiego Satan. Mimo wszystko nie występuje jeszcze wtedy jako wcielenie zła, nie jest też wrogiem swego stwórcy, wręcz odwrotnie - tylko on ma tak wysoką rangę na Dworze Boskim, że może założyć się z Bogiem!, oto iż Hiob pod wpływem cierpień nie odwróci się od niego i nie straci swej wiary.

Kolejnym potwierdzeniem roli szatana zupełnie innej niż obecnie, znajdujemy w księdze Zachariasza gdzie występuje on na Tronie Boskim jako już oskarżyciel hebrajskiego kapłana, Jozuego.
Można rzec, iż pełnił on funkcję prokuratora na sądzie Bożym, przedstawiając to z punktu widzenia naszego ziemskiego świata. Jednak, żadna z ksiąg starego testamentu nie wyjaśnia jak szatan stał się władcą piekła, a wówczas szeolem (miejscem przebywania zmarłych z ziemi w starym testamencie) władał Bóg.

Zach 3,1 
Potem [Pan] ukazał mi arcykapłana Jozuego, który stał przed aniołem Pańskim, a po jego prawicy stał szatan oskarżając go.


W tradycji chrześcijańskiej istnieje obecnie obowiązująca teza, iż to właśnie szatan był przywódcą rebelii, buntu na tronie Boskim pociągając za sobą 1/3 aniołów, które za swą pychę i samouwielbienie przerastające uwielbienie do Boga zostały strącone do piekła. Opowiada o tym np. apokryficzna księga Henocha. Prorok Izajasz zaś, nazwał szatana jego tytułem na tronie boskim: Syn Jutrzenki - najjaśniejszej gwiazdy pojawiającej się przed świtem, a Św. Hieronim w pierwszym tłumaczeniu Biblii nazwał go Lucyferem - czyli niosącym światło, stąd wynika, iż szatan na tronie boskim był właśnie aniołem światła. W Talmudzie natomiast, szatan został stworzony 6 dnia, jako najpotężniejszy anioł, najpotężniejsze i najdoskonalsze stworzenie Boskie, przywódca serafinów oraz wszelkich cnót który zbuntował się przeciw Bogu.



Zatem, jak się okazuje - w wielu przekazach i księgach widzimy szatana jako buntownika, który zbuntował również inne anioły przeciw Bogu, ale automatycznie pojawia się pytanie: Co było podmiotem ich sporu? Jak mogliście przeczytać powyżej to wygląda na to, iż szatan od samego początku nie był "entuzjastą ludzkości" i choć początkowo służył człowiekowi wykonując wolę Bożą, to w istocie pokłócił się z Bogiem właśnie oto, iż nie chciał służyć człowiekowi, jako że jest istotą nieporównywalnie wyższą w randze od człowieka, ba - do tego właśnie jako ten najpotężniejszy, najpiękniejszy Anioł, w związku z tym stał się pyszny i zakochany we własnej doskonałości. Kościół jednak nigdy się oficjalnie na ten temat nie wypowiedział odnośnie sporu na Tronie Boskim i podzieleniu na dwa obozy, ale hipotez istnieje wiele, potwierdzonych w różnych pismach i tradycjach, jak i wizjach świętych i mistyków zarówno w Judaizmie, jak i Chrześcijaństwie.

          Ez 28, 19-20.
"Byłeś odbiciem doskonałości, pełen mądrości i niezrównanie piękny. Mieszkałeś w Edenie, ogrodzie Bożym; okrywały cię wszelkiego rodzaju szlachetne kamienie (…). Jako wielkiego cheruba opiekunem ustanowiłem cię na świętej górze Bożej, chadzałeś pośród błyszczących kamieni. Byłeś doskonały w postępowaniu swoim od dni twego stworzenia, aż znalazła się w tobie nieprawość. Pod wpływem rozkwitu twego handlu wnętrze twoje napełniło się uciskiem i zgrzeszyłeś, wobec czego zrzuciłem cię z góry Bożej i jako cherub opiekun zniknąłeś spośród błyszczących kamieni. Serce twoje stało się wyniosłe z powodu twej piękności, zanikła twoja przezorność z powodu twego blasku (…)."
Księga Ezechiela mówi o pysze, choć tekst ten był skierowany teoretycznie do człowieka - Władcy Tyru, to Ojcowie Kościoła widzieli w nim oczywistą aluzję do pierwszego zbuntowanego Anioła, poprzez nazwanie cherubem  - czyli istot właśnie na tronie Boskim - najpotężniejszych, obdarzonych nadprzyrodzoną mocą. Św Augustyn, Orygenes, Św. Tomasz z Akwinu uważał, że szatan miłością do siebie zastąpił miłość do Boga, co przerodziło się w pychę, która zdaniem Pisma Świętego jest korzeniem wszelkiego grzechu (Syr 10. 12-13), a szatana skłoniła od odmowy posłuszeństwa i wypowiedzenia słynnego "No serviam" czyli... "nie będę służył".

Błogosławiona Katarzyna Emmerich (na podstawie jej właśnie wizji nakręcono film "Pasja" ukazujące proces, mękę i śmierć Jezusa Chrystusa) słynna mistyczka, wizjonerka i stygmatyczka, również doświadczyła wizji upadku Aniołów, którą opisała w następujący sposób:

"Z początku wszystkie te chóry wychodziły z owego wyższego słońca jakoby w zgodzie i miłości. Naraz spostrzegłam, że jedna część tych wszystkich kół się zatrzymała; zatapiając się we własną piękność. Czuły własną rozkosz, widziały całą swą piękność i tylko sobą były zajęte. Najpierw wszystkie, przejęte uwielbieniem dla Boga, nie posiadały się od rozkoszy i radości; nagle jedna część, nie myśląc już o Bogu, zapatrzyła się we własną istotę. W tej chwili widziałam, jak owa cała część chórów jaśniejących upadła na dół i się zaćmiła, widziałam, jak inne chóry ich miejsca zajęły"


Powszechne jest też przekonanie wielu teologów, świętych czy mistyków, iż konflikt pomiędzy częścią Aniołów i Bogiem powstał w wyniku... stworzenia człowieka i zawiści, zazdrości tejże części aniołów do rodzaju ludzkiego, a po strąceniu do piekła bezwzględnej już, niepohamowanej nienawiści do ludzi. Powstała ona z faktu, iż człowiek jest istotą zdecydowanie niższą od Anioła z powodu przywiązania do materii, a mimo tego został stworzony na Boga podobieństwo, wyposażony w nieśmiertelną duszę, z władzą do prokreacji i panowaniem nad innymi stworzeniami ziemi. Można zatem ująć, iż cała ta "awantura" powstała z zazdrości, spowodowanej miłością Boga do ludzi, egoistycznej zachłanności, zaborczości, iż Bóg kocha ludzi, a więc służąc Bogu, Aniołowie jednocześnie muszą także służyć ludziom. Szatan nie chciał tego przyjąć i zbuntował też innych.


Bardzo ważnym aspektem a zarazem hipotezą dotyczącą powstania Diabła, jest również wcielenie Boga w człowieka, czyli przyjście Jezusa Chrystusa na świat w ciele ludzkim. Cześć aniołów, uznała ten fakt za upokorzenie i krótko po objawieniu Bożego planu wcielenia Syna Bożego, wstrząśnięta owym planem wywyższenia człowieka - zbuntowała się przeciw Bogu, nie mogąc pogodzić się z tym, iż w osobie Jezusa Chrystusa natura człowieka połączy się w naturą Boską. W książce pt: "Mistyczne Miasto Boże", Błogosławiona mistyczka - Maria Od Jezusa z Agredy pisze:

"Najpierw aniołowie poznali naturę Boga, jako jedynego w swej Istocie, a troistego w Osobach; zarazem otrzymali nakaz, aby oddali hołd Boski i uwielbienie Bogu, jako samemu Stwórcy i Panu najwyższemu, który jest nieskończony w swej Istocie i w swych doskonałościach. Temu nakazowi poddali się wszyscy posłusznie. (…) Następnie Bóg objawił aniołom, że chce stworzyć naturę ludzką, tj. obdarzone rozumem stworzenia niższego rzędu, aby i one miłowały i czciły Boga jako swego Stwórcę i odwieczne Dobro, oraz żeby się Go bały. Oznajmił także, że obdarzy tę naturę ludzką wielkimi łaskami oraz że druga Osoba Trójcy Przenajświętszej sama przyjmie tę naturę i zjednoczy ją osobiście z Bóstwem. Aniołowie będą musieli tę Osobę, to jest tego Boga-Człowieka, nie tylko jako Boga, ale i jako człowieka uznać za swoją Głowę i oddawać Mu cześć pokorną i hołd Boski (…) Aniołowie święci i posłuszni poddali się wszyscy temu rozkazowi i okazywali całą siłę swej woli i, w pokorze miłością pałającego serca, najzupełniejsze posłuszeństwo. Natomiast Lucyfer, powodowany pychą i zazdrością, sprzeciwił się i wezwał aniołów, którzy za nim poszli, aby uczynili tak samo. Tak też rzeczywiście uczynili, połączyli się z nim i odmówili Bogu posłuszeństwa (…). Tak więc zazdrość, duma i niecne pożądliwości stały się przyczyną, dla której dżuma grzechu zaraziła niezliczoną liczbę aniołów"
Wiele ksiąg i pism Ojców Kościoła również sugerowało, iż cześć Aniołów zgrzeszyło seksualnością z rodzajem ludzkim, jako odpowiedź na Boże wcielenie? Tego się pewnie nie dowiemy za życia na ziemi, natomiast szerzej opowiada o tym wspomniana prze zemnie już wcześniej, apokryficzna księga Henocha:
"Kiedy ludzie rozmnożyli się, urodziły im się w owych dniach ładne i piękne córki. Ujrzeli je synowie nieba, aniołowie, i zapragnęli ich. Jeden drugiemu powiedział: Chodźmy, wybierzmy sobie żony z córek ludzkich i spłodźmy sobie dzieci. Szemihaza, który był ich dowódcą, powiedział do nich: Obawiam się, że może nie zechcecie tego zrobić i że tylko ja sam poniosę karę za ten wielki grzech. Wszyscy odpowiadając mu rzekli: Przysięgnijmy wszyscy i zwiążmy się przekleństwami, że nie zmienimy tego planu, ale doprowadzimy zamiar do skutku. Następnie wszyscy razem przysięgli i związali się wzajemnie przekleństwami. Był o ich wszystkich dwustu. Zstąpili na Ardis, szczyt góry Hermon. Nazwali ją górą Hermon, albowiem na niej przysięgali i związali się wzajemnie przekleństwami."
Wtedy to również zbuntowane, nieposłuszne Anioły miały uczyć przekazać i ludzi zakazanej wiedzy takiej jak: magia, okultyzm, spirytyzm, a na ziemi powszechnie wystąpiła degeneracja ludzi, za co karą był właśnie Potop za czasów Noego. Ciekawy fragment na ten temat zawiera Księga Rodzaju:

A kiedy ludzie zaczęli się mnożyć na ziemi, rodziły się im córki. Synowie Boga, widząc, że córki człowiecze są piękne, brali je sobie za żony, wszystkie jakie im się tylko podobały (Rdz 6, 1).

Synów Boga nazywano także Aniołów i choć w owym tekście nie musi chodzić akurat o nich, a o ludzi, to w przekładzie starożytnym fragment ten tłumaczono jednoznacznie jako interpretację Anielską. Skorygowano to dopiero w czasie, kiedy usunięto księgę Henocha z kanonu Pisma Świętego, która opowiada o tym zagadnieniu znacznie szerzej, jak już napomniałem wcześniej.  

W Nowym Testamencie, także znajdujemy zdania świadczące o tymże nieczystym grzechu Aniołów:

Aniołów, tych, którzy nie zachowali swojej godności, ale opuścili własne mieszkanie (tj. niebo), spętanych wiekuistymi więzami zatrzymał w ciemnościach na sąd wielkiego dnia (Judy 6)


Również Święty Piotr w jednym ze swoich listów pisze o duchach zamkniętych w więzieniu, za grzechy popełnione w czasach Noego, co było oczywistym nawiązaniem do Księgi Henocha. Zarówno Księga Rodzaju jak i Henocha zgadzają także w kwestii potomków owych związków seksualnych ludzi z Aniołami. I tak oto w Księdze Rodzaju możemy przeczytać:

A w owych czasach byli na ziemi olbrzymi (Nefilim); a także później, gdy synowie Boga zbliżali się do córek człowieczych, te im rodziły. Byli to owi mocarze, mający sławę w dawnych czasach (Rdz 6, 4). 
To samo opisuje Księga Henocha, choć bardziej szczegółowo:
Wzięli sobie żony, każdy po jednej. Zaczęli do nich chodzić i przestawać z nimi. Nauczyli je czarów i zaklęć i pokazali im, jak wycinać korzenie i drzewa. Zaszły one w ciążę i zrodziły wielkich gigantów. Ich wysokość wynosiła trzy tysiące łokci. Pożerali oni wszelki znój ludzki, a ludzie nie potrafili ich utrzymać. Giganci obrócili się przeciwko ludziom, aby ich pożreć (HenEt 6-7).


Według apokryfów biblijna zagłada ludzkości - słynny Potop miał oczyścić ziemię z owych olbrzymów, a więc ze stworzeń które Bóg nie chciał na ziemi. Można zatem przyjąć twierdzenie, iż zbuntowani Aniołowie chcieli w ten sposób stworzyć nową rasę ludzi na ziemi, która ostatecznie wyprze ludzkość którą współcześnie my jesteśmy? Wersja nadludzi?

Cóż, ciężko teraz jednoznacznie powiedzieć, ale na tym etapie kończymy ową opowieść o buncie na Dworze Boskim i powstaniu przeciwnika Boga a więc o genezie wszelkiego grzechu i zła. Obecnie szatana utożsamia się z Lucyferem bądź Belzebubem, książę tego świata który kusi ludzi poprzez różne praktyki do czynienia grzechu, może Wam to jeszcze raz kiedyś opiszę, bo zdaje się że dawno temu ale pisałem artykuł na ten temat. W następnym tekście przybliżę Wam wizję piekła, zarówno w ujęciu historycznym jak i teologicznym i mistyczno - wizjonerskim. Do następnego !

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.
Pan Gie 




niedziela, 15 kwietnia 2018

106 rocznica zatonięcia Titanica


Dokładnie 106 lat temu, zatonął gigant żeglugi transatlantyckiej - TITANIC. Niedługo opracuje tekst o statku Titanic, o jego fascynującej historii i zatonięciu, albowiem jestem oficjalnie w klubie miłośników Titanica i jego historii, posiadam mnóstwo książek, obejrzałem wszystkie dostępne dokumenty na temat Titanica. Poniżej wklejam film z dokładnym odwzorowaniem tonięcia statku White Star Line, tonięcia Titanica z 2200 osobami na pokładzie po zderzeniu z górą lodową. Powróćmy pamięcią na środek północnego Atlantyku, ku wybrzeżach nowej Funlandi...

________________

TITANIC - That was 106 years ago, to było 106 lat temu temu...

_____________

Myśli Młodego Polaka (y)



piątek, 13 kwietnia 2018

Debata: "Podział administracyjny Kielc oraz jednostki pomocnicze gmin"

28 Marca wziąłem udział w debacie politycznej dotyczącej podziału administracyjnego mego miasta czyli Kielc oraz jednostkach pomocniczych gmin jako przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości. Tematyka ciekawa, a jak wypadłem nie mi oceniać. Obejrzyjcie oceńcie sami. Pod spodem kilka linków, zdjęć z owej dyskusji - chętnych zapraszam do obejrzenia relacji.
W najbliższy poniedziałek natomiast będę gościem Radia Kielce w programie "Pokolenie M" ale tym razem tematem rozmów nie będzie polityka, a moja działalność promotorska na rynku sportów walki. Serdecznie Zapraszam do przesłuchania:

Nagranie całej debaty:

Telewizja Polska o debacie:

Radio Kielce:







niedziela, 1 kwietnia 2018

Co było gdyby Jezus nie był synem Bożym?

Szanowni znajomi, czytelnicy mojej strony, przyjaciele...Kilka zdań dotyczących wiary w Jezusa Zmartchwystałego:
____________
Myśli Młodego Polaka (y)

Kiedy wczoraj jak co roku wyszedłem z kumplem na drogę krzyżową ulicami osiedla, obydwojgu z nas naszły pewne refleksje, pozwolę sobie zacytować:

"Pamiętasz jakie tłumy były jeszcze kilka lat temu? Całe klasy szły, młodzi i starsi, a obecnie jest o ponad połowę mniej ludzi uczestniczących w wielkopiątkowej drodze krzyżowej"

Owszem - to jest fakt, przyczyny napewno są różne, choć to, że ludzie odchodzą od Kościoła, Boga jest również niezaprzeczalne, a współczesna młodzież jest już inną młodzieżą niż jeszcze choćby moje pokolenia w młodości...
Myśląc o tym wszystkim dogłębniej, nachodzi mnie taka refleksja, mianowicie... - co by było, gdyby okazało się, że Jezus nie był synem Boga żywego i nie zmartchwystał? Wtedy przyjęło by się, iż Jezus Chrystus Nazarejczyk był chory psychicznie, a życie? Cóż, dla mnie straciło by sens, a przede wszystkim pojęcie dobra i zła przestało by istnieć. Nastąpił by totalny relatywizm społeczny, odwrócenie wszystkiego do góry nogami, bo jeśli Boga nie ma (dla mnie jak Jezus nie jest Bogiem, to już żadna wiara nie istnieje), to po co być dobrym człowiekiem i skąd czerpać siłę do życia? A jak odpowiedzieć sobie na pytania dotyczące sensu cierpienia, śmierci, generalnie jak odpowiedzieć na całe mnóstwo, tak ważnych pytań egzystencjalnych? Przecież ludzie o dobrym, wrażliwym sercu są kopani w dupę na tym świecie i na dłuższą metę prawie nikt o nich nie pamięta, więc należy robić wszystko, nawet po trupach - aby czas na tym świecie przeżyć dobrze, sycie i w możliwych luksusach zaspokajać swe zachłanne, chciwe rządzę. Wtedy toż dopiero nastąpi myślenie tylko o sobie i swoich bliskich (mając trochę uczuć), ale jednak "swoich" bliskich - czyli tak naprawdę również część każdego z nas.
Tak, z pewnością - gdyby nie wiara, wiele z nas stało by się zwykłymi prymitywami myślącymi tylko o sobie, w tym pewnie i ja.

Jednakże swojej wiary jestem pewny na niemal stówę, swoją wiarę "studiowałem", poznałem, znam i rozumiem, dalej zresztą ją poznaję i będę w to robił całe me życie, i choć czasami miewam różne bunty to tylko chrześcijańska wiara ma tak mocno ugruntowane swe podstawy, nie tylko w teologi. Niech oponenci wytłumaczą mi stygmaty, trafione niemal w 100% objawienia, cuda eucharystyczne czy przede wszystkim - całun turyński? A woda święcona? Egzorcyzmy? Czemu sataniści atakują akurat tylko chrześcijaństwo, a nie np. Islam? Mógłbym wymieniać o wiele więcej, a tekst ten przeciągnął by się w nieskończoność. Wszakże, po za tym wszystkim co mamy podane na tacy także naukowo i historycznie, nie tylko zaś duchowo - czyż nie obserwujemy każdego dnia zjawisko masowej laicyzacji o której pisałem u góry? Nie tylko poprzez frekwencje w Kościołach, ale także w zachowaniu codziennym wielu ludzi, społeczeństw, narodów i państw? Kościół chrześcijański przeżywa kryzys, chrześcijanie w innych krajach są masowo mordowani, jeszcze to w innych wyśmiewani, zwalczani, dobiera im się łatkę fanatyków, moherów czy zacofanych, nie postępowych ludzi, a uduchowienie szczególności w wymiarze posłuszeństwa i pokory chrześcijańskiej idzie do lamusa, a ja to sądzę, że z biegiem czasu będzie jeszcze gorzej, z roku na rok.

Zatem, jak dalej żyć i nie zejść na psy? Odpowiedzią dla nas jest tylko wiara w Jezusa Chrystusa, jego męka, śmierć i zmartwychwstanie, które nadają życiu ludzkiemu sens sprawiając, że warto jest walczyć o siebie, bliskich i świat, iż czasem nawet warto pocierpieć, że opłaca się walczyć o prawdziwe, wieczne życie - z Jezusem w niebie. Natomiast, zostając nieco bardziej przy ziemi, to właśnie wiara w Boga jest podstawą cywilizacji, społeczeństw i relacji, egzystencji każdego z nas, a bez niej - społeczeństwa staną się dekadenckie czyli zaczną chylić się ku upadkowi, wyniszczając się wzajemnie, idąc po trupach do celu - bogactwa, hedonizmów, zaspokojenia swych chciwych i egoistycznych rządz, realizując tym samym czystą doktrynę Lucyferjańską.

Już tylko Kościół Chrześcijański został jako jedyny, przypominający o moralności i myśleniu o bliźnim, jednoczenie będąc w tolerancji dla tych, którzy myślą inaczej w przeciwieństwie do drugiej religii świata - Islamu. Tylko czyż wszystko to, co u góry wymieniłem - powszechny upadek zasad, wartości, powszechna destrukcja, degrengolada społeczeństwa - czy to wszystko nie realizuje się na naszych oczach? Do czego to świat zmierza moi czytelnicy i co by było, gdyby nie było opieki i siły Pana Boga jedynego? Wielki chaos, wojna i wyniszczenia?
Umiecie odpowiedzieć sobie na te pytania moi czytelnicy?

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.
Pan Gie.