czwartek, 28 maja 2020

Marcin Najman czyli sztuka samoobrony!

W początku tego tekstu, zaryzykuję stwierdzenie, iż moja osoba zawsze była poniekąd... wywrotowa.
To znaczy, np. że gdy wszyscy oscylowali za Legią w Warszawie, to ja obstawiałem za Polonią.
Tak, właśnie na przekór.
"Legionistą może zostać każdy - takich jest wielu bycie Polonistą wymaga charakteru!"
Cóż, generalnie zawsze wspierałem tych, których masy atakują - jeśli uznałem, że bezzasadnie, moje wsparcie zyskiwało na sile.
W związku nachodzi osoba Marcin Najmana i jego wejście na KSW 14 przy Scyzoryku, albowiem obrazuje starcie pojedynczego człowieka, z przeciwnikami, wrogami, hejterami.
Skradło mi wówczas serce, przyznaję, bo wchodzić przy owym legendarnym kieleckim utworze, do tego w akompaniamencie tych ogłuszających gwizdów, to wizja godna każdego Scyzoryka, kielczanina, wychowanego na "Scyzoryku" jak ja. Tamto wejście zrobiło na mnie, jeszcze nieukształtowanym chłopaku, ogromne wrażenie.

"Trzeba niebywałą odporność psychiczną, by zmierzyć się z tak wielkim odium niechęci jakie Marcina Najmana spotkało przy wchodzeniu do ringu" - brzmiały słowa komentatora stacji Polsat.  Drugi komentator, to już typowo krytykował Marcina w walce komentując pojedynek w taki sposób, jak gdyby Marcin był wrogiem publicznym numer jeden. Był on zarazem trenerem przeciwnika ringowego Marcina i ówcześnie największego oponenta medialnego - nikogo innego Przemysława Salety. Konflikt między oba Panami urósł wówczas do rangi "pudelkowej", a Przemek mówił, że nad Marcinem będzie się pastwił w ringu. Cóż, chyba coś jednak mu nie wyszło, bo Najman we frontalnym, agresywnym ataku przewrócił Saletę i obijał niemiłosiernie w parterze.
Przed tamtą walką, także część środowiska bokserskiego napisało list do mediów pt: "nie nazywajcie Najmana sportowcem", a na konferencji prasowej przed tą galą Krzysztof Kułak nie omieszkał publicznie wyśmiewać się z Marcina.
"Zabłysnął dzięki reality show" albo "Saleta wychodzi do ringu, by odwodnić Najmanowi, że nie jest sportowcem" - brzmiała oficjalna zapowiedź KSW 14 i walki Najman - Saleta.

Wtedy odnosiło się wrażenie, że wszyscy byli przeciwko Najmanowi, wszyscy chcieli jego porażki i to na tyle, że w tym całym swoistym "kotle", spirali niechęci nakręcanej medialnie, nawet sędzia popełnił moim zdaniem - ewidentny błąd, podnosząc walkę do stójki gdy Najman miał w pełnym dosiadzie Saletę, arbiter podniósł starcie po prostu nie mając do tego podstaw, finalnie wypaczając wynik pojedynku.
Cóż, Marcin znowu przegrał, kibice zgromadzeni w Atlas Arenie w Łodzi szaleli z radości, hucznie wiwatując Przemysława Saletę.

Oczywiście po walce Najmanowi dołożył jeszcze Przemek, bo w rozmowie z Mateuszem Borkiem w ringu, znowu drwił i ośmieszał swoimi wypowiedziami Najmana. Publiczność szalała ze szczęścia, wszyscy byli szczęśliwi, stało się tak jak miało się stać. Uradowani wszyscy - oprócz Marcina i jego bliskich.
Tak - Najman wówczas był swoistym uosobieniem wszelkiego zła, niczym jakiś diabeł, wszelkie zło jakie jest w sportach walki i śmiech to Marcin Najman. Marcin jednak, pomimo, że zawodnikiem wybitnym nie był nigdy, to się nie poddał, oponentom nie przyznał racji, nikomu nie odpuszczał, a logicznie, merytorycznie broniąc swoich racji, robił dalej swoje niczym jednoosobowa sztuka samoobrony medialnej, jakby te gwizdy, hejterstwo i niechęć części środowiska sportowego dalej pchały go do samorealizacji, pozostawiając głuchym na wszechobecny hejting jego osoby.
Warto także wspomnieć, że po tamtej walce Marcin Najman przekazał CAŁĄ SWOJĄ GAŻĘ na konto chorego chłopca, Ś.P Mateusza Ociepy który później niestety zmarł.

Nikogo nawet to nie obchodziło, zachowania tłumne wzięły górę na wszystkim i zahiponotyzowani niechęcią pospolici ludzie w najlepsze gwizdali Najmana na każdej gali, internet pękał od obraźliwych komentarzy "internetowych ekspertów" pod adresem jego osoby. Powiem szczerze, że wówczas podziwiałem Najmana za siłę odporności psychicznej, za sytuację w której nie jeden by się poddał, a na pewno zdecydowana większość, ale nie Marcin - wręcz przeciwnie - on niesiony tę napędzaną poprzez różne grupy niechęcią - dalej robił swoje, odpierając ataki i jadąc słowami przeciwników. Każdy kto zaatakował Marcina musiał się liczyć z ciętą ripostą z jego strony, zresztą tak zostało do dnia dzisiejszego.

To wszystko o czym piszę i mnie ukształtowało - albowiem wiem o tym, że nie ugnę się choć np. moje poglądy krytykują niektórzy, tak samo jak cele, czytelność zdania, bardzo jawne postawienie się w pewnej części, po pewnej stronie - automatycznie do drugiej stawiając się w opozycji.
Cóż, nie jestem zupą pomidorową, żeby wszyscy mnie koniecznie lubili, mnie możesz lubić i szanować za to kim jestem, nie zaś za to, że każdemu staram się przypasować. Empatia tak, ale "wiatractwo" zdecydowanie nie.

To właśnie efekt m.in obserwacji postawy charakterologicznej Marcina Najmana, przez całe lata.
Ta cała otoczka, o której piszę nie przeszkadzała jednakże Najmanowi, np. w nawiązaniu przyjaźni z wieloma legendami sportów walki, którzy znając kulisy rynku medialnego, nie dali się wciągnąć, mając swoje rozumy, lecz pytaniem retorycznym pozostaje gdzie mózgownice mieli kibice?

Przesuwając się w czasie kilka lat później, niektórzy - dokładnie Ci sami ludzie którzy go kiedyś jechali, podpisywali listy "Najman nie jest sportowcem" oni "spuścili głowy" przed Marcinem, gdy ten produkował narodową galę boksu.
Najman zakontraktował wtedy, powiem szczerze - moim zdaniem najlepszych zawodników w Polsce - zarówno w boksie jak i K1. Na tamtą galę do wyczynowego sportu wrócił nawet Łukasz Jarosz - legenda Polskiego K1. Wówczas także wielu kopało przed Najmanem "dołki" co prawda, ale gdy płacił dobre pieniądze - wtedy Marcin już taki zły nie był.
Dziwne, prawda?... Przede wszystkim życiowe i prawdziwe...
Czyż Marcin jest przebierańcem kiedy produkował zawodowe gale boksu, zresztą nie jedną -  czyż wtedy Najman tez był "przebierańcem" Panie Stanowski?

Dziś natomiast Marcin Najman ma mnóstwo młodych fanów, albowiem w Fame MMA przywróciło mu drugą młodość - przynajmniej medialną, zyskał kibiców którzy nie odwracali się od niego nawet w kolejnych, zaskakujących porażkach jak ta z Piechowiakiem. Sytuacja nie tyle co się odwróciła, co podzieliła, bo Najman ma współcześnie mnóstwo kibiców jak i hejterów, oraz po prostu oponentów.
Narzuca się tutaj książkowa definicja postaci kontrowersyjnej - czyli nie idącej w schematach masowych, tak realnie patrząc.

Odchodząc już od samej postaci Najmana którą jak każdego człowieka - można lubić jak i nie przepadać, ale Wy także czytelnicy nigdy się nie poddawajcie w dążeniu do swoich marzeń i celów, pomimo bandy hejterów, oponentów i kłód rzucanych pod nogi. Wszystko zależy od Was, nie pozwólcie nigdy by nic nie znaczące jakieś wrony w stadzie, mogły Was swoim krakaniem odsunąć od realizacji marzeń, celów czy zmiany zdania pod jakąkolwiek presją. Macie przemyślane swoją opinię? Brońcie swojego zdania, choć dalej się dokształcając, a jak zmieniając opinię, to tylko w wyniku własnych przemyśleń, dojrzewania, a nie tego, że ktoś Was do tego przymusi - "bo tak wszyscy". Nie chodzi tu oto by być jak reszta, a zamiast naśladować masy, lepiej ich streszczać.
______________

myslimlodegopolaka.pl (y)


poniedziałek, 11 maja 2020

Kim jest Szymon Hołownia?

Przed przyjściem Chrystusa Kościół ma przejść przez końcową próbę, która zachwieje wiarą wielu wierzących (Por. Łk 18, 8; Mt 24, 12). Prześladowanie, które towarzyszy jego pielgrzymce przez ziemię (Por. Łk 21,12; J 15,19-20). odsłoni "tajemnicę bezbożności" pod postacią oszukańczej religii, dającej ludziom pozorne rozwiązanie ich problemów za cenę odstępstwa od prawdy. Największym oszustwem religijnym jest oszustwo Antychrysta, czyli oszustwo pseudomesjanizmu, w którym człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga i Jego Mesjasza, który przyszedł w ciele (Por. 2 Tes 2, 4-12; 1 Tes 5, 2-3; 2 J 7; 1 J 2, 18. 22).

Mówi Katechizm Kościoła Katolickiego. 
"Człowiek uwielbia samego siebie zamiast Boga" - Tylko czyż właśnie nie jesteśmy naocznymi świadkami realizacji owego zdania drodzy Czytelnicy?
Mam tu na myśli, nie tylko w kontekst wiary chrześcijańskiej, teologi ale i ogólno - społeczny, poprzez codzienne zachowania i wartości ludzkie. Czyż my nie jesteśmy już rywalizującymi Bogami - sami dla siebie? 
Analizuję owe zagadnienia wielu od lat i wnioski które mi się nasuwają tak właśnie brzmią. 
Jakby tego mało - mają szare odcienie powszechności owego zjawiska, połączone z obłudą mniej więcej taką, jak niezależność mediów. No właśnie niezależność? Gdzie mamy tę owa wyemiginowaną niezależność?  
Pierwszy przykład z brzegu - "niezależny" Szymon Hołownia - kim jest ten "niezależny" człowiek? 
Cóż, moim "zależnym" od siebie okiem, to Szymon wchodzi w struktury Kościoła, afiszując się wiarą w mediach antyklerykalnych, zresztą:  Hołownia to właśnie człowiek mediów antyklerykalnych - i to właśnie głównie w nich głośno głosi ewidentnie (moim zdaniem jak i również wielu teologów oraz kapłanów) sprzeczne poglądy z doktryną katolicką, moim zdaniem rozszerzając wspólnotę Kościoła w taki sposób - aby katolicka pozostała tylko z nazwy, a wierni Kościoła nie wyznawali prawdziwej nauki Jezusa, lecz przekształcali się w takim kierunku, aby przypasować do ludzkich wygód, stylu życia, ego stanów, i pseudo tolerancji, zmieniając oblicze Kościoła, tym samym czcząc tak naprawdę nie Jezusa w Trójcy Świętej, a kogoś kto tylko pozornie Chrystusa przypomina, albowiem głosi sprzeczne, lecz bardzo atrakcyjne z punktu widzenia ziemskiego, materialnego, wreszcie systemowego poglądy. Tak, to już ideologia, niestety.
Pismo Święte natomiast oznajmia m.in o fałszywym ekumenizmie i ubóstwieniu człowieka z pod symbolu 666, który jednocześnie jest symbolem Bestii. Zwiedzonych zostanie większość chrześcijan, a Ci którzy pozostaną przy przy prawdziwym Duchu Ewangelii - będą prześladowani, na różne sposoby. Tak hejterku - jestem nawiedzony, teorie spiskowe - albo nie: analiza Pisma Świętego, więc jestem moherem. 

Wracając do Hołowni pytanie nasuwa się automatycznie: jakie to owe sprzeczne poglądy głosi Szymon? 
Na pewno wielu powie, iż np. ekologizm, ubóstwienie zwierząt, stawiając je na równi w hierarchii z ludźmi, jawi się jego słynne zdanie "świnie będą nas sądzić na sądzie ostatecznym". I w tym momencie przyznam szczerze, że wydaje mi się, iż to zdanie Hołowni zostało pewnie wyrwane z kontekstu, bo akurat inteligencji Szymonowi odmówić nie można, a to pojedyncze, dosłownie rozumiane zdanie mocno uderza w inteligencję. Oczywiście - sieje tym ferment, podziały w Kościele, owszem, ale ciężko mi uwierzyć w dosłowność wypowiedzianych przez Szymona słów.
Jakie są więc inne postulaty Szymona, żeby nie czepiać się tego jednego? Między innymi mówienie o subkulturze LGBT i otwarciu się Kościoła na nią, (z drugiej strony krytykując LGBT w różnorakich tekstach), zdejmowaniu krzyży (bo jedna osoba tak mówi), teksty o jawnym i wprost rozszerzeniu wspólnoty Kościoła na niemal wszystkie wyznania (jak mi sam przyznał) i moim zdaniem najbardziej kluczowe - żądanie! udzielenia mu Komunii Świętej. 
Wówczas wybuchła dość głośna afera, Hołownia zrobił z siebie męczennika nie tylko zapominając o pokorze jaka w chrześcijaństwie jest cnotą numer jeden, a w swoim "oświadczeniu" powołując się na wykluczenie ze wspólnoty. W tym całym podziale Szymon zapomina jednak albo celowo pomija, że sakramenty to nie jest kwestia wspólnoty, relacji we wspólnocie lecz relacji z Panem Bogiem. 

 

Druga kwestia - kim jest kapłan w odniesieniu do sakramentów? 

 

Otóż, oczywista oczywistością jest, że kapłan jest szafarzem sakramentów i to kapłan decyduje kto może przyjąć komunię, komu udziela komunii i czyni to przez wzgląd na namaszczenie Boże - święcenie kapłańskie, dłonie księdza są konsekrowane w tym momencie i działa przez niego sam Jezus Chrystus. Pomaga mu w tym niewątpliwie prawidłowo ukształtowane sumienie kapłańskie uwarunkowane doktryną oraz Pismem, i kapłan czyni to w imieniu Jezusa, zastępując w tym momencie naszego Pana. Wydaje się to być oczywiste, dla każdego katolika, mającego jakąkolwiek świadomość swojej wiary. 
W moim odczuciu jednak Szymon sam robi z siebie robi Pana Boga, samemu decydując czy należy przyjąć komunie czy też nie, to on sam staje się niemalże Bogiem żądając komunii dla siebie (bo mu się należy?), a tym samym pomijając hierarchie którą ustanowił sam Jezus Chrystus.
Zatem według mojej opinii Szymon Hołownia to osoba która nie tylko rozsadza wspólnotę Kościoła Katolickiego, głosząc sprzeczne z katolicyzmem poglądy, rozdzielając sumienie od realnego życia, domagając się wręcz tego, aby Kościół zachowywał się nie po katolicku - nie po chrześcijańsku, lecz zgodnie z tym czego sam chce człowiek - który nie potrzebuje już skruchy, pokory przed Bogiem, nie potrzebuje łaski uświęcającej, sakramentów dziś jeszcze rozumianych, a sam ustanawia prawdy wiary - pod własne egoistyczne JA, wreszcie to sam decyduje o przyjmowaniu sakramentów w zależności od siebie i swojego ego. 
Czy nie przypomina to Wam właśnie tego, iż Kościół będzie czcił innego Jezusa, niż ten który się nam objawił 2 tysiące lat temu? Czyż to nie jest ten totalny brak pokory w stosunku Boga i właśnie to owe ubóstwienie człowieka, który nie słucha Boga, a jedynie własne JA?  
Pozostawiam Was z tym wszystkim do analizy - waszej, zależnej od Was samych i waszego myślenia.
                    
                                                                        *
Na końcu dodam, że w tym wszystkim zastanawiające jest się skąd Szymon Hołownia się wynalazł. Albo kto go wynalazł... ? Dziś jest głównie kojarzony ze stacją TVN w której funkcjonuje od lat.
Jest on meinstremowym dziennikarzem, reporterem, publicystą, pisarzem - "powiedzmy", że dobry jest w swoim fachu, przyznaję, da się lubić i słuchać. W moim odczuciu pozostaje postacią raczej sympatyczną, tudzież mało poważną choć jaskrawą. Zaczynał od "osławionej" antyklerykalizmem "Gazecie Wyborczej" Adama Michnika, jednakże tajemniczy pozostaje fakt nie tylko nie ukończenia studiów dziennikarskich, w końcu studiów jakichkolwiek! I w tym wszystkim wypłynięcia na tak szeroką skalę w show biznesie jako publicysta. Fakt stania się nagle - celebrytą w największych mediach w Polsce jak TVN, no bo tak trzeba o Hołowni powiedzieć. Jednocześnie Szymon jedyne tak naprawdę co robił w życiu - to pisał artykuły, prowadził programy. Czyż to jest praca? Cóż, tysiące osób pisze artykuły choćby na swoje blogi, prowadzi programy na platformie YT. Czyż Szymon jest więc leniem? Jakie ma doświadczenie, kwalifikacje ma Hołownia by reprezentować cały Polski naród? Promowanie przez TVN i pisanie artykułów to są owe "papiery" by zostać prezydentem dużego kraju w środkowej części Europy? Powiesz mi, że ma zalety charakterologiczne? Prezydent, zwierzchnik sił zbrojnych który płacze nad konstytucją?  
Mało tego - jego uderzenie w politykę, bo przecież Szymon to kandydat na prezydenta RP, mówiąc jednocześnie, iż Kościół nie może mieć nic wspólnego z polityką, a samemu afiszując się swoją wiarą - taką czy inną, jako kandydat na prezydenta.


  
Jedno jest pewne - stoją za tym, za nim, ogromne pieniądze i sztab ludzi, jednak pytanie podstawowe pozostaje niezmienne:
Kto więc wydostał Szymona na powierzchnię i w jakim celu? Te pytania, choć ciekawe w swej wymowie pozostają bez odpowiedzi chyba do życia już po za ziemskiego, a w przypadku Szymona: sądu ostatecznego - w którym będą go sądzić świnie, jak sam stwierdził? 
Tylko czy te świnie osądzą to co głosi sprawiedliwie?... 
Cóż, idealny nie jestem, lecz za świnię się nie uważam, dlatego nie mi osądzać Szymona. 
Wolę myśleć i używać poznawczości - w końcu myślę, więc jestem.  

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Pan Gie. 
 

niedziela, 12 kwietnia 2020

Korona wirus to jest test - kto jest człowiekiem, a kto tchórzem tylko jest

Prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie - siebie również. Dlatego, przyznam szczerze, że cieszy mnie jedna rzecz, a mianowicie to, iż te wszystkie histerie nie pomogą nikomu, a wychodzi z nich jedynie to, co ma się w sercu oraz głowie. Teraz jest każdy równy.

Kapitalista i niewolnik, instagramowy pozer i babcia ze wsi handlująca jajkami.
Śmierć w oczy zagląda każdemu tak samo i to jest jedyna sprawiedliwość na tym ziemskim padole, a przed prawdziwym Bogiem (tak - nie Wami bo się za Bogów uważacie, mając troszkę hajsu) nie będzie tłumaczenia!

Tacy to niektórzy konfideraccy trolle, myślą teraz tylko o pieniądzach "swoje biznesy" i zarabianiu, wysłali by młodych do pracy - bo przecież "oh kasa", starszych by odizolowali myśląc, żeby wówczas ludzie by nie poumierali, bo kasa najważniejsza, jeszcze to inni czas na codzień spędzają bezproduktywnie upijając się alkoholem, więc teraz narzekają -
"bo co tu zrobić, jak mnie przecież nic poważnego nie interesuje?"
Dam Ci radę: Rozbierz się i pilnuj ubrania.

Jakis czas temu koleżanka pokazała wypowiedź jakiegoś gościa mieniącego się lekarzem, że apel do studentów medycyny o ilość rąk do pracy w szpitalach, to "mięso atmatnie".
I tak się kuzwa zastanawiam gdzie Wy histerycy i tchórze macie "jaja,", wartości i jakiekolwiek poczucie powołania. Gdybym ja szedł na wojnę jako żołnierz, bo jestem facetem, choćby na pierwszą linie, nigdy bym nie powiedział o mięsie armatnim - jestem żołnierzem i mam obowiązek służyć mojemu narodowi.
Nie ma mięsa armatniego, a jak umrę to przynajmniej z godnością, w poświęceniu za kogoś.

Ś.P Inka Danuta Sledzikówna:
"powiedzcie babci, że zachowalam się jak trzeba" zgadzając się na jawną śmierć, nie wydając przyjaciół, ale pytam się Was jak zachowali dziś by się te tchórze, bogowie biznesów i pieniądza, bo gdy tylko każe im się siedzieć w domu przez jakiś czas, to popadają w histerię? Tacy z Was "przedsiębiorcy"? Wykażcie się wreszcie tym czym pozujecie - przedsiębiorczością, a nie płaczem i zgrzytaniem zębów.
Owszem: też co prawda nie łatwo wolne spędzam, bo akurat lubię mieć presję czasu, lecz w dobie współczesności tyle teraz zrobiło się tzw; PatYTiotów, (także gospodarczych he he nie mających pojęcia o tym, co pierniczą) którzy tak afiszujac się powołują się właśnie na żołnierzy wyklętych: tzn vlepki, odzież, okrzyki "część i chwała", facebooki i instagramy lecz pytam się - gdzie Wy hipokryci macie teraz ten owy charakter?

Cóż, sprzedali byście siebie i swoich przyjaciół niczym słynny Misiek z sharksów: za pieniądze przedewszystkim, prestiż, władze, wygodne życie, dlatego nikomu nie pomoże ponowne  "zszycie", bo czas zarazy to swoiste pokazy - kto jest człowiekiem, a kto pozerem tylko jest.

Pozdrawiam czytelników Myśli Młodego Polaka oraz wszystkich chrześcijan i patriotów.
Pan Gie. 

wtorek, 17 marca 2020

Nie pomaga się za coś !

Nie pomaga się za coś, albowiem pomoc to akt czysto altruistyczny. Skoro pomogliście komuś, powinniście być z tego węwnetrznie dumni, sami być z siebie dumni, choć bez pysznego "masturbowania" się tym gdzie się da czy pozowania. Skoro pomagacie powinniście wiedzieć, że żyjecie po coś i dla kogoś, nie żyjecie tylko po to, by się nażreć, nakupować i pajacować, a to jest wartością bezcenną i tak drogą, za pieniądze tego nie dostaniesz, natomiast nie powinno się wykorzystywać pomocy do swoich własnych egoistycznych celów, takowa pomoc nie jest pomocą, zaś jest współpracą. Ja dam to, Ty mi ofiarujesz co innego. Pomogę Tobie, jak podzielisz się zyskami. I git, transakcja wiązana, także pozytywne ze swojej natury, jednak nie ma to nic wspólnego z pomocą, albowiem pomoc ze swojej natury, jest bezinteresowna!

Pozdrawiam
Pan Gie. 

Bara Bara - jeśli masz ochotę daj mi jakiś znak!

Dożyliśmy czasów w których ferowana jest wizja człowieka typu "bara bara" - tak trywialnie bym ją nazwał.
Co to znaczy? "Jeśli masz ochotę daj mi jakiś znak", a chętnie z Ciebie skorzystam. Ludzie w dobie współczesności miłość, wzajemny szacunek, zastąpili korzystaniem z siebie i nie musimy tego oglądać tylko poprzez powszechne wyniszczenie wartości nie materialnych co ukazywane jest np. mass mediach, ale także codziennych kontaktach między ludźmi, a owe zjawisko stało się już tak powszechne, że po prostu spowszedniało i wielu już go nie dostrzega.
Tak się składa, że akurat miałem okazję poznać mnóstwo ludzi z przeróżnych kultur, robiłem także mnóstwo rzeczy w życiu i a owe klimaty znam świetnie z autopsji, a nie z kina.
Nikt nie jest idealny, ale uważam, że nie wolno nikomu dać z siebie korzystać bez końca, tudzież gdy znajdzie się coś "atrakcyjniejszego" od nas momentalnie znikną bez zapowiedzi, lecz zarazem jak pasożyt się podłączyli by się do umiejętności twoich. Widzę takich to mnie czyści, z twojej ciężkiej pracy chcieli by mieć korzyści !
Ciesze się jednak, błogosławię bardzo doceniam wszystkich tych, którzy zawsze są ze mną, na dobre i złe, bo jednak jest Was naprawdę dużo. Tacy osobnicy, nawet jak się ze mną nie zgadzają, to zawsze wiedzą co jest dobre a co złe, biorą za swoje słowa odpowiedzialność, a wypowiedziane słowo ma dla nich jakaś wartość.
Ty także patrz czytelniku komu ufasz i zrób sobie test, a wtedy zrozumiesz kto przyjacielem, a kto K.... tylko jest.


Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Pan Gie.

Ciekawość naszych czasów

Tak, tak... Wszystko rozumiem, popieram, nie można bagatelizować, ale ... gdzie się obejrzę, zrobię, wejdę, kupie, sprzedam, powiem, napiszę... Tam jest jedno.
Koronawirus i Koronawirus, Koronawirus, aż pospolity człowiek robi się zwykły świrus...
Z drugiej zaś strony, żyjemy w niebezpiecznych i ciekawych czasach. Nie mniej jednak to moja Babcia przeżyła wojnę, rodzice stan wojenny i od dziecka powiadają...
"Co Ty wiesz o życiu moje dziecko, my to dopiero przeżyli, Wy to macie sielankę"...
Teraz jednak to i ja mogę powiedzieć - no właśnie nie, albowiem przynajmniej przeżyjemy skurczybyka Koronawirusa i też będziemy mogli powiedzieć swoim dzieciom -
"Synku, co Ty wiesz o życiu, my to dopiero przeżyli Koronawirusa, ciężkie czasy to kiedyś były"... 
Tak - za parę albo kilkanaście lat, być może, że te dni będą już legendarne, będziemy je wspominać niczym złote lata 90...


Powiedz Stop Panice !

Obserwując ostatnimi czasy ludzi, dochodzę do smutnych, wręcz zatrważąjacych choć też oczywistych wniosków.
Mianowicie: ludzie w chwili zagrożenia stają się bydłem, tam gdzie działa instynkt - wyłącza się mózg i serce, a rosną emocje. Emocje niestety, które są sinusoidą, emocje giętkie niczym trampolina, w dwie strony rozdmuchiwane - dlatego raz słyszymy panikę, robione zapasy, zagładę, teorię spiskowe na poziomie płaskiej ziemi, a innym razem; spokój i wywalone na wszystko, a tym samym totalny brak odpowiedzialności.
I tak pokuszę sie o refleksję - iż, Ci którzy wprowadzają ową panikę, czy te osoby w chwili zagrożenia, nie sprzedały by nas na kostkę masła?
Cóż, gdy tonął Titanic, orkiestra grała do ostatnich chwil na pokładzie spacerowym aby opanować panikę, dzięki czemu dopiero pod koniec ludzie zaczęli się tratowac, biegnąc w kierunku rufy ale ja to się zastanawiam, co nam ludziom się włącza teraz...
Czyż jesteśmy bydłem?
Stadem antylop które tratuja swojego króla, niczym w Królu Lwie jest pokazane?
Dużo się mówi ostatnio o tzw; konfidentach (słownik wyrazów trudnych), zaś Marcin Różalski mówił mi w wywiadzie o tym, iż Konfidentami są Ci, którzy aby chronić swoją dupę - wsypują nas, albowiem boją się odpowiedzialności za swoje czyny.
Lecz zastanówcie się w tym wszystkim, czy Ci którzy teraz najbardziej panikują, w związku z tym wypisują też do mnie (jako "powiedzmy" działacza pewnej partii) różne teorie spiskowe jaki to rząd jest zły i jak nas oszukują, jak oni to wszyscy kłamią itp (oczywiście nie mając do tego merytorycznych podstaw) Ci fachowcy internetowi od wszystkiego którzy ulegają zbiorowej panice, histerii i presji, czy to nie są właśnie dokładnie Ci, którzy w obliczu kłopotu egoistyczne by nas sprzedali, by chronić tylko swoją dupę? Walczyliby ale tylko o siebie, albowiem paniczny strach przyslonił im rozum, oczy, serce i myślenie? Ludzie zacznijcie używać swoich mózgów wreszcie, wyciągać wnioski, bo potem znów bedzie histeria, iż jesteście spanikowanymi idiotami bez własnych rozumów. Pamiętajcie, że dla każdego Koronawirus to jest też test, egzamin człowieczeństwa - kto jest rozsądny, a kto tchórzem tylko jest..

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów
Pan Gie

poniedziałek, 16 marca 2020

Heroizm pasażerów Titanica. Orkiestra.

Dożyliśmy ciekawych czasów, w których roztrzepienie zachowań ludzkich oraz swoistych "obozów" w społeczeństwie sięgnęło już niemalże zenitu, no ale o tym już wielokrotnie pisałem. O panice też wspominałem, lecz w tym momencie, w czasie epidemii Korona wirusa przywołam inną, tym razem naprawdę już straszną tragedię - czyli dziewiczy rejs Titanica i jego katastrofę...                             
Jak wówczas. tamtej pamiętnej nocy, zachowali się pasażerowie i załoga statku, w jaki sposób swoim postępowaniem w tamtą feralną noc z 14 na 15 kwietnia wpłynęli na rozwój wydarzeń oraz życie swoje i innych? Przeczytajcie...


Zacznę od orkiestry, albowiem orkiestra z Titanica, pod wodzą Hartleya Wallace'a to bez wątpienia jedna z najsłynniejszych orkiestr w historii świata oraz jeden z symbolów owego statku.             
W chwili otarcia z górą lodową grali oni w salonie dla miliarderów, lecz kiedy zarządzono ewakuację, główni muzycy z Titanica stali wraz z pasażerami 1 klasy na tzw: ”wielkich schodach” oczekując dalszych instrukcji. Wszyscy ludzie zmieszani w kamizelkach ratunkowych, po co oni nas tu zebrali? 
Wówczas jeszcze nikt oprócz kapitana i konstruktora statku Tomasa Andwersa nie wiedział, co tak naprawdę się dzieje, po statku krążyły różne opinie - iż stracili łopatę śruby, że to tylko ćwiczenia, albo statek zawadził o wybrzeże Nowej Fundlandii. Jednak losy Titanica właśnie się ważyły, a pod zdezorientowanymi bogaczami z 1 klasy, woda zalewała kotłownie numer 6, kabiny na dziobie, ładownię oraz luki pocztowe, zaś przechył statku był ledwo co odczuwalny, światła paliły się jakby nic. Z perspektywy pasażera 1 klasy, jeszcze nic zapowiadało tragedii, choć pod nimi nieliczni ludzie się już topili, mechanicy debatowali o ratowaniu uszkodzeń - sytuacja Titanica na początku wcale nie była jasna i tak naprawdę do końca tak bardzo oczywista jak to przemawia nam oficjalna historia. Statek co prawda nie był zdolny do ostatecznego uratowania siebie - ale niemal wszystkich ludzi na pokładzie już tak, albowiem przy odrobinie szczęścia mógł doczekać się przypłynięcia Carpathii, gdy był jeszcze na powierzchni. Cóż, dziś możemy tylko gdybać.   
  
Przechodzący z kolejnej inspekcji statku przez owe schody, zszokowany kapitan E. J.Smith poprosił, członków orkiestry czy nie mogli by zagrać na zimnym, odkrytym i za chwilę zatłoczonym pokładzie szalupowym, aby ewakuacja przebiegła sprawnie, a wsiadający do szalup ludzie nie popadali w panikę, tratując się wzajemnie.
Muzycy zgodzili się, prawdopodobnie spodziewając się jednak najgorszego - lecz grając z zimną krwią w służbie pasażerom do samego końca – nikt z członków orkiestry nie próbował się nawet ratować, również w momencie gdy było już wiadome, że żaden statek nie zdąży z pomocą na czas…                                                                                                                     

Poprzez swój „koncert do wieczności”,
 zachowany spokój muzycy z Titanica uratowali setki istnień ludzkich, albowiem ich utwory faktycznie koiły emocje ludzi - bo jak statek może zatonąć, z ludźmi na pokładzie skoro gra orkiestra jakby nigdy nic? O co tu chodzi, zaraz wracamy bo to tylko ćwiczenia? – zapewne tak, albo podobnie myśleli wsiadający do szalup ludzie.                                                                        
Choć istnieją różne opinie z zeznań świadków, to ostatecznie przyjęło się tezę, iż muzycy z Titanica ostatni utwór jaki zagrali dla ludzi (i dla siebie) na coraz bardziej tonącym statku, to „być bliżej Ciebie chce”, własnie wtedy, kiedy szalup już zabrakło, a woda w tempie ekspresowym zalewała kolejne części statku, wkrótce zmywając z powierzchni także i naszych muzycznych bohaterów. 
Wszyscy członkowie orkiestry zginęli w katastrofie, grali ze sobą w owym składzie pierwszy i ostatni raz, lecz swoim heroizmem zapewnili sobie nieśmiertelność i legendarność do końca tego świata, albowiem ze śmierci uczynili prawdziwy romantyzm i symbol zwycięstwa oraz odwagi. Czy byłbyś czytelniku w stanie w taką godnością spojrzeć w oczy śmierci? Cóż, każdy z nas kiedy umrze, ale zginąć w taki sposób, do tego służąc innym, niczym członkowie orkiestry z Titanica - to niesamowite... przeżycie. 

Cześć i chwała bohaterom!
Niektóre pamiątki po orkiestrze z Titanica, zachowały się do dziś, jak słynne skrzypce, Hartleya Wallace, którego ciało notabene wyłowiono w dopiero w maju 1912 roku.  
Jutro zaś, opiszę to, co działo się na dolnych pokładach Titanica gdy ten zaczął tonąć – czyli bohaterstwo tych którzy, także w hierarchii pasażerów byli najniżej jak tylko się da - palaczy i trymerów na statku oraz mechaników i elektryków

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.




wtorek, 18 lutego 2020

Znaki końca świata z Biblii

Tak czytam, te wszystkie spływające refleksje oraz przede wszystkim histerie, swoisty wysyp spamu dotyczący klęski żywiołowej w Australii i sam sobie zadaje pytanie: co te wszystkie klęski żywiołowe nam ludziom mówią ? Czy wyciągamy z nich lekcję, refleksje nad sobą?

Cóż, dla chrześcijan te wszystkie epidemie, klęski żywiołowe mogą być wedle Pisma Świętego jakąś zapowiedzią rychłego końca naszej cywilizacji; owszem.
Lecz wydaje mi się, że przede wszystkim, jakimś fatalnym znakiem naszych czasów nawet nie są te klęski żywiołowe po których wielu ludzi tak bardzo ubolewa nad losem zwierząt, lecz ...
Upadek rodziny, albowiem podczas gdy zabija się dzieci nienarodzone w imię "wolności", to coraz częściej, niemalże ubóstwia już się zwierzęta.
Na naszych oczach odwraca się porządek światowy zbudowany na kulturze łacińskiej, przewraca się go do góry nogami totalnie i choć sam uważam się za obrońcę praw zwierząt, to zjawisko ubóstwiania naszych braci mniejszych, czy zrównywania z ludźmi, odbieram jako bardzo niebezpieczne zjawisko.

Jednakże właśnie to Rodzina jest naczyniem uświęcenia, kolebką wartości, swoisty pożar Rodziny współczesny świat wywołuje codziennie ale jakoś histerii z tego powodu nie ma - wręcz przeciwnie w wielu środowiskach, odbywają łuki triumfalne zwanymi "marszami równości".
Pismo Święte mówi nam słowami Jezusa: "Wydawać Was będą nawet rodzice i bracia". Owszem, wydawać Was będą, bo będą wrogami waszej wiary, ale tez w szerszym sensie, mówi to o tym, że to właśnie rodzina zostanie zniszczona, jako nośnik miłości i wartości, rodzina jako naczynie uświęcenia. W takich samych Stanach Zjednoczonych 1/3 dzieci dorasta bez Ojca. Ciekaw jestem w jaki sposób mogą wyobrazić sobie Boga Ojca, jak mogą się modlić modlitwą Ojcze nasz, w jaki sposób nawiążą intymną relację z Bogiem Ojcem...?
I tak oto ponad 70% mężczyzn w więzieniach na świecie to faceci bez Ojca. To rodzina jest podstawą, albowiem wspólnota rodzina to naczynie uświęcenia, wszystko zaczyna się właśnie w rodzinie.

A Prześladowania? Te również realizują się na naszych oczach, także zapowiada je Pismo, jako kolejny ze znaków końca. Czytałem z dobrego naukowego źródła, iż obliczono, że od początku chrześcijaństwa, aż do tej pory zginęło 70 milionów chrześcijan za wiarę, z czego w samym 21 wieku ponad 45 milionów, a liczba ta dalej rośnie !

"Miejscami będą głód i trzęsienia ziemi" - oznajmia nam Pismo, lecz wyraźnie jest napisane - nie na całym świecie, a miejscami. I tak oto gdy w Afryce ludzie nie mają co jeść, klęska głodu jest faktem, to w Europie ludzie "żyją by mieć", a tony jedzenia się masowo wyrzuca. Mamy tu "wspaniały" kontrast epidemii głodu w jednej części globu, z wirusem konsumpcjonizmu w drugiej części. Żyje po to, by mieć i żreć i pozować.
Duchowość w takim świecie, to już zacofanie, wyparta przez materializmy, konsumpcjonizm, pozerstwo czyli nic innego samoubóstwienie, czasy couchów i mocy która Cię wyzwoli i zrobi z Ciebie Boga, na tyle, że nie potrzebujemy już Boga jedynego w Trójcy Świętej.

Znaki na niebie? Upadek katedry Notre Dame, jednego z symbolów Europy zbudowanej na kulturze łacińskiej, opartej na wartościach chrześcijańskich, czyż nie był symboliczny?

Oczywiście, nie zrozumcie mnie źle, nie bagatelizuje klęski w Australii w żadnym wypadku, ale moim zdaniem wpisuje się ona w wielką całość którą widzimy na codzień i nie reagujemy na ten znak, lecz odnoszę wrażenie, że dajemy się nią jedynie mamić i wprowadzać chaos oraz skrajność i histerię jeszcze bardziej. Nie tędy jest ta droga, droga jest tylko w nawróceniu. Tym bardziej jesteśmy atakowani przez siły ciemności; epidemie, choroby, klęski, tym bardziej musimy się zbliżać do światłości by nie być nimi sparaliżowanymi przez strach, zło i wypaczenia, dla chrześcijan tylko w Jezusie Chrystusie jest wybawienie, który jest światłością świata.
___________________




Wszystkiego dobrego w nowym roku!

Znajomki, kolejny rok z Wami na Facebooku he i w życiu przede wszystkim. Tradycyjnie, dziękuje wszystkim tym, którzy byli ze mną w najcięższych chwilach tego roku. To Wy byliście iskierką, która dała mi przetrwać w swoistej ciemności, depresji czy jakiś rozterkach egzystencjalnych.
Rok owy dla mnie może nie najgorszy, lecz daleko by powiedzieć, że dobry. Dużo rozmyślań mi w nim towarzyszyło, dużo zakrętów także tych towarzyskich i "biznesowych" powiedzmy, lecz tak sam siebie wyszedł mi ten test - kto przyjacielem, a kto k.... tylko jest... :) I dobrze się stało, bo zniknęli z mojego życia ludzie, którzy nigdy nie powinni się znaleźć, ale z drugiej strony to też kolejne, cenne doświadczenie.
Nowy rok, niesie za sobą nowe wyzwania. Chcę rzucić palenie, to jest bardzo ważne, trochę schudnąć no i choć nie jestem święty, ale dobry? Powiedzmy he i wiem, co zrobić ze swoim życiem przepięknym, w tym 2020 roku ;)
Życzę każdemu z Was, aby nadchodzący rok był dla Was lepszy niż ten jeszcze trwający, abyście dokonywali właściwych wyborów, kierowali się w życiu prawdą i miłością no i dużo siły w walce z problemami które każdego z Was odwiedzą. Szanujcie się nawzajem bo tak naprawdę wszyscy jesteśmy takimi samymi ludźmi, bez względu na politykę, poglądy czy status materialny. Wszystkiego dobrego w nowym roku dla wszystkich!
Dobrze, że jesteście.
Pan Gie.


Czym jest Korwinizm? Parę słów o JKM i jego ideologi.

Żyjemy w dziwnych czasach, w których ewidentne kłamstwo przedstawiane jest jako prawda objawiona, co więcej: social media to zjawisko tylko poszerzają, czyniąc z niego bezkarne. 
Bez wątpienia doba współczesności wiążę się z proponowaniem ludziom łatwych rozwiązań, a często jedynym argumentem intelektualnym owych pomysłów, jest ich logika.
I owszem, logika jest jednym z argumentów, lecz jej zasady mogą jedynie coś wykluczyć.
To co jest logiczne, wcale nie musi być prawdziwe, a jednym z przykładów którym się posłużę jest choćby filozofia marksistowska. Co prawda logiczna z punktu widzenia materialistycznego, lecz czysto utopijna, nie mająca prawa się w w społeczeństwie zrealizować, albowiem nie uwzględniająca czynnika ludzkiego. Do tego już w swoich rdzennych założeniach filozofia czysto zbrodnicza, albowiem zakładająca np. iż dojście do władzy proletariatu jest możliwe tylko drogą rewolucji. 
Czy umknęło to ówczesnym zafascynowanych komunizmem ludziom ( w latach 1900 powiedzmy) walczącym o prawa ludzi pracy, o swoje prawa?
Cóż, odpowiedź jest raczej złożona, albowiem doły partii komunistycznych, obfitowały w ludzi zubożałych intelektualnie, najczęściej analfabetów. Komuniści jednak na wyższych szczeblach wiedzieli i rozumieli chorą ideologię Marksa, jej okrutne i zbrodnicze głęboko skrywające oblicze. To, co zamierzał zrobić szykowany na następce Lenina - Lew Trocki, zakrawa o apokalipsę, zaś jego konkurent Stalin, to paranoik zabijający nawet najbliższych współpracowników, do dziś ofiary Stalina ciężko nawet oszacować. Nie mniej jednak była to bardzo modna ideologia, w którą początkowo "zwykli ludzie" wierzyli i się fascynowali, ideologia mająca swoich szeregach setki tysięcy "żołnierzy", nacierająca czerwona zaraza która na jakiś czas zapanowała na świecie oficjalnie, choć jej żniwa oraz podstawy ideologiczne forsowane są do dziś przez różne grupy nacisku, niestety.

Minęło ponad 100 lat, ale dziś mamy nowe ideologie które próbują zapanować w naszym kraju jak i na całym świecie, jak np. ta z pod znaku tęczy, bądź pół księżyca, ale w Polsce także skutecznie pustoszy (choć tylko młodym ludziom) w głowach ideologia "super liberalizmu" forsowana przede wszystkim przez Janusza Korwin - Mikkego, który twierdzi, że jego ugrupowanie jest jednym prawicowym ugrupowaniem na świecie!

Pierwszą kwestią jest to, że wbrew tezom lansowanym przez Korwina Mikke, nie istnieje jedna uniwersalna definicja prawicowości. W różnych państwach, w zależności od tradycji politycznych danego kraju, „prawicą” i „lewicą” nazywa się ugrupowania o odmiennym stosunku do gospodarki. Tak oto, we Francji za prawicę uchodzi prospołeczny, z mocnym programem socjalnym Front Narodowy, zaś w Stanach Zjednoczonych przeciwna wydatkom socjalnym Partia Republikańska.
Należy więc zadać sobie podstawowe pytanie - co to jest partia prawicowa ? 
Otóż, moi czytelnicy - jest to partia która odwołuje się tradycji, do tradycji narodowej, do tradycji religijnej. Partia skrajnie liberalna, nie jest wcale partią prawicową, a jest to jedynie pogląd wyznawany przez niewielką cześć anglosaskich teoretyków którzy uważają ze prawica to przede wszystkim wolny rynek. Jednakże, to wcale nie jest jedyna i powszechna teza, nie jest to jedyne przeświadczenie o prawicy wbrew temu co mówi Korwin-Mikke i jego małoletni żołnierze. 
Bardzo wiele prawicowych partii (a nawet zdecydowana większość) i to już 19 wieku, to były partie prospołeczne z mocno rozbudowanymi programami socjalnymi.

Wizja państwa ferowana przez samego Korwina jak i jego młodych żołnierzy, to ideologia która nigdy i nigdzie nie była realizowana, nie ma nic wspólnego z rzeczywistością, została samozwańczo nazwana przez jej członków jedyna „prawicowa” na świecie, zaś pozostała arena polityczna to miejsce walki między partiami wiernymi tej samej, lewicowej, socjalistycznej ideologii. Cóż, takowa wizja, musi prowadzić do absurdu i śmiechu. Mało tego - przyglądając się wypowiedziom Korwin-Mikkego, jego wizja rzeczywistości bliższa jest doktrynom liberalnej lewicy niż poglądom prawicowym. Po pierwsze "Korwin" głosi skrajny super liberalizm i libertarianizm w kwestiach gospodarczych, postulując „prywatyzację wszystkiego” poza sądownictwem, policją, wojskiem i „drobną administracją”. W wizji państwa głoszonej przez Korwin-Mikkego i jego środowiska, każda jednostka powinna być pozostawiona samej sobie, może, musi i powinna się sama przebijać, zaś wspólnotowość narodu i solidaryzm między jego członkami, jeden z podstawowych filarów dla prawicy na całym świecie - zostaje odrzucony. Wspólnota narodowa ma zostać rozbita na egoizmy poszczególnych jednostek. Po drugie, Korwin-Mikke jest darwinistą społecznym, do właśnie darwinizmu społecznego odnosi się jego ideologia, czego nie tylko młodzi żołnierze Korwina nie ukrywają, ale sam bohater mego tekstu. W jego libertariańskim społeczeństwie mają wyginąć osoby, które nie poradzą sobie z brutalną rzeczywistością, co dla lidera partii Korwin, mówiącego często że „im mniej idiotów tym lepiej”, jest zjawiskiem pozytywnym. Powszechnie znany jest również jego stosunek do niepełnosprawnych, obrażanie ludzi pracy i generalnie wszystkich którzy nie popierają jego skrajnych, oderwanych od rzeczywistości poglądów. Nie ma to nic wspólnego z chrześcijańskim miłosierdziem, a przecież właśnie do chrześcijańskiego dziedzictwa poszczególnych krajów oraz całej Europy odwołują się partie prawicowe.

Kończąc owy tekst, zaryzykuję stwierdzenie, iż tak naprawdę ideologia komunistyczna oraz "korwinistyczna" to jedno i to samo. Fronty działania są odwrotne w prawdzie, lecz prowadzą dokładnie do tego samego - społeczeństwa bez klasowego oraz bez tożsamościowego, albowiem ich skuteczność opiera się na założeniu uczciwości sfery zarządzającej. Jedyną różnicą co dzieli owe ideologie to, że komuniźmie było to państwo i partia, zaś w Korwiniźmie są to prywatni przedsiębiorcy, którzy nie skrępowani niczym mają pełna władzę nad swoimi pracownikami, (albo niewolnikami - jak mówi Korwin Mikke) do tego twierdząc ustami swojego lidera, że powszechny wyzysk jest zjawiskiem pozytywnym i naturalnym. Receptą zaś na bezrobocie jest praca ludzi za 3zł na godzinę - to wtedy było nie było bezrobocia, bo zamiast płacić jednemu pracownikowi minimalne 10 zł na godzinę, można to zatrudnić trzech, dając stawkę 3zł na godzinę, gdzie sam Janusz Korwin Mikke za wzór podaje... komunistyczne Chiny, gdzie istnieją przedsiębiorstwa prywatne, a zatem - jego zdaniem - nie są komunistyczne.
Z racji tego, że tekst ten jest i tak wystarczająco długi, podsumowanie i dalsze refleksje na temat ideologi Janusza Korwina Mikkego zostawię dla Was.
Kto ma rozum niech wnioski wyciągnie słuszne.


piątek, 11 października 2019

Okrywamy karty czyli - wywiad rzeka z Patrycją Iwańską - Bęben!


Prezentuję Wam drodzy Czytelnicy pierwszy wywiad z serii "Odkrywamy karty", które od tego czasu na mojej stronie będą się pojawiały cyklicznie co miesiąc. 
Pierwszą moją rozmówczynią jest najmłodsza kandydatka do Sejmu RP z listy PiS, prywatnie zaś moja przyjaciółka - Patrycja Iwańska Bęben!




Witaj Patrycjo, najpierw opowiedz nam, dlaczego zdecydowałaś kandydować do sejmu.


Na początku, chce podziękować za taką możliwość wszystkim którzy się do tego przyczynili. Zdecydowałam się kandydować do sejmu, ponieważ chce pokazać moim rówieśnikom, że młodzi ludzie też są aktywni w polityce, że mając swojego przedstawiciela w postaci Posłanki RP, możemy wspólnie dużo dobrego zrobić, albowiem pragnę działać wspólnie z młodymi osobami na rzecz naszego województwa. Jako przewodnicząca Forum Młodych wiem, ile w nas młodych ludziach jest zapału, chęci do pracy i różnych pomysłów… Pomysłów czasami odchodzącymi od sztywnych schematów. W moim przekonaniu, ludzie młodzi mogą sporo dobrego zrobić, a polityce ogólnopolskiej potrzebny przypływ nowej, młodej siły w szerach sejmowych. Czas na nowe pokolenie, w połączeniu z doświadczeniem oczywiście – a Ja, jako przewodniczącą Forum młodych Pis, współpracuje od dawna z doświadczonymi parlamentarzystami. 
Tak wiec można powiedzieć, że moja kandydatura to połączenie młodości z doświadczeniem. 


Do tej pory, czym się zajmowałaś? Ja to rzecz jasna wiem, albowiem znamy się od lat, lecz moi czytelnicy pragną Cię lepiej poznać, zatem; powiedz kilka słów o sobie.


Z wykształcenia jestem architektem i mam taką przyjemność, że pracuje w zawodzie który jest zarazem moja pasją, a jeżeli chodzi o sprawy związane ściśle z polityką, to od 2016 roku jestem przewodnicząca młodzieżowych struktur Prawa i Sprawiedliwości w naszym województwie. 
Działam także w Radzie Świętokrzyskiego Akademickiego Klubu Myśli Politycznej, przy Uniwersytecie Jana Kochanowskiego w Kielcach.


Na jakich sprawach chciała byś się najbardziej skupić podczas pracy w Parlamencie?


Na pewno pokrewnych z moim wykształceniem: infrastruktura, budownictwo, planowanie przestrzenne. Sprawach na których się znam, a będę mogła swoja wiedzę wykorzystać w działaniach na rzecz naszego województwa. Oprócz tego, jak wspomniałam już wcześniej - ogromne znaczenie dla mnie ma dla też sytuacja ludzi młodych, ich potrzeby i oczekiwania, a z racji tego, że sama jestem jeszcze młodą osobą, to doskonale je znam i rozumiem, a jako poseł RP będę się dalej dodatkowo otwierać na dialog z ludźmi młodymi.


Zatem, czym jest dla Ciebie to wyzwanie którego się podjęłaś - praca w Polskim parlamencie jako Posłanka?  


Swojego rodzaju powołaniem, pasją oraz spełnieniem marzeń. Nie chce jednak mówić o konkretach w tym momencie, albowiem najpierw muszę uzyskać zaufanie wyborców poprzez mandat. To wyborcy zadecydują czy zostanę posłem.


Dlaczego wybrałaś właśnie Prawo i Sprawiedliwość jako ugrupowanie które pragniesz reprezentować?


Do struktur Prawa i Sprawiedliwości dołączyłam jako 18- latka wiec trzeba było by się cofnąć w czasie i zapytać mnie dlaczego to zrobiłam…Natomiast prawda jest taka, że dzięki temu odkryłam swoja drogę życia, o przyjaciołach nie wspominając. Ale tak na poważnie mówiąc - w mojej rodzinie zawsze były wyznawane wartości takie jak patriotyzm, religia, tradycja. Prawo i Sprawiedliwość jako partia przestrzega i je chroni.


No właśnie, dziś jesteś przewodnicząca Forum Młodych w województwie Świętokrzyskim.
Opowiedz więc o działalności Forum Młodych PiS. Kto tworzy nasz team, jak można dołączyć  do nas, oraz jakie działania Forum Młodych ma na swoim koncie.


Jak zawsze wszędzie powtarzam Nasze Forum Młodych to przede wszystkim grupa przyjaciół, każdy kto do nas dołączył pewnie to przyzna. Częściej spotykamy się prywatnie niż na oficjalnych spotkaniach w siedzibie partii. Nasze forum młodych tworzą ludzie w wieku od 16 do 30 lat. Dołączyć do nas jest bardzo łatwo, każdego witamy bardzo serdecznie kto podziela nasze poglądy i ideały. W biurze partii na al. IX wieków w Kielcach niemal zawsze można kogoś z nas znaleźć albo przez nasz fanpage na facebooku gdzie należy wypełnić formularz zgłoszeniowy. Krótka, przyjemna rozmowa „kwalifikacyjna” ze mną jako przewodniczącą i witamy w gronie przyjaciół, bo tym przede wszystkim jest forum młodych Prawa i Sprawiedliwości. Nie mogę jednak pominąć aspektu rozwijania siebie, bo w naszych szeregach znajdują się ludzie którzy cały czas się rozwijają na różnych płaszczyznach i to właśnie Forum młodych jest również dla nas płaszczyzną wzrostu życiowego, nie tylko zaś towarzyskiego. I tak oto, Ja np. jestem architektem, ale w naszych szerach są studenci, uczniowie szkoły średniej, miłośnik wspinaczki górskiej, historyk, a nawet bloger, publicysta czy promotor sportowy jak Ty, Grzesiu.



Jak myślisz, czego najbardziej potrzeba młodym ludziom, aby mogli skutecznie się rozwijać  na wielu płaszczyznach życiowych - tym samym nasz kraj zyskiwał zdolne młode pokolenia, które nie wybierają emigracji albowiem tutaj mogą się rozwijać?  

                                                     

Determinacji w dążeniu do celu. Motywacji i silnej woli, żeby nigdy się nie zniechęcać, nawet jeżeli coś nie wyjdzie. Dopóki walczysz wygrywasz zawsze, więc my młodzi, nigdy nie możemy się poddawać, bo przyszłość należy do nas. Tu jest nasza ojczyzna - Polska i tutaj powinnyśmy żyć godnie i szczęśliwie.


Kilka lat temu wygrałaś prestiżową nagrodę za projekt pt: Rewitalizacja obiektów zlokalizowanych na terenach poprzemysłowych na przykładzie KZWM - SHL w Kielcach w aspekcie wielofunkcyjnego obszaru miejskiego. Uchyl nam rąbka tajemnicy dotyczącego zarówno owej nagrody, jak i twej pasji związanej z architekturą.


Owszem mój projekt został wybrany najlepszym projektem dyplomowym zarówno przez Prezydenta Miasta Kielce, Rektora Politechniki Świętokrzyskiej, oraz Stowarzyszenie Architektów Rzeczypospolitej Polskiej oraz zgłoszony do międzynarodowej nagrody BDA SARP. Tutaj nalezą się podziękowania dla mojego promotora, profesora Lucjana Kamionki który prowadził mnie pod katem tego projektu przez 3 lata studiów. Zrobiliśmy wspólnie kawał dobrej roboty. Architektura to moja pasja bez wątpienia. mogę by opowiadać o niej cały dzień… Ale czy to nie jest niesamowite ze my jako architekci kreujemy przestrzeń która nas otacza?


Kilka lat temu Minister Bartłomiej Sienkiewicz minister z Platformy Obywatelskiej powiedział, że polskie państwo istnieje tylko teoretycznie. Natomiast, obecnie jednak jak Tobie się wydaje;  W jakim miejscu się znajdujemy obecnie jako Polacy - jako naród, państwo i kraj.


Od czterech lat ciągle się rozwijamy dzięki rządom Prawa i Sprawiedliwości, czego nie da się nie zauważyć. Myślę, że mamy silna pozycje na świecie, w Europie i żeby dalej taką pozycję zachować,  społeczeństwo ponownie powinno nas obdarzyć mandatem zaufania. Instytucje państwowe wreszcie zaczynają normalnie funkcjonować, budżet i stan gospodarki odnosi najlepsze notowania od momentu przemiany ustrojowej, dzięki np. nie tylko uszczelnieniu podatku VAT, ale także programom pro społecznym. Bezrobocie zaś, jest najniższe w historii naszego kraju. 
Polskie państwo staje wreszcie silne i stabilne ale żeby na stałe ugruntować swoja pozycje w świecie, potrzebujemy następnej kadencji naszego rządu. Trwałe zmiany wprowadza się latami, a Prawo i Sprawiedliwość przez ostatnie cztery lata rządów zrobiło mnóstwo dobrego, zburzyło stare, nie rzadko pochodzące jeszcze z poprzedniego systemu układy, lecz dzieła swego jeszcze nie skończyło. Przed nami kolejne wyzwania, proszę dla nas o mandat zaufania! :) 

Zejdźmy nieco do spraw nieco luźniejszych - odchodząc już od samej polityki, opowiedz nam jakich ludzi najbardziej cenisz w życiu.


Szczerych i oddanych. Ludzi lojalnych, którzy zawsze wiedzą, co jest dobre, a co złe.  

Jakie wartości w twojej hierarchii osobistej uważasz za najważniejsze i dlaczego?


Poniekąd na owe pytanie odpowiedź mamy u góry, ale w tym miejscu odpowiem, że wartości chrześcijańskie i patriotyczne.

Po za pracą, działalnością społeczną, jak spędzasz czas wolny, jakie masz zainteresowania?


Całe życie uprawiałam sport, głownie to była siatkówka, jednak ze względu na studia, musiałam z tego zajęcia zrezygnować, nie mniej jednak sport dalej mi towarzyszy tylko może w mniejszym stopniu. Lubię np, grać w Squasza, a jakiś czas temu byłam nawet na zawodowej gali sportów walki! :) 


Twoja ulubiona potrawa, film, książka i miejsce na ziemi


Potrawa ? Nie jestem w ogóle wybredna jeżeli chodzi o jedzenie. Lubię wszystko. 
Książka? Wszystkie książki Janusza Leona Wiśniewskiego.                          
Miejsce na ziemi? Każde tam gdzie można się odciąć od codzienności, nieco zwolnic tempa. 

Pytanie wyzwanie: opowiedz nam dobry kawał !


Cóż, Grzesiu, jeśli chodzi o kawały to tak naprawdę chyba, ze względu na moje bardzo wesołe usposobienie codziennie mnie spotyka coś niesamowitego i zabawnego, więc nie znam kawałów, bo mam lepsze sytuacje w życiu na co dzień  Jak to mówią: Śmiech to zdrowie! 

A masz może człowieka, który uchodzi dla Ciebie za wzór, idola, postać która Cię inspirujesz? Opowiedz nam o tym.


Spotkałam w swoim życiu wielu wartościowych i wspaniałych ludzi których można uważać za wzorce do naśladowania. Nie posiadam jednak swego rodzaju idola, postaci na której się wzoruje. Staram się żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami i traktować innych tak jakbym ja chciała żeby mnie traktowali. Po prostu być dobrym człowiekiem, kierujący się w życiu zacnymi wartościami. Takie są niewątpliwie wartości chrześcijańskie i patriotyczne, skierowane na życie pełne miłości i empatii z drugim człowiekiem. 

Twoje ulubione powiedzenie, motto życiowe to;


Sukces podejmowanych działań jest mierzony ilością poświęconego im czasu.

Twoja recepta na sukces, to?


Powiem krótko: Determinacja i pracowitość.

Czego chcesz abyśmy Ci życzyli.


 Na pewno zdrowia. W zdrowym ciele, silny duch. A tak po za tym, to żebym zawsze umiała się odnaleźć w sytuacji w jakiej przyjdzie mi się znajdować.

Na koniec czas dla Ciebie na pozdrowienia, podziękowania, oraz kilka słów do twoich wyborców, czytelników mojej strony.


Ze względu ze to ostatnia prosta już przed wyborami, to podziękowania głownie należą się osobom którzy zaangażowali się w moja kampanie, którzy wspierają mnie od samego początku, ale tym także nowo poznanym właśnie dzięki kampanii. Bez Was nie było by tego wywiadu, bez Was bym sobie nie poradziła.
Moi drodzy jak dotarliście do końca to dziękuje Wam. Milo mi bardzo. Nie będę jednak za sobą agitować. Wyborcy zadecydują, a na liście Prawa i Sprawiedliwości są sami dobrzy kandydaci.           Proszę tylko żebyście poszli i zagłosowali. Żebyśmy byli świadomi w jakim państwie chcemy żyć, każdy z nas ma za to odpowiedzialność, poprzez swoja społeczną aktywność, codzienną postawę ale i także głos oddany do urny w dniu wyborów. Dziękuje Ci za wywiad Grzesiu i wszystkich serdecznie pozdrawiam.


                                             (Spot Wyborczy Patrycji Iwańskiej - Bęben)