wtorek, 6 sierpnia 2019

Dawid Kostecki - przykład zmarnowanego czasu i talentu.


Półtora roku temu, może dwa wstecz, napisałem taki oto artykuł (widzicie poniżej) o Dawidzie Kosteckim...

Jak wiemy Dawid już teraz nie żyje i pomimo, że nie siedział za niewinność to szkoda mi tego chłopaka. Przyznam również iż nie rozumiem uzasadnienia służby więziennej odnośnie śmierci Dawida tzn: ponoć POWIESIŁ SIĘ NA PĘTLI Z PRZEŚCIERADŁA NA ŁÓŻKU LEŻĄC POD KOCEM....
Z punktu widzenia technicznego jak to możliwe, do tego biorąc pod uwagę warunki życia w celi, obecność w niej innych osadzonych? Cóż, moim zdaniem brzmi to dziwnie, ponadto Dawid miał żonę i dzieci które go wspierały.
Nie nam jednak teraz spekulować, ale osobiście żal mi go, bardzo szkoda nawet, bo do początku swego dość krótkiego życia miał pod górkę, nie posiadał żadnych wzorców moralnych, ale ostatecznie zgubiła Dawida zabawa w bycie gangsterem, sztywnym chłopakiem z ulicy.
Taki to niespełniony talent polskiego boksu który pół życia przesiedział w więzieniu, oczywiście z biegiem czasu i ludzie od niego się zaczynali się w końcu odwracać, kolegów "braci" już nie było jak kiedyś, a on sam stawał się powoli zapomniany, kisząc się na pryczy.
Niech ziemska podróż Dawida, stale kontrastująca między ringiem bokserskim i małą, szarą więzienną celą będzie przestrogą dla tych wszystkich pajaców, tak bardzo przeżywających swoją groźność, sztywność niczym rozwydrzona nastolatka swoje nowe pryszcze na dupie.
Historia zmarnowanego czasu na ziemi Kosteckiego, niech posłuży za przykład tym, którzy mają w głowie podobne kwestie jakimi Dawid się zajmował, mam na myśli te kwestie po za bokserskie rzecz jasna.
Będąc w branży sportów walki różne rzeczy o nim słyszałem, takie i inne.
Oczywiście cenię lojalność każdego człowieka, jej brak stanowczo potępiam, natomiast zasadą najprawdziwszą tak naprawdę jest to, co w jego przypadku widać najdobitniej, mianowicie: Zło Cię najpierw wykorzysta, a gdy już to zrobi, nie mając z Ciebie pożytku - to zawsze obróci się przeciwko Tobie...

środa, 31 lipca 2019

Strzeżcie się przed fałszywymi prorokami! Protestantyzacja chrześcijaństwa.

Jak dobrze wiedzą wyznawcy Jezusa Chrystusa, wedle doktryny chrześcijańskiej czasy na krótko przed przyjściem Jezusa na świat — Paruzją, a wcześniej jeszcze Apokalipsą, owe czasy będą obfitowały w różnych myślicieli, mędrców, filozofów, duchowych przewodników którzy mają mamić świat różnym ideologiami, a przede wszystkim głosić nauki, które będą zmieniać oblicze Kościoła w taki sposób, aby chrześcijański pozostał tylko z nazwy.                                                                                                                                    
Efektem tego rozsadzania, zmiękczania wiary, będzie doprowadzenie do sytuacji, iż Jezus Chrystus nie będzie już Bogiem, synem Bożym, zbawicielem świata, a przynajmniej nie w takiej formie, za jakiego uważamy go obecnie.
Także i z punktu widzenia obozu przeciwnego Jezusowi czyli szatanowi to głosić błędne, sprzeczne doktryny i poglądy zarówno w samym Kościele, jak i poza nim, wpływając tym samym na odbieranie nauk Jezusa Chrystusa oraz dogmaty wiary chrześcijańskiej wydaje się potężną i przede wszystkim skuteczną bronią w walce z Jezusem. Posługuje się do tego tzw: fałszywymi prorokami i w tym miejscu tekstu pytanie rodzi się nam automatycznie; Jak rozpoznać owych fałszywych proroków?                                          

              

Pismo święte mówi "po owocach ich poznacie" - niewątpliwie tymi słowami należy się kierować.
Aby jednak przeanalizować dalej owe zagadnienie, trzeba się zmierzyć jeszcze z kolejną kluczową kwestią, otóż: Jakie są te owoce, tych współczesnych pseudo nauczycieli Kościoła chrześcijańskiego?

Cóż, moim zdaniem jednym z owoców to np. niektóre tak powszechne odłamy Kościoła protestanckiego, które nie tylko idą w sprzeczności z nauczaniem Kościoła chrześcijańskiego, ale najczęściej powołując się wybiórcze, wyrwane z kontekstu cytaty z Pisma Świętego, zmieniają oblicze wiary tak, jak im samym wygodnie, jak jest to "na rękę" jego wyznawcom. 
To właśnie w dobie współczesności powstaje tysiące tzw: zborów, poselstw protestanckich, (odłamów protestantyzmu jest ponad 31 tysięcy!) niektórych naprawdę dziwacznych (gdzie np. Biskupem jest transseksualna kobieta) a w ich obliczach nie rzadko stoją np. nawróceni bandyci, którzy często chcąc bezpiecznie wycofać się ze świata przestępczego, wycierają sobie buzię Panem Jezusem, stając się nagle, po latach przestępstw (o których często opowiadają) - wielkimi moralizatorami, drogowskazami moralnymi, jednocześnie... np. za plecami licząc pieniądze zakładając swoje Kościoły, czy układając sobie chrześcijaństwo tak, jak tylko im wygodnie.
Tacy i im podobni głoszą np. ewangelię sukcesu wymazując cierpienie z życia człowieka, ideę pseudo tolerancji, bądź też odwrotnie: ewangelię niemalże nienawiści jak np. samozwańczy Pastor Paweł Chojecki, ale łączy ich wszystkich jedno; chcą zaistnieć w przestrzeni medialnej, starannie kreując swój wizerunek, najczęściej stając się pozerami i celebrytami wiary w swoich wspólnotach. Nie tylko czynią grzech bałwochwalstwa, poprzez swój fałszywy kult jednostki jaki to zazwyczaj ich otacza, ale zapominają również o jednej z podstawowych prawd chrześcijaństwa, a mianowicie o tym; że chrześcijaństwo nieodłącznie wiążę się z pokorą i skromnością! Ależ, jaką oni mają pokorę, gdy wiarę układają sobie tak, jak im pasuje?


Z tego powodu osobiście pozostaje sceptyczny do ludzi, którzy czynią sami z siebie świętych, często bardziej świętych niż sami święci, wszelkich celebrytów chrześcijaństwa, nie mając do tego jednak święceń, nie będąc namaszczonymi, a często nie mając nawet stosownej wiedzy i przygotowania do samozwańczego głoszenia słowa Bożego, nawet żadnych studiów teologicznych ani filozoficznych, zero przygotowania.  
Analizując to zagadnienie, nie mogę nie napisać o tzw: objawieniach prywatnych, "uzdrowicielach" jak np. niejaki Marcin Zieliński, który tak naprawdę nie ma żadnych dowodów na swoje cuda, głosi ewidentne herezje, a publicznie wyznaje przynależność do Kościoła zielonoświątkowego (do którego zresztą nawet Kościół protestancki podchodzi sceptycznie), nie ma choćby ten charyzmatyk żadnego przygotowania, namaszczenia, nic! Student AWF, czyniący wielkie uzdrowienia, pomijając hierarchię którą ułożył sam Jezus Chrystus. 
Nie zmienia to jednak faktu, że niektórzy Biskupi Katoliccy go popierają i promują, podobnie jak Telewizja Publiczna, która niedawno zaprosiła Marcina Zielińskiego do popularnego programu "Pytanie na Śniadanie" w TVP.


Oczywiście, nie zrozumcie mnie źle - owszem; ja również dużo piszę o wierze, publikuję teksty na temat Kościoła i świata, poszukuję i analizuję, lecz w moich poszukiwaniach pozostaje wierny nauczaniu Kościoła, nie czyniąc z siebie jakiegoś ewangelizatora, celebrytę wiary, czy przede wszystkim nie tworzę własnej wiary, uważając się za chrześcijanina. Święty też nie jestem, a prędzej chyba wielkim grzesznikiem szczerze mówiąc... Grzesznikiem który pracuje nad sobą, a przynajmniej wydaje mi się, że pracuję. Cóż, lękam się o swoje zbawienie wyznam szczerze i żadnym wzorem do naśladowania na pewno, na sto procent - nie jestem.                                                Dodam ponadto, że to co piszę o wierze chrześcijańskiej, to też tylko moje refleksje, które wcale nie muszą być słuszne.

Pamiętajcie i Wy drodzy Czytelnicy, że Kościół Katolicki zabrania świeckim głoszenia nauk, głosić słowa Bożego, nauczać - tego robić nie wolno, jest to wbrew prawu kanonicznemu, tak samo jak obowiązuje bezwzględny zakaz nakładania przez takich rąk i modlenia się nad wiernymi, błogosławienia, albowiem do tego niezbędne jest namaszczenie Boże w postaci święceń!       
Nie wolno nam zapominać, że szatan jest w stanie podrobić każdy cud, każde uzdrowienie, objawienie czy wizję i to niestety on - "ojciec kłamstwa" stoi nie rzadko za cudami itp, które czynią ponoć wyznawcy Jezusa Chrystusa ale i oni sami tkwiąc w swej pysze prawdopodobnie nie zdają sobie z tego sprawy, że współpracują z demonami. 
Z tego to ów powodu, powinniśmy być bardzo czujni i uważni, słysząc o przeróżnych prywatnych wizjach, objawieniach, których autentyczność może potwierdzić tylko i wyłącznie Kościół Święty - mocą Ducha Świętego, poprzez najczęściej wieloletni i żmudny proces beatyfikacyjny.
Poza tym, objawienie, które jest autentyczne nie może głosić tego, czego nie ma potwierdzonego wcześniej w Piśmie Świętym. 

Musimy być świadomi, że sama publicznie wyznawana wiara nie czyni jeszcze wyznawcy Jezusa, wszakże wierzą w Jezusa także demony – można więc rzec, że są "wierzące, lecz nie praktykujące" jak to pisał ksiądz Gabriele Amorth. 

Wynika z tego jasno, że chrześcijaninem nie jest ten, kto sam siebie tak nazywa, pozuje, starannie kreuje swój wizerunek, lecz chrześcijanin to osoba, która przyjmuje pokornie nauczenie Jezusa Chrystusa i choć jest grzeszna ze swej natury, to stara się w życiu postępować tak, jak nakazuje mu wiara czyli w dobie współczesności idąc jawnie pod górkę, rezygnując z pozerstwa, bogactw, rozgłosu, chciwości, bez obłudnej słabości do mamony, pozostając skromnym przez całe życie. Każdy człowiek jest wyposażony w wolną wolę i bierze odpowiedzialność za swoje postępowanie, także przed Bogiem, wiara w Jezusa to nie są jakieś wybujałe emocje, uniesienia podczas słuchania pieśni religijnej, a następnie czynienie czegoś zupełnie odwrotnego, niż to co głosił Jezus. Owocem naszej wiary - zawsze jest nasza postawa życiowa.     
Zresztą, sam Jezus Chrystus również nie jest królem w pozłacanej koronie, a w cierniowej i zaryzykuję nawet stwierdzenie, że punktu widzenia ziemskiego, systemowego, materialnego Jezus przebywając na ziemi zaliczył porażkę; został skazany na śmierć, brutalnie umęczony i zamordowany, odrzucony przez naród w którym się objawił, nie zarobiwszy na swych naukach choćby srebrnika, pozostając zwykłym rzemieślnikiem, człowiekiem do końca ubogim i skromnym. 


Jednak religia którą Jezus założył — chrześcijaństwo wybiega o wiele dalej niż życie na tym padole, albowiem celem chrześcijaństwa jest zbawienie człowieka, w jego życiu następnym, oczywistym dążeniem wyznawcy Jezusa jest życie wieczne wraz ze swoim odkupicielem w niebie.                  
Owego zbawienia wszakże nie osiągniemy tylko samym nazywaniem się chrześcijaninem, krzycząc o Jezusie w mediach czy na YouTube, lecz tylko i wyłącznie naszą wiarą oraz koniecznie z niej wynikającym postępowaniem życiowym, postawą która też nie może być zniwelowana do nazywania jej "dobrymi uczynkami" bo jest ona czymś znacznie większym, jest prawdziwą mocą ducha świętego przekładająca się na nasze postępowanie. 

Autentycznie jestem przekonany, że ta "podwójna moralność" w niebie na pewno nie przejdzie, bo skoro Bóg jest doskonale sprawiedliwy - to jak może do siebie dopuścić duszę świadomie przesiąkniętą egoistyczną hipokryzją, czy zakłamaniem czyli nikogo innego jak przysłowiowego faryzeusza?
Nieco potocznie mówiąc to dokładnie „postawą faryzejską”  Jezus najbardziej gardził, mając zresztą przez to na pieńku z faryzeuszami - jego głównymi oponentami podczas życia na ziemi.
   
Mamy jednak mnóstwo przykładów wzorowego chrześcijanina, na tyle, że nie musimy spoglądać na pozerów wiary. Naszym wzorem musi być przede wszystkim Jezus Chrystus, później zaś święci.      Na dowód tego, kim powinien być "wzorowy chrześcijanin" można się przyjrzeć przykładami oficjalnie świętych, zbadanych wieloletnimi procesami beatyfikacyjnymi, np: których wybrała Maryja (również uboga i bardzo prosta kobieta z Nazaretu) na swe objawienia.

Zatem; Jacy to byli ludzie? Ano tacy czytelnicy, którzy są czyści niemal jak łza, nie mieli niemal nic własnego, materialnego, a ich życie społeczne było mocno ograniczone w obliczu biedy i uduchowienia. Takie właśnie były dzieci z Fatimy, Święta Faustyna - uboga wieśniaczka która Jezusowi poświęciła całe życie czy choćby Ojciec Pio, który będąc już dość znany, zawsze mocno stronił od mediów i rozgłosu, nawet nie wspominając o jakimś uwielbieniu ludzkim jego osobą, bo takie przejawy zawsze i stanowczo odrzucał, albo wręcz karcił.  
Bezdyskusyjną kwestią jest, że wszyscy wybrańcy Boży i Święci, zrzekli się niemal wszystkiego ziemskiego dla wiary w Jezusa mając także wielu oponentów, także we własnych kręgach modlitewnych i do końca życia na ziemi pozostali w zaciszu świata.

Kończąc swój wywód muszę nadmienić, że moim celem również nie jest atakowanie braci protestantów, uderzanie w  kogokolwiek, nie zrozumcie mnie źle. Nie twierdzę również, że Marcin Luter robił świadomie źle swoją reformacją itp, lecz moje wypociny to raczej zwrócenie uwagi, refleksja, że swoista protestantyzacja chrześcijaństwa realizująca się na naszych oczach, to bardzo niebezpieczne zjawisko.
Zjawisko, w którym tylko mały już krok dzieli do podważenia, a później odrzucenia autorytetu Bożego Jezusa Chrystusa i zastąpienia Boga samoubóstwieniem człowieka, który to sam wyznacza sobie prawdy wiary, a zatem: nie musi nie potrzebować sakramentów, łaski uświęcającej, rozeznania duchowego, bo on sam ustala dogmaty pod własne "Ja", czyniąc dokładnie postawę antychrystyczną, a zarazem bardzo atrakcyjną z punktu widzenia ziemskiego świata i co warto dodać; też nie samą w sobie, jawnie wrogą Jezusowi Chrystusowi. To postawa teoretycznie bardzo pozytywna, lecz taka, która bardzo głęboko skrywa swe bezbożne, zwodnicze oblicze. Koniec felietonu zakończę cytatem z księgi Pisma Świętego, dotyczący właśnie fałszywych proroków:

MT 15: Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy przychodzą do was w owczej skórze, a wewnątrz są drapieżnymi wilkami7. 16 Poznacie ich po ich owocach. Czy zbiera się winogrona z ciernia, albo z ostu figi? 17 Tak każde dobre drzewo wydaje dobre owoce, a złe drzewo wydaje złe owoce. 18 Nie może dobre drzewo wydać złych owoców ani złe drzewo wydać dobrych owoców. 19 Każde drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone. 20 A więc: poznacie ich po ich owocach. 

Jan 1-6: Umiłowani,
nie dowierzajcie każdemu duchowi,
ale badajcie duchy, czy są z Boga1,
gdyż wielu fałszywych proroków
pojawiło się na świecie.
2 Po tym poznajecie Ducha Bożego:
każdy duch,
który uznaje,
że Jezus Chrystus przyszedł w ciele, jest z Boga.
3 Każdy zaś duch,
który nie uznaje Jezusa, nie jest z Boga;
i to jest duch Antychrysta,
który - jak słyszeliście - nadchodzi
i już teraz przebywa na świecie.
4 Wy, dzieci,
jesteście z Boga i zwyciężyliście ich,
ponieważ większy jest Ten, który w was jest,
od tego, który jest w świecie.
5 Oni są ze świata,
dlatego mówią tak, jak [mówi] świat,
a świat ich słucha.
6 My jesteśmy z Boga.
Ten, który zna Boga, słucha nas2.
Kto nie jest z Boga, nas nie słucha.
W ten sposób poznajemy
ducha prawdy i ducha fałszu2. 
Jan 2:19 Wyszli oni z nas, lecz nie byli z nas; bo gdyby byli naszego ducha, pozostaliby z nami; a to stało się po to, aby wyszło na jaw, że nie wszyscy są naszego ducha.
Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów. 


________________________________________________________________________________





poniedziałek, 24 czerwca 2019

Debata w Muzeum dialogu i kultur w Kielcach. Festiwal Wach Docs.

W Piątek tj 24 maja, na zaproszenie kieleckiego muzeum dialogu i kultur, z okazji festiwalu wach Docs brałem udział w debacie dotyczącej aktywności obywatelskiej, wraz z lewicowymi działaczkami, Małgorzatą Marenin oraz Aliną Bunzel.
Dyskusja była merytoryczna, choć nie rzadko mieliśmy różne zdania to myślę, że była owocna pomimo różnicy poglądów wyznawanych na codzień. W tym dniu nie było polityki, a tylko merytoryczna dyskusja!

Pozdrawiam
Pan Gie



sobota, 22 czerwca 2019

Otwartość Kościoła Katolickiego - LGBT i ekumenizm.

Pewna sytuacja życiowa skłoniła moją głowę do refleksji, więc publikuję tekst dotyczący: EKUMENIZMU I OTWARTOŚCI, KOŚCIOŁA CHRZEŚCIJAŃSKIEGO NA WSPÓŁCZESNY ŚWIAT". Zapraszam chętnych do przeczytania.

Mamy dwie strony medalu: Po jednej stronie konkretna ideologia, aktywiści LGBT, domagający się ponoć tolerancji, postępu, nowoczesności, manifestujący głośno swe nie tylko poglądy ale i działania, jednocześnie drwiąc z liturgii chrześcijan, przebierając się za księży na swoich wiecach, robiąc karykatury duchownych.



Z jednak drugiej strony, paraliż naszego Kościoła i jawny kryzys nie tylko duchowieństwa ale i wiernych, zniszczenie bądź obnażenie wizerunku księży, afery pedofilskie, deprawacja duchowieństwa. Wierzchołek góry lodowej? Już papież Benedykt mówił, że do Kościoła wdarł się szatan i rozsadza go od środka.

Zapewne dla niektórych łatwo się w tym wszystkim pogubić, wiedzieć co jest dobre a co złe, kto ma rację a kto nie, ale mnie skłania to do zaryzykowania stwierdzenia, że żyjemy w czasach wielkiego chaosu bądź zamętu. Bierze się on z napływu informacji, wojny ideologiczno - medialnej, albowiem dawniej poglądy zdobywało się u społeczeństw siłą - drogą rewolucji, a nie rzadko wręcz zabiciem przeciwników. W taki sposób właśnie zwyciężył komunizm czy nazizm, natomiast współcześnie poglądy można ludziom wmówić, zaprogramować - przekonać środkami masowego przekazu, bądź autorytetami wylansowanymi w mass mediach. Dzięki temu, współcześnie trudniej zdefiniować jest zło, prawdziwe oblicze nacierających na świat ideologi.
Inaczej zwąc technologia moi drodzy i konsumpcjonizm i to taki, że od "dobrobytu" wielu osobnikom przewraca się w głowach. Posiadanie dla samego posiadania i rozprzestrzenienie tej mody za pomocą mediów społecznościowych oraz granie w nich człowieka sukcesu - w efekcie narcyzm, pozerstwo ludzi i zaburzenia osobowościowe tych, którzy nie mogą zapewnić sobie życia, jakie obserwują u znajomych oraz swoich idoli.

Doba współczesności wiążę się z proponowaniem ludziom łatwych rozwiązań, z ewidentnym pominięciem ducha i kręgosłupa ewangelii, tego co stanowi istotę spotkania z Jezusem zmartchwystałym. To czasy w których ludziom wydaje się, że mogą być własnymi bogami sami dla siebie - w co wierzysz? - "W siebie wierze" (rzadko to słyszycie?) niczym pisał Alister Crowley czy Szandor La Vey - "Rób co chcesz". ( Polecam zapoznać się kim były te postacie, jeśli nie wiecie)
Czasy couchów, uwalnianie własnej mocy która jest w Tobie i Cię ponoć uwolni, samodoskonalenie się i coraz to nowsze, skrajnie libertyńskie filozofie na życie, okultyzm, o powszechnym wyzysku, czyli chorej, zaborczej miłości do pieniądza nie wspominając.
Pytam Was czytelnicy: Jak dziecko wychowywane w rodzinie przez np. parę dwóch kobiet będzie umiało się modlić modlitwą "ojcze nasz"? W takich samych Stanach Zjednoczonych (wzór zjednoczonej Europy do której dążymy) 1/3 dzieci żyje i dorasta bez ojca. Ciekawe co sobie oni myślą o Bogu Ojcu, w jaki sposób stworzą z nim intymną relację... Tak naprawdę, to właśnie oto chodzi, aby stworzyć taką generację aby nie móc wyobrazić sobie, że jest Bóg, po za nami. 
Jak myślicie: upadek katedry Notredame czyż był on symboliczny?


Obecnie, już tylko Kościół chrześcijański stoi na straży moralności chrześcijańskiej, choć daje drogę wyboru (w przeciwieństwie do islamu) jednocześnie będąc przez to atakowanym o zacofanie, chory fanatyzm, wiele środowisk oraz wiernych nawołuje do otwartości Kościoła na współczesny świat.
I tak w związku z tematem otwartości drodzy czytelnicy, nawiąże iż kilka tygodni temu byłem na spotkaniu z jednym z autorytetów świeckich w Polskim Kościele Katolickim. Dla konserwatywnych chrześcijan (w tym dla mnie) postać trochę kontrowersyjna, ale to, co dla mnie kluczowe, to jest fakt, że podczas dyskusji ze mną ów autorytet sam przyznał - że jego marzeniem, dążeniem czy celem (już nie pamiętam jakiego słowa użył) jest otwartość Kościoła, a dokładnie „taki Kościół i taka forma para liturgii, w której zmieszczą się wszyscy” – cytując cześć mojego pytania do niego, po którym odpowiedział twierdząco.

W związku z tym odnoszę wrażenie i nie ukrywam, że boje się, że te błędne poglądy wkradną się do Kościoła na dobre z biegiem czasu. Kościół się otworzy, zliberalizuje? Super! Ale zaraz, zaraz - wszyscy to znaczy kto? LGBT, feministki, protestanci? Warto w tym momencie wspomnieć o np. propozycji episkopatu niemieckiego, którzy chciał przeforsować, aby Luteranie mogli przyjmować komunię świętą katolicką, bez konieczności przejścia na katolicyzm, więc powoli to się już dzieje - fałszywy ekumenizm, który nadciąga i głęboko skrywa swe szkodliwe, zwodnicze oblicze.
Kościół Katolicki otwarty na wiele innych odłamów, w zasadzie to nie tylko chrześcijaństwa, ale w konsekwencji właściwie i innych religii? Bo jeśli zaakceptujemy np. odłam Kościoła protestanckiego w której biskupem jest transseksualna kobieta, to czemu nie możemy otworzyć się na inne nurty, nie koniecznie mające w nazwie "chrześcijańskie" ?
Jedna światowa religia pokoju, tolerancji i zgody? Unikniemy wtedy podziałów, także religijnych i wojen?

Osobiście wygląda mi to na otwartą rebelię przeciwko prawu, które Bóg zapisał na kartach ewangelii, ludzkich sercach oraz samej naturze. W owej otwartości, konsekwencją będzie jednak sytuacja, w której nie trzeba być już chrześcijaninem na dobrą sprawę - czyli wierzyć w dogmaty wiary chrześcijańskiej, ale można ułożyć je pod siebie i swoje egoistyczne wierzenia, jednocześnie z czystym sumieniem przyjmując komunię świętą, mając na to przyzwolenie. W takim przypadku, jeśli Kościół zacznie się otwierać na środowiska mu wrogie bądź przeciwne moralnie, liberalizować, to w praktyce zakwestionuje się realną obecność Jezusa w Eucharystii, a Msza Święta będzie już tylko pamiątką wydarzenia, które odbyło 2 tysiące lat temu, bardzo ważnego wydarzenia dla chrześcijan – owszem, lecz tylko pamiątką. Pamiątką, w której nie potrzeba łaski uświęcającej, żeby przyjąć symbol chleba i wina, ciało Jezusa, nie potrzeba rachunku sumienia, nie potrzeba pokory przed Bogiem, posłuszeństwa, nie potrzeba sakramentów dzisiaj rozumianych, bo ten fałszywy Kościół przyjmie każdego do uczty paschalnej - fanatycznego geja, chciwego gangstera, lesbijkę i feministkę, która np. zabije swoje nienarodzone dziecko i nie widzi w tym nic przeciwko Bogu i jego prawu które Bóg ustanowił.
Według mnie to jest nic innego drodzy czytelnicy jak własnie ta biblijna ohyda spustoszenia o której mówi Pismo Święte oraz mistycy i święci. Świadomy swej wiary chrześcijanin nigdy nie powinien się na to godzić i ma obowiązek reagować choć nie nienawiścią, ale trwaniem na straży ewangelii. 
Kończąc powoli me "wypociny" wyrażam jednak nadzieję, iż Kościół będzie czujny i stał zawsze na straży moralności, nie otwierał się na osoby, środowiska które są mu jawnie wrogie, chcąc go rozsadzić od środka, gdzie miejsce naszego Boga, Jezusa Chrystusa zajmie pyszny i uwielbiający sam siebie - rodzaj ludzki. Pozostaje jednak optymistą, albowiem odkąd Jezus zmartchwystał żaden optymizm w Kościele nie jest przesadą.

Pozdrawiam wszystkich chrześcijan i patriotów.
Pan Gie.





wtorek, 28 maja 2019

Debata Fundacji Stefana Artwińskiego pt: "Jaka przyszłość młodzieży w regionie"

10 Kwietnia, czyli już półtora miesiąca temu, wziąłem udział w debacie dotyczącej przyszłości młodzieży w regionie świętokrzyskim. Relacja z wydarzenia z mojego fan page.

W dniu dzisiejszym tj:10.04. 2019 roku wziąłem udział jako przedstawiciel Forum Młodych Prawa i Sprawiedliwości w debacie organizowanej przez Fundację im. Stefana Artwińskiego.
Debata dotyczyła przyszłości ludzi młodych w Kielcach jak i całym regionie świętokrzyskim. Przedsięwzięcie było transmitowane na żywo, a patronatem medialnym objęło je Radio Kielce, Radio eM Kielce. Tygodnik eM Kielce oraz studenckie Radio Fraszka.
Było to dla mnie już kolejne wydarzenie tego typu w którym brałem udział jako prelegent, zatem doświadczenie z lat poprzednich dużo mi dało, albowiem powiem szczerze, że jestem z siebie nieco bardziej zadowolony niż w poprzednich debatach. Jak jednak wypadłem nie mi oceniać, oceńcie to Wy :)

Na końcu chciałem podziękować organizatorom za zaproszenie, przedstawicielom partii politycznych biorących udział w wydarzeniu, oraz przybyłej młodzieżowej frakcji ugrupowania z którego się wywodzę i działam. Dziękuję za wsparcie kochani :)






piątek, 17 maja 2019

Recenzja Filmu Sakielskiego, a problemy Polskiego Kościoła Katolickiego

Ostatnimi czasy szum w przestrzeni publicznej wywołał film dokumentalny braci Sakielskich dotyczący problemu pedofilii w Kościele Katolickim, tej przerażającej choroby, która istnieje także wśród duchownych.
To już drugi, tak bardzo głośny, medialny pocisk w kierunku księży Kościoła Katolickiego, pierwszym był paszkwil „Kler”.
Dlaczego tak się dzieje ? Na pewno też dlatego, iż Kościół sobie z tym problemem nie radził tak jak powinien, owszem, to nie ulega wątpliwości. Jednakże czy rozemocjonowani ludzie nie wylali dzbanuszek emocji nieco za bardzo, wyłączając przy okazji swoje rozumy?

W każdym "zawodzie" znajdują się odszczepieńcy, czarne owce, ale odsetek księży mających takowe zarzuty, nie jest wcale większy od innych zawodów, a jest nawet sporo mniejszy, choć żyją w celibacie, czyli napięcia seksualnego wyładować nie mogą, a przynajmniej nie powinni. Pominę już nawet fakt, jacy „księża” mają owe grzechy za plecami w tym filmie, czy w ogóle są kapłanami mocą święceń.

Od lat jestem człowiekiem związanym z Kościołem jednocześnie nie patrzącym bezkrytycznie na środowisko księży. Przez lata np. formowałem się w Ruchu Światło Życie i prawie za każdym razem kiedy mówiłem, że w kręgach kościelnych, w tym oazowych, króluje grzech oderwania od rzeczywistości oraz pychy, byłem spychany na margines przez uczestników rekolekcji, bo przecież ksiądz mówił inaczej, a kapłan przecież ma zawsze rację… 


Jestem zdania, że pontyfikat Świętego Jana Pawła 2 bardzo umocnił Polski i światowy Kościół, lecz efektem ubocznym spowodował niestety pewną demoralizację wśród wiernych oraz kleru.
Objawiła się ona tym, że wielu wyznawców Jezusa bardziej skupia się na wychwalaniu wspaniałych księży, Papieża Polaka, licznych bohaterach wśród duchowieństwa jak np. Bł. Ks. Popiełuszko, ale nie zaś na wierze w mesjasza Jezusa Chrystusa.
Jednak to z wszystkich księży, generalizując, próbuje się zrobić powszechny symbol zboczeńców.
A jaka jest prawda? Ano taka, iż tak naprawdę film ten ma osłabić ludziom wiarę w Boga, obrzydzić chrześcijaństwo i Kościół Katolicki jak tylko się da, tym bardziej przed zbliżającymi się wyborami.

Dla mnie najbardziej absurdalne jest jednak to, iż najgłośniej o pedofilii w Kościele oraz o tym filmie krzyczą Ci, którzy na codzień promują inne dewiacje, w tym seksualizację dzieci, tworząc im kąciki do masturbacji, ucząc współżycia seksualnego już od najmłodszych lat. To wszystko chcą nam wprowadzić i to na tyle desperacko, że wręcz siłą chcą przeforsować swoje projekty za pomocą polityki.

Nie zmienia to jednak faktu, że zwykli ludzie, a nawet hierarchowie Kościoła tak samo twierdzą, że film ten nie jest atakiem na Kościół, ale czyż ukazanie przestępstw seksualnych, w tle z figurką Jezusa Chrystusa, Krzyża czy Matki Boskiej jest przypadkowe i etyczne? ...

W wielu Polskich domach widziałem obrazy świętych, papieża Polaka, zaś Jezusa Chrystusa tam brakowało. Jaki z tego morał? Banalnie prosty, iż wielu wiernych wierzy w człowieka - księdza, a nie koniecznie w Boga żywego Jezusa Chrystusa w Trójcy Świętej.
Od lat odnoszę niedoparte wrażenie, że dla licznych wiernych katolicyzm, chrześcijaństwo stało się swoistym stylem życia u boku księży, wspólnot, pewnym rodzajem tradycji, nie rzadko pozerstwem i powodem do pychy, ale nie zaś realną siłą uduchowienia mocą ducha świętego, którą myli się często z wybujałymi emocjami i to właśnie dlatego film Sakielskich sieje tak ogromny zamęt wśród wiernych, gdy wizerunek księży jako pasterzy Kościoła jest systematycznie i celowo niszczony.

Moim zdaniem również z owego powodu wiary w człowieka - księdza, wierni nie reagowali przez lata na wypaczenia hierarchów, demoralizując tym samym księży i umacniając model kapłana typu BMW (bierny, mierny ale wierny) Zapewne i niektórzy biskupi ulegli tej pokusie wiodąc wygodne życie, ale nie znaczy to, że wszyscy oraz nie dowodzi tego, że problem pedofilii w Kościele jest tak powszechny, jak wielu ludzi sądzi, oglądając dokument Sakielskiego.

Czyż to dlatego, iż ksiądz zastąpił wielu ludziom Jezusa, wielu rodziców nie dowierza swoim dzieciom i bagatelizuje sygnały od swoich przerażonych pociech które zostały dotknięte piętnem molestowania? Pamiętajmy, że nie możemy kapłana uznawać jako Boga czy choćby świętego, nie wolno także żyć w świecie jakoby zła na nim nie było, także w wymiarze osób duchownych czy tych blisko Kościoła, albowiem zrodzi to przyzwolenie na panoszenie się zła oraz wypaczeń, w efekcie demoralizację duchownych i ich bezkarność. „Ksiądz proboszcz by to zrobił? Nie wierzę!. ”Ksiądz Jacek by to zrobił? Nie możliwe, przecież on jest taki kochany i mówi piękne kazania”.

Słuchajcie swoich dzieci, nie spychajcie ich skarg na drugi plan, jednocześnie bądźcie aktywni w życiu waszego Kościoła, wspólnoty czy klubu. Pozwolenie na panoszenie się zła, jest jego częścią bez której zło nie mogło by istnieć. 
Pamiętajmy także, że sama wiara nie czyni jeszcze wyznawcy Jezusa, nawet demony wierzą w Boga Jezusa Chrystusa, choć nie praktykują, a zwalczają go tu na ziemi.

Przyznam szczerze, że mnie jednak nie dziwią kolejne afery w Kościele z wielu względów oraz wypaczenia niektórych kapłanów bo widziałem je namacalnie (choć nie pedofilię) wiele razy i często starałem się reagować, jednakże coraz to kolejne skandale nie spowodują u mnie osłabienia wiary, choć to przecież ludzie którzy tak bardzo krzyczą o Jezusie, mnie także tak mocno chcieli skrzywdzić, obrazić czy oszukać.
Mało tego - często tacy którzy tak głośno wyznają swoją wiarę, robiąc z siebie bardziej świętych niż sami święci są takowi wielkimi grzesznikami i mają odwagę głosić publicznie herezje niczym fałszywi prorocy, nawet wbrew całemu chrześcijaństwu, np., że „sama wiara wystarczy do zbawienia”, otwierając sobie furtkę na kolejne postępowanie wbrew Bogu i moralności chrześcijańskiej, zachowując się dokładnie tak jak faryzeusze w czasach Chrystusa, wycierając sobie Bogiem buzię przy każdej nadarzającej się okazji. Przecież jeśli sama wiara wystarczy do zbawienia, więc mogę postępować tak jak mi jest na rękę, tak jak mi daje korzyść, a „dobre uczynki” bez wiary nie mają mocy zbawienia…
Poważnie wam mówię, słyszałem w życiu i takie bujdy, to tacy ludzie podpinają się pod Kościół chrześcijański, przedstawiając się jako „wierzący” głosząc swoje fałszywe świadectwa wiary w dobie internetu, a tak naprawdę mając dusze nieczyste, przesiąknięte złem, pychą i egoizmem oraz zakłamaniem.  

Jednak prawdziwa droga wiary w Jezusa Chrystusa, to ścieżka życia wraz z krzyżem na ramieniu.
Krzyżem czyli cierpieniem, bólem, obelgami i drwinami, a również nie rzadko nędzą i skromnością. Powiem więcej – często znakiem że przynależysz do Boga jest właśnie to, że w życiu tutaj masz nieustannie pod górkę, jesteś wyszydzany, czy nie zbyt bogaty.

Tymczasem wielu chrześcijan, także księży, pozuje na pobożnych, jednocześnie nie mając charakteru pójścia za Jezusem, Jezusem który wcale nie jest królem w pozłacanej koronie, lecz w koronie cierniowej
.To Jezus Chrystus jako pierwszy pokazał życie chrześcijanina, które usłane różami nie jest i nigdy nie będzie, podobnie jak życie naszego Boga na ziemi. Dlatego, nie traćcie wiary drodzy chrześcijanie, pomimo kolejnych afer, jeszcze następne wyjdą na światło dzienne, a nasz Kościół będzie zwalczany coraz mocniej. 
To musi się stać, o tym mówił Jezus, jak i m.in. o fałszywym Kościele, fałszywym ekumenizmie, niszczeniu rodziny, wreszcie hipokryzji swoich wyznawców, ale nasze zadanie jest takie, iż jakkolwiek jesteśmy atakowani przez siły ciemności - to tym bardziej musimy się zbliżać do światłości, żeby nie być sparaliżowanymi przez zło i wypaczenia. Tylko w tym jest zbawienie, lecz nie możemy stracić wiary. Bóg jest sędzia idealnie perfekcyjnym, a usłane różami życie chrześcijanina, zastaną tylko niektórzy, choć nie w tej rzeczywistości, a podczas życia wiecznego w niebie.   

Pozdrawiam Pan Gie.


poniedziałek, 15 kwietnia 2019

107 rocznica zatonięcia Titanica

Titanic zderzył się z górą lodową, kapitan John Edward Smith właśnie udaje się na mostek kapitański obudzony lekkim wstrząsem w skutek otarcia się o górę lodową... 
Przenieśmy się na środek północnego Atlantyku, albowiem dzisiaj w nocy na 14/15 kwietnia mija dokładnie 107 rocznica zatonięcia największego, najbardziej luksusowego , "praktycznie niezatapialnego" parowca tamtej epoki. Katastrofa pochłonęła 1500 istnień ludzkich, a statek tonął bardzo wolno, ocalając 700 pasażerów, pomimo iż konstruktor statku Tomas Andrews dał mu godzinę, a ten tonął ponad 2,5 godziny... Poniżej dokładna rekonstrukcja z minuty na minuty agoni statku, przenieśmy się na środek północnego Atlantyku...